Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Jagiellonia vs. KAA Gent

dodany przezKamil Timoszuk 10 sierpnia 2018 0 Komentarzy

Eurowpierdol to takie zjawisko, które nie zdarza się poważnym klubom piłkarskim. A nawet jeśli to od święta. Polskim klubom piłkarskim zdarza się to co roku. Można jednak zaliczyć coś takiego w stylu Legii Warszawa czy też można powalczyć niczym Jagiellonia Białystok.

Po wyeliminowaniu w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Europy portugalskiego Rio Ave, los skojarzył białostocki klub z klubem z Belgii – KAA Gent. Przeciwnika z wyższej półki jeśli chodzi o potencjał sportowy, ale też i nie takiego przed którym należałoby klękać już w momencie czytania listy zawodników jacy tam występują. No umówmy się, Real Madryt czy inna Barcelona to na pewno nie jest. Polskie kluby jednak już i nie na takich „maluczkich” się wykładały. Dlatego z każdym kolejnym takim niespodziewanym piłkarskim wpierdzielem szacunek do kolejnych rywali rośnie niewspółmiernie.

W Białymstoku na szczęście nikt jednak składać broni przed meczem nie zamierzał i co najważniejsze – było to widać na boisku! Może nie przez pełne 90 minut, może i nie zawsze wychodziło tak jak powinno, ale zaangażowania, walki i chęci wygrania tego meczu piłkarzom z Białegostoku odmówić na pewno nie można. Te chęci przekładały się też na może nie bardzo liczne, ale jednak sytuacje podbramkowe, które przy odrobinie szczęścia mogły, a w kilku sytuacjach wręcz powinny zamienić się na bramkę dla gospodarzy.

Niestety jako, że tak się nie stało to trochę musiało się stać nieszczęście w postaci bramki w dużej mierze z kapelusza dla KAA Gent. W 85 minucie Jonathan David wykończył na raty dwójkową akcję ze swoim kolegą z zespołu. I w tym też momencie skomplikował sytuację białostoczanom przed rewanżem w Belgii. Nie lubię też używać tego argumentu, ale to co dziś chwilami wyczyniał pachołek biegający z gwizdkiem zwany też sędzią to na prawdę wołało o pomstę do nieba. Czy można przez to rozumieć, że Jaga została skrzywdzona przez arbitra? Bardziej bym się skłaniał ku tezie, że pan Ali Palabıyık z Turcji był czasami podobnie żenujący w obydwie strony.

Tym samym w Białymstoku można by powiedzieć, że kibice zobaczyli coś zupełnie odwrotnego co mogą oglądać czasami w polskiej Ekstraklasie. Mianowicie dzisiejsza gra Jagi była znacznie lepsza niż końcowy niezasłużony wynik. No ale cóż, taki jest sport i za tydzień nie ma zmiłuj – trzeba walczyć do końca! O to jestem jednak jakoś dziwnie spokojny.

Zapraszam do obejrzenia galerii z meczu mojego autorstwa.