fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Misja Odkupienie

dodany przezKamil Timoszuk 10 listopada 2014 0 Komentarzy

CrossFit to nie jest sport, który słynie na świecie z rywalizacji drużynowej. CrossFit to dyscyplina sportu w której wyłaniają się przede wszystkim indywidualności. Czasem jednak dzieje się tak, że najwięksi zawodnicy na świecie, stają do boju w zespołach reprezentujących ich kraj lub region. Tak się właśnie dzieje na zawodach zwanych CrossFit Invitational.

Rywalizacja drużynowa w CrossFicie nigdy nie będzie tą, która przykuwa uwagę największych tłumów. Jest to swego rodzaju przystawka do dania głównego jakim są zawody CrossFit Games. Jednak dobrze podana przystawka także może być smakowita i to właśnie starają się pokazać i udowodnić organizatorzy CrossFit Invitational. Dave Castro wraz ze swoimi współpracownikami, od 2012 roku stara się pokazać ludziom na całym świecie, że praca zespołowa podana w przystępnej formie może być fajna. Tak samo jak trenując w boxie od czasu do czasu fajnie jest wykonać z kolegami Team WOD-a z prawdziwego zdarzenia, tak też czasami można zawiesić oko na imprezie drużynowej.

Ideą CrossFit Invitational jest starcie USA z praktycznie resztą świata. W 2012 roku USA walczyło z zespołem złożonym z zawodników europejskich. Rok temu w Berlinie była to już silna reprezentacja reszty świata. Była też ona na tyle silna, że udało jej się pokonać wielkich faworytów zza oceanu. W tym roku, aby spróbować uatrakcyjnić widowisko, zdecydowano się podzielić stawkę, nie na 2, a dokładnie na 4 zespoły. W szranki zawodów stanęły więc ekipy USA, Kanady, Europy oraz Australii.

CrossFit Invitational 1

Składy w jakich miały wystąpić drużyny, zwiastowały spore emocje podczas walki na „boisku”. O dziwo jednak, od jakiegoś czasu mocno promowana impreza nie ściągnęła na trybuny w San Jose kompletu publiczności i w wielu miejscach można było zobaczyć połacie pustych siedzisk. Ta zaś publiczność, która zawitała do hali SAP Center, czasami reagowała dość ospale. Trochę tak jakby nie wiedziała kiedy docisnąć z dopingiem i pomocą dla zawodników. Jedynymi fajnymi chwilami pod tym względem były te, kiedy większość ludzi krzyczało charakterystyczne USA! USA! Aby tak się jednak stało, drużyna ta musiała dać jakieś konkretne powody aby w nią uwierzyć. Na początku jednak nie wyglądało to tak różowo.

Pierwsza z konkurencji składała się z podciągania na drążku oraz thrusterów. Bardzo dobrze w te zmagania weszła Australia, która w początkowej fazie nie tyle walczyła, co nawet przewodziła całej stawce. Bardzo słabo natomiast wyglądała reprezentacja USA, która na papierze miała zdecydowanie najmocniejszy skład, ale w trakcie zmagań czasami nie było tego kompletnie widać. Typowym x-Factorem, który odegrał najbardziej znaczącą rolę w tej konkurencji była jednak kobieta. Dokładniej rzecz biorąc zwyciężczyni CrossFit Games 2014Camille Leblanc-Bazinet. Kiedy ona zaczynała swoje zmagania Kanada była na 3 miejscu. Jednak dzięki jej kapitalnej postawie, udało się dogonić stawkę rywali, a jej kolega kończący rywalizację czyli Paul Tremblay, musiał dokończyć dzieła zniszczenia. Tym oto sposobem Kanada wysunęła się na prowadzenie.

Konkurencja numer 2 oraz 3 były to zmagania, które bardzo przypominają to co możemy obserwować co roku na CrossFit Games. Było to tak zwane ustalanie maxów w konkurencjach zwanych snatch oraz clean & jerk. Tutaj zarówno w jednej jak i też drugiej konkurencji, liczył się łączny wynik kobiety i mężczyzny reprezentujących dany zespół. Dzięki temu już na początku zmagań mogliśmy obserwować ciekawy pojedynek pomiędzy Karą Webb z Australii oraz Michelle Letendre z Kanady. Największym zaskoczeniem na minus była za to Samantha Briggs, która tymi zawodami wracała do wielkiej rywalizacji po tym jak nie zakwalifikowała się do ostatnich Gamesów. Widać jednak było gołym okiem, że nie jest ona w swojej najlepszej formie, co przełożyło się na jej słaby wynik. Panie z Australii i Kanady czuły się jednak zupełnie odwrotnie i obie podczas zmagań ustanowiły swoje rekord życiowe w snatchu. Kiedy na plac boju weszli panowie bohater mógł być już tylko jeden. Rich Froning swoimi wyrwanymi z ziemi i uniesionymi nad głową 305lbs pokazał, kto tu jest najbardziej wysportowanym człowiekiem świata.

CrossFit Invitational 3

Konkurencja clean & jerk był to przede wszystkim popis Kanady i Paula Trembleya. To dzięki niemu najwięksi sportowi rywale dla USA z łatwością wygrali tę konkurencję i nadal trzymali się na dystans od reszty stawki. Była to tak naprawdę jednak tylko przygrywka do dwóch ostatnich eventów, które były prawdziwą solą tej drużynowej rywalizacji. Konkurencja numer 4 to synchroniczne muscle upy wykonywane przez dwie osoby z jednego zespołu jednocześnie, wiosłowanie połączone z trzymaniem sztangi w martwym ciągu oraz snatche. Tutaj nareszcie Europa mogła pokazać swoją siłę, której tego dnia jakby im trochę brakowało. Samantha Briggs wraz z Annie Thorisdottir zdecydowanie zdominowały tę konkurencję wśród pań i dały spora przewagę już na starcie panom, którzy startowali chwilę po nich.

CrossFit Invitational 4

Tak wypracowanej przewagi praktycznie nie dało się zmarnować. O drugie zaś miejsce, które w końcowym rozrachunku okazało się na wagę złota, walczyła ze sobą drużyna Kanady oraz USA. Tutaj popis swoim umiejętności i możliwości dał jednak Jason Khalipa, który w pewnym momencie wsiadał z taką siłą na wiosłach, jakby je chciał rozwalić kilkoma pociągnięciami 🙂 Na szczęście do tego nie doszło, ale USA dzięki takiej energii dogoniło swoich sąsiadów z Północy i wskoczyło na drugie miejsce, a tym samym zmniejszając o kolejne dwa punkty stratę w klasyfikacji generalnej. Australia w tej konkurencji nie miała kompletnie nic do powiedzenia, ponieważ niemal umarli oni podczas robienia muscle upów.

Przed ostatnią konkurencją było wiadomo, że jeśli USA chce wygrać Invitational w tym roku, musi stanąć na wysokości zadania i pokonać wszystkich rywali, a do tego Kanada musi być o dwa miejsca za nimi. W tamtej chwili nikt się nie spodziewał jak zaskakujący może być przebieg tego eventu. Bo któż by się domyślił przed jego startem, że Kanada zaliczy swój najgorszy występ podczas całego dnia zmagań i zakończy na ostatnim miejscu? Z takiego prezentu Amerykanie musieli więc skorzystać. Od samego początku, kiedy to cały zespół nie chodził, a wręcz pędził na rękach do linii mety widać było, że są oni niemal zaprogramowani na zwycięstwo. Przetaczanie opony czy też wchodzenie na linę w ich wykonaniu wyglądało tak prosto, jakby niemal każdy mógł to zrobić. Ostatni marsz wykrokami z „robakiem” na ramionach, przy skandującej publiczności USA, był pokazem zgrania tego zespołu. W roli głównodowodzącego świetnie spisał się Jason Khalipa, który nadawał tempo wykroków oraz informował w danej chwili cały zespół co muszą teraz zrobić. Wyglądało to tak, jakby od zawsze występowali oni właśnie w zespole, a nie indywidualnie. Tym samym też misja „Odkupienie” zakończyła się całkowitym sukcesem i odzyskaniem prymatu w drużynowej rywalizacji. Na koniec zaś USA wraz z Europą, która skończyła jako druga oraz Australią która była trzecia, pokazali też na czym polega CrossFit, dopingując wspólnie kanadę do ukończenia ostatniej konkurencji.

CrossFit Invitational 5

Takim też sposobem CrossFit Invitational 2014 przeszedł do historii. Czy była to impreza udana? Moim zdaniem całkiem tak. Sądząc jednak po pustkach na trybunach, to sądzę, że trzeba jeszcze trochę czasu oraz włożonej pracy, aby crossfitowa społeczność przekonała się do tego typu zawodów. Być może też organizowanie ich w innych miejscach na świecie niż USA, jest to dobry sposób na to aby nie tylko zapełnić trybuny i stworzyć atmosferę prawdziwego święta, ale także promować ten i tak już całkiem rozpoznawalny sport. Czy tak się faktycznie stanie to już pokaże najbliższa przyszłość.