fbpx
O wszystkimOpinie

Michael Jordan – Opowieść niezwykła

dodany przezKamil Timoszuk 16 kwietnia 2015 0 Komentarzy

Michael Jordan był najlepszym koszykarzem w historii NBA i basta! Może młodsze pokolenie się będzie z tym spierać, a starsi zaczną przytaczać kontrkandydatury Kareem Abdul-Jabbara czy innego Wilta Chamberlaina. Dla mnie to jednak Air Mike był tym naj, tak samo jak jego biografia napisana przez Rolanda Lazenby, jest najlepszą biografią sportową jaką czytałem.

Biografie wielkich ludzi, a już w szczególności sportowców, to taki gatunek książek, który ma tyle samo zwolenników co i przeciwników. Większość starszych biografii, wielkich oraz sławnych ludzi, którzy żyli w „bezinternetowych czasach” ma przewagę nad obecnymi wydaniami tego rodzaju, że obecnie wszyscy nastawiają się na kasę. Kiedyś większość tego typu książek, powstawała zarówno z myślą o tym aby pokazać daną osobę i przy okazji zarobić na sprzedaży wielu egzemplarzy książek. Dziś, kiedy każdy sportowiec czy inny celebryta dzieli się swoim życiem niemal na bieżąco w mediach społecznościowych, wydawanie ich biografii niemal mija się z celem. A jednak taki Justin Bieber czy LeBron James doczekali się już swoich książek. Obaj przed zakończeniami swoich karier. Na szczęście Michael Jordan to inna liga i inna bajka, pod wieloma względami.

Michael Jordan książka

O największym koszykarzu w historii NBA, a nawet i całej koszykówki, napisano już praktycznie wszystko. Tekstów, artykułów, reportaży, felietonów czy nawet książek. Koszykarz ten był inspiracją dla wielu dziennikarzy sportowych, ale także i ludzi piszących na co dzień o innych zagadnieniach naszego życia. To już też idealnie pokazuje jak wielką osobistością był MJ. Roland Lazenby musiał się więc bardzo dobrze przygotować do napisania swojej wersji opisu życia Jordana, aby nie zniknąć w gąszczu innych, wcześniejszych tego typu prób. Autor podszedł do tego tematu jednak bardzo fachowo, zbierając materiały o tym wybitnym sportowcu przeszło 30 lat. Aby to zrobić musiał on obejrzeć mnóstwo koszykarskich spotkań, porozmawiać z niezliczoną liczbą ludzi i spamiętać niezwykle wiele różnego rodzaju faktów. Samą zaś książkę pisał on w latach 2010-2013, czyli niemal 10 lat po zakończeniu sportowej kariery głównego bohatera. To też sprawiło, że ta cała opowieść pisana jest z pewnego niemal obowiązkowego dystansu. To że autor odwalił kawał dobrej roboty, czuć jednak na dosłownie każdej z ponad 600 stron polskiej wersji tej książki. Tu jednak trzeba też oddać hołd Marcinowi Rutkowskiemu, który z ramienia wydawnictwa SQN przetłumaczył na język polski tę niemal koszykarska biblię. Nic jednak dziwnego, że zrobił on to tak dobrze, skoro koszykówka to jego wieloletnia pasja. Przekonać się o tym mógł każdy, kto czytał twórczość tego człowieka na łamach bloga SuperGigant, czy też w ramach popełnianych przez niego felietonów do Gazety Sport o wdzięcznym tytule „Fruwając nad koszem”. Przypadek? Nie sądzę!

Sama książka już od początku niemal poraża swoją szczegółowością. Wszystko dlatego, że Pan Lazenby nie zaczyna swojej opowieści o wielkim sportowcu od czasów jego dzieciństwa, a zabiera czytelnika jeszcze dalej. Dokładniej rzecz biorąc do XIX wieku, czyli czasów w których żył jego pradziadek, który wbrew pozorom także miał wpływ na samego Michaela. Przy okazji nie mogło w tej książce zabraknąć tematu segregacji rasowej w USA, która w tamtym latach była niemal na porządku dziennym. Od tamtego też momentu w opowieści pojawia się wiele dat, nazwisk czy innych szczegółów, które czasami okazują się ważne, a czasami są tylko mniej lub bardziej potrzebnym dodatkiem. Po pierwszym szoku można jednak do tego przywyknąć, a nawet coraz bardziej zagłębić się w te szczegóły z każdą przewracaną stroną. Z czasem, kiedy pojawiają się wątki bardziej czysto sportowe, książka może też sprawiać kłopot dla osób, które na co dzień nie interesują się koszykówką NBA. Nie jest to jednak zapora nie do przejścia, która by sprawiała, że książka jest nie do przeczytania. Według mnie jest bardziej pełniejsza, bardziej wartościowa.

Przed przystąpieniem do czytania takiej książki, można mieć obawy o to, że takiemu sportowcowi można kolejną książką sprawić tylko kolejną laurkę. Na szczęście jednak Roland Lazenby nie idzie tą drogą, a zakrada się także w mroczne zakamarki życia Jordana. Tych natomiast nie było wcale tak mało jak na człowieka, któremu już za życia postawiono pomnik, który jest aktualnie jednym z najchętniej oglądanych postumentów na całym świecie. Autor nie obawia się poruszyć tematu problemów MJ’a z kontaktami z innymi ludźmi, jego bardzo krnąbrnego charakteru i wybuchowości do której był bardzo zdolny. Problemy rodzinne jego najbliższego otoczenia czy też na przykład problem z hazardem samego zainteresowanego, jest także w książce bardzo obecny. O wielu tych sprawach czytałem po raz pierwszy, co tylko potęgowało moje wrażenie, że obcuję ze świetna książką. Mało tego, to wszystko jest kapitalnie równoważone opisami sportowych aspektów jego poczynań z wieloma spotkaniami NBA na czele. Przyznam się też, że niektóre z tych fragmentów wzbudzały we mnie tak dużą ochotę zobaczenia tego na żywo, że po prostu przerywałem czytanie i to po prostu robiłem. Mniej więcej 5 czy 6 razy dziękowałem sam sobie, że przez wiele poprzednich lat, udało mi się skompletować jedną z największych na świecie, kolekcję meczów NBA z udziałem Michaela Jordana w jakości DVD. Dawno już nie czułem takiej przyjemności z oglądania basketu, jak właśnie w te chwile sprowokowane książką. A wierzcie mi, że było na co popatrzeć!

https://www.youtube.com/watch?v=Nln3jrIq8SI

Podsumowując jednak powoli moją dzisiejszą recenzję, zastanawiam się komu tak naprawdę mógłbym polecić tę książkę. Fani NBA, zarówno ci wychowywani tak jak ja w latach 90-tych, kiedy to MJ odnosił największe sportowe sukcesy, jak i ci obecni muszą uznać tę książkę za OBOWIĄZKOWĄ do przeczytania. Cała zaś reszta ludzi może sama zadecydować o tym, czy chce przeczytać opowieść o tak samo wielkim, jak i też wielce skomplikowanym człowieku, który może być tak samo wzorem jak i przeciwieństwem takiej postawy dla wielu ludzi. Dla mnie pozycja o pełnym tytule „Michale Jordan. Życie” jest najlepszą biografią sportową jaką przeczytałem w życiu i jedną z TOP3 książek jakie pochłonąłem w ciągu 30 lat swego życia. Nie wiem czy dla was czytających jest to jakaś zachęta, ale dla mnie jest to najlepszy dowód na to, że to był idealnie zainwestowany czas w przeczytanie tej lektury.

Dzięki Panie Lazenby! Pozamiatałeś pan konkretnie. Nikt już nie napisze lepszej biografii Michaela Jordana.