fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Jagiellonia vs. Wisła Płock

dodany przezKamil Timoszuk 17 lutego 2019 0 Komentarzy

Piłkarska zima w Białymstoku trwała dobrych kilka tygodni. Tygodni podczas których nie raz i nie dwa z różnych powodów było w Jagiellonii naprawdę gorąco. Nic więc dziwnego, że sporo osób czekało na inaugurację sezonu przy ulicy Słonecznej.

Tydzień temu Jaga zainaugurowała piłkarską wiosnę meczem w Legnicy. Starciem z Miedzią, która jesienią przyjechała na Podlasie jako beniaminek, i wywiozła stąd mocno zasłużone 3 punkty. Tym razem to Jagiellonia pojechała w gości i wzięła to co jej. Choć i sama Miedź była bardzo gościnna w tym meczu, oddając wiele rzeczy Jadze, z czego wicemistrz Polski skrupulatnie skorzystał.

Pierwszym meczem na wiosnę w Białymstoku było starcie z Wisłą Płock, która po odejściu obecnego selekcjonera zalicza sukcesywny zjazd w dół ligowej tabeli. Nic tylko to wykorzystać. Jednak takie rzeczy to się tylko łatwo mówi czy pisze, a tym bardziej jeśli chodzi o naszą ligę w której wydarzyć się może wszystko.

Zanim jednak do samego meczu doszło, 16 luty był kolejnym terminem kibicowskiego święta zwanym Świętem Ultry. Wiązało się to z ponownym przemarszem kibiców z centrum miasta, aż pod sam stadion. W tym roku sam przemarsz był trochę mniej okazały niż w roku wcześniejszym, ale fajnie że tradycja takiego przemarszu jest kontynuowana. Szkoda tylko, że policja, która miała zapewnić bezpieczeństwo podczas tego pochodu, była czasem prowodyrem dziwnych i poniekąd niebezpiecznych sytuacji. I to mając do czynienia z tłumem ludzi, w którym szły całe rodziny z kobietami i dziećmi na czele. Ale stosunki na linii kibice – policja to długi temat na pewno nie do rozwiązania jednym tekstem.

Dlatego przechodząc do kwestii czysto sportowych, to ja osobiście miałem spore nadzieje przed tym spotkanie. Nawet wiedząc o tym, że pomimo okazałego wyniku pierwszego starcia na wiosnę, gra Jagi nie porywała mówiąc łagodnie. Nie inaczej było też i w meczu z Wisłą Płock, kiedy długimi momentami był to typowy „mecz walki” prosto z polskich boisk. I z jednej strony przemawia do mnie tłumaczenie trenera Ireneusza Mamrota, że ubiegły tydzień był dla zespołu trudny głównie dlatego, że zdrowie nie jest w tym roku najmocniejszą stroną Białostoczan. Pomimo tego w pierwszej połowie Jaga strzeliła dwa gole, choć żaden z nich nie został uznany. Dawało to jednak nadzieje, że to kwestia czasu kiedy padną jakieś gole.

I w drugiej połowie rzeczywiście takowe sytuacje były, ale więcej ich miała Wisła, która obudziła się po przerwie i ruszyła do ataku. Dzięki wygrywaniu piłek w środku pola, miała na pewno jedną piłkę meczową do wykorzystania. Nie zrobiła tego jednak, a więc w naturalny sposób goście aż poprosili szczęścia aby się od nich odwróciło. Te zaś to zrobiło przy pomocy Kuby Wójcickiego, który powtórzył rzecz niemożliwą. Mianowicie Kuba już przed meczem z Wisłą miał na koncie gola w ostatnich sekundach meczu, dającego wygraną Jadze. Z Wisłą Płock zrobił to ponownie po ostatnim dośrodkowaniu z lewej strony, strzale głową swego kolegi w poprzeczkę, a następnie dobitce z trudnej sytuacji. Wybuch szału radości zarówno jego, jak i jego kolegów czy kibiców, którzy wierzyli do końca, była kapitalnym zwieńczeniem tego dnia. Szkoda tylko, że goście nie potrafili tej nieszczęśliwej porażki przyjąć po męsku i w wyniku tego, na sam koniec mogliśmy obejrzeć jeszcze przepychanki i i według świadków usłyszeć bardzo niewybredne określenia z ust przyjezdnych. Czy zostaną z tego wyciągnięte jakieś konsekwencje? Osobiście mam taką nadzieję.

Najważniejsze w tej chwili jest jednak to, że dzięki tej wygranej strata do prowadzącej w tabeli Lechii Gdańsk stopniała o 2 punkty. Za tydzień zaś podopiecznych Ireneusza Mamrota czeka ciężki wyjazd do Krakowa na mecz z Cracovią Michała Probierza. Jeśli Jaga ma jeszcze autentycznie walczyć o mistrza, to trzeba przywieźć do Białegostoku pełną pulę punktów. A tymczasem zapraszam do obejrzenia zdjęć z gorącej piłkarskiej soboty w Białymstoku!