Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Jagiellonia vs. Korona

dodany przezKamil Timoszuk 16 marca 2019 0 Komentarzy

Jeśli czasami jesteśmy w jakimś ciemnym miejscu, a nagle widzimy jakieś światełko w tym tunelu to nie zawsze jest dobrze. Czasami jest to nadjeżdżający z naprzeciwka pociąg. Podobny do tego jaki zmierza w kierunku Jagiellonii Białystok.

Przed startem rundy wiosennej w Białymstoku panowały humory powiedzmy, że umiarkowane. Z jednej strony końcówka zimy w wykonaniu piłkarzy Jagiellonii Białystok była średnia, to jednak większość osób liczyła na to, że Jaga się ogarnie i wróci na właściwe tory. Tory w stronę mistrzostwa Polski. Tę nadzieję podsycało też na pewno sprowadzenie kilku zawodników, którzy mieli być wzmocnieniem klubu z Podlasia. No właśnie, miało być…

W połowie marca 2019 roku Jagiellonia jest sytuacji w której jak się dobrze zastanowić to dawno nie była. Z jednej strony wymęczyła zwycięstwo z pierwszoligowym średniakiem czyli Odra Opole i awansowała w tygodniu do półfinału Pucharu Polski. Półfinału który zagra na własnym stadionie z Miedzią Legnica. Z drugiej jednak strony sromotna porażka na własnym stadionie z Koroną Kielce sprawia, że białostoczanie zamiast patrzeć na czołowe miejsca tabeli, muszą poważnie oglądać się za siebie. Wszystko dlatego, że po raz pierwszy od dawna Jaga może mieć problem z awansem do czołowej ósemki i zapewnieniem sobie niezbędnego minimum czyli pewnego utrzymania. I taki problem będzie mieć ewidentnie jeśli nic nie zmieni się w jej grze.

Ostatnie wyniki podopiecznych trenera Ireneusza Mamrota w Białymstoku nie zadowalają nikogo. Jednak bardziej boli wszystkich fakt, że niemal wszystkie porażki poniesione są w tragicznym stylu. Kiedyś stadion przy ulicy w Białystoku był taką twierdzą, gdzie każdemu grało się trudno i mało kto wywoził punkty. W tym sezonie natomiast aż ciężko już wymieniać mecze w których rywale przyjeżdżali na Podlasie jak po swoje. Mecz z Koroną Kielce pokazuje, że szala goryczy się powoli przelewa. Po samym meczu, gdzie większość graczy nie biegała, a wręcz człapała po boisku nikomu nie było do śmiechu. Ani kibicom, którzy wygłosili parę słów w stronę piłkarzy, ani trenerowi, który na konferencji prasowej po meczu musiał odpowiedzieć na kilka ciężkich pytań. Tą która mnie zaciekawiła najbardziej było z jednej strony odparcie zarzutu, że piłkarze są dobrze przygotowani pod kątem fizycznym do sezonu. Z drugiej jednak trener zwrócił uwagę na to, że najprawdopodobniej u zawodników szwankują w ostatnim czasie ich cechy wolicjonalne.

I jeśli to prawda to pozostają dwa pytania. Po pierwsze to czy wina leży po stronie piłkarzy, którym się mówiąc bardzo ogólnie nie do końca chce, czy może trenera, który ma problem ze zdyscyplinowaniem swoich podopiecznych. Druga zaś z najpilniejszych spraw to co dalej z Jagą? Co się musi wydarzyć aby piłkarze wrócili na odpowiednie tory? Potencjału w tym zespole nie brakuje, wiele jeszcze można w tym sezonie wygrać, a teraz są dwa tygodnie przerwy na reprezentację. Wszystko więc wskazuje na to, że to mogą być dwa tygodnie decydujące o losach zespołu, piłkarzy i trenera w najbliższym czasie.

Podrzucam na koniec kilka fotek ze starcia z Koroną Kielce.