fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Moja mała retrospekcja

dodany przezKamil Timoszuk 26 maja 2014 1 Komentarz

W ostatnim czasie trochę was przybyło. Pisząc was, mam tu na myśli czytelników. Nie do końca wiem czyja to sprawka, ale chyba poczta pantoflowa działa w dzisiejszych czasach nadal dość dobrze. Jednak dobrze będzie jak przypomnę w tej chwili nowym zaglądającym w to moje miejsce w sieci, gdzie trafili i co mogą tu znaleźć. A więc jeśli ktoś jest ciekaw, to niech czyta dalej.

Miałem przebłyski pomysłów skupiających się na tym, aby zaledwie podlinkować wam starsze ale ciągle aktualne i ważne z mojego punktu widzenia teksty, które zginęły gdzieś w natłoku nowych materiałów. Wielu z was moi, zarówno nowi jak i starzy czytelnicy, trafiło w to miejsce z kilku powodów. Jedni z was są tu dlatego, że w realnym życiu jesteśmy znajomymi i chcecie czasami wiedzieć co u mnie słychać. Inni z was, jak pokazują mi różnego rodzaju statystyki, trafili w to miejsce w sieci dzięki CrossFitowi. Część szukała informacji co to jest ten cały CrossFit, inni szukali jak to wygląda, a jeszcze pewna grupa czytelników z regionu gdzie mieszkam, szukała miejsca gdzie można uprawiać ten sport w Białymstoku i okolicach. O dziwo jak się wpisze w Google frazy CrossFit, Białystok czy też Podlasie, to mój blog jest w tych wynikach nadspodziewanie wysoko. Całkiem nie wiem dlaczego 😉 Inną ciekawostką jest to, że bardzo dobrze „klikającymi się” tekstami były różnego rodzaju testy/recenzje butów, rękawiczek czy też na przykład izotoników. To też mi pokazuje w jakim kierunku czasami warto skręcić jeśli chodzi o tematykę kolejnych tekstów.

Ja CrossFit 1

Wracając jednak do meritum, chyba największą grupę ludzi w tym miejscu, tworzą osoby, które szukają motywacji do zmiany swego życia. I to głównie w temacie zrzucenia nadprogramowych kilogramów. Muszę też wam przyznać, że chyba całkiem dobrze trafiliście. Jednak sądzę tak nie dlatego, że w swojej walce o lepsze ciało, samopoczucie czy samoocenę, osiągnąłem sukces w postaci zrzucenia ponad 120 kilogramów i kompletnej zmiany sposobu myślenia. Możecie uważać się za swego rodzaju szczęśliwców, ponieważ trafiliście do kogoś, kto popełnił w życiu całą masę różnych, mniejszych lub większych błędów. I to właśnie w dużej mierze na nich uczyłem się ja, a niekoniecznie musicie się uczyć wy. To tylko od was zależy, czy czas spędzony na tym blogu postaracie się przetworzyć w jakiś konstruktywny dla siebie sposób, czy może potraktujecie to tylko jak puste słowa. Oczywiście, ja nie jestem w żaden sposób nieomylny i w dalszym ciągu na pewno popełniam jakieś błędy. Jednak przechodząc już taką drogę, napotkałem się już na tyle różnych przeszkód i problemów, o których wy nawet jeszcze w tej chwili nie myślicie. A skoro można je zawczasu wyeliminować lub ominąć, to dlaczego by tego nie zrobić?

Ja CrossFit 2

A więc zaczynając od początku, to kim ja tak naprawdę jestem? W dość dużym skrócie można by powiedzieć, że kimś kto niemal od urodzenia miał dość mocno przewalone. W sumie to mały cud, że przyszedłem na świat z pępowiną wokół szyi, która skutecznie mi odcinała dopływ tlenu. Nie ma to jednak jak mocne wejście, prawda? 🙂 Później było nie mniej ciekawie, kiedy w wieku 7 lat z powodu jednej choroby zakaźnej, byłem faszerowany lekami ze sterydami. Co ważne – z Niemiec. A jaką tradycje ma ten kraj w produkcji sterydów, to mogą się spokojnie wypowiedzieć sportowcy tej nacji 😉 Tak czy siak, owe leki rozstroiły mi cały organizm w takim stopniu, że zaczęła się prawdziwa jazda bez trzymanki przez wiele długich i niezbyt wesołych lat. Efektem tych wariacji była moja waga, która rosła szybciej niż zdrowy rozsądek nakazywał. Ale zaraz, zaraz, hola, hola. Przyrost wagi nie bierze się z powietrza. Ja także brałem w tym aktywny udział, poprzez własną głupotę i objawiającym się przez to pochłanianiem pokarmów wszelkiej maści. Szczęście w nieszczęściu polegało na tym, że mózg nie zarasta tłuszczem tak szybko jak reszta narządów. To właśnie dzięki temu kilka lat temu nastąpił przełom. Coś poprzestawiało mi się w głowie na tyle, aby wziąć dupę w garść i zabrać się za siebie. Przecież za dużo fajnych rzeczy mam w życiu jeszcze do zrobienia.

Ja CrossFit 3

I takim oto sposobem, jak pomyślałem tak zrobiłem. Pewien splot paru zdarzeń, ludzi czy innych sytuacji sprawił, że jakiś czas później znalazłem się na stole operacyjnym w Łodzi, gdzie wykonano mi operację zmniejszenia żołądka. Wtedy, pomimo i tak całkiem sporej wiedzy jaką otrzymałem przed zabiegiem, nie wiedziałem jeszcze co mnie czeka w kolejnych tygodniach, miesiącach czy nawet latach. A czekała mnie w głównym stopniu walka. Ze sobą, ze swymi słabościami, ze swymi niedoskonałościami, ze swymi ograniczeniami, ze swymi przekonaniami, z masą różnych lęków i paroma jeszcze innymi rzeczami. Nie było to proste, oj nie było. Na każdy mniejszy czy większy sukces osiągany po drodze, składało się czasem kilka, a nawet i więcej porażek. O tym jednak przez długi czas mało kto wiedział, łącznie z moimi najbliższymi. Najważniejszy był efekt finalny czyli pogonienie w cholerę kilogramów. Ta sztuka udawała mi się dość dobrze, ale także i do pewnego czasu. Bo jeśli ktoś czyta tego bloga od niemal początku ten wie, że przerobiłem na własnej skórze pewnego rodzaju niemal efekt jojo, nawet ze zmniejszonym żołądkiem. Jednak od jakiegoś czasu były takie osoby w moim pobliżu, które były w stanie mi wytłumaczyć w mniej lub bardziej dosadny sposób, że nie warto wracać do miejsca, z którego tak bardzo chciałem się wyrwać niemal całe swoje życie.

Ja CrossFit 4

Na szczęście zrozumiałem to w porę i dotarło to do mnie dosadnie, że rzeczywiście warto zacisnąć zęby i nie wpieprzyć się raz jeszcze w to samo bagno. A idealnym sposobem na wypełźnięcie z tego bagna okazał się sport. Sport, który był w moim życiu obecny odkąd tylko pamięta, ale wcześniej była to wersja bardziej teoretyczna. Nastał jednak czas praktyki! Najpierw jak typowy Kowalski zacząłem swoje pierwsze podrygi na jednej z białostockich siłowni. Jak się okazało po pewnym czasie, siłownia sama w sobie niczego nie jest w stanie dać, jeśli nie ma się fachowej wiedzy lub pomocy z zewnątrz. Nie przeszkodziło mi to jednak zmarnować tam kupę kasy oraz czasu. Na szczęście moje drugie podejście do tego tematu, już w innym miejscu (Atleta – Polecam!), było już bardziej przemyślane i do końca życia będę wdzięczny dzięki komu się to stało, i kto mi wtedy pomógł. Zresztą w tamtym czasie niejaki Michał Zalewski, ale i ja także, nawet nie sądziliśmy jak bardzo jeszcze nasze drogi się zejdą. Do tego czasu będąc pod najlepszą trenerską opieką jaką mogłem tylko wymyślić, w osobie Arkadiusza Kartaszowa, zacząłem po raz pierwszy w życiu trenować z głową z jaką nigdy nie trenowałem. Czułem, że to co robię ma sens, bo niemal z dnia na dzień, czy tygodnia na tydzień, widziałem swoje własne postępy i przekraczanie wydawałoby się nieprzekraczalnych dla mnie granic. Jeszcze wtedy nie docierało do mojej głowy, że razem z treningiem warto by też zatroszczyć się o lepsze i bardziej zorganizowane jedzenie.

Ja CrossFit 5

I to razem z pojawieniem się CrossFitu w moim życiu było niemal takim kamieniem milowym. Bo dobre jedzenie i ciężki crossfitowy trening potrafią zdziałać prawdziwe cuda. I nie gadam w ten sposób bo jestem na swój sposób nawiedzony, ale gadam tak dlatego, że tak po prostu jest! Uważam też, że każdy kto będzie chciał to sprawdzić na sobie, to już na starcie stoi na wygranej pozycji. Dlatego też niezwykle się cieszę, a nawet jestem i dumny z tego, że Białystok dzięki katorżniczej pracy i wysiłkowi paru osób, doczekał się pierwszego w tym regionie crossfitowego boxa – CrossFit Podlasie. Monia, Michał, Damian – Dzięki!

Sesja CF Podlasie 1

Kiedy to miejsce powstawało, to ja czułem, że będzie to miejsce naprawdę wyjątkowe. Dlatego od początku chciałem być jak najbliżej tego całego procesu twórczego, i jako znajomy/przyjaciel współwłaścicieli, i jako pełnoprawny członek tej społeczności, jaka już teraz mogę śmiało napisać że powstała, i jako też zwykły życzliwy człowiek, który lubi patrzeć jak inni realizują swoje plany lub też spełniają się ich marzenia. Teraz grupa zadowolonych, nie tyle klientów, co członków społeczności spod szyldu CF Podlasie, liczy sobie już taką liczbę, jaka jeszcze jakiś czas temu była tylko w sferze planów garstki ludzi. A wśród nich jestem ja.

Ja CrossFit 6

I właśnie w takim miejscu jestem teraz. Jako całkiem zadowolony ze swego życia człowiek, który osiągnął już jakiś cel ale dalej ma ochotę na więcej. Chcę w dalszym ciągu się uczyć i podnosić swoje umiejętności na różnych płaszczyznach. Dalej chcę odwiedzać nowe miejsca i spotykać w nich ludzi, jakich bez wcześniej zaprowadzonych zmian w moim życiu raczej nie miałbym okazji spotkać. Każde nowe doświadczenie czy przeżycie także przyjmę z otwartymi rękoma. A to wszystko zapewne znajdzie odzwierciedlenie na tym właśnie blogu. I w tym właśnie momencie, nowy bądź trochę już starszy czytelniku, zależy to tylko od ciebie. Czy zechcesz tu zostać i nadal to śledzić, a przy okazji czerpać coś z tego dla siebie, czy może pójdziesz szukać dalej w odmętach internetu swojego miejsca w sieci. Tu wybór pozostawiam już Tobie. Ja się stąd i tak nigdzie nie wybieram, bo muszę przyznać, że dawno nie czułem się na tym blogu tak dobrze jak ma to miejsce właśnie teraz 🙂

A na koniec jeszcze…

EPILOG