O wszystkimOdżywianie

Kulinarna świąteczna rozpusta

dodany przezKamil Timoszuk 26 grudnia 2013 0 Komentarzy

Na w takiej sytuacji Czas Świąt Bożego Narodzenia to okres kiedy pokusy czają się na każdym kroku. Człowiek nawet nie jest do końca świadomy jak bardzo jest narażony na wszelkie czające się za rogiem „niebezpieczeństwa”. Czy jednak uleganie im to aż takie straszne zło?

Drugi dzień świąt, który właśnie trwa to chyba dobry czas aby zrobić już małe podsumowanie minionych dni. Jak się okazało w moim przypadku był to naprawdę fajny czas. Takie święta ja te tegoroczne nie są złe i jeśli powtarzały by się co roku to chyba bardzo szybko zmienię swoje nastawienie do tego czasu. Wszystko to za sprawą fajnych ludzi z którymi dzieliłem ten czas, dużo śmiechu i zabawy oraz ogólnie rozumianego relaksu, jedzenia którego raczej nie ma na co dzień czy nowych filmów, które miały premierę właśnie wyjątkowo tym razem w środku tygodnia. O nich jednak napiszę zapewne jutro w oddzielnym tekście. Dziś natomiast skupię się na tym, na co czeka wielu ludzi w związku ze świętami czyli jedzeniem. Mniam!

Ja w tym roku postanowiłem nie dać się zwariować i podczas tych dwóch dni odpuścić sobie przesadne liczenie kalorii, restrykcyjnego trzymania się godzin posiłków czy odmawiania sobie paru rzeczy na które miałem szczególną ochotę.

jedzenie 1

Pomimo tego i tak gdy spojrzę w tył to z tym wszystkim nie było tak źle. Głównie dlatego, że nawet gdy siedząc przy wigilijnym stole, moja głowa mówiła mi żebym sobie na przykład czegoś dołożył, to bardzo szybko dawało o sobie znać ciało, które odmawiało przyjęcia kolejnej porcji. A jako, że swego ciała nauczyłem się już słuchać i specjalnie z nim nie walczyć to udało mi się te dni przeżyć bez jakiegoś strasznego przejedzenia. A możliwości były naprawdę spore 😉

Bo jak tu sobie odmówić na przykład pierogów z kapustą i grzybami, które są tylko na święta. Albo kutii, która niemal uśmiecha się do ciebie nałożona w miseczce. Z drugiego zaś końca stołu, czy to karp czy to inny śledzik łypie na ciebie okiem i zachęca do skosztowania. Wtedy można w takiej sytuacji odpuścić grzecznie oczko i pomyśleć w duchu, „spokojnie, nie wszystko teraz, zaraz, natychmiast”. I o dziwo ten system naprawdę się sprawdza.

jedzenie 2

Największą zgubą tych dni potrafią być jednak słodycze w takich ilościach i tylu rodzajach, jakie na pewno nie pojawiają się w dni powszednie w każdym z domów. Ciasta, ciasteczka, serniki, biszkopty, makowce, orzechowce, zawijańce, przekładańce. Od samego wyliczania już się tak słodko robi, że aż mdli 😉 Mnie na szczęście w tym roku nie zemdliło. Nawet jeśli było to pomieszane z alkoholem. Czyli umiar został zachowany, a od jutra już powrót do normalnego trybu. Aż zatęskniłem za jakimś dobrym shake’m z owocami na śniadanie czy omletem z płatków owsianych. Może to właśnie na tym to polega, że te wszystkie potrawy świąteczne są tak dobre właśnie dlatego, ponieważ występują tylko w tych poszczególnych dniach?

jedzenie 3

Renifer potwierdza moją tezę stanowczo kiwając łbem, a więc musi coś w niej chyba być 🙂