fbpx
Foto & VideoMoje kadryO wszystkim

Moje kadry: Żubry vs. Doral Nysa Kłodzko

dodany przezKamil Timoszuk 31 maja 2019 0 Komentarzy

Historia kołem się toczy. I od wczorajszego wieczora coś na ten temat doskonale wiedzą koszykarze Żubrów Białystok. Drużyna która w decydującym meczu nie sprostała zadaniu i kolejny raz musi obejść się smakiem w temacie awansu do pierwszej ligi.

Walka o 3 miejsce w drugiej lidze PZKosz, to jednocześnie ostatnia z szans na awans do pierwszoligowych rozgrywek. To moment, kiedy trzeba pokazać nie tylko czysto koszykarskie umiejętności, ale także serce do walki i przysłowiowe jaja. Bez tego o sukces na tym etapie rozgrywek jest niezwykle ciężko. Potwierdził to dobitnie już pierwszy mecz, kiedy grający w zaledwie 7 osób zespół z Nysy Kłodzkiej wywiózł z Białegostoku cenną wygraną. Aby utrzymać się w grze, Żubry musiały zrobić to samo w meczu numer dwa. W nim widać było, że to głównie nerwy dyktowały warunki gry przez długi czas. O szczęśliwym rozstrzygnięciu dla Białostoczan zadecydował szalona i mocno szczęśliwa końcówka. Końcówka, której można było tak naprawdę uniknąć prowadzać 5 punktami na 15 sekund do końca.  Ale skoro już się to zdarzyło, to trzeba było ją wyrwać. I Żubry Białystok zrobiły to, a Grzegorz Pilat z Radia Białystok o mały włos nie stracił przez to głosu 😉

W wyniku takiego rozstrzygnięcia o tym czy dany sezon dla jednego z zespołów będzie udany, zadecydowało 40 minut walki na parkiecie w Białymstoku. Od samego początku było wiadomo, że to nie będzie ładne dla oka spotkanie. Nie o to tego wieczora chodziło. Tu trzeba było po prostu wywalczyć, wyszarpać czy nawet wygryźć swoje. Stawka meczu widać było, że od początku dość mocno paraliżowała oba zespoły. Spotkanie to wyglądało bliźniaczo podobnie do tego co można było zaobserwować w meczu numer jeden. Niecelne rzuty czy podania, walka o każde miejsce na boisku i dominacja na tablicach gości. To już było. Pomimo lepszego startu Żubrów, to jednak goście prowadzili po pierwszej połowie. W tym meczu Doral miał przede wszystkim trzech bohaterów – Marcina Kowalskiego, Rafała Wojciechowskiego i Krzysztofa Krajniewskiego. Pierwszy i drugi z nich zdobyli w całym meczu odpowiednio 28 i 21 punktów. Trzeci z wymienionych graczy zdominował walkę na tablicach zapisując na swoim koncie aż 18 zbiórek. Na tak dysponowanych rywali, Żubry nie miały nikogo, kto wziąłby w decydujących fragmentach gry ciężar meczu na swoje barki. Ostatnia kwarta wygrana przez gości 32:21 zapewniła im wygraną oraz to, że w kolejnym sezonie będą oni grać na zapleczu PLK.

Tym samym początkowo wspomniana przeze mnie historia zatoczyła koło. W jaki sposób? Na początku XXI wieku inny białostocki zespół, Mirpol Białystok, stoczył jedną z najbardziej pamiętnych playoffowych batalii w historii podlaskiej koszykówki. W 2001 roku stawką był awans do ówczesnej ekstraklasy. W serii do 3 wygranych ekipa z Białegostoku zmierzyła się z Notecią Inowrocław i podobnie jak w tym roku – każdy z meczów wygrywali goście. A z racjo posiadania przez zespół z Podlasia teoretycznej przewagi parkietu, to zakończyło się to awansem Noteci. Bardzo dobrze pamięta to Jerzy Chudeusz, który zarówno w tamtym przypadku jak i tym najnowszym, prowadził zespół będący katem zespołu z Podlasia.

Jak twierdzą też złośliwcy, w dniu wczorajszym Żubry Białystok rozwiązały problem z halą potrzebną do występów w pierwszej lidze…

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z tego emocjonującego wieczora.