CrossFitLudzieO wszystkim

Młodość, moc i rozsądek

dodany przezKamil Timoszuk 13 kwietnia 2016 1 Komentarz

Co znaczy odnieść sukces w naszym kraju? Z czym wiąże się osiągnięcie czegoś w dziedzinie która nie elektryzuje milionów Polaków? Wiele osób nie zna odpowiedzi na takie pytania i pewnie nie pozna. Jest jednak dziewczyna, która właśnie w tej chwili przekonuje się o tym wszystkim na własnej skórze.

Imię i nazwisko Gabrysi Migały w środowisku crossfitowym, zostało odmienione w ostatnim czasie przez wszelkie możliwe przypadki. W dużej mierze stało się tak za sprawą sukcesu jaki nie tyle co osiągnęła przedstawicielka CrossFit 72D, co sobie przede wszystkim na niego zapracowała. Przed młodą Krakowianką w najbliższym czasie stoi wiele różnych wyzwań, ogrom pracy oraz przygoda życia. Zarówno o tym wszystkim jak i też o tym jak to wszystko wygląda z jej perspektywy, pogadaliśmy sobie chwilę. Zapraszam do lektury!

Gabrysia Migała 1

Paru zawodników z Polski, którzy dostali się na regionalsy w Madrycie pochwaliło się już na swoich fanpageach oficjalnym potwierdzeniem wyjazdu do stolicy Hiszpanii. U Ciebie natomiast jeszcze nic takiego się nie pojawiło i czy jest to kwestia, że nie chcesz się chwalić czy może coś innego?

– Ja póki co jeszcze nie dostałam oficjalnego potwierdzenia wyjazdu do Carson. Jednak na swoim Instagramie CrossFit wrzucił informację o tym, abyśmy się nie martwili ponieważ będą oni wysyłać maile do wszystkich w momencie, kiedy swoje Regionalsy online zakończą zawodnicy z kategorii Masters. Nie ukrywam też, że zaczęłam się martwić tym faktem ale na szczęście ta informacja mnie zdecydowanie uspokoiła.

Gdy zaczynały się eliminacje Open to czy od początku Ty i Twój trener Michał Grzesiewicz mieliście plan awansu do finałów w Carson czy może to wszystko wyszło trochę „przypadkiem”?

– Już od dłuższego czasu trenowaliśmy z Michałem głównie z myślą o tych Open. Gdy jednak teraz tak na to patrzę to chyba nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to się może udać. Wierzyłam ale chyba bez 100-procentowego przekonania.

Gabrysia Migała 3Czyli można by powiedzieć, że trener kazał ci wierzyć więc wierzyłaś? 😉

– Tak, coś w tym stylu 🙂

Czy przed startem Open robiliście z Michałem jakąś większą analizę waszych możliwości poprzez na przykład wyniki jakie osiągały zawodniczki z twojej kategorii w latach poprzednich?

Tak, to była pierwsza rzecz jaką zaczęłam sprawdzać. Porównywałam się głównie do innych dziewczyn i zobaczyłam, że na przykład ciężarowo nie odstawałam, a w wielu przypadkach byłam nawet lepsza. Gimnastycznie na pewno musiałam je dogonić i robię to do dnia dzisiejszego, bo wierzę że jest szansa powalczyć w Kalifornii.

Nie wiem czy widziałaś, ale na głównej stronie Gamesów, w jednym z artykułów zostałaś wskazana jako jedna z największych niespodzianek tegorocznych Open. Jakie to uczucie być wymienianą obok takich nazwisk jak Davidsdottir czy Alvarez?

– Nie widziałam tego arytkułu od razu. Przeczytałam tekst dopiero po kilku dniach jak kolega podesłał mi linka. Takie artykuły to wspaniała nagroda za ciężka prace włożona w treningi i oczywiście mega motywacja do dawania z siebie jeszcze więcej.

Jak więc wspominasz cały ten okres ponad miesiąca Open?

– To był zdecydowanie najbardziej stresujący miesiąc w całym moim dotychczasowym życiu. Tak jak wcześniej najbardziej martwiłam się szkołą i tym czy mi coś tam w niej poszło czy nie, tak przez ten miesiąc było mi to wszystko kompletnie obojętne. Mój tydzień zaczynał się w piątek rano, kiedy zaraz po przebudzeniu oglądałam nowy trening, a kończył się we wtorek, kiedy było ogłoszenie oficjalnych wyników.

OK, a czy oprócz tego stresu coś jeszcze innego zmieniło się w twoim planie dnia w tym okresie?

– Tak, zawsze trenowaliśmy cały tydzień w tym jeden active rest day i jeden całkowity rest. Podczas Open trenowaliśmy od poniedziałku do środy, czwartek to był taki typowy active rest day, piątek to była już albo pierwsza próba, albo przymiarki i obmyślanie taktyki treningu, no i sobota gaz 🙂 W poniedziałek zaś powtórka tego treningu.

Gabrysia Migała 5Co było więc najtrudniejsze dla Ciebie przez ten miesiąc?

Chyba ten cały stres spowodowany chęcią spełnienia nie tylko sowich oczekiwań, ale wszystkich którzy mi kibicowali. Najgorszy był tydzień po drużynowych Łódź Garage Games… Te zawody tak mnie zmęczyły, że w poniedziałek nie byłam wstanie poprawić 16.4, który wiem że mogłabym zrobić dużo lepiej.

Tak więc co może wspominasz najlepiej z tego samego miesiąca?

– Zdecydowanie najprzyjemniejszy był pierwszy workout, bo był on wielkim zaskoczeniem. Mówiłam wtedy do swojego trenera, że dobrze będzie jeśli będę choćby w pierwszej 20-stce. Budzę się rano, patrzę, jestem siódma! Jest! Pobiegłam od razu do pokoju rodziców i krzyczę do mamy, że jestem siódma, a mama oczywiście zaczęła budzić tatę i tak samo do niego mówi „Krzysiek siódma jest!”. Na co tata „Jaka siódma, jak dopiero szósta?! Za godzinę dopiero wstajemy!” 😉 To było dla wszystkich mega zaskoczenie. Zdecydowanie najlepiej wspominam lany poniedziałek w 72D. Mnóstwo osób przyszło mi kibicować podczas ostatniego WOD-a.

To dało ci kolejnego kopa do ciężkiej pracy?

– Wtedy właśnie zobaczyłam, że to naprawdę jest do osiągnięcia i chyba tak naprawdę uwierzyłam w to. Przed tym było jedno wielkie zamieszanie i duża niewiadoma. To pokazało, że skoro udało się wskoczyć do pierwszej 10-tki to wypadałoby to teraz utrzymać.

Jakie więc to uczucie wygrać całe workouty?

– W przypadku tego drugiego treningu to w pierwszej wersji byłam początkowo sklasyfikowana na drugim miejscu. Jednak to wynikało z jakichś błędów technicznych na stronie ponieważ wygrała go dziewczyna, która pierwszy trening robiła w wersji skalowanej. Mnie w tamtym momencie bardziej cieszyła wygrana z Sydney Sullivan, która według mnie jest jakimś robotem. Jednak gdy wyniki te zweryfikowano na te już prawidłowe to kurczę, po raz kolejny szok. Nawet teraz gdy o tym mówię to czuję się jakoś tak dziwnie, bo gdy powtarzam to sobie wszystko w głowie to jest inaczej niż w chwili kiedy mówię o tym na głos.

Gabrysia Migała 4No dobrze, a który z treningów według ciebie był najlepszy, a który najgorszy już z Twojego czysto sportowego punktu widzenia?

– Najbardziej „pode mnie” był zdecydowanie ten ostatni trening 16.5. Ja i wszyscy moi bliscy zastanawialiśmy się przede wszystkim czy dadzą czy nie dadzą na sam koniec muscle upy. Gdy obudziłam się w piątek przed 6 rano i zobaczyłam na telefonie powiadomienia w stylu „Będzie dobrze Gabi”, „Teraz rozwalisz!” i tym podobne, to od razu mi zeszło ciśnienie, bo wiedziałam, że nie ma muscle upów. Gdy zobaczyłam thrustery i burpeesy to wiedziałam, że to jest to 🙂 Natomiast najbardziej denerwowałam przed treningiem z muscle upami. Nawet było tak, że zrobiliśmy pierwsze podejście do niego w sobotę i tam wyszło mi zaledwie 6 rund.  Poprawiłam to jeszcze w poniedziałek na 7 ale w tym samym czasie, niżej sklasyfikowane dziewczyny niż ja zaczęły dodawać swoje całkiem dobre wyniki i zaczęła się lekka panika z mojej strony. Dlatego też jak skończyłam swoją pierwszą poniedziałkową próbę o 16, to tuż po 20 zameldowałam się w boxie aby ją jeszcze poprawiać. W trzeciej rundzie jednak odpadłam, bo nie było już sił aby to robić dalej.

Obiło mi się o uszy, że podobno drugi workout także był powtarzany przez ciebie, ponieważ w tym przypadku zawiodła technika. Czy to prawda?

– Tak, tak było 🙂 Po raz pierwszy ten trening nagrywałam w sobotę, podczas takiego eventu w naszym boxie, gdzie zrobiłam go w niecałe 20 minut. Uznaliśmy wtedy, że ten wynik jest wystarczający, ale go jeszcze nie wrzucamy tylko czekamy do poniedziałku. Kiedy spotkaliśmy się tego dnia, Michał rzucił hasło abyśmy jeszcze obejrzeli go przed wrzuceniem czy wszystko jest OK. Wtedy okazało się że w 4 rundzie na nagraniu nie widać drążka oraz moich stóp. Ja w tym momencie byłam już cała blada. Nie byłam kompletnie na to przygotowana, że będę powtarzać ten trening. Szczególnie mając w głowie wspomnienie umierania podczas pierwszego podejścia. Chyba z godzinę motywowałam się, gadałam z mamą, pomagali mi moi znajomi, którzy dali mi ogromne wsparcie.

Czemu jednak tak się stało z tym nagraniem?

– To wszystko za sprawą kolegi z boxa, który także się tym bardzo emocjonował i nie zauważył tego drobnego szczegółu podczas nagrywania. Później się jednak z tego śmialiśmy, bo w sumie trzeba mu podziękować za to, że podczas drugiego podejścia udało mi się urwać jeszcze minutę z mojego pierwszego czasu.

A jak zareagowałaś na szybką akcję #GoGabi, która rozeszła się sprawnie po internetach? 😉

– To była najlepsza niespodzianka życia. Wystarczyło 5 pierwszych sekund tego materiału abym się kompletnie rozkleiła. Jest to też tym bardziej dziwne, bo na mnie takie rzeczy normalnie nie działają w taki sposób i nie ryczę z byle powodu 🙂

Dopiero przy trzecim podejściu udało mi się oglądać filmik do końca. Do dziś nie mogę uwierzyć jak szybko rozniosło się to po całej Polsce i jak wiele osób trzyma za mnie kciuki.

#GoGabi

Początki jednak nie były chyba takie kolorowe, bo rodzice niezbyt przychylnie patrzyli na CrossFit…

– No tak, szczególnie mój tata miał mi trochę za złe, że trenowałam już tyle lat tenisa i nagle postanowiłam go rzucić. Poszło na to sporo wysiłku, czasu czy środków finansowych, a ja nagle postanowiłam to zostawić. Tata się pewnie bał tego, że z CrossFitem może być podobnie, że się do niego zapalę i za chwilę mi przejdzie. Jednak po zawodach w Gliwicach, które odbywały się wtedy pod Decathlonem i udało mi się je wygrać, to tata już zaakceptował to na dobre. Z mamą już nie było takiego problemu, bo mama także trenuje w CrossFit 72D, więc wie co to jest i jak fajne to jest.

Tata nie dołącza do was i nie trenuje?

– Nie, tata zdecydowanie nie, bo jest on antysportowy 😉 Cały czas z mamą próbujemy go namówić ale póki co bezskutecznie. Jakby co to weźmiemy go siłą 🙂

Gabrysia Migała 13Ile lat trenowałaś tenisa? Z jakimiś sukcesami?

– Tenisa trenowałam 7 lat i właśnie przez ten cały czas nie osiągnęłam żadnych sukcesów. Nie potrafiłam nawet wygrać jakichś małych wewnętrznych zawodów klubowych. Gdy jechałam gdzieś w Polskę na jakąś imprezę organizowaną przez Polski Związek Tenisa, to nie potrafiłam przebić się przez pierwsza rundę. Gdy już to robiłam to przeważnie działo się to na jakimś farcie. Przez to też nie miałam kompletnie żadnej motywacji do dalszej pracy.

Jak więc trafiłaś na ten tenis?

– W wieku ośmiu lat po prostu zapisali mnie na niego moi rodzice. Najpierw raz w tygodniu grałam z takim trenerem personalnym, a później zapisałam się do takiej szkółki. Wtedy zaczęło się regularne granie, zmiana trenera, obozy i trzeba było już wtedy wziąć to trochę tak bardziej poważnie.

A czy z tenisa zrezygnowałaś przez CrossFit czy po prostu zrezygnowałaś z tenisa i wtedy dopiero zaczęłaś szukać zastępstwa?

– Zdecydowanie przez CrossFit zrezygnowałam z tenisa. Gdybym nie znalazła z CrossFitu to na pewno nie zrezygnowałabym z tenisa. Ponieważ jestem taką osobą, która musi coś ze sobą robić, bo ma dużo energii. Nawet w tej chwili kiedy w niedzielę teoretycznie odpoczywam, to rodzice chwilami mają mnie już dość, bo jestem w takich chwilach nie do życia i bez kija nie podchodź.

Na jakim etapie są twoje przygotowania do wyjazdu do Carson? Jak to wygląda na chwilę obecną?

– Na chwilę obecną ustaliliśmy przede wszystkim, że trzeba tam pojechać na pewno jakieś 10 dni wcześniej. Wszystko po to aby się tam zaaklimatyzować i przywyknąć do tamtejszych warunków. W tym czasie trzeba tam trochę też potrenować, pobiegać i zobaczyć jak to wygląda w tym palącym słońcu.

A czy taki sukces jak twój ma jakieś realne odbicie w zainteresowaniu potencjalnych sponsorów?

– Tak, jesteśmy właśnie na etapie poszukiwań i dogadywania się z kolejnymi firmami, które zechcą nas wspomóc przy tak dużym przedsięwzięciu. Już teraz mogę też ogłosić, że powstał pomysł, który będziemy chcieli wprowadzić w życie w postaci nakręcenia 4-częściowego takiego mini dokumentu. Pierwsze trzy części będą opowiadać o tym jak wyglądają moje przygotowania do CrossFit Games, a czwarta będzie już nagrywana w samym Carson. Będzie to z jednej strony fajna pamiątka, a z drugiej dodatkowa możliwość reklamowa dla potencjalnych sponsorów. Ten film ma być też odpowiedzią na całą masę pytań jakie zaczęłam dostawać w ostatnim czasie – jak trenuję, co jem, jak wygląda mój dzień i wiele jeszcze innych tego typu. Poza tym okazało się też, że zawodnicy młodzieżowi CrossFit Games nie mają możliwości obejrzenia dorosłych zawodów, a głupio by było być już tam i nie zobaczyć tego. Tak więc to dodatkowe wydatki, które ciągle się nawarstwiają.

Gabrysia Migała 10Dlaczego twój wybór padł na CrossFit 72D, a nie na jakiś inny box w Krakowie, których macie w tej chwili już 5?

– W chwili gdy ja rzucałam tenisa i zaczynałam swoja przygodę z CrossFitem to boxy w Krakowie były tylko dwa – CrossFit Kraków oraz CrossFit 72D. A jako, że ten drugi jest bardzo niedaleko mojego domu, a więc wybór był jak najbardziej naturalny.

Jakie więc były twoje pierwsze wrażenia po przyjściu do boxa?

– Pamiętam, że przyszłam na pierwsze zajęcia ze swoją koleżanką i od samego wejścia było jedne wielkie WOW. Głównie ze względu na gabaryty 72D, ponieważ box sam w sobie jest ogromny. Szczególnie gdy nawet teraz porównuję go do paru innych miejsc w których miałam okazję być.

Jakim planem treningowym przygotowywałaś się do Openów? Czy był to jakiś jeden z topowych programów czy raczej opieraliście się o autorskie programowanie?

– Do samych Openów szykowaliśmy się w oparciu o Training Plan z naszymi małymi modyfikacjami. Szczególnie wydolność i gimnastyka były tymi elementami, nad którymi staraliśmy się pracować dodatkowo. Teraz jednak postanowiliśmy zmienić wszystko i zacząć pracować innym cyklem podczas którego trenuję dwa razy dziennie. Tylko dwa dni w tygodniu bierzemy z Training Planu, a w pozostałe dni mam ciężary z trenerką Agatą Zaweracz i z moim trenerem Michałem Grzesiewiczem szlifujemy też gimnastykę. Do tego też zaczęliśmy współpracę z Grzegorzem Lichwą, który rozpisuje mi treningi CrossFit Endurance oraz sam przyjeżdża i prowadzi sobotni trening

Na czym Ty chciałabyś się najbardziej skupić jeśli chodzi o pracę nad Twoimi słabościami przed CrossFit Games?

– Zdecydowanie jest to gimnastyka i wszystko to co jest związane z drążkiem oraz muscle upami na kółkach.

Czy planujesz jeszcze jakieś starty do CrossFit Games?

– Nie, póki co nie. Jest tyle jeszcze rzeczy do poprawy na treningach, że nie myślę o tym bo nie ma co sobie zawracać głowy takimi rzeczami.

Ostatnio pojawiła się też informacja o Twoim uczestnictwie w pewnym dosyć elitarnym obozie na który zostałaś zaproszona. Opowiesz coś o tym więcej?

– Po moim treningu Open 16.1 dostałam od przedstawicielki Scitec Nutrition informację o tym, że skontaktował się z nią trener John Singleton, który prowadzi właśnie ten obóz. Zapytał on wtedy tylko o to jak u mnie wygląda sprawa z językiem angielskim i powiedział, że być może skontaktuje się on ze mną w najbliższym czasie. Po treningu 16.4 przyszła już do mnie zaś oficjalna informacja o zaproszeniu na obóz.


Materiał z XoomProject Teen Camp 2015

W tamtym roku na obóz zostało zaproszonych 7 panów. W tym roku zaś tylko 5, a do tego ja jako jedyna dziewczyna czym się trochę stresuję 😉 Fajne jest to, że przez cały tydzień trenowania pod okiem takiego fachowca mamy wszystko załatwione przez XoomProject, a jedynym kosztem jaki musiałam ponieść to kupno biletu na samolot. Dla mnie sam fakt, że ktoś taki jak John czyli trener współpracujący z tak czołowymi zawodnikami jak Sara Sigmunsdottir i Björk Gudmunsson, a którego obserwuję już od dawna na Instagramie zainteresował się mną, jest dla mnie wielkim wyróżnieniem.

Jak byś jednak opisała swojego „podstawowego trenera” czyli Michała Grzesiewicza? Nie martw się, on tu nie zajrzy 😉

– Najlepszy coach ever! A tak naprawdę od razu wiedziałam ze nie będzie z nim łatwo, a tylko taki trener jest w stanie sobie ze mną poradzić 😉 Gdy zaczęłam trenować w boxie to zdarzało mi się czasami przyjść wcześniej na jakieś zajęcia i obserwować jak właśnie trenerzy robią swoje treningi. I nie ma co ukrywać, że Michał zawsze spośród tej grupy wyróżniał się zdecydowanie, czym niewątpliwie zrobił na mnie duże wrażenie. Dlatego też gdy zdecydowałam się wejść w CrossFit na całego, to nie miałam żadnych wątpliwości do kogo mam się zwrócić jeśli chodzi o prowadzenie. Okazało się wtedy, że ja także byłam poniekąd przez niego obserwowana 🙂 Wtedy jednak już bardzo szybko przeszliśmy do tematu Open i pamiętam jego jedno zdanie, że „jeśli dobrze przepracujemy cały rok to jest spora szansa powalczyć w tych Open”. W tamtej chwili chyba nie bardzo zdawałam sobie z tego sprawy jak bardzo jest to realne i możliwe.

Gabrysia Migała 11Kiedy więc to wszystko stało się realne?

– Wydaje mi się, że Michał w to naprawdę wierzył od samego początku. Cały czas tłumaczył mi wszystko, motywował mnie i robił wszystko aby ta nasza wspólna praca szła w dobrym kierunku i przynosiła zamierzone efekty. Ja natomiast chyba uwierzyłam w to wszystko dopiero o ogłoszeniu wyników 16.1.

Jak na to wszystko co się wokół Ciebie w tej chwili dzieje reagują Twoi znajomi, którzy nie zawsze są związani w jakikolwiek sposób z CrossFitem?

– Powiem Ci, że jest to takie śmieszne ponieważ chwilami czuję się jakbym żyła w dwóch kompletnie różnych światach. Z jednej strony jest box i całe to środowisko, które mnie osobiście zna, wie co to jest CrossFit i jak dużą sprawą są CrossFit Games. Z drugiej strony jest natomiast moja nie mała szkoła, gdzie jestem zwykłą uczennicą, dla wielu osób zapewne kompletnie anonimową. Nam, osobom które przebywają w tym całym środowisku crossfitowym wydaje się, że każdy wie co to jest CrossFit. Tak naprawdę jednak to ludzie nie mają o tym zielonego pojęcia. Gdy dowiadują się co trenuję, to robią tylko wielkie oczy i zaczynają się dopytywać co to jest i „z czym to się je” 😉

Jak udaje Ci się łączyć obecną sytuację treningową czyli między innymi dwa treningi dziennie plus wyjazdy na jakieś obozy ze szkołą?

– No powiem Ci, że jest ciężko 🙂 Przez ten miesiąc Openów nie ma co ukrywać, że szkoła była dla mnie dość obojętna i praktycznie na większość lekcji byłam kompletnie nieprzygotowana. Modliłam się tylko na każdej lekcji aby nie brali mnie do tablicy albo o nic nie pytali 🙂 Teraz jednak powoli już wraca do rzeczywistości i wiem, że trzeba będzie ogarnąć tę szkołę. Tym bardziej, że za chwilę znów wyjeżdżam. Nawet ostatnio Michał śmiał się ze mnie, że lepiej by było abym ogarnęła tę szkołę, bo może być tak, że dostałam się na Gamesy, a nie pojadę na nie ze względu na poprawkę z jakiegoś przedmiotu w wakacje 🙂

Fakt, głupio by było 😉 A czy nauczyciele są świadomi tego co się teraz u Ciebie dzieje? Może jakoś Cię wspierają lub pomagają?

– Nie, zdecydowanie nie. Jest jedna nauczycielka od WF-u, która mniej więcej wie o co chodzi. Bo tak się składa, że jest ona mamą jednej z naszych klubowiczek w CrossFit 72D, a więc po części zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje. Moja wychowawczyni także zaczęła się interesować tematem, ale głównie ze względu na to, że w trakcie Open trochę zwalniałam się z lekcji aby trochę więcej odpocząć czy odespać. Pojawiły się nawet telefony do rodziców z troską o mnie i pytaniami co się dzieje. Rodzice jednak szybko ugasili ten pożar mówiąc, że doskonale o wszystkim wiedzą. Pech jednak chciał, że niedawno zmieniono mi wychowawczynię ze względu na to, że poszła ona na urlop macierzyński i znowu zostałam bez nauczyciela, który wie co się dzieje 🙂

Gabrysia Migała 7

No dobrze, a czy zdarza ci się czasami wybiegać trochę dalej w przyszłość i zastanawiać się co po Gamesach, po których świat się nie skończy?

– Na co dzień staram się specjalnie nie wybiegać w przyszłość i skupiać na obecnej pracy. Jednak w przyszłości na pewno chciałabym dążyć do tego aby zostać trenerem. Bo nawet jak trenowałam tenisa to wiedziałam, że za jakiś czas chcę trenować innych w tym sporcie. Teraz tylko dyscypliny mi się zmieniły 😉 Poza tym na pewno będę starała się dostać na AWF, jeszcze nie wiem jaki kierunek dokładnie, ale na wybór mam jeszcze trochę czasu.

Czego więc można Ci życzyć przed wylotem do USA?

– Na pewno jak najlepszego występu i tego abym nie umarła od tych temperatur jakie tam panują. Nie ukrywam, że tego się trochę obawiam ale wszystko się okaże tam na miejscu.

Oby więc temperatury były jak najniższe, a Twoje starty jak najlepsze 🙂 Dzięki bardzo za rozmowę.

– Dzięki również! 😉