CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Lublin motywacji

dodany przezAgata Wyrwas 12 marca 2017 0 Komentarzy

Lubelszczyzna – jedna z najczęściej odwiedzanych przeze mnie części kraju, zjeżdżona od Puław, przez Zamość, Lublin, a na Hrubieszowie skończywszy. Obszar niesamowicie ciekawy jak i barwny. Od zawsze mam względem tej części kraju mieszane uczucia. Z jednej strony irytuje mnie małomiasteczkowość i życie w wersji „slow motion”, podszyte lekkim przekrętem wschodnim. Jednak druga strona medalu budzi moje wszelkie pokłady wrażliwości.

Jako człowiek parający się po trosze historią, po trosze kulturą, z zaciekawieniem i lekkim wzruszeniem zaglądam na tereny rdzennie polskie. Proponuję każdemu zgubić się choć raz na Roztoczu i poszukać Rogasia. Satysfakcja gwarantowana – całe zło świata opuszcza człowieka. Ilekroć klnę, że nie wrócę, znów się pojawiam. Tak też było z Lublinem, w którym odnalazłam jedną z najsilniejszych motywacji crossfitowych na przekroju ostatniego roku.

W sierpniu ubiegłego roku, trafiłam po raz pierwszy na zajęcia w CrossFit Lublin, był to mój świadomy wybór. Jak typowa baba, lecę na błyskotki i w tym przypadku jest to prawdą – przyciągnął mnie diament w logo Lublina. True Story Bro.

Na pierwsze z zajęć wbiegłam niemalże spóźniona i jak zawsze chaotyczna. Już od wejścia jednak poczułam, że nie istnieją żadne bariery między mną, a resztą uczestników. Wprost przeciwnie. Dostawałam mnóstwo pytań – skąd jestem, co robię i czy zostanę już u nich. W kilku zdaniach, opowiedziałam o moim nomadycznym trybie życia i treningów. Totalne wariactwo. Ten stan rzeczy jednak nie zmienił się po dzień dzisiejszy. Póki co. Zajęcia pamiętam prowadził Kuba – uśmiechnięty, łysy gość z niesamowitym poczuciem humoru. W czasie treningu podszedł do mnie kilkukrotnie, pokazując słabe punkty, nad którymi powinnam pracować. W trakcie treningu w boksie pojawił się jeszcze ktoś. Początkowo nie widziałam kto to, nie miałam też możliwości sprawdzenia. Słyszałam tylko komentarze za plecami „to nomada”. W pewnej chwili, lekko z boku jednak przede mną pojawił się gość – blondyn, w okularach z labretem w nosie. Nie wiedzieć czemu zaczął mnie obrażać przy jednoczesnym chwaleniu. Brzmi dziwnie? Dla mnie nie. Uważam, że zwracanie uwagi drugiej osobie, w sposób umiejętny nie dający odbiorcy poczucia beznadziejności to naprawdę sztuka. Tak właśnie poznałam Ariela Sawczuka – człowieka z niezwykłym talentem trafiania do innych. Do dzisiaj nie wiem dlaczego wtedy postanowił mi pomóc. Długo rozmawialiśmy – z czym mam problem, nad czym powinnam popracować i w jaki sposób. Wtedy też Ariel zaoferował mi pomoc. Następnego dnia po skończonych zajęciach, poświęcił swój czas na pracę nad moim zarzutem.  Jestem człowiekiem raczej trudnym, porywczym, ciężko znoszącym krytykę. Ariel jednak potrafił dotrzeć do mnie swoim spokojem. Nie zapomnę tego nigdy. Wyobraź sobie, że szukasz najbardziej dynamicznego ujęcia zdjęcia – która część ruchu oddaje największą dynamikę? Dziel w myślach ruch na szybko przeskakujące klatki zdjęciowe, złożone niczym film.  Może dla niektórych z was brzmieć to totalnie durnie, mnie jednak pomogło. Do dzisiaj jestem Arielowi za to wdzięczna. Pomógł mi zupełnie bezinteresownie. Nie bez powodu wróciłam do nich jeszcze kilka razy od tamtego czasu.

Ilekroć się pojawiam jestem witana w rogach CF Lublin jak w domu. Tak też się czuję. To zaraz po gdańskim CrossFit Stocznia – kolejny prawdziwy dom. Nie będę się w tym razem rozpisywać o wyposażeniu oraz estetyce miejsca, jednak mogę was zapewnić, że niczego wam nie zabraknie. Określenie „na bogato” jest jak najbardziej trafnym. Polecam też posiedzieć na ławce z deski snowboardowej w szatni. Jeśli ktoś z was nie miał styczności z CF Lublin wcześniej, zachęcam do poczytania o projekcie Winter is my love oraz zajrzenia na stronę Inari Snowboards. Bądźcie samodzielni – sprawdźcie sami. Osobiście mogę tylko gorąco polecić #sztos

W ubiegłym tygodniu zawitałam po raz kolejny do Lublina. Bijąc się jednak z myślami oraz ciekawością, postanowiłam zajrzeć tym razem do drugiej, polecanej przez moich znajomych miejscówki – CrossFit Czechów. Nie będę kłamać – w boksie jest zimno jak jasna cholera! Podobno to jeden z ich znaków rozpoznawczych. Trafiłam celowo i świadomie na zajęcia do Magdy. Zostałam powitana szczerym uśmiechem i miłą rozmową. Lubię ludzi, których wszędzie pełno.  Miałam szczęście być na zajęciach w bardzo kameralnym gronie – tylko ja i dwóch facetów. Dawno nie doświadczyłam aż takiego luksusu, przy tak dużej powierzchni. Trening przyjemny, jednak wszystkie metcony to utajeni sadyści. Nie było inaczej i w tym przypadku. Nie ukrywam – miałam opór słaby dzień, chyba przemęczenie zaczyna dopadać również i mnie. Magda – kobieta bezlitosny anioł, nie dała jednak za wygraną. Motywowała mnie do samego końca. Już dawno nie miałam za plecami takiego wsparcia. Magda mnie za to pewnie zbeszta, ale opiekę zapewnia niczym matka polka crossfitowa. Dba i myśli o wszystkim. Zaangażowanie wbrew pozorom nie jest oczywistą umiejętnością trenerską. Wiem, że wytrwałam do końca dzięki niej. Ma kobieta zaparcie niesamowite. Rozmawiając z nią po treningu, zupełnie nie dziwie się dlaczego. Nie jest łatwo budować dobrą, zaufaną markę, jeśli w około krążą opary cudzego syfu.

Tak też jest z Czechowem. Jednym z powodów dla których początkowo nie chciałam się u nich pojawić była niejasność „konfliktu” na linii oni – CF Lublin. Zdania w wielu miejscach polski są naprawdę podzielone. Co najśmieszniejsze, pomimo że w CF Lublin byłam przed Czechowem, nie usłyszałam od nich ani jednego złego słowa o konkurencyjnym boksie. Wprost przeciwnie – sami namawiali mnie abym sprawdziła i nie słuchała opinii reszty. Rozmowa z Magdą utwierdziła mnie w tym przekonaniu w drugą stronę. Nie usłyszałam od niej słowa skargi, nie wyczułam w głosie nuty fałszu, gdy mówiła o nich z lekkim podziwem. Wierzę w to, że pewnego dnia obydwa boksy stworzą wspólną inicjatywę. Wierzę w to, że uda mi się to zobaczyć. Polubiłam zarówno Magdę, jak i Ariela. Oboje to ludzie z pasją i pedagogicznym podejściem do ludzi.  Kto ma okazję i możliwość być w Lublinie, naprawdę polecam zajrzeć i tu i tu. Satysfakcja dwukrotnie gwarantowana.