Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Seahawks vs. Lowlanders

dodany przezKamil Timoszuk 19 czerwca 2018 0 Komentarzy

Historia pojedynków futbolistów amerykańskich z Białegostoku i Gdyni przez ostatnie lata obrosła różnymi historiami. W dużej mierze dlatego, że zespoły Lowlanders Białystok i Seahawks Gdynia stawały naprzeciwko siebie wielokrotnie, na różnym etapie rozgrywek.

W niedzielne popołudnie w Gdyni, stało się to po raz kolejny. Tym razem stawką meczu, wyjątkowo rozgrywanego na boisku tuż obok Narodowego Stadionu Rugby, był awans do półfinału ligi i zapewnienie sobie bycia gospodarzem tego meczu. Tak więc na pewno nie można było nazwać tego starcia meczem o pietruszkę. Poza tym już przed samym spotkaniem wypowiedzi ze strony zawodników z Gdyni  świadczyły o tym, że czują się oni mocni…

Po takich słowach nie trzeba już było żadnych dodatkowych bodźców do tego, aby jeszcze bardziej zmobilizować zespół ze wschodu. A do tego patrząc na bezpośredni bilans spotkań tych drużyn i całą historię okoliczności wielu meczów, to bez wątpienia było co udowadniać i za co się rewanżować. Jednak co innego o tym myśleć i sobie planować, a co innego to po prostu zrobić. Tego dnia jednak nie było praktycznie żadnych wątpliwości co do tego kto zdominował ten mecz. Świetna postawa formacji ofensywnych, a także i defensywnych Lowlanders sprawiła, że gospodarze wyglądali w tym meczu fatalnie. Szczególnie długimi momentami mogła imponować gra w obronie gości, którzy stanowili monolit nie do przejścia. Co tez ważne, nawet niektóre bzdurne decyzje sędziów nie sprawiły tego, że Seahawks choćby postarali się nawiązać wyrównaną walkę. To nie był ich dzień, a z drugiej strony jednak przeważnie jest tak, że gra się tak jak przeciwnik pozwala. A tego dnia Lowlanders nie pozwolili na wiele i wygrali 26:7.

Tym samym zapewnili sobie mecz półfinałowy na własnym stadionie, na który najprawdopodobniej przyjadą Seahawks Gdynia. Będzie to na pewno świetna okazja do rewanżu , lub też udowodnienia przez Białostoczan, że zdobycie Gdyni nie było tylko dziełem przypadku. Zanim do tego jednak dojdzie, to zostawiam do obejrzenia trochę zdjęć z tego spotkania, które tak się złożyło, że mogłem zrobić, zostając dłużej niż pierwotnie planowałem po crossfitowych zawodach 3City Box Battle.

Na koniec zaś słowa uznania dla osób, które zajmują się marketingiem w Seahawks Gdynia. Muszą to być naprawdę pomyslowe i przede wszystkim przewidujące osoby, bo już przed meczem rozdawały one kibicom przed wejściem na trybuny cukierki. Jakby normalnie wiedziały, że miejscowym kibicom trzeba będzie osłodzić życie po tym meczu. Szacun 😉