fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Żubry vs. Dziki

dodany przezKamil Timoszuk 18 marca 2019 0 Komentarzy

„Dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły” głosi tekst jednego z bardziej znanych polskich wierszyków dla dzieci. Jak się jednak okazało, dziki potrafią być też groźne w realnym życiu, o czym przekonali się koszykarze Żubrów Białystok.

Sezon koszykarski na froncie drugiej ligi dobiegał końca w miniony weekend. W ramach ostatniej kolejki Żubry Białystok podejmowały na własnym parkiecie Dziki Warszawa. Przed tym spotkaniem zespół z Podlasia miał już zapewnione pierwsze miejsce w ligowej tabeli, a więc ostatni mecz był meczem o teoretyczną pietruszkę. Ekipa z Warszawy także wiedziała które miejsce zajmie, ale i tak nie przyjechała jednak tylko po to aby odbębnić swój mecz.

Pierwsza połowa meczu wskazywała jednoznacznie, że Żubry uporają się w szybkim tempie z gośćmi ze stolicy wygrywając po 20 minutach 59:40. Jak się jednak okazało, Dziki wcale nie chciały składać broni w tym starciu i już w trzeciej kwarcie odrobiły 17 z 19 punktów straty. Można było odnieść wrażenie, że wychodzi im niemal wszystko. W czwartej kwarcie, był też moment kiedy Dziki wyszły na 3-punktowe prowadzenie i wydawało się, że go już nie oddadzą. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy, którzy po emocjonującej końcówce i dodatkowych 5 minutach gry wyrwali ostatnie zwycięstwo w sezonie zasadniczym 110:102.

W trakcie meczu okazało się też, kto będzie pierwszym rywalem Białostoczan na tegorocznej drodze do awansu do pierwszej ligi. I już za tydzień do Białegostoku przyjedzie KS Rosa-Sport Radom z którą w tym sezonie Żubry dwukrotnie wygrały. Czy to jednak oznacza, że podopiecznych Tomasza Kujawy czeka łatwa przeprawa? Otóż takich meczów już w tym sezonie nie będzie. Teraz każda wygrana będzie na wagę złota, a każdy błąd decydujący o ewentualnej porażce będzie kilkukrotniej bolesny. Mówiąc krótko – nareszcie czas na Playoffs!

A tymczasem zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć mojego autorstwa z meczu z Dzikami Warszawa.