CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Mazury Team Challenge 2016

dodany przezKamil Timoszuk 19 września 2016 0 Komentarzy

Większość normalnych ludzi, którzy wybierają się czasami w mazurskie strony, jedzie tam przeważnie aby odpocząć. Jednak dzięki takim ludziom jak Bronisław Olenkowicz, w ostatni weekend zebrała się nawet spora liczba ludzi, którzy przyjechali na północ Polski aby się dobrze zmęczyć.

Tak to w naszym kraju ostatnio bywa, że przy okazji niemal każdych targów fitness lub temu podobnych, ktoś wpada na pomysł aby przy ich okazji zorganizować jakiś crossfitowy event. Czasami wychodzi to lepiej, a czasami gorzej. Wszystko w zależności od tego kto i jak się do tego zabiera. Jednak na rosnącej fali popularności CrossFitu, każdy chcę spróbować swoich sił i uszczknąć dla siebie kawałek tego tortu. Ja osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem łączenia targów fitness, które w większości przypadków są skierowane na target siłowni i kulturystów, z CrossFitem który wygląda czasem w takim otoczeniu jak „kwiatek przy kożuchu”. Jak jednak pokazuje ostatni weekend i Mazury Team Challenge, istnieją fajne wyjątki od tej reguły.

mazury-team-challenge-1

Same targi fitness o nazwie Vital Sport Arena, które odbywały się w Ostródzie, były wydarzeniem które miało ściągnąć do wielkiej hali wystawienniczej przedstawicieli branży fitness i tym podobnej. Czy to się organizatorom udało? Patrząc na to jak była zagospodarowana przestrzeń i jak wiele było wolnego miejsca, to chyba nie do końca. Już nawet nie chcę tego przyrównywać do Fit Festivalu w Gdańsku, bo tutaj jest nie tyle różnica, co przepaść dzieląca te imprezy byłaby miażdżąca. Faktem jest jednak to, że chyba każdy kto wchodził do Arena Ostróda miał wrażenie, że „coś poszło nie tak”. Jedynym jasnym punktem oprócz zawodów CrossFit, była fajna strefa otwierającego się Parku Trampolin w Olsztynie. Chłopacy, którzy tam dawali co jakiś czas pokazy na pewno potrafili przykuć uwagę przechadzających się nielicznych ludzi.

mazury-team-challenge-2

Jednak to nie skakanie na trampolinach, a Mazury Team Challenge było imprezą docelową dla której przyjechałem w to miejsce. Dwudniowe zespołowe zawody w formule 2+1 były podzielone na kategorie Elite oraz Open – ta pierwsza w sobotę, a ta druga w niedzielę. Niestety wyszło tak, że mogłem być tylko pierwszego dnia i teraz już wiem, że był to błąd, bo ta na swój sposób niepozorna impreza dała radę. Głównym jej organizatorem był Bronisław „Air Bike” Olenkowicz, który przy wsparciu swoich ludzi z Fitmanii Olsztyn zaproponował coś ciekawego. W momencie kiedy zamknięto zapisy oraz później eliminacje do zawodów, było już wiadomo, że będą to chyba najszybsze zawody tego typu na jakich do tej pory byłem. Czy jest to ich wada? Niektórym zawodnikom na pewno mogło by przeszkadzać to, że nie mają oni zbyt wiele czasu na odpoczynek. Te ekipy, które zjawiły się tym razem były jednak od tego dalekie. Dla osoby oglądającej z boku było to jednak plusem, że wszystko nie trwa 10 czy 11 godzin, a zaledwie niecałe 5.

mazury-team-challenge-3

W kategorii Elite wystartowało finalnie 5 zespołów czyli mieliśmy takie nasze małe polskie Invitationals 😉 Trzy ekipy pochodziły w dużej mierze z Białegostoku i miejscami miały wsparcie z zewnątrz. Tym wsparciem była Patrycja Horodyńska z Hell’s Rage CrossFit w Poznaniu, Justyna Kojro z Cross Zone w Białymstoku oraz Paweł Kozak z CrossFit GCW. Do tego była też Katarzyna Baranowska, która jest już praktycznie z Podlasia 😉 Dwa pozostałe zespoły reprezentowały warszawski CrossFit Dock. Tak mała liczba chętnych do wzięcia udziału w zawodach zespołów była o tyle dziwna, że nagrody jakie na nie czekały nie należały do najmniejszych. Mogło by się też wydawać, że zawody obsadzone tak niewielką liczbą uczestników nie mogą być specjalnie udane i ciekawe. Jak się jednak okazuje w tym przypadku, takie myślenie jest dużym błędem.

mazury-team-challenge-4

Zawody drużynowe mają to do siebie, że osoba programująca treningi pod daną imprezę, musi zawrzeć ten element zespołowości, który odróżni taki event od reszty. Bo nie sposób jest wymyślić pojedynczy workout i dać go do wykonania trzem kolejnym osobom jak to się czasami na zawodach „drużynowych” przydarza. Na szczęście tym razem Bronek zadbał o to, aby tak nie było, i nikt chyba po zakończeniu imprezy nie powiedział złego słowa na temat workoutów. Wszystko zaczęło się od C2B, box jump over oraz thrusterów, gdzie były różne ilości tych ćwiczeń do zrobienia, a więc już tutaj wchodził element taktyki. Jednak dobre planowanie to jedno, a wprowadzenie tego w życie to inna sprawa. Dlatego już pierwszy workout pokazał, kto może tego dnia wieść prym w Ostródzie. Ekipa o nazwie „The Naturals” w składzie Patrycja Horodyńska, Paweł Kozak oraz Damian Truchel nie dała szans swoim kolegom i ze znaczną przewagą wygrała workout numer jeden. Tuż za nimi uplasowały się dwie kolejne ekipy CrossFit Białystok oraz CrossFit Dock.

mazury-team-challenge-5

Ostatnio bywa tak, że nie ma zawodów crossfitowych bez zawarcia w nich Air Bike’a. Co więcej, w Ostródzie na zawodników czekały te same maszyny śmierci, jak co poniektórzy je nazywają, co w Białymstoku na Amarok East Side Challenge. Nic więc dziwnego, że chyba każda ekipa kręciła początkowo trochę nosem na łączony workout numer 2 i 3. W workoucie numer dwa chodziło o to aby w ciągu 5 minut wykręcić na Kurwibajku jak najwięcej kalorii. Bez różnicy kto i ile czasu spędzi na sprzęcie – liczyła się tylko liczba kalorii. Jak się nie trudno domyślić, nie było to najprzyjemniejsze mówiąc bardzo łagodnie. W przypadku zespołu CrossFit Białystok dochodził jeszcze inny problem. Mianowicie pomiędzy Michałem Zalewskim a Justyną Kojro jest dobrych kilkadziesiąt centymetrów różnicy wzrostu, co utrudniało sprawę szybkich zmian, ze względu na zmianę wysokości siodełka. Dlatego też w tym przypadku to panowie czyli wspominany Michał oraz Piotr Teliszewski musieli dać z siebie znacznie więcej. Dzięki takiej ofiarnej walce w drugi workout skończyli oni na miejscu numer 3, wyprzedzając ekipę „Siła, masa i kiełbasa” o zaledwie jedną kalorię.

mazury-team-challenge-6

GALERIA ZDJĘĆ Z CAŁYCH ZAWODÓW

Po tym morderczym wysiłku każdy z zespołów miał całą masę odpoczynku, bo całe 60 sekund 😉 Po nich zaś na wszystkich czekało do wykonania 9 pełnych rund DT na obciążeniu 50 i 70 kilogramów. Haczykiem było to, że w tym treningu każdy musiał wziąć w nim udział i wykonać przynajmniej jedną pełną rundę.  Po raz kolejny równych sobie nie miał team The Naturals, który skończył ten trening z dużą przewagą nad resztą.

mazury-team-challenge-7

Jako, że zespołów w kategorii Elite było tylko 5, to do półfinału awansowały wszystkie i tam czekał na nich typowo zespołowy zestaw ćwiczeń. Synchroniczne wykonywanie czegokolwiek sprawiał, że każdy zespół był teoretycznie tak silny jak jego najsłabsze ogniwo. Gdy się jednak patrzyło w jakim tempie wykonywane są synchroniczne muscle upy, pistolsy lub inne T2B, to ciężko tu mówić o jakichkolwiek najsłabszych ogniwach.

mazury-team-challenge-8

I takim też sposobem ekipy dotarły do finału. Finału gdzie czekał na wszystkich punkt kulminacyjny w postaci robaka. Dokładniej rzecz biorąc trzech bali z drewna, połączonych ze sobą łańcuszkiem i o łącznej wadze około 70 kilogramów. Teoretycznie niedużo jeśli podzieli się to na 3 osoby, a do tego tak silne jak większość z zespołów podczas Mazury Team Challenge. Tak to już jednak bywa, że teoria sobie, a życie sobie. Szczególnie w przypadku ekipy CrossFit Białystok, która ponownie miała pod górkę z powodu różnicy wzrostu pomiędzy członkami zespołu. Taki jest jednak CrossFit i nie był to na pewno powód do narzekania, a bardziej wytężenia swoich już i tak mocno nadszarpniętych zapasów energii. Dlatego z większym bądź mniejszym trudem, każdy zespół zaczął przewalać te bale drewna z jednej na drugą stronę swoich barków. Była to zdecydowanie jedna z najbardziej efektownych konkurencji podczas całych zawodów i za to należą się wielkie brawa dla osób, które przyczyniły się do tego, że tak to wyglądało.

mazury-team-challenge-9

To był zdecydowanie fajny pokaz CrossFitu i świetna możliwość do sprawdzenia się dla zawodników w czymś, czego nie robią oni na co dzień. Szkoda jedynie, że tak mało zespołów wyraziło chęć udziału w tej imprezie i że odbywała się ona na targach, które umówmy się, nie należały do najciekawszych. Na szczęście cała reszta, która leżała po stronie już samego organizatora czyli Bronisława Olenkowicza, była praktycznie bez zarzutu. Sędziowanie, programowanie treningów, punktualność harmonogramu – to są aspekty, których wiele imprez może się uczyć od Mazury Team Challenge. Aż szkoda było, że nie mogłem zostać na drugi dzień rywalizacji, gdzie jak mi już doniesiono było równie dobrze 🙂

mazury-team-challenge-10

Tym samym weekend spędzony częściowo w Ostródzie mogę zaliczyć zdecydowanie do udanych, choć z niewielkim niedosytem. Co jednak jest w tym najlepsze, sam organizator ma już głowę pełną pomysłów na kolejną edycję tej imprezy. Jeśli wypali to wszystko co sobie zakłada i w tym miejscu jakie zakłada, to jest spora szansa, na spędzenie fajnego weekendu na Mazurach w 2017 roku. Nic tylko trzymać za to kciuki! 😉