fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Mama – crossfiterka bohaterka

dodany przezKamil Timoszuk 18 grudnia 2016 0 Komentarzy

Akcje promocyjne na polskiej scenie przybierają różne formy. Co firma lub box, to inny różnego rodzaju pomysł na rozpowszechnienie marki lub miejsca gdzie można poznać świat tej aktywności fizycznej. Ostatnimi czasy jest jednak jeden wyróżniający się trend, który jest godny pochwały.

Pamiętacie jak jakiś czas temu CrossFit Trójmiasto wypuścił w świat swój klip promocyjny? Jeśli nie to klikajcie TUTAJ aby to zobaczyć. Nadmorski box poszedł w stronę zwykłych ludzi, dla których CrossFit może być wieloma rzeczami. Może to być bowiem zmiana stylu życia, oderwaniem się od rzeczywistości, powrotem do utraconej lata temu sprawności czy też sposobem na poznanie wielu nowych pozytywnych osób. Aby taki klip był dobry, nie trzeba od razu uderzać w tony “krwi, potu i łez”, które przelewają każdego dnia konie przychodzące do boxa i przerzucające tony ciężarów.

I taką też drogą w ostatnim czasie poszedł kolejny polski box czyli CrossFit Białystok. Box ze wschodu kraju i stolicy Podlasia jest właśnie na starcie akcji o nazwie #CFBHero. Akcji która ma na celu pokazanie, że każdy może być swoim własnym oraz lokalnym czyli boxowym bohaterem. Zresztą intro tej akcji widzicie w materiale na górze. Dla mnie ta akcja jest jednak wyjątkowa z innego, bardziej prywatnego powodu. Tym powodem jest moja mama, która jak pewnie dla osób śledzących bloga wiadomo – trenuje CrossFit od dłuższego już czasu. Kobieta, której zawdzięczam tak wiele, potrafi mnie po dziś dzień pozytywnie zadziwiać.

Kiedy moja mamuśka zaczynała swoją crossfitową drogę przyznaję, że nie wierzyłem, że tak długo na niej wytrwa. A jednak! Z drugiej strony nic w tym dziwnego, gdyż dzięki sumienności w treningach, pilnej nauce na każdej jednostce treningowej oraz wrodzonej zawziętości, osiągnęła ona podstawowe założenia – dobre samopoczucie oraz zdrowie. A szczególnie z tym drugim, tuż przed rozpoczęciem swojej przygody w CrossFit Białystok, nie było kolorowo. Bóle pleców, drętwienie rąk i nóg i parę innych dolegliwości było niestety niemal codziennością. Teraz o większości z tych przypadłości zostało już tylko wspomnienie. I między też innymi dlatego, często zdarza mi się używać mojej mamy jako argumentu w rozmowach z osobami niezdecydowanymi na CrossFit. Gdy one mówią o tym, że są za słabe, nie mają czasu lub są za stare ja wyciągam swojego prywatnego asa z rękawa 😉 W zaskakującej ilości przypadków to działa 🙂

Dlatego też dziś mogę śmiało napisać, że jestem “posiadaczem” mamy nie tylko crossfiterki ale i filmowej bohaterki 🙂