Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Jagiellonia vs. Lech

dodany przezKamil Timoszuk 12 listopada 2018 0 Komentarzy

Data 11 listopada w Polsce to coś niezwykle ważnego. Dzień w którym każdy Polak może świętować to, że żyje w wolnym kraju niepodległym już od 100 lat! I właśnie w taki mroźny dzień rozegrano spotkanie, które rozgrzało pod wieloma względami.

Starcie Jagiellonii Białystok i Lecha Poznań to niewątpliwie mecz pomiędzy dwoma czołowymi zespołami w Polsce ostatnich lat. Zespołami, które przed meczem w Białymstoku wydawało się jednak,że są w zupełnie innym położeniu. Podopieczni Ireneusza Mamrota w ostatnim czasie sprawiali wrażenie, że udało im się najpierw złapać, a później ustabilizować formę na całkiem znośne jak na polskie warunki poziomie. Kolejne wygrane mecze mogły być tego całkiem niezłym dowodem. Nawet pomimo tego, ze styl tych wygranych czasami pozostawiał wiele do życzenia.

Co mają jednak powiedzieć w Poznaniu? Tam po tradycyjnych corocznych buńczucznych zapowiedziach, nakupowaniu zawodników na kilogramy i przegrywaniu wszystkiego ostatnio jak leci, co zaowocowało zwolnieniem trenera, Lech nie wyglądał na ligowego potentata. Ba, on nie wyglądał na nikogo. Ale umówmy się to jest Ekstraklasa, tego nie zrozumiesz.

I boisko w Białymstoku oczywiście to potwierdziło! Zanim jednak wystartował mecz można było zobaczyć i usłyszeć uroczyste odśpiewanie pełnego hymnu przed meczem przez kilkanaście tysięcy osób zebranych na stadionie. To wszystko przy obecności służb wojskowych, które nadawały temu wydarzeniu należytą otoczkę. Później natomiast działo się na boisku tyle, ile dawno już w Białymstoku nie było. Jeszcze w Pierwszej połowie Jagiellonia wyszła na prowadzenie po golu Przemka Frankowskiego. Wszystko po to, by parę minut później przegrywać już 1:2 z do tego momentu nic nie grającym Lechem Poznań. Typowa polska Ekstraklasa czyli „najpierw trzęsienie ziemi, a później napięcie rośnie.”.

W drugiej połowie Karol Świderski udowodnił że chyba złapał w miarę stabilną formę strzelając bramkę na 2:2. Mógł on nawet zostać bohaterem tego meczu gdyby w dogodnej sytuacji sam na sam trafił trzeciego gola dla swego zespołu. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Lech także stworzył parę takich sytuacji po których spokojnie 3 punkty mogły pojechać do Poznania. Remis więc można śmiało przyznać, że był sprawiedliwym rozwiązaniem. Nikt kto zdecydował się na spędzenie tego wieczora na stadionie nie mógł raczej narzekać. Aby tak było postarała się też ekipa Ultras, która tego dnia obchodziła niejako swoje 16-lecie. I te niejako urodziny były obchodzone z należytym przytupem i rozmachem. Normalnie siwy dym 😉

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z tego spotkania.