Foto & VideoO wszystkim

Moje kadry: Jagiellonia vs. Arka

dodany przezKamil Timoszuk 18 marca 2018 0 Komentarzy

Kocham, po prostu kocham takie wieczory jak wczoraj. To właśnie wczoraj po raz kolejny poczułem tak bardzo dobitnie, dlaczego jestem związany ze sportem w różnej postaci przez znacznie większą część swego życia. Takich stanów ducha nie zapewnią mi nawet najlepsze narkotyki 😉

Jagiellonia Białystok w dniu wczorajszym podejmowała na swoim boisku Arkę Gdynia. Oba zespoły kilka dni temu, pomimo zajmowanych różnych miejsc w tabeli, osiągnęły zupełnie inne wyniki. Jagiellonia przegrała w Poznaniu 5:1, a Arka u siebie pogoniła zespół z Niecieczy 4:0. Pomimo tego, to Białostoczanie byli faworytem starcia o o kolejne 3 punkty w Ekstraklasie. I w sumie wszystko by się zgadzało, bo Jaga we wczorajszym spotkaniu przeważała, atakowała i sprawiała długimi momentami lepsze wrażenie. Niestety w wyniku po raz kolejny braku skuteczności oraz głupich błędów indywidualnych, gospodarze przegrywali na chwile przed końcem spotkania 1:2. I wtedy zdarzył się cud…

Takiego zakończenia nie spodziewał się raczej nikt. Na pewno nie ci „kibice”, którzy opuszczali stadion kawałek przed 90 minutą. Ich miny kiedy sprawdzali wynik po powrocie do domu musiały być bezcenne. Żeby tego było mało, to do takiego stanu rzeczy meczu w Białymstoku doprowadzili rezerwowi, do których trener Ireneusz Mamrot tego wieczora miał MEGA wyczucie. Szczególne brawa należą się dla Cilliana Sheridana, który nabawił się w trakcie gry kontuzji, a pomimo tego w ostatniej akcji meczu poszedł w pole karne jak Pershing z obrońcą na plecach. I to przez jego brawurowe zagranie kibice otrzymali piękną nagrodę za wiarę do końca. Przez niego też Jerzy Kułakowski komentujący tradycyjnie ten mecz w Radiu Białystok, a przy okazji świętował swoje 50 urodziny, nie dostał urodzinowego zawału.

Słuchając tego nagrania po powrocie do domu, tak sobie pomyślałem o tym co by się działo kilka miesięcy temu, gdyby taki gol padł w meczu z Lechem Poznań… Kardiologia w Białymstoku mogła by nie ogarnąć tematu 😉 Na szczęście w tym roku Jagiellonia gra na tyle dobrze, że być może za kilka tygodni będzie dane Białostoczanom poczuć ten smak końcowego zwycięstwa. Do tego czasu pozostają nam fajne obrazki, które na pewno przejdą do historii – zarówno klubu jak i całej ligi.

Ta piorunująca końcówka po raz kolejny udowodniła mi też, jak czasem potrzebne jest szczęście tym, którzy chcą zrobić fajne sportowe zdjęcie. Czasem potrzeba po prostu znaleźć się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Wczoraj mi to szczęście nie dopisało, ponieważ w chwili strzału na 3:2 byłem po drugiej stronie boiska, a zawodnikom jakoś było wygodniej biec w drugą stronę 🙂 No cóż, kolejnym razem się uda 😉

Pomimo tego zapraszam do obejrzenia galerii fotek z wczorajszego meczu mojego autorstwa.

I jeszcze ciekawostka. Wczorajszy dzień był chyba jakiś specjalny ponieważ nie tylko w Polsce odbył się „mecz cudów”. W Bośni i Hercegowinie też zdarzyło się coś trudnego do opisania.