CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Łódź pisana na nowo

dodany przezKamil Timoszuk 15 listopada 2016 0 Komentarzy

Jak to jest usprawniać coś co dobrze działa, a przynajmniej działa tak, że wiele osób z tego korzysta i jest nawet zadowolonych? Jest to trudne zadanie głównie dlatego, że nie tylko może się to nie udać, ale można też zepsuć coś co się budowało długimi latami.

Za każdym razem kiedy zostaję postawiony, a właściwie to się sam stawiam, przed zadaniem napisania kolejnego tekstu o Łodzi to mam problem. Bo jak tu wymyślić coś nowego, innowacyjnego i zachęcającego do czytania, skoro o tym mieście dzięki moim częstym wizytom napisałem już praktycznie wszystko. W takich też chwilach staram się szukać historii, wokół której można zbudować całą narrację do każdego z tekstów. A takich historii jest wiele, bo chyba nie było jeszcze wyjazdu na tyle nudnego, aby nie było kompletnie nic do opisania. Coś dla potwierdzenia zasady “Bo w życiu najważniejsza jest przygoda” 😉

lodz-garage-games-2017-1

Tak na dobrą sprawę to cała akcja zaczęła się już w Białymstoku, który dzień przed wyjazdem przeszedł niespodziewany atak zimy. Sam śnieg w listopadzie wydarzeniem wielkim nie jest, ale już jego ilość i intensywność jak najbardziej. Normalnie albo grubo albo wcale. Na szczęście jednak im dalej było od Białegostoku, to i zimowa aura jakby była coraz słabsza. W drodze przemieszczając się przy pomocy BlaBlaCara okazało się, że świat jest bardzo mały i dzięki CrossFitowi jeszcze bardziej się kurczy, bo dzięki temu środowisku zna się niemal każdego 😉 Co jednak ciekawsze, wraz z niemal przekroczeniem granicy Łodzi także i w tym mieście zaczął sypać biały puch z nieba. Przypadek? Nie wydaje mi się 🙂 Jak się później okazało był to pierwszy śnieg jaki w tym roku widziała Łódź.

lodz-garage-games-2017-2

To nie jednak uroki natury przyjechałem podziwiać w Łodzi, a zawody Łódź Garage Games, które chciały w ten listopadowy weekend zaliczyć nowe otwarcie. Dlaczego nowe? Głównie dlatego, że organizatorzy doszli do wniosku, że poprzednia formuła jaka funkcjonowała od niemal samego początku, trochę się już wyczerpała i nastał już czas najwyższy aby ją odświeżyć. W wyniku tego wszystkie trzy podstawowe kategorie zostały rozdzielone na trzy różne imprezy. Do tej obecnej w której wiodącą była rywalizacja osób Open, dorzucono także Masters oraz Teens. Szczególnie ta ostatnia była ciekawa z racji tego, że nie często się ona pojawia w zawodach na naszym podwórku. Z drugiej jednak strony, kto ma taką kategorię zapoczątkowywać jeśli nie najbardziej masowa do czasu crossfitowa impreza w tym kraju? Czy ten eksperyment się udał? Powiedziałbym, że połowicznie.

lodz-garage-games-2017-3

Zawody jak zwykle już od pewnego czasu odbyły się w centrum Vera Sport i mieszczącym się tam Centrum Przygotowania Motorycznego. Miejscu, które już nie jedno widziało i pewnie jeszcze nie jedno zobaczy. Jednak między innymi dlatego każdy kto wchodził na główną arenę zmagań był w lekkim szoku z powodu panującej tam temperatury. Temperatury, w której swobodnie można było zdjąć kurtkę i nie mieć obaw, że za chwile trzeba ją będzie zakładać z powrotem. Znane są bowiem historie wykonywania workoutów w temperaturze w której z ust zarówno zawodników oraz kibiców leciała para. Nie tym razem jednak, co jest dobitnym przykładem autentycznej dobrej zmiany 😉

lodz-garage-games-2017-4

Łódzka impreza z racji nie posiadania systemu eliminacji do zawodów, jest miejscem gdzie chyba panuje największy procent debiutów w zawodach poszczególnych zawodników. Na nowych oraz także starych wyjadaczy czekało 6, a właściwie to 4 workouty do wykonania w ciągu dwóch dni. Oba z tych dni zaczynały się mierzeniem maxów w dwóch ćwiczeniach. W piątek było to “sklinowanie” jak największej liczby kilogramów w dowolny sposób, a w sobotę była to maksymalna liczba podciągnięć w jednym secie na drążku. I tak w sobotę w tym workoucie najlepszy z Open-owców okazał się Rafał Sabanty z wynikiem 130, a wśród pań Aleksandra Kempka z 80 na liczniku. Po każdym z tych workoutów następowała bardzo krótka przerwa i startował kolejny WOD, przez co mogło się mieć wrażenie, że to wszystko co się dzieje to jeden długi trening, trwający kilkanaście minut.

lodz-garage-games-2017-5

Galeria zdjęć z pierwszego dnia ŁGG

Przy okazji też tych workoutów wyszła ciekawa zależność pomiędzy kategoriami Open oraz Teens, ponieważ obie z tych kategorii miały takie samo obciążenie na sztangach. Czy był to dobry ruch? Z jednej strony tak, bo logicznie rzecz biorąc młodzież powinna posługiwać się podobnymi ciężarami jak właśnie kategoria Open. Z drugiej jednak patrząc na to, jak nielicznie były obsadzone te kategorie to nie wiem czy nie będzie to zniechęcać wielu potencjalnych uczestników do wzięcia udziału w kolejnych edycjach. Tym razem w tej kategorii wśród pań udział wzięły dwie panie oraz trzech chłopaków, a więc stosunkowo bardzo niewielu. Jednak już samo pojawienie się takich kategorii jest chyba dobitną oznaką tego, że CrossFit w Polsce osiadł na tyle mocno, że może poszczycić się zarówno Mastersami jak i właśnie “juniorami”. A sama młodzież może być częściowo dumna z tego, że jakby nie patrzeć przeciera szlaki kolejnym młodym zawodnikom, którzy na pewno z czasem się pojawią.

lodz-garage-games-2017-6

Wśród przedstawicieli z najstarszej kategorii pojawili się zarówno stali bywalcy w szczególności tej imprezy, jak i też nowi lub wracający do rywalizacji zawodnicy. Jednym z nich był Grzegorz Jasiński z CrossFit 86300, który pokazał klasę i wygrał zawody. Nie bez problemów, bo zarówno dwa Pawły – Sobieraj i Grębowiec przez całe dwa dni deptali mu po piętach w każdym z workoutów. Robili to na tyle skutecznie, że zarówno zwycięzca nie mógł być pewny wygranej do samego końca, jak i reszta stawki została dość znacznie w tyle za czołową trójką. Wszyscy chętni jacy przybyli do łódzkiego CPM-u mieli też okazję zobaczyć wielu z tych zawodników po raz ostatni, bo jak wynika z rozmów z nimi, wielu by chciało teraz trochę odpocząć i zająć się czymś innym. Może jednak do kolejnej imprezy zmienią zdanie, bo patrząc na to co potrafią wyczyniać, wcale nie wyglądają jak “stara gwardia” tylko jak bardziej doświadczeni koledzy od których przede wszystkim się można uczyć. Tym przykładem są też kobiety Masterki, które wykazały się prawdziwym hartem ducha w dogrywce. W jednej z dwóch dogrywek jakie miały miejsce w Łodzi. I co ciekawe kobiety z kategorii Masters dostały według zgodnej opinii wielu obserwatorów, trudniejszy workout aniżeli panowie z Open. Na workout pań składały się wiosła, kettle oraz sztanga.

Dzięki takiemu rozstrzygnięciu finałowa kolejność na podium zaczynając od pierwszego miejsca wyglądała tak – Ingrid Napiórkowska, Karolina Kurzbauer oraz Renata Styczyńska.

Drugą dogrywką jaka decydowała o finalnym rozstawieniu na podium była ta u panów, która polegała na 5 wejściach na linę oraz 10 power snatchach. Dzięki takiemu sprintowi o tym kto znalazł się na trzecim miejscu podium, zadecydowały praktycznie ułamki sekund. Tym bardziej poszkodowanym mógł się poczuć Maciej Laufer, który o włos został wyprzedzony w wyścigu o trzecie miejsce przez Macieja Kundzicza. Jednak trud tego teoretycznie przegranego Macieja został doceniony i nagrodzony przez organizatorów nagrodą specjalną. Zaś najwyższy stopień podium został zajęty przez Tomasza Gromadę, który wyprzedził Rafała Sabantego.

lodz-garage-games-2017-7

Galeria zdjęć z drugiego dnia ŁGG

Ostatnią z kategorii była ta damska czyli ta zdecydowanie ładniejsza dla oka 😉 Całe dni rywalizacji pań opierały się głównie na wyścigu po najwyższy stopień podium Aleksandry Kępki z Martą Szczurkowską. Panie wygrywały kolejne workouty praktycznie na przemian i o zwycięstwach decydowały zaledwie poszczególne repy bądź sekundy. Pomimo tego, że Marta wygrała dwa ostatnie workouty, których rozpiskę możecie znaleźć jak zwykle na stronie Athletes Zone, to nie udało jej się dogonić rywalki, która sięgnęła po całą pulę. Marta może być jednak pewna, że zostanie zapamiętana po tych zawodach nie tylko jako bardzo dobra zawodniczka, ale także jako niemal żywy dowód na to, że CrossFit nie zrobi w automatyczny sposób z każdej kobiety tak zwanego “babochłopa”. Tak więc drogie panie, które czytacie ten tekst, a być może zastanawiacie się czy CrossFit jest dla was, to odpowiedź jest chyba prosta 🙂

lodz-garage-games-2017-8

Jak jednak można by podsumować całe zawody w kilku słowach? Na pewno warto zacząć od tego, że nowa edycja Łódź Garage Games nie stawiała na rewolucję, a bardziej na ewolucję. I to momentami na pewno się udało. Zmniejszenie liczby startujących na pewno imprezie wyszło na dobre. Tym razem obyło się bez momentów w których niemal wszyscy modlili się o jak najszybsze zakończenie imprezy. To zdecydowany plus. Czy podział na oddzielne imprezy kategorii Open wraz z dodatkowymi i Rx oddzielnie wyszedł na dobre? Tutaj miałbym pewne wątpliwości z jednego względu. Mianowicie takiego, że wracając już do domu w Białymstoku naszła mnie refleksja o tym, że gdy w ciągu dwóch dni “przerabiane” są obie te kategorie, to ogólne wrażenie po zawodach na pewno się poprawia. Tutaj gdy była tylko jedna, poziom czysto statystycznie poszedł w dół. Do czego przyłożyła się też impreza w Zielonej Górze, którą jak wiem parę zawodników i zawodniczek wybrało jaką nową alternatywę.

lodz-garage-games-2017-9

Tym samym pierwszą odsłonę nowej ŁGG mamy za sobą. Aż dziwnie się człowiekowi robi na myśl o tym, że kolejna edycja odbędzie się dopiero za rok. Może to jest jednak jakiś sposób na zaostrzenie apetytu u wielu osób, aby kolejnym razem przyjechały z jeszcze większą chęcią? Podtrzymywać emocje związane z Łodzią na pewno będą kolejne imprezy z tego cyklu – czyli kwietniowa edycja zespołowa oraz w terminie wakacyjnym impreza dla Elity. Jak stanowczo i wielokrotnie na sam koniec stwierdził organizator Krzysztof Bajera – będą to najtrudniejsze zawody jakie ktokolwiek zorganizował w tym kraju. Tak więc 10 najlepszych kobiet oraz mężczyzn, którzy najpierw przebrną przez eliminacje, a następnie dotrą do Łodzi, mogą być pewni tego, że poznają takie ŁGG jakich jeszcze nie znali. I tylko tego 😉