CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Krotoszynfornia Stajl czyli LOGinLAB 2016

dodany przezKamil Timoszuk 28 lipca 2016 0 Komentarzy

Krotoszyn? Say WHAT? A gdzie to kurde jest?! To były typowe reakcje większości ludzi, którym mówiłem o tym, że wybieram się w to miejsce na crossfitowe zawody. Sam zresztą jeszcze jakiś czas temu reagowałem podobnie. Po minionym weekendzie muszę jednak już przyznać, że po LOGinLAB 2016 nic nie będzie już takie samo.

Małe miejscowości w tym kraju zasadniczo dzielą się na dwie grupy. Z jednej strony mamy do czynienia z zaściankowymi, często zaniedbanymi i zapuszczonymi miasteczkami w których czas się zatrzymał, a diabeł mówi tam co wieczór dobranoc. Gdy jednak rozejrzymy się szerzej nie trudno też napotkać na miejsca, które nie mają problemu z tym, że są stosunkowo mniejsze. Bo jak się nie po raz pierwszy okazuje, wszystko jest kwestią ludzi, dobrych chęci i ciężkiej pracy włożonej w końcowy efekt. I takich ludzkich czynników składowych można by wymieniać wiele – od (nielicznych ale jednak) zaradnych polityków zaczynając, poprzez przedsiębiorców wspierających oddolne inicjatywy, a na zwykłych kreatywnych mieszkańcach, którzy po prostu chcą więcej, kończąc. I być może właśnie dlatego, że zostało spełnionych większość takich warunków, duża część crossfitowej Polski mogła w miniony weekend oglądać kapitalną imprezę zorganizowaną w Krotoszynie.

LOGinLAB 2016 1

LOGinLAB 2016 nie powstałaby zdecydowanie bez jednej osoby. Osoby dzięki poświęceniu której kolejny rok z rzędu Krotoszyn na kilka dni stał się „polskim Carson” czyli po prostu Krotoszynfornią. Dawid Kujawski, bo o nim mowa, to człowiek instytucja w swoim regionie. Jednak odnoszę wrażenie, że dla reszty crossfitowego środowiska w tym kraju jest to postać jeszcze nie do końca znana. Coś mi się wydaje, że dzięki takim imprezom jak właśnie ta, ten fakt szybko ulegnie zmianie 😉 W 2015 roku, kiedy w świat poszły pierwsze informacje o inauguracyjnym LOGinLAB, nie wywołało to specjalnego poruszenia. Ot jedna z kolejnych imprez w małej miejscowości, która przejdzie bez większego echa. Nie ukrywam, że i ja nie ustrzegłem się też takiego myślenia. Dlatego też nawet specjalnie na poważnie nie brałem pod uwagę planów o wyjeździe na tę imprezę w 2015 roku. Gdy się spojrzy wstecz i zobaczy, że w pierwszej edycji LOGinLAB wzięło udział niewielu ponad 20 zawodników można odnieść wrażenie, że cały event okazał się klapą. Nic jednak bardziej mylnego, ponieważ nie zawsze ilość jest najważniejsza, a jakość.

LOGinLAB 2016 19

Informacje zwrotne w szczególności od zawodników, którzy pomimo wszystko się pojawili na tych zawodach, były tak samo pozytywne co też zaskakujące. Być może też i dlatego w tym roku Dawid wraz ze swoja ekipą, zabrali się za organizację zawodów raz jeszcze. Tym razem jednak ewidentnie poprawiono to co w ubiegłym roku szwankowało i sprawiono, że każdy kto do Krotoszyna zawita nie będzie tego żałował pod żadnym względem. Mnie osobiście najbardziej ciekawiła możliwość zobaczenia jak w praktyce sprawdzą się trzydniowe zawody na otwartej przestrzeni, w którą zostanie wliczony zarówno basen (pojawiał się już na niektórych zawodach w Polsce) jak i też tartak (zdecydowany ewenement w skali kraju i nie tylko). Jako, że same zawody pierwszego dnia rozpoczynały się dopiero późnym popołudniem, była to dobra możliwość aby dotrzeć do Krotoszyna tego samego dnia bez potrzeby dodatkowego noclegu dzień wcześniej. I to nawet w przypadku jazdy z oddalonego o kilkaset kilometrów Białegostoku. Pierwsze przygody w Krotoszynie miały jednak już miejsce nie na zawodach, a w hotelu który na pierwszy rzut oka wyglądał bardziej jak zwykły blok mieszkalny. Mianowicie zaraz po przyjeździe sympatyczna recepcjonistka pomimo zarezerwowania tańszej opcji hotelowej, dała nam możliwość wyboru pomiędzy tą, a niewiele droższą, a jak się okazało zdecydowanie lepszą. Z drugiej jednak strony na własne życzenie zrezygnowaliśmy z takich udogodnień jak własna kuchnia, łazienka z wanną lub też tak zwane foyer na korytarzu 😉

LOGinLAB 2016 3

Na szczęście drugi z pokoi oferował w zamian całkiem wygodne łóżka, dobry internet i taki widoczek na Krotoszynfornię. Szanuję to 🙂

LOGinLAB 2016 4

No ale umówmy się, do Krotoszyna nie przyjechałem po widoczki, a po to aby obejrzeć dobry krosfitnes 😉 I można powiedzieć już z góry, że takowy na pewno dostałem. Jednak zanim wystartowała cała impreza to już na pierwszej oficjalnej odprawie w bibliotece miejskiej można było się przekonać, że nie będą to zwyczajne zawody jakich już kilka w Polsce jest. Wyrzucający z siebie słowa Dejw z szybkością jakiej nie powstydziłby się najlepszy karabin maszynowy, które przerywane były raz za razem spontanicznym „1, 2, 3 BANG!” (kto był ten wie o co chodzi 😉 ) były fajnym startem eventu. Chwilę potem okazało się, że przewijające się przez cały weekend hasło mówiące o tym, że „w Krotoszynie nie da się zgubić” jest jak najbardziej prawdziwe. I nie jest to w żadnym wypadku zarzut do tego miasta, a wręcz jego zaleta. Bo spacer z biura zawodów na pierwszy w kolejności basen, a później na rynek główny wszystkim zrobił dobrze.

LOGinLAB 2016 5

Na samym basenie odbył się pierwszy z ośmiu workoutów przez jaki musieli przebrnąć zawodnicy podczas LOGinLAB. Jako, że pogoda podczas całego weekendu była niemal jak na zamówienie w postaci palącego niemal non stop słońca, to i ludzi nad samym zbiornikiem wodnym w Krotoszynie nie brakowało. Jednak na czas samych zmagań na basenie został wydzielony kawałek po którym przemieszczali się zawodnicy i tym samym nie przeszkadzali zwykłym użytkownikom. Sam workout był połączeniem ruchów z kettlem oraz pływania. Jeśli ktoś jest ciekawy jak dokładnie wyglądały wszystkie workouty to niech zajrzy na stronę Athletes Zone, gdzie jest to wszystko klarownie rozpisane.

LOGinLAB 2016 6

Pływanie jak się okazało dla wielu osób nie jest chlebem powszednim i w wielu przypadkach podzieliło ono stawkę zawodników i zawodniczek. Fajne jest jednak to, że wszystkie cztery kategorie na które zdecydowali się w tym roku organizatorzy, miały możliwość sprawdzenia się w takich warunkach. W kategorii Masters panów zwyciężył Paweł Oniśko z CrossFit Białystok, któremu jak się później okazało udało się tylko raz podczas całych trzech dni wygrać z bezkonkurencyjnym Marcinem Reusem.

Wśród pań z 4-osobowej kategorii Masters najlepsza okazała się Katarzyna Brzoź, która wyprzedziła swoje rywalki. Pierwszy workout kategorii Elite kobiet wygrała zaś Klaudia Suchożebrska z CrossFit GCW, dla której był to kompletny debiut w crossfitowych zawodach na arenie ogólnopolskiej. Z drugiej jednak strony będąc na jej miejscu też bałbym się zwalniać gdyby stał za mną Paweł Kozak i poganiał mnie co chwilę 😉 U panów Elite na basenie najlepszy okazał się Michał Bar, a wielu teoretycznych faworytów do końcowego zwycięstwa już po tym workoucie miało sporo punktów do odrobienia.

LOGinLAB 2016 7

Ciekawym zabiegiem pojawiającym się podczas całych zawodów był fakt, że każda z poszczególnych kategorii miała zróżnicowane kolejne konkurencje. To nadawało tempa całej imprezie i nie dawało poczucia znużenia – zarówno samym zawodnikom jak i też śledzącym te poczynania kibicom. Po przenosinach na rynek główny w Krotoszynie i rozstawioną tam arenę zabawa rozpoczęła się na dobre. Była to jedyna arena w Polsce dająca tak duże możliwości organizatorom w wymyślaniu kolejnych workoutów. Z jednej strony mieliśmy dziesięć podestów ciężarowych i typową dla każdego boxa podłogę, później rig marki HES, który był bliźniaczo podobny do tych znanych z zawodów Regionals, a do miejsc do wspinania się na linie prowadziła rozłożona zielona trawa, po której były nie raz i nie dwa podczas zawodów używane sledy. Jednym słowem był konkret, bez dwóch zdań!

LOGinLAB 2016 8

W takich okolicznościach przyrody ruszył drugi workout dla poszczególnych kategorii. We wszystkich z nich były to maksymalnie 8-minutowe treningi, które wiele osób kończyło znacznie przed czasem. W kategorii Master panów ponownie prym wiedli Paweł Oniśko i Marcin Reus czyli dwaj główni faworyci tej rywalizacji. Połączenie martwego ciągu z T2B i pchaniem sleda było tu o tyle ciekawe, że po każdym przerwanym drążku zawodnik musiał wrócić do sztangi, dotknąć ją i dopiero później kontynuować kolejne powtórzenia. I to właśnie przez to Paweł Oniśko dał się dogonić dla swego rywala.

Reszta kategorii tego dnia musiała się zmagać z thrusterami, wspinaniem na linę, wall ballami oraz pompkami w staniu na rękach. Była to też okazja dla wielu wszechstronnych zawodników na to, aby po nieudanym pływaniu nadgonić stawkę. Tak też zrobił Piotr Mielczarek z CrossFit Krzyki, który po wygraniu niedawnych zawodów 99 Problems w Warszawie, do Krotoszyna przyjechał ponownie po zwycięstwo. Po tym jak na basenie był 22 w ogólnej klasyfikacji, tak wygrana w drugim workoucie musiała mu dać trochę spokoju i nadzieję, że ogólne zwycięstwo jest w jego zasięgu. U pań w kategorii Masters przewagę nad rywalkami zwiększyła Katarzyna Brzoź, a w rywalizacji Elite będąca w ostatnim czasie „w gazie” Marysia Kurzawa wyprzedziła o 5 sekund Patrycję Horodyńską.

LOGinLAB 2016 9

FOTORELACJA Z PIERWSZEGO DNIA LOGinLAB 2016

Dzień drugi zmagań w LOGinLAB to czas tartaku! Miejsca gdzie organizatorzy skierowali lub sami wywieźli wczesną poranną porą wszystkich zawodników i sprawili, że ten dzień zapadnie w pamięci na długi czas. Ja sam jadąc w to miejsce tak naprawdę nie wiedziałem do końca czego można się tam spodziewać i jak to będzie wyglądało. Przejrzenie fotek oraz jakichś filmów z 2015 roku dało jakieś względne pojęcie ale w żadnym wypadku nie zapowiadało tego jak fajną imprezę można tam urządzić. A od samego wjazdu widać było gołym okiem, że ktoś włożył sporo pracy w to aby zarówno zawodnicy jak i kibice czuli się w tym miejscu doskonale. Na to wszystko złożyły się takie teoretyczne drobiazgi jak ułożone ze stert desek trybuny, miejsce gdzie można było kupić jedzenie lub coś zimnego do picia, kurtyna wodna która w tak upalny dzień była często wybawieniem, czy nawet zapewnienie chętnym kibicom parasolek chroniących przed słońcem mówiąc wprost robiło robotę.

LOGinLAB 2016 10

Tak samo też jak i na rynku czy na basenie, tak i w tartaku zostało zadbane o to, aby zawody nie rozgrywały się w ciszy, a podbijał atmosferę DJ, który zdecydowanie znał się na rzeczy. Do tego przez większą część dnia całe zawody komentował szalony Arkadiusz Bujas, który przez te trzy dni zdzierał swoje gardło tylko po to, aby zabawiać publiczność. Sposób w jaki to robił był chwilami nie ma co ukrywać dyskusyjny, bo nie wszystkim podoba się to samo. Ze swojej strony jednak napiszę, że tak jak Arka szczerze lubię i doceniam, tak momentami uważam, że za bardzo odlatywał w swoim komentowaniu. Z drugiej jednak strony czy lepszy byłby ktoś, kto by to wszystko relacjonował w sposób jakby komentował mecz szachowy? Pewnie nie i dlatego po pewnych nazwijmy to modyfikacjach, nie widzę problemu aby pojawiał się on na kolejnych imprezach i wykonywał to niewątpliwie ciężkie i chwilami niewdzięczne zadanie.

LOGinLAB 2016 11

Same zawody z racji tego, że były rozgrywane w tak specyficznym miejscu jak Tartak Burkietowicz, nie mogły się obyć bez przewijającego się w różnych odmianach motywu drewna. Przewijał się on szczególnie w dwóch wersjach. Pierwszą z nich była ściana przez którą zawodnicy przez cały dzień musieli oddać masę skoków i wcale bym się nie dziwił, gdyby do dziś jeszcze wspominali ją z grymasem na twarzy. Bo nie ma co ukrywać, że na przykład same burpees wykonywane w pełnym słońcu do przyjemnych nie należą, a co dopiero w momencie gdy jeszcze ktoś każe za każdym razem przetaczać się przez ścianę? Poza tym na potrzebę zawodów zostały przygotowane bele drewna, które zawodniczki i zawodnicy przerzucali raz za razem lub też ciągali za sobą na specjalnych szelkach. Jest to też w pewien sposób nawiązanie do hasła „expect unexpected”, ponieważ chyba żadna z osób startujących w tych zawodach nie była specjalnie przygotowana na coś takiego. To tez sprawiało że już na starcie teoretycznie szanse wszystkich uczestników tego eventu zostały zrównywane.

LOGinLAB 2016 12

Jeśli komuś spodobała się ta zabawa drewnem, to organizatorzy zapewniają, że mogą oddać na własność pozostałe po zawodach drewniane kloce. Wystarczy się odezwać jedynie do Dawida i ustalić szczegóły. Kto pierwszy ten lepszy!

Przy okazji zawodów CrossFit nie sposób też nie wspomnieć o sędziowaniu, które niejako jest wpisane już w koloryt każdych zawodów. W przeciągu całych zawodów ja bym je określił jako co najmniej poprawne, z naciekiem nawet na dobre. Nie oznacza to jednak, że zabrakło pewnych niejasności czy kontrowersji. Jedna z nich miała miejsce podczas workoutu numer 5 w kategorii Masters panów gdzie tradycyjnie już podczas tych zawodów Paweł Oniśko i Marcin Reus walczyli bark w bark o zbliżenie się lub ucieczkę punktową od rywala. Workout polegał na przebiegnięciu dookoła składu z drewnem, zrobieniu 30 burpees przez ścianę oraz ponownym biegu. Newralgicznym momentem był ten, kiedy dwaj czołowi zawodnicy tej kategorii kończyli swoje burpees. Zresztą zobaczcie sami.

Palec uniesiony w górze przez jednego sędziego zmylił Pawła Oniśko, który po wykonaniu 30 burpees położył się o jeden raz za dużo czym zmarnował lekką przewagę nad Marcinem. Jako, że na biegu nie udało mu się już tego odrobić, to Marcin kończył drugi dzień zmagań z przewagą dwóch punktów. Wracając jednak do samej sytuacji moim zdaniem sędziowie powinni trochę wcześniej sygnalizować zawodnikom, że zbliżają się do swoich ostatnich powtórzeń, a gdy robią je po raz ostatni powinni już schować rękę z wystawionym ostatnim palcem. To by mogło pomóc uniknąć takich sytuacji, które wprowadzają niepotrzebną nerwowość. Poza tym incydentem atmosfera na całych zawodach była naprawdę znakomita. Pokuszę się chyba nawet o górnolotne stwierdzenie, że naprawdę trzeba było tam być aby to naprawdę poczuć i zrozumieć. Na ten temat może coś powiedzieć Maniek 😉

To właśnie też w tartaku kibice zobaczyli jedną z najbardziej emocjonujących końcówek workoutów podczas całych dwudniowych zawodów w wykonaniu kategorii Elite pań. Dokładniej rzecz biorąc Patrycji Horodyńskiej oraz Marysi Kurzawy, dzięki którym finisz jednego z workoutów był nie mniej emocjonujący niż tegoroczny finał Regionals. A stało się to za sprawą niesamowitego pościgu zawodniczki z Łodzi, która przez większą część workoutu goniła swoją rywalkę z Poznania i dopięła swego dosłownie na ostatnich metrach. Było to tym większe zaskoczenie, że tak samo jak i Patrycja, tak i większość kibiców oglądających to z boku kompletnie się tego nie spodziewała.

Opublikowany przez Maria Kurzawa na 23 lipiec 2016

Po co nam Gejmsy w Carson skoro mamy swój Krotoszyn 😉

Po takich wydarzeniach organizatorzy zawodów postanowili, że to jeszcze nie koniec fajnych wydarzeń tego dnia. Na wieczór bowiem było zaplanowane ogłoszenie workoutów na dzień ostatni oraz wspólna integracja na rynku w Krotoszynie. Po tym wieczorze słowo integracja zmieniło chyba swoje znaczenie za sprawą podejścia do tego tematu przez Dawida. Człowieka, który swoje crossfitowe zachowania i nawyki pobierał daleko od Polski i to zdecydowanie widać i czuć. Zresztą zobaczcie sami 🙂

To są właśnie takie nietypowe małe rzeczy, których przez ten weekend nazbierała się cała masa i które sprawiają, że LOGinLAB to impreza inna niż wszystkie. Po tym też gdy wszyscy poznali już niedzielne workouty, każdy mógł zostać na miejscu, napić się piwka, zjeść coś dobrego lub też pójść do jednego z oddalonych o kilkanaście metrów obok ogródka piwnego i obejrzeć sobie trwające Carson CrossFit Games. Kuszące co? Ja natomiast wybrałem jeszcze inną opcję przez którą mogłem wyjść pewnie na nawiedzonego natręta, ale co tam – i tak wiele osób uważa że jestem nienormalny 😀 W tym przypadku objawiło się to tym, że namówiłem Dawida aby wybrać się do jego boxa w Krotoszynie czyli LAB.Krotoszyn i tam chwilę spokojnie, „bardziej oficjalnie” pogadać o różnych, zapewniam was bardzo ciekawych rzeczach. Za kilka dni dowiecie się dokładnie jakich, ponieważ na blogu światło dzienne ujrzy mój wywiad właśnie z tym człowiekiem instytucją. Bądźcie czujni! 😉

LOGinLAB 2016 13

GALERIA ZDJĘĆ Z DRUGIEGO DNIA LOGinLAB 2016

Niedziela już tradycyjnie przywitała wszystkich nienormalnie słoneczna pogodą, co zapowiadało tak samo znakomity co też i wyczerpujący dzień dla wszystkich. Bardzo fajnym zabiegiem było to, że całą niedzielną część zmagań mogli zobaczyć nie tylko licznie zgromadzeni kibice na rynku w Krotoszynie, ale także ludzie z całego kraju za pośrednictwem telewizyjnej transmisji. Był to też kolejny dowód na to, że Dawid i spółka nie rzucają słów na wiatr i naprawdę kierują się w życiu znaną mi skądinąd zasadą, że #AlboGruboAlboWcale.

LOGinLAB 2016 14

Same zawody ostatniego dnia, jakby jeszcze tego wszystkiego było mało, zostały wzbogacone o zmagania zespołowe zaproszonych przez organizatorów gości. Aby wziąć udział w tej zabawie do Krotoszynforni pofatygowali się tacy ludzie jak Paweł Kozak, Łukasz Dabbachi, Rommel Picon, Joanna Luty czy też Katarzyna Kurowska. Same zawody główne natomiast wstąpiły w decydującą fazę, gdzie trwała walka najwyższe stopnie. Znakomitym widowiskiem była na przykład typowa drabina clean & jerk, którą musieli przejść wszyscy. O tym, że atmosfera zawodów była konkretna mogą tutaj poświadczyć wyniki osiągane przez kolejnych zawodników, którzy nie raz i nie dwa pobijali swoje PR-y. U pań na przykład Dobrusia Kucharzak udźwignęła rolę faworytki i potwierdziła, że niedawno zdobyty brązowy medal Mistrzostw Polski w podnoszenia ciężarów nie był żadnym przypadkiem. 105 kilogramów pofrunęło nad głowę w eleganckim stylu!

LOGinLAB 2016 15

Panowie nie byli gorsi i wielu zakończyło swój występ na 140 kilogramach wypchniętych nad głowę oraz dobiciem tego wyniku kilkoma martwymi ciągami. Jednak będę podkreślał do znudzenia, że dobra atmosfera imprezy po prostu robi robotę! 😉

LOGinLAB 2016 16

GALERIA ZDJĘĆ Z TRZECIEGO DNIA LOGinLAB 2016

Na zakończenie tej rywalizacji zawodnicy i zawodniczki mogli zaprezentować nieświadomym kibicom, że CrossFit to nie tylko ciąganie dużych ciężarów ale także sprawność typowo gimnastyczna. Tą zaś zawodnicy zaprezentowali na drążku robiąc bar muscle upy oraz chodząc później na rękach. Obserwując reakcje na to widowisko postronnych widzów, wydaje mi się, że wielu z nich było pod prawdziwym wrażeniem tego co widzą. Być może też dlatego trybuny wokół areny zawodów, do samego końca były wypełnione po same brzegi. To też sprawia, że mamy do czynienia z prawdziwym widowiskiem, a nie jakimś niszowym eventem dla garstki popaprańców, za jakich często uważane jest środowisko crossfitowe w Polsce. Po 8 workoutach podium każdej z kategorii wyglądało dokładnie tak.

LOGinLAB 2016 17

PLAYLISTA WSZYSTKICH FILMÓW Z LOGinLAB 2016

Tak też zakończył się najbardziej zaskakujący, ale w jak najbardziej pozytywny sposób, crossfitowy event tego roku. Czy najlepszy? To się jeszcze okaże po drugim weekendzie września, kiedy na Dzikim Wschodzie po raz trzeci odbędzie się Amarok East Side Challenge. Jednak już teraz można śmiało napisać, że te dwie imprezy są sztandarowymi wydarzeniami tego typu w naszym kraju, którymi się możemy chwalić nie tylko na własnym ale także i europejskim podwórku. Czy oznacza to też, że LOGinLAB pozbawiony był jakichkolwiek błędów, wpadek lub innych szeroko rozumianych minusów? Oczywiście, że nie. Bo w takim przypadku można by tu wymienić choćby dwie mocno ze sobą powiązane sprawy, a mianowicie wielkość nagród oraz zawodników jacy przyjechali na imprezę. Ten pierwszy aspekt to sprawa głównie organizatorów, którzy przed każdym eventem szukają jak największej liczby sponsorów dzięki którym daje się zebrać jak największą pulę nagród. Ta zaś często sprawia, że w dane miejsce i na dane zawody przyjeżdżają coraz to lepsi zawodnicy.

LOGinLAB 2016 18

Dlatego zarówno samym organizatorom jak i nam wszystkim życzyłbym aby w kolejnym roku do Krotoszyna zjechała się naprawdę CAŁA polska czołówka. Tak wakacyjne miasto, tak znakomicie przygotowane i różnorodne zawody w Krotoszynforni z kapitalnymi ludźmi jakich można spotkać tam na miejscu, po prostu na to zasługują! I pomimo upływu już kilku dobrych dni od zawodów, ciągle jeszcze cholera mnie bierze, że kolejny LOGinLAB jest dopiero za rok 🙂 Na znakomite rzeczy i niezapomniane chwile warto jednak czasami poczekać! 😉