fbpx
Foto & VideoMoje kadryO wszystkim

Moje kadry: Żubry vs. AZS Politechnika Opolska

dodany przezKamil Timoszuk 5 maja 2019 0 Komentarzy

My to lubimy sobie komplikować życie. Nie zawsze mamy na to wpływ ale często tak. Wyboru nie miały w dniu wczorajszym Żubry Białystok, które przegrały pierwszy mecz półfinałowy 2 ligi, którego stawką jest awans.

Od kilku lat w Białymstoku przebąkiwało się o chęci powrotu przedstawiciela podlaskiego basketu w szeregi pierwszoligowców. W tym roku takie aspiracje przez długi czas przejawiały nawet dwa zespoły czyli Żubry Białystok i Tur Bielsk Podlaski. Ci drudzy jednak nie dostali, a właściwie nie wywalczyli sobie szansy na atak tę klasę rozgrywek, przegrywając rywalizację rundę wcześniej z Politechniką Gdańską. Żubry zaś trafiły do grona 4 najlepszych zespołów 2 ligi w sezonie 2018/2019 z czego 3 uzyskają awans.

Szczęściem Białostoczan na które sobie zwyczajnie zapracowali było to, że pierwszy półfinałowy mecz z AZS Politechniką Opolską mogli rozegrać na własnym parkiecie. W teorii. W praktyce okazało się jednak, że sala gimnastyczna 6 Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku, czyli tam gdzie normalnie Żubry trenują i grają swoje mecze, jest niedostępna. Dlaczego? Ponieważ w poniedziałek startują tam matury. Pierwsza myśl jaka w tej sytuacji przyszła mi do głowy to ta, że przecież mecz jest w sobotę i będzie jeszcze czas aby wszystko przygotować na egzamin dojrzałości. Jak się jednak okazało w praktyce, był to temat nie do przeskoczenia. A nawet nie tyle nie do przeskoczenia, co jak się dowiedziałem z zakulisowych rozmów, nie wszystkim zależało na tym aby Żubrom pomagać i sprawę ułatwiać. W wyniku tego, być może najważniejszy mecz sezonu, ekipa z Podlasia rozegrała w innym miejscu aniżeli grała wszystkie poprzednie miesiące. Tak więc można by śmiało stwierdzić, że tego dnia oba zespoły grały na wyjeździe.

Ale spoko, dalej bujajmy się z budową porządnej hali w tym mieście. Dalej zamiatajmy ten temat pod dywan panowie politycy. Dalej grajmy w kurnikach czy innych salach gimnastycznych i bądźmy zdani na łaskę ludzi, którym dobro podlaskiego sportu mówiąc dosadnie „wisi i powiewa”.

Wracając jednak do samego meczu to trzeba napisać też jasno, że AZS Politechnika Opolska w Białymstoku zaprezentowała się z bardzo dobrej strony. Ekipa prowadzona obecnie przez jednego z najlepszych polskich koszykarzy lat 90-tych czyli Dominika Tomczyka, doskonale wiedziała po co przyjechała i jak to ma osiągnąć. Praktycznie od początku zawodnicy z południa kraju, starali się narzucić swój sposób gry „gospodarzom”, i co dla nich napewno najważniejsze – długimi momentami to się udawało. Żubry zaś tego dnia nie wyglądały na ekipę, która czuje się pewnie w tym co robi. Przez to też mnożyły się błędy po obu stronach parkietu, które AZS wykorzystywał raz za razem. W drużynie z Opola tego dnia powyżej 10 punktów zdobyło aż 6 graczy. Z tego grona najskuteczniejszy był Łukasz Wojciechowski z dorobkiem 22 punktów. Kamil Czosnowski, zawodnik Żubrów, zapisał na swym koncie 24 punkty. O końcowym rozstrzygnięciu zadecydowała ostatnia odsłona gry, którą wręcz po profesorsku wygrał AZS.

Dzięki temu zwycięstwu już za tydzień ekipa z Opola będzie mogła świętować ewentualny awans do 1 ligi na własnym boisku. Oczywiście jeśli wygra z Żubrami mecz numer dwa. Te jednak  na pewno broni tam nie złożą i będą walczyć o to, aby ekipa z Opola przejechała się raz jeszcze na Podlasie.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć mojego autorstwa z tego emocjonującego spotkania.