CrossFitO wszystkimZawody & Eventy

Łódzki dzień świstaka

dodany przezKamil Timoszuk 22 marca 2016 0 Komentarzy

Ileż można pisać o Łodzi? Na pewno do tego czasu, do kiedy będą tam odbywać się crossfitowe zawody. Tych natomiast w tym mieście zdecydowanie nie brakuje. Na przestrzeni kilku miesięcy mieliśmy już najbardziej rozpoznawalne Łódź Garage Games, Double Trouble czyli crossfitowe drużynowe zmagania, a w ostatni weekend przyszła pora na ŁGG 2+1.

Cóż to za dziwaczna formuła można by zapytać? Otóż jak widać Krzyśkowi Bajerze, czyli organizatorowi podstawowej wersji Łódź Garage Games pomysłów nie brakuje. Tym razem postanowił on przetestować zespoły składające się z dwóch mężczyzn oraz jednej kobiety. W tym też przypadku w sumie trzeba mu przyznać rację, że jest to na pewno ciekawa forma urozmaicenia kalendarza startów dla większości polskich zawodników. Nie każdego dnia bowiem można zobaczyć jak kobiety walczą z panami podczas prawdziwej rywalizacji na zawodach.

ŁGG 2+1 2

Po przejściu eliminacji w formie online, swój akces w Łódź Garage Games zgłosiło dokładnie 20 ekip z całej Polski. Do centrum kraju dotarło zaś 18. Zrobili to nawet pomimo tego, że już dzień wcześniej został ogłoszony najdłuższy trening w historii łódzkich zawodów trwający aż 39 minut czystej pracy na jeden heat. Jakim cudem tych minut było aż tyle? Wszystko za sprawą pomysłu, aby zrobić zespołowo aktualny trening z Openów czyli 16.4. Czy był to dobry pomysł? Założenie było takie aby każdy chętny mógł podejść w warunkach prawdziwej rywalizacji do tego trudnego treningu. Jak jednak pokazała jednak sama praktyka, to nie do końca zostało to przemyślane. Wszystko to za sprawa kilku sytuacji, które sprawiły, że paru zawodnikom podniosło się ciśnienie już w chwili kiedy zakończyli oni swój start. Jedną z takich osób była Gabrysia Migała, która wykonywała swój trening z myślą o niezwykle ważnych dla niej Open. Później zaś dowiedziała się ona, że za zbyt mały ciężar na sztandze jej zespół z CrossFit 72D dostał karę -30 powtórzeń. W drużynie z Białegostoku której pomieszano nazwy z boxem z Bydgoszczy dzięki czemu wyszedł twór o nazwie CFB163 Białystok (?!), miało trochę inne zajście. Otóż po po tym jak swój trening i bardzo dobry wynik uzyskał Łukasz Głuszyński, dostał on informację, że zespołowi jest zabieranych kilkanaście powtórzeń za „nietrzymanie standardów podczas wykonywania HSPU”. I tu powstają dwa pytania – kto odpowiada za to aby owe standardy trzymane były oraz  dlaczego taka informacja dociera do zawodnika dopiero po tym jak już wykonał cały trening?

ŁGG 2+1 1

Zresztą ten cały trening 16.4 zaserwowany w minionym tygodniu przez Dave’a Castro ma kilka kontrowersji, które zostały już przerobione przez masę osób na różne sposoby. Jest to też niewątpliwie kolejny tydzień, kiedy cały świat który się tym interesuje, ma na pewno o czym dyskutować. Po tym jak na warsztat zostały wzięte muscle upy i fakt czy lepiej jest robić je z koślawą techniką, czy może nie robić wcale, tak teraz dostało się dla HSPU. Może nawet nie samym HSPU, ale bardziej standardom przyjętym przez sztab ludzi wymyślających openowskie treningi. Przyklejanie taśm na ściany, a następnie wystawianie za nie pięty, to nie jest coś co większość ludzi pokocha. W Łodzi rozwiązano to w taki sposób, że każdy z zawodników miał rysowaną swoja linię. Ta jednak niestety po pierwsze się ścierała po którymś z powtórzeń, a po drugie i tak nie sprawiała, że sędziowie się nie mylili. Nic więc dziwnego, że kilka osób czy nawet zespołów miało poważne wątpliwości co do zasadności początku zawodów.

ŁGG 2+1 5

ŁGG 2+1 4

Jako że same zawody rozpoczęły się w okolicach godziny 15, czyli stosunkowo późno, to przerwy między workoutami nie należały na pewno do najdłuższych. Było tym bardziej uciążliwe dla zawodników, że same treningi także tego dnia nie należały do tych z kategorii sprintów. W formie drugiego workoutu wystąpiły trzy siedmiominutowe AMRAP-y, którymi zawodnicy mogli podzielić się według własnego uznania. I tak oto do podziału były 3 muscle upy na drążku z 7 squat cleanami, 10 pistolsów z 40 double unders, a także 20 snatchy kettlem oraz 10 jump over the box. Był to też pierwszy i jeden z niewielu momentów podczas całego dnia, kiedy to zawodnicy musieli użyć nie tylko swoich mięśni ale również i głowy. To w dużej mierze od tego jak zostaną rozdzielone zadania zależało jaki wynik został osiągnięty. Dlatego też ewidentnie w tym przypadku najlepszą taktyką wykazał się zespół z Białegostoku w składzie – Damian Truchel, Łukasz Głuszyński oraz Patrycja Horodyńska, który dzięki swoim uzyskanym 806 powtórzeniom wygrał ten WOD. Dogonił tym samym prowadzącą po pierwszym workoucie ekipę CrossFabric z Łodzi, która wydawała się być najpoważniejszym kandydatem tego dnia do czołowych miejsc. Za przytomność umysłu warto pochwalić za to inną ekipę z Łodzi, która chwilę po tym gdy ich zawodniczka doznała kontuzji barku, jeden z zawodników który zakończył swój AMRAP, wykonał kolejny w jej zastępstwie.

ŁGG 2+1 6

O wejściu do 6-zespołowego finału decydował workout numer trzy z kolejnym podziałem na role. Najlepszym stwierdzeniem na określenie tego co działo się w kolejnych minutach, niech będzie „wydolność, wydolność i jeszcze raz trochę sztangi”. Było to coś co na pewno nie wszystkim przypadło do gustu. Bo któż lubi zasuwać przez 7 minut na wiosłach lub też naprzemiennie burpeesy z wypchnięciami sztangi nad głowę? Jednak jak się nie ma co się lubi, to się i tak zapierdziela 😉

PLAYLISTA FILMÓW Z ŁGG 2+1 NA YOUTUBE

Większość zespołów decydowała o tym, że to jeden z panów siada na wiosła, a damsko-męska para walczy o kolejne powtórzenia na sztandze i burpeesach. W większości przypadków taki właśnie system sprawdził się znakomicie. Podobnie jak i to, żeby jak najszybciej zacząć nad sztangą przechodzić, a nie nad nią skakać i marnować przez to tak bardzo potrzebną energię. Tak więc po raz kolejny używanie głowy tego dnia wyszło niektórym na dobre. Po tym też jak po dwóch pierwszych treningach zespoły z Białegostoku oraz Łodzi szły łeb w łeb, tak przed finałem na zdecydowane prowadzenie wysunął się zespół gospodarzy czyli CrossFabric.

ŁGG 2+1 9

Drużyna w składzie Aleksandra Kępka, Bartek Karczewski oraz Przemysław Strumian miała 3 punkty przewagi nad drugim CrossFit Białystok. Jak na jeden workout do końca, przy 6-zespołowym finale, było to naprawdę wiele. Sam finał była to niemal 20-minutowa walka z takim zestawem:

3 x 20 ring dips
3 x 30 ohs w/kb 24/16
3 x 40 pullups
3 x 50 thrusters 24/16 kg

Już na pierwszym ćwiczeniu zdarzyła się taka sytuacja jakiej się chyba nikt specjalnie nie spodziewał. Podczas gdy większość zespołów finałowego starcia od samego początku szła ze sobą stosunkowo równo, tak w prowadzących CrossFabric coś się zacięło. Nie da się ukryć że główna w tym „zasługa” Aleksandry Kępki, którą w pewnej chwili ring dipsy rozłożyły na łopatki. Z każdą kolejną nieudaną próba i kolejnym no repem wzrastało u niej nie tylko zmęczenie ale także i frustracja. Koledzy z zespołu pomimo najszczerszych chęci czy rad dawanych z daleka, nie byli w stanie jej pomóc. W tym samym zaś czasie reszta ekip zaczęła się mocno oddalać od liderów klasyfikacji. Skorzystał na tym szczególnie zespół CrossFit Białystok, któremu zaświtała szansa na wyrwanie zwycięstwa.

ŁGG 2+1 8

Ekipa z Podlasia podczas finału miała także swoje przejściowe problemy w postaci kolejnego nie dogadania się z sędziną co do standardów wykonywanego ćwiczenia. Przez to też z jednej strony posypało się kilka no repów, skomentowanych w dość dosadny sposób będącego w emocjach Łukasza Głuszyńskiego. Na szczęście dzięki mentalnemu wsparciu reszty ekipy każdy skupił się na tym co miał do wykonania, a przez to bardzo szybko zbliżał się koniec walki. Niewiele ponad 17 minut to czas jaki był potrzebny dla CrossFit Białystok aby zamknąć ten trening jako pierwszym. Później pozostał już tylko czas na obserwację rywali i tego czy CrossFabric zdołają nadgonić to co stracili na samym początku. Pomimo naprawdę wielkiego ducha walki do samego końca, ekipa z Łodzi zakończyła finał na 5 miejscu, a tym samym spadła też w ogólnej klasyfikacji na drugi stopień podium. Takim oto sposobem kolejna drużyna CrossFit Białystok wygrała kolejne drużynowe zawody w Łodzi!

ŁGG 2+1 10

GALERIA ZDJĘĆ Z ZAWODÓW ŁGG 2+1

Tak więc ewidentnie łódzki klimat sprzyja Podlasianom ponieważ jest to już kolejne podium zajęte przez reprezentantów CFB – czy to w zawodach drużynowych, czy to indywidualnych. Oprócz tego na podium znalazła się drużyna CrossFit 72D, która w pierwszej rundzie także została ukarana zabraniem powtórzeń. Tym samym musiała ona przez resztę dnia nadrabiać ten dystans i wyszło jej to całkiem nieźle. Same zawody zaś były czymś nowym i naprawdę ciekawym. Zabrakło mi jednak większej „zespołowości” w takich zawodach. Przez długi czas bowiem impreza ta wyglądała bardziej jak zawody indywidualne. A przecież jest tyle możliwości na to aby sprawić, że workouty będą naprawdę zespołowe nie tylko w teorii, a także i w praktyce.

Jednak być może w kolejnych edycjach ten fakt zostanie przemyślany, a tym samym dostaniemy w Polsce produkt w postaci „innych” zawodów, które będą tak samo ciekawe dla zawodnika jak i dla widza.

ŁGG 2+1 11