fbpx
Foto & VideoMoje kadryO wszystkim

Moje kadry: Jagiellonia vs. Legia

dodany przezKamil Timoszuk 14 września 2019 0 Komentarzy

Piątek trzynastego to wręcz idealna data aby rozegrać mecz na szczycie polskiej Ekstraklasy. Dzięki temu można zawsze usprawiedliwić każdą, nawet najbardziej niewiarygodną sytuację w spotkaniu. A takich w meczu Jagiellonii z Legią nie brakowało.

Po wtorkowym spotkaniu młodzieżowej reprezentacji Polski z Estonią w Białymstoku, kibice z Podlasia w piątkowy wieczór mieli idealny powód do tego aby wrócić na stadion przy Słonecznej 1. Tym powodem było pierwsze po przerwie na reprezentację starcie pomiędzy Jagiellonią Białystok, a Legią Warszawa. Mecz, który przy obecnej sytuacji w tabeli był meczem o objęcie lidera w tym zestawieniu. Jak to jednak w przypadku szlagierów by PKO Ekstraklasa bywa – czasem jest więcej kopania się po czołach, aniżeli gry w piłkę. Niestety w dużej mierze i tym razem miał być hit, a wyszedł w sumie kit.

Najbardziej emocjonującą sytuacją w pierwszej połowie spotkania była ta, kiedy w 35 minucie meczu sędzia Szymon Marciniak wyrzucił z boiska na skutek drugiej żółtej kartki zawodnika Legii. Czy były to kartki słuszne? Tu jak zwykle ile osób, tyle opinii. Po raz kolejny jednak okazało się, że sędzia Marciniak jest ciekawym „zjawiskiem”. Za sprawą tego jak sędziuje w wielu polskich miastach. nie jest on specjalnie lubiany mówiąc bardzo łagodnie. W wielu z tych miejsc nawet panują teorie spiskowe na temat tego, że jednym on sprzyja bardziej niż innym. Był nawet moment, że i ja byłem w stanie w to uwierzyć. Jednak im dłużej obserwuję poczynania tego pana z gwizdkiem, to dochodzę do wniosku, że jest on na polskich boiskach po prostu mizerny. A już na pewno cholernie nierówny i niekonsekwentny w swoim zachowaniu i boiskowych decyzjach. Zresztą ten piątkowy mecz był tego idealnym przykładem. Wracając jednak do sytuacji z pierwszej połowy, to w czystej teorii gospodarze tego meczu dostali swoją szansę aby zainkasować niezwykle ważne 3 punkty. Granie praktycznie 60 minut z przewagą jednego zawodnika na boisku to niewątpliwa szansa.

Jednak ktoś chyba zapomniał o tym, że aby wygrać mecz to trzeba strzelić jakiegoś gola. Na pewno nie pamiętała o tym Jagiellonia, która w hicie kolejki nie oddała ŻADNEGO celnego strzału na bramkę rywali. Serio, to ciężko jakoś skomentować w sensowny sposób szukając usprawiedliwienia dla takiej kolei rzeczy. Na pewno zawiodła taktyka ustalona przez Ireneusza Mamrota, który zamiast odważnie przyatakować Legię, wolał klepać piłkę z czego kompletnie nic sensownego nie wynikało. Dlatego też w drugiej połowie dwoma gorącymi momentami były te związane z panem Marciniakiem. Najpierw podejmując on niezrozumiałe decyzje nie potrafił zachować porządku na boisku co skończyło się przepychanką na środku boiska pomiędzy obydwoma zespołami. Na kilka sekund przed końcem Camara był lub nie był faulowany w polu karnym. Pan Marciniaka, który nawet nie wpadł na pomysł aby obejrzeć na powtórce, uznał on, że zawodnik Jagi udawał i niemal z automatu wlepił mu żółtą kartkę. A wystarczyło podejść do monitora i obejrzeć ze wszystkich możliwych kamer tę sytuację. Wtedy zaś nawet jeśli decyzja byłaby identyczna, to czy nie odbiór jej przez wszystkich nie był zgoła inny? Ale to polska liga grana w piątek 13, a więc nie doszukujmy się logiki. Tak samo jak w działaniach Canal+, który dla polskiego futbolu zrobił wiele dobrego. Jednak tego wieczoru pokrzyżował plany właściciela Jagiellonii czyli pana Cezarego Kuleszy. Właściciel zaś chciał uhonorować z przytupem 100 występ w barwach Jagi Ivana Runje. Plan był taki aby zawodnik otrzymał pamiątkową koszulkę przy jeszcze pełnych trybunach i co za tym idzie zebrał zasłużone brawa. Jednak wywiady dla jaśnie panującej telewizji były tego dnia ważniejsze, a Ivan odebrał swój podarunek przy niemal już w całości pustym stadionie.

I taki to smutny był koniec wieczoru, gdzie wszyscy liczyli na dobre show, a jedyne za co można pochwalić którykolwiek z zespołów to Legię za konsekwencję w obronie i idealne zamaskowanie braku jednego zawodnika na boisku przez 60 minut. Czy jednak o to w tym wszystkim chodziło?

Zapraszam zaś na koniec do obejrzenia niewielkiej galerii zdjęć z tego spotkania.