fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Żubry vs. Doral Nysa Kłodzko

dodany przezKamil Timoszuk 19 maja 2019 0 Komentarzy

Określenie „krok nad przepaścią” idealnie pasuje do opisania tego w jakiej sytuacji znaleźli się koszykarze Żubrów Białystok. Wszystko za sprawą kolejnego przegranego meczu w decydującym momencie sezonu.

Żubry Białystok do rywalizacji Playoffs w kończącym się właśnie sezonie przystępowali w komfortowej sytuacji. Za sprawą wygrania swojej grupy w sezonie regularnym, mieli oni handicap własnego parkietu w każdej z dotychczasowych par. I o ile w pierwszych rundach to zdecydowanie pomagało, tak w decydujących o awansie do 1 ligi meczach już niestety nie. W półfinale czyli pierwszym podejściu do wywalczenia awansu AZS Politechnika Opolska pokazała się z dobrej strony i zasłużenie wygrała dwa mecze. Przy obecnym systemie ostatnią z szans na awans było zatem starcie o najniższe miejsce na podium drugoligowych rozgrywek i tym samym awans.

Przeciwnikiem Żubrów okazał się być zespół Zetkama Doral Nysa Kłodzko, który w sezonie regularnym w grupie D zajął drugie miejsce. Przeciwnik z odległego południa Polski przyjechał do Białegostoku w zaledwie 9 graczy z czego tylko 6 wbiegło na parkiet. Jak się jednak okazało nie ilość, a jakość tego wieczora miała decydujące znaczenie. Po początkowym badaniu się obu ekip, z każdą kolejną minutą goście coraz bardziej zaczynali zaznaczać to, że nie przyjechali do Białegostoku tylko na wycieczkę. Działo się to głównie za sprawą świetnie dysponowanych tego dnia Jarosława Bartkowiaka i Rafała Wojciechowskiego. Obaj panowie w tym meczu zdobyli łącznie 51 punktów. Co więcej, pierwszy z nich zapisał też na swoim koncie 12 zbiórek, z czego aż 10 w ataku! Jednak przyczyn porażki gospodarzy było zdecydowanie więcej.

Pech (?) chciał, że Żubry akurat tego dnia zagrały jedno ze swoich najgorszych spotkań w całym sezonie. Nieporadność w ataku objawiająca się masowymi stratami piłki, wolne powroty do obrony wykorzystywane przez rywali czy kompletne zdominowanie walki na tablicach przez gości, to tylko kilka grzechów głównych Żubrów Białystok. Kolejne przerwy na żądanie brane przez trenera Tomasza Kujawę, niewiele wnosiły w poczynania jego podopiecznych. Długimi chwilami można było odnieść wrażenie, że teoretyczny faworyt jest kompletnie bezradny wobec postawy swojego rywala. Na każdy chwilowy zryw Żubrów, Zetkama Doral Nysa Kłodzko miała bardzo dobrą odpowiedź, którą przeważnie było zdobycie kolejnych łatwych punktów. Działo się tak w wielu przypadkach dzięki kapitalnej postawie w walce na tablicy i zebraniu przez gości aż 15 piłek w samym ataku!

Zasłużona porażka 80 do 87 w meczu przed własną publicznością, której trzeba przyznać, że jak na taki mecz było zaskakująco mało, to nie jest dobry prognostyk przed rewanżem. W tej chwili Żubry mają już po prostu nóż na gardle, i aby uniknąć katastrofy po przegraniu w ostatnich trzech tygodniach 3 meczów z rzędu, muszą wygrać dwa kolejne. Czy jest to możliwe? Czysto teoretycznie wszystko jest możliwe. A praktycznie? Po zobaczeniu tego jak w ostatnim czasie gra zespół z Białegostoku, wierzą w to chyba tylko najwięksi optymiści. Ale „dopóki piłka w grze”…