fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Love is in the Łódź

dodany przezKamil Timoszuk 19 lutego 2016 0 Komentarzy

Święto zwane Walentynkami wypadające akurat w weekend to bardzo dobre święto. Głównie dlatego, że jest wtedy czas aby spędzić je w parze z bliską osobą, którą widzimy prawie codziennie. A czas Walentynek to chyba także niezła okazja aby zamanifestować swoje przywiązanie do swego partnera tak jak zrobiło to mnóstwo osób w Łodzi.

Double Trouble to jedne z nielicznych zawodów crossfitowych w Polsce w których mogą zmierzyć się ze sobą pary. Jest to też niejako odpowiedź organizatorów na zjawisko jakie można zaobserwować w wielu boxach lub innych tego typu miejscach w Polsce. Mam tu na myśli fakt, że ludzie spotykając się ze sobą, po jakimś czasie wspólnych treningów zauważają, że z jedną osobą trenuje jej się lepiej, a inną gorzej. Dlatego też jeśli dwójce takich osób czas i możliwości na to pozwalają, to zaczynają one ze sobą trenować regularnie przez co też tworzy się naturalna para. Chyba nie ma takiego boxa w Polsce czy na świecie, gdzie coś takiego by nie występowało. Liczebność drużyn na Double Trouble zaś to tylko potwierdza.

Double Trouble vol3 3

Mobilizacja pod kątem tych zawodów w wielu miastach i boxach była szczególna, sądząc po liczbie drużyn jakie wystawiły kolejne ekipy. W Białymstoku nie mogło być więc inaczej i prawie 30-osobowa ekipa łącznie zawodnikami wybrała się do centrum Polski na długi weekend. Jak to też przy każdej tego typu akcji bywa, nie mogło się obejść bez przygód. Co ciekawe pierwsze przygody w Łodzi zastały już nas dzień przed samymi zawodami, a tuż zaraz po przyjeździe do zarezerwowanego hotelu. Ten kto choć trochę podróżuje na własną rękę, ten raczej spotkał się na pewno z próbami różnego rodzaju wałków czy innych przekrętów ze strony hotelarzy. I właśnie tak się złożyło, że to właśnie w Łodzi trafiliśmy do miejsca o nazwie Nu Hotel, które ja bym umieścił w swoim prywatnym TOP 5 miejsc, których trzeba by po prostu unikać. Dlaczego? Przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszym z nich było jawne oszustwo w postaci zdjęć pokoi na ich stronie internetowej i zastanej na miejscu rzeczywistości. Czyste i niemal pachnące świeżością bijącą ze zdjęć pokoje, okazały się w rzeczywistości niewielkimi klitkami gdzie najzwyczajniej w świecie śmierdzi papierosami, a w łazience na ścianach zalęgł się grzyb. Drugim i chyba znacznie ważniejszym powodem dla którego bym radził unikać tego miejsca to jego obsługa. Pan z recepcji był na początku bardzo zdumiony zaistniałą sytuacją i nie bardzo miał on ochotę iść na ugodę. Na szczęście nasi samozwańczy negocjatorzy nie z takimi już sytuacjami radzili w życiu, więc jeden recepcjonista więcej nie robił dla nich problemu 😉 W efekcie szybkiej akcji byliśmy zobligowani do wydania w hotelowej restauracji 100 złotych co jak na 11 osobową grupę nie było wielkim wyczynem. Przy okazji dostaliśmy do rozkminy jeszcze jeden niemały dylemat w postaci tego co jest w tym hotelu gorsze – pokoje czy jedzenie serwowane w barze? Ja do dziś nie mogę się zdecydować. Jednak kulminacyjny i zarazem najbardziej kuriozalnym akcentem tej sytuacji była rzucona mimochodem odpowiedź pana z recepcji, że „rzeczywiście to nie pierwsza taka sytuacja w hotelu”. Seriously? Aż ciężko w to uwierzyć! Na szczęście jednak potęga internetu w obecnych czasach jest wielka. Dzięki temu po niedługim czasie wylądowaliśmy w trzygwiazdkowym Hotelu Tobaco, praktycznie za te same pieniądze. Poza tym na recepcji powitała nas fajna pani recepcjonistka którą serdecznie z tego miejsca pozdrawiam 😉

Double Trouble vol3 2

Tak więc jak widać na załączonej wyżej opowieści, każdy wyjazd to jakieś nowe doświadczenia. Jednak nie po to jechaliśmy do Łodzi aby zwiedzać hotele. Sobota bowiem była od tego aby zawodnicy reprezentujący CrossFit Białystok w kategorii Elite oraz Panie mogły się zaprezentować na ogólnopolskim tle. Jak wypadła ta próba? W przypadku pań mieliśmy do czynienia z debiutem przede wszystkim młodej Magdy Dąbrowskiej, która w parze z bardziej zaprawioną już w boju Joanną Rogowicką zaliczała swój pierwszy raz na ogólnopolskich zawodach. Impreza odbywająca się w łódzkim CPM-ie pomimo, że była organizowana przez inne osoby niż Łódź Garage Games, to wiele rzeczy te imprezy miały podobne, żeby nie powiedzieć wspólne. Jedna z nich były workouty w ciągu dwóch dni, które patrząc na poszczególne kategorie było do siebie bliźniaczo podobne. Dlatego też zarówno w sobotę jak i w niedzielę wszystkie pary na dzień dobry musiały stawić czoła zadaniu w postaci szukania swojego maxa w cleanie, power cleanie oraz clean & jerku. Jednak nie było to typowe szukanie swojego maxa, ponieważ przed każdą próbą dany zawodnik musiał wykonać 7 burpeesów. Ewidentnie nie ułatwiało to postawionego przed zespołami zadania. Podobnie jak i fakt, że ciężar na sztandze można było zwiększać jedynie co 5 kilogramów. Szczególnie w kategorii Elite panów dawało to efekt, że podczas podchodzenia do ostatnich swoich prób tego dnia byli oni już nieźle zmachani samymi burpeesami, których liczba sporo przekraczała 50. Nie przeszkodziło to jednak wielu osobom aby poprawić swój PR. Tak natomiast wyglądał bój cichych faworytów tej rywalizacji czyli Damiana „SISU” Truchel oraz Łukasza „Małego” Głuszyńskiego.

Łączny wynik 250 kilogramów dał tej parze ex-equo drugie miejsca wraz z ekipa CrossFit Junkies. Towarzystwo zaś pogodzili panowie Dawid Gazdecki oraz Hubert Kołodziejczak z wynikiem 255 kilogramów. Indywidualną gwiazdą pierwszego workoutu okazał się jednak bezapelacyjnie Maciej Przepiórkowski z CrossFit Dock. Zawodnik może niewielki wzrostem ale za to z wielkim charakterem okraszonym świetną techniką podnoszenia ciężarów. Nic więc dziwnego, że na sam koniec wykonywania przez niego i jego zespół WOD-a, dźwigana przez niego sztanga wyglądała iście IMPONUJĄCO. Wielkie słowa uznania w jego stronę.

Double Trouble vol3 1

W przypadku pań najlepsze okazały się Maria Kurzawa wraz z Aleksandrą Kępką i ich wynikiem 155 kilogramów. Marysia podbudowana niedawnym sukcesem z Central Throwdown, ewidentnie chciała wygrać coś na swojej ziemi ojczystej. Dzięki dobrej pomocy swojej koleżanki ten plan udało jej się zrealizować w 100 procentach. Zanim jednak o tym, to nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednym fakcie, a mianowicie o bezpieczeństwie którego poniekąd niektóre zawodniczki nadużywały. Bowiem nie zakładanie na sztangę zacisków, aż prosi się czasem o jakiś wypadek. I nie można moim zdaniem tłumaczyć tego zawodami, rywalizacją i uciekającym czasem. Zdrowie zarówno samych dźwigających, jak i też każdego kto akurat może stać obok jest znacznie ważniejsze. Jest to też chyba wskazówka dla organizatora, że przy okazji kolejnej edycji Double Trouble warto by coś takiego zaznaczyć w standardach.

Double Trouble vol3 19

Drugi sobotni workout zaczynał się od tego co niemal większość osób uprawiających CrossFit omija szerokim łukiem czyli bieganiem. A żeby nie było za łatwo, to panowie z Elite dostali jeszcze do trzymania podczas tego biegu talerze, a co! Hala Centrum Przygotowania Motorycznego daje jednak takie możliwości, które żal byłoby nie wykorzystać. Było to jednak zaledwie 500 metrów, tak więc narzekanie na taki dystans byłoby grubą przesadą. Po takim szybkim rozgrzaniu zarówno panie jak i panowie mieli do wykonania kilka 50-tek na które składały się box jumpy, brzuszki, przysiady oraz T2B w przypadku pań oraz box jumpy na wysokość 70cm, brzuszki z obciążeniem, pistolsy oraz C2B. Mówiąc krótko taki trochę WF+. Po raz kolejny znakomicie spisał się w tej konfiguracji Maciej Przepiórkowski, który pomimo obaw wielu postronnych osób nie miał żadnego problemu z wskakiwaniem na boxa. Czapki z głów dla tego pana!

Double Trouble vol3 18

Workout numer trzy z rosnącą liczbą powtórzeń clean & jerk czy też wykrokami w połączeniu z burpeesami był to trening gdzie taktyka miała spore znaczenie. Jeśli któraś z par nie do końca ogarniała system zmian i wykonywania kolejnych ćwiczeń, to tym samym automatycznie traciła kolejne cenne sekundy. Tak naprawdę była to jednak tylko przygrywka do półfinału kategorii Elite, który okazał się najbardziej efektownym workoutem całych dwudniowych zawodów. Tam bowiem na pary czekały drążki, thrustery 60 kilogramów oraz snatche kettlem o wadze 24 kilogramów w systemie 21-15-9. Jednym słowem efektowny sprint. Walczące o czołowe miejsca pary mogły zmierzyć się ze sobą twarzą w twarz co jeszcze bardziej dodawało smaczku całej rywalizacji. Dawid Gazdecki z Hubertem Kołodziejczakiem mieli jednak swoistego pecha. Wszystko dlatego, że przede wszystkim w bezpośredniej rywalizacji trafili na parę CrossFit BiałystokŁukasza Głuszyńskiego oraz Damiana Truchel. Szczególnie drugi z panów którego drugie imię to thruster, a motto życiowe to #ThrusterówSięNieDzieli miał coś do pokazania. No i pokazał, oj pokazał 😉 Świetnie opracowany plan, że Damian zajmuje się tylko sztangą, a Łukasz całą resztą wypalił od początku do końca. Dwa Żubry z Podlasia czujące na plecach oddech swoich rywali z Łodzi szły jak złe przez ten workout. Runda za rundą pękała unbroken i do ostatniej chwili nie było wiadomo kto zakończy ten workout zwycięsko. Jednak siłą woli i ułamkami sekund najwyższy stopień podium w tym WOD-zie przypadł reprezentantom CrossFit Białystok. Tak się też złożyło, że za czołową dwójką na trzeciej pozycji ukończyli go kolejni reprezentanci z Podlasia czyli Michał Zalewski i Łukasz Mnich. Jak widać trening podszedł Białostoczanom dość mocno.

Double Trouble vol3 6

Double Trouble vol3 7

Double Trouble vol3 8

Takich emocji nie było zaś u pań, gdzie od początku do końca hierarchia była jasno ustalona. Wyglądała ona dokładnie tak, że Maria Kurzawa z Aleksandrą Kępą biorą wszystko, tuż za nimi plasuje się w każdym kolejnym workoucie ekipa Anny Kaszuby i Marty Zakrzewskiej, a dopiero za ich plecami trwa walka o najniższy stopień podium. Czasem jednak bywa i tak. U panów natomiast dzięki mocnemu finiszowi w półfinale ekipa z Białegostoku zapewniła sobie zwycięstwo w całych zawodach przed wielkim finałem. Ten jednak nie był spacerkiem ponieważ nikt nie zamierzał przedwcześnie świętować. Dzięki temu można było zobaczyć świetne widowisko!

W walce do ostatnich sekund o kolejności na podium tuż za CrossFit Białystok zadecydowało jedno powtórzenie w postaci wejścia lub też nie wejścia na linę. Ekipa z Łodzi mogła czuć pewien niedosyt z faktu, że musieli oni podzielić się ze swoimi rywalami z nad morza drugim miejscem w zawodach. Taki jest jednak sport i CrossFit tu nie jest żadnym wyjątkiem i czasami tu także o tym kto wygrał decydują sekundy, centymetry czy też pojedyncze powtórzenia. Dlatego też zawody są zupełnie czymś innym niż codzienne trenowanie w boxie, gdzie czasami jest ciężko się zmusić do maksymalnego wysiłku. Tu natomiast nie było mowy o czymś takim i dlatego każdy chętny dostał naprawdę fajne widowisko.

Double Trouble vol3 10

Double Trouble vol3 11

Double Trouble vol3 9

GALERIA ZDJĘĆ Z PIERWSZEGO DNIA ZAWODÓW DOUBLE TROUBLE VOL. 3

Po długiej i w dużej mierze nieprzespanej nocy w hotelu (fotki na rano same się nie zrobią! 😉 ) przyszedł nieubłagalnie czas na dzień drugi zmagań podczas Double Trouble. Niestety jeśli chciałbym się do czegoś przyczepić jeśli chodzi o organizację tego typu dwudniowych zawodów, to chyba na pierwszym miejscu postawiłbym na większą różnorodność workoutów. Może to tylko moje subiektywne odczucie, człowieka który stara się zawsze obejrzeć zawody od deski do deski. Gdy jednak widzę po raz trzeci ten sam workout w ciągu trzech dni, a do tego niezliczoną ilość heatów, to siłą rzeczy po jakimś czasie jest to już nużące. Dlatego też podczas niedzielnych zmagań znacznie częściej niż w sobotę starałem się odrywać choćby na chwilę od samych zawodów i robić coś innego jak na przykład gadać z ludźmi z którymi widzę się raz na dłuższy czas. Fajnie was zobaczyć mordki 🙂 Podczas niedzielnych zmagań nie brakowało też momentów, kiedy moja uwaga była jakby bardziej wyostrzona. Działo się to głównie wtedy, gdy startowali moi znajomi z boxa w postaci dwóch teamów w skład których wchodzili Konrad Wojno, Wojtek Rogowicki, Daniel Ejsmont oraz Waldemar Dominik. Dla kilku z tych panów występ w Łodzi był prawdziwym debiutem na zawodach, a więc tym bardziej przyjemnie mi się na nich patrzyło gdy widziałem, że po prostu dają radę. Tak jak na przykład w workoucie numer trzy.

Niestety to także w tym workoucie miała miejsce chyba najbardziej drastyczna scena tego weekendu. Wszystko to działo się podczas wykonywania przez jednego z zawodników podciągania na drążku poprzez butterfly. Niestety jeden z zawodników przy jednym z powtórzeń za późno zabrał głowę i bez najmniejszego pardonu przywalił szczęką w owy drążek. Każdego kto to widział na własne oczy w tym samym momencie zabolała szczęka i wiadomo już było, że u zawodnika zęby nie obeszły się bez szwanku. Nie przeszkodziło mu to jednak dokończyć swój trening, a dopiero później wraz z grupą znajomych rozpocząć poszukiwanie zęba. Gdy udało się odzyskać zgubę nastąpił kolejny szok, ponieważ ów ząb został wyrwany razem z korzeniami. To też sprawiło, że rozsądek wziął górę i zawodnik zamiast szykować się do kolejnego swojego startu pojechał prosto do szpitala. Mam osobiście nadzieję, że być może udało się uratować ten ząb, o ile to jeszcze było możliwe.

Double Trouble vol3 15

Double Trouble vol3 16

Double Trouble vol3 17

Drużyna Żubrów z CrossFit Białystok z treningu na trening rozkręcała się coraz bardziej i w półfinale do którego awansowała rzutem na taśmę zaprezentowała się ze znakomitej strony. Pomimo braku większego doświadczenia zawodniczego bez żadnych kompleksów szła twardo do przodu. Było to o tyle ważne, że w półfinale o kolejności na czołowych lokatach decydowały po raz kolejny pojedyncze sekundy. Największymi zwycięzcami takiej sytuacji powinni być przeważnie widzowie, ale tych niestety wraz z rozwojem imprezy było coraz mniej…

Na sam koniec gdy stawka zespołów została ograniczona do zaledwie czterech, finałowym WOD-em okazała się „Angie od tyłu”. Trening, który będąc wykonywany przez jedną osobę może sprawiać dla wielu spory problem pomimo, że ćwiczenia które w jej skład wchodzą należą do absolutnych crossfitowych podstaw. Jednak gdy bierze się za Angie dwóch facetów i to od tyłu, to jest to już prawdziwy sprint 😉

Takim oto sposobem na najwyższym stopniu podium stanęła ekipa Best Team Rybnik w składzie Paweł Dziwoki oraz Michał Nosiadek, a tuż za jej plecami znaleźli się CrossFit Hussars czyli Radosław Chołuj i Damian Jaksik.

Double Trouble vol3 12

Double Trouble vol3 13

Double Trouble vol3 14

GALERIA ZDJĘĆ Z DRUGIEGO DNIA ZAWODÓW DOUBLE TROUBLE VOL. 3

Takim też sposobem zakończył się dzień w którym ponad setka facetów spędziła go w gronie swojej drugiej, treningowej połówki. Ja też podczas tego weekendu przeżyłem swój pierwszy raz podczas imprezy crossfitowej z tego cyklu, i po której kłębi mi się w głowie kilka luźnych spostrzeżeń. Jednym z nich jest na przykład to, że pomijając formułę startu w zespołach, a nie indywidualnie co jest bardzo fajnym pomysłem, to Double Trouble jest bliźniaczo wręcz podobne do Łódź Garage Games. Oceny czy to dobrze czy źle w tym momencie się nie podejmuję, ale trochę przykro wyglądało zakończenie całego dwudniowego crossfitowego maratonu. Nie powinno być moim zdaniem tak, że zarówno sam finał jak i też dekoracja zawodników odbywa się przy liczbie kibiców których można policzyć na palcach obu rąk. Nie sprawia to, że chce się do takich miejsc i na takie eventy wracać. Ja jednak pewnie wrócę, choćby po to aby towarzyszyć swoim ludziom ze swego boxa lub też spotkać się ze znajomymi z innych regionów Polski. Nikt jednak nigdy nie twierdził, że jestem normalny 😉

PLAYLISTA FILMÓW NA YOUTUBE Z FILMAMI Z DOUBLE TROUBLE VOL. 3