fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Moc CrossFit Games Open

dodany przezKamil Timoszuk 14 marca 2016 1 Komentarz

Po co trenujesz? Dlaczego to robisz? Co chcesz osiągnąć? – Są to pierwsze z brzegu pytania jakie przychodzą do głowy każdemu, kto trenuje jakiś czas cokolwiek. Bardzo dobrą okazją do znalezienia odpowiedzi przez każdego crossfitera na tak postawione problemy są eliminacje Open.

Z największą crossfitową imprezą na świecie jest trochę jak z demokracją – jest to „najgorsza” tego typu impreza na świecie, ale nikt jeszcze nie zorganizował lepszej. Dlatego też z roku na rok, ilość osób, która chce wziąć w niej udział sukcesywnie rośnie. Nie ma co ukrywać, że dzieje się tak głównie z dwóch względów. Pierwszym z nich jest to, że CrossFit sam w sobie z roku na rok zatacza coraz to szersze kręgi, a tym samym ma coraz więcej zwolenników. Tutaj jednak przechodzimy płynnie do drugiego z powodów tej wielkiej ekspansji. Mianowicie część startujących przyjmuje CrossFit w swoim życiu całkowicie naturalnie i bezboleśnie. Część jednak jest łagodnie mówiąc zachęcona przez potężną machinę marketingową, która ciągnie się za CrossFit HQ już od jakiegoś czasu.

Reebok Box Tour EMC 5

Jednym z głównych założeń owej maszyny jest wmawianie ludziom tego, że CrossFit jako taki jest praktycznie dla każdego. O tym czy jest to prawda czy nie, można by dyskutować czy też pisać bardzo długo. Faktem jest jednak to, że eliminacje do CrossFit Games czyli Open są promowane głównie z tej pozycji. Widać to nie od dziś, a takie zabiegi jak zapraszanie na oficjalny pokazowy trening 16.1 typowych „nołnejmów”, jest tego bezapelacyjnym potwierdzeniem. I w tym także kierunku poszedł w tym roku polski oddział Reeboka, który zorganizował akcję pod nazwą Reebok Box Tour. Imprezę mającą na celu promocję idei Openów, zachęcenie ludzi do spróbowania swoich sił w tego rodzaju rywalizacji oraz sprawienie aby Open nie były tylko „nic nie dającym wydatkiem 80 złotych”.

Reebok Box Tour EMC 6

W ramach tego pięć warszawskich boxów – CrossFit Mokotów, CrossFit R99, CrossFit ELEKTROMOC, CrossFit Wilanów, CrossFit GCW – co tydzień gości u siebie każdego chętnego, który chce zrobić eliminacyjny trening w profesjonalny sposób. Jednak tak jak pisałem na początku, motywacje wzięcia udziału w tej imprezie mogą być różne, a więc i ja miałem swoje. Nie ukrywam, że moim motorem napędowym w tym przypadku był aspekt poniekąd materialny, ale zahaczający o coś znacznie ważniejszego. Tym czymś co mnie przyciągnęło w największym stopniu była nagroda. Nagroda jaka będzie losowana wśród wszystkich tych, którzy wykonają choćby jeden trening w ciągu tych 5 tygodni. Nagrodą zaś jest coś co w moim przypadku byłoby swego rodzaju dopełnieniem tego co staram się robić od dłuższego już czasu. Jest to bowiem wyjazd na 6 dni do Carson na finały CrossFit Games. Tydzień czasu na największej crossfitowej imprezie w słonecznej jak diabli Kalifornii. Słabo?! Dlatego też nie czułem specjalnego oporu przed wydaniem 80 złotych podczas zapisywania się. Skoro nigdy nie skreśliłem ani jednego kuponu totolotka, to tutaj mogłem sobie na to pozwolić. Pozwolić na to aby choć przez chwilę mieć złudzenie na to, że to jest w zasięgu mojej ręki. Bo na pewno nie chciałbym być jak ten człowiek z dowcipu, który narzekał na to, że nie może wygrać w totka nie skreślając nigdy żadnego kuponu 😉

Reebok Box Tour EMC 1

Na szczęście też treningów Open jest pięć, ponieważ dopiero trzeci z kolei podpasował mi terminowo na tyle aby się na niego wybrać. Zrobiłem to z tym większą chęcią, że na trasie Reebok Box Tour trafiła mi się ELEKTROMOC – miejsce z tak wypaczonymi ludźmi tworzącymi ta znakomity klimat, że nie sposób ich nie lubić. Tym razem na warszawskie Bielany zjechali się nie tylko stali bywalcy, ale także i goście z innych regionów Warszawy oraz Polski. I to między innymi właśnie taka mieszanka chwilami sprawiała, że EMC tętniło życiem niemal non stop. Od wczesnych godzin porannych, aż do późnego popołudnia kolejni chętni mierzyli się z 16.3. Treningiem dość specyficznym jak na miejsce jego wykonywania. Dlaczego? Otóż ten kto nie był ten może nie wie, ale sufit w CrossFit ELEKTROMOC jest umieszczony stosunkowo nisko. Dodatkowo też wystają z niego takie betonowe wypustki, które zapewne mają jakąś swoją fachową nazwę. To sprawia, że wykonywanie na nich muscle upów to wyższa szkoła jazdy. Zresztą świetnie to widać na paru z moich fotek, które możecie obejrzeć w galerii na Facebooku.

Reebok Box Tour EMC 8

GALERIA ZDJĘĆ Z REEBOK BOX TOUR W EMC

W połączeniu tego ćwiczenia ze stosunkowo lekkimi power snatchami dawało to 7 minut intensywnej pracy. Niejako była to też odmiana do dwóch poprzednich kilkunastominutowych „treningowych kobył”. Drugi rok z rzędu istnieje też oficjalna kategoria skalowana, która czasami bywa dość dziwna. Bo o ile zmniejszenie ciężaru na sztangach panów i pań raczej nie dziwi, tak wyskalowanie bar muscle upów do skakania do drążka jest specyficzne. Tu jednak chyba wracamy do hasła „wszyscy robimy Open” i to ta myśl przyświecała temu kto to wymyślił. Z drugiej jednak strony co miałoby dać narzekanie? Trening jak trening – trzeba zrobić i tyle. Tak więc po intensywnej rozgrzewce, która rozładowała lekki stres jaki mnie złapał przed startem, przyszedł czas na 7 minut walki. Walki ze sztangą i drążkiem gdzie z tego duetu wszyscy przestrzegali bardziej przed sztangą. Ja natomiast sztangi mówiąc szczerze w wyskalowanej wersji nawet nie poczułem. Dopiero przy tych cholernych podskokach przyszedł jakiś fakap. O ile pierwsze dwie rundy były teoretycznie spoko, tak dalej już nie do końca. Wykonując to pierwszy raz w życiu nie do końca wiedziałem jak to ogarnąć i dlatego też no repy leciały gęsto, zdecydowanie za gęsto. O żaden z nich nie mam jednak ani trochę pretensji, bo wiem że byłem sędziowany przez osobę która doskonale wie co robi. Bardziej wkurzałem się na samego siebie za to, że nie jestem w stanie w danej chwili czegoś ogarnąć. Ciułane raz po razie repy, były długimi chwilami cięższe psychicznie niż fizycznie. Nie wiadomo też kiedy dobiegł końca czas treningu, który pomimo wszystko był naprawdę fajny.

Reebok Box Tour EMC 9

Niestety nie każdy mógł wykonać ten trening tego dnia. Z racji swojego niemałego wzrostu, porzucić ten zamiar musiał jeden z przedstawicieli CrossFit Dopamine. Istniała bowiem spora szansa na to, że podczas którejś z prób muscle upa po prostu przywali on głową w sufit. A powiedzmy sobie szczerze – słabo by wyglądała rozwalona głowa lub sufit podczas takiej imprezy 😉 W międzyczasie też czas mijał jak na EMC przystało czyli wino, śpiew i kobiety. No dobra, może bez wina zastąpionego przez mega dobre jedzenie w postaci burgerów od baru na kółkach – Long Street. Jeśli zaś komuś było jeszcze mało, to mógł sobie potestować nowe obuwie od Reeboka plus wziąć udział w ich szybkim challenge gdzie także do zgarnięcia były upominki.

Reebok Box Tour EMC 3

Najważniejsze podczas całego tego wydarzenia w EMC było jednak wsparcie. Wsparcie dla ludzi, którzy postanowili zmierzyć się z treningiem od ludzi, którzy po prostu im dobrze życzyli. Wyrażanie tego wsparcia było bardzo różne – od krzyku, pisku czy innych odgłosów, poprzez klaskanie i trzymanie kciuków. Ktoś może powiedzieć, że to nic. Ale czy aby na pewno?

Reebok Box Tour EMC 4

PLAYLISTA FILMÓW Z OPEN W EMC

Czy aby nie community jest tą wartością dodaną do CrossFitu z jakiej może być on autentycznie dumny? Czy aby każdego dnia możemy wykonać swój trening w takiej atmosferze? Czy aby nie w takich chwilach wiele osób robi po raz pierwszy takie muscle upy (nie przyłączam się do hejtu koślawej techniki „pierwszych razów”), które dla wielu są prawdziwym kamieniem milowym? To właśnie takie rzeczy są wartością dodaną, której nie zobaczy się siedząc przed komputerem. Aby to poczuć trzeba po prostu wziąć w tym udział. W tym roku tylko w Warszawie. Jednak nie obraziłbym się gdyby w 2017 roku impreza Reeboka rozjechała się po kraju i kolejne treningi można było zrobić w takim Trójmieście, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie czy też w Białymstoku.