CrossFitO wszystkimZawody & Eventy

Komu w drogę, temu krosfit na plecy

dodany przezKamil Timoszuk 19 marca 2016 2 komentarze

Od zawsze mnie niemal uczono, że jak zaczyna się robić jedną rzecz w życiu, to dopiero później warto zabierać się za kolejną. I w miarę swoim możliwości tak właśnie robię już od dawna. Dlatego też po jednym wyjazdowym maratonie nie tak dawno temu, teraz czas na kolejny. Tym razem jednak bardziej zróżnicowany.

Od jakiegoś już czasu zauważyłem taką zależność, że na blogu teksty pojawiają się nie częściej niż raz czy dwa w tygodniu. Przeważnie są to relacje z imprez na których mam przyjemność bywać w poszczególne weekendy. I bardzo dobrze się dzieje, bo gdyby nie ten fakt, to z innym pisaniem mogło by być krucho. W ciągu tygodnia w dużej mierze moja aktywność internetowa przenosi się na mój fanpage, gdzie możecie mnie łapać. Na szczęście jednak pomysłów na kolejne wyjazdy mi nie brakuje i już w ten weekend startuję z kolejnym prywatnym maratonem.

Łódź Garage Games logo

Łódź, znowu Łódź, można by łagodnie napisać 😉 Nic jednak na to nie poradzę, że niemal co chwila tam krosfity jakieś rozdają lub rozgrywają. Po indywidualnych popisach w ramach Łódź Garage Games oraz drużynowym Double Trouble, organizatorzy idą o krok dalej. W sobotę 19 marca startuje drużynowa edycja ŁGG w formule 2+1 czyli dwóch mężczyzn i jedna kobieta. 24 ekipy z całej Polski powalczą między sobą o najlepsze crossfitowe trio tego dnia. Czego można się spodziewać po tych zawodach? Mam dziwne wrażenie, że niemal wszystkiego 😉 Po tym jak w zawodach Double Trouble ekipa CrossFit Białystok czyli Damian Truchel i Łukasz Głuszyński zajęła najwyższy stopień podium, tak teraz po dokooptowaniu Patrycji Horodyńskiej powinni ponownie być w czołówce. I choćby dlatego warto jechać do Łodzi patrząc z mojego punktu widzenia. Parę innych ekip myśli zapewne podobnie, co daje spore nadzieje na to, że emocji tego dnia w centrum Polski nie zabraknie.

No Limit Duel League logo

Po jednym weekendzie przerwy spowodowanej świętami, z bardzo mocnym akcentem wjadą zawody o nazwie No Limit Duel League. Odbędą się one w miejscu gdzie jeszcze nigdy wcześniej nie byłem, a mianowicie w warszawskim CrossFit Ursus. Pomimo tego, że impreza jest teoretycznie tylko wewnętrzna, to jednak przez cały okres jej trwania zyskała na tyle dużo zwolenników aby reprezentanci innych warszawskich i nie tylko boxów brali w niej udział. Sam system jest o tyle ciekawy, że pierwszego dnia zawodów trwają tylko eliminacje pośród wszystkich chętnych. Drugi dzień wypełniony jest natomiast „pojedynkami twarzą w twarz”. Minutowymi workoutami, gdzie kolejni zawodnicy wykonując tylko jedno ćwiczenie, rywalizują ze sobą stojąc ramię w ramię. Sama idea wydaje się być ciekawa, co potwierdza to wielu uczestników. Dopóki jednak tego nie zobaczę to nie uwierzę 😉

Milion swingów dla autyzmu

Poza tym podczas tej rywalizacji znajdzie się też okazja aby zrobić coś dobrego i po prostu pomóc komuś w potrzebie. Wszystko to stanie się za sprawą akcji „Milion swingów dla autyzmu”, która została zapoczątkowana przez Iron Church z Zielonej Góry. Z okazji Światowego Dnia Świadomości Autyzmu będą zbierane pieniądze na ten cel i każdy chętny będzie mógł wziąć w niej udział. Polegać to będzie na wyswingowaniu kettlem jak największej ilości razy – zarówno przez osoby, które miały już do czynienia z tym kawałkiem żelaza, jak i przez kompletnych nowicjuszy. Szczególnie ci drudzy będą mogli liczyć na fachową poradę i instruktaż jak to wykonać bezpiecznie dla swego zdrowia. Ja także mam w planach machnąć coś od siebie. Bo dlaczego miałbym nie pomóc w tak szczytnej sprawie skoro mogę? Dlatego jeśli wy także wybieracie się do CrossFit Ursus to także weźcie taką możliwość pod uwagę i dzięki temu sobie pomachamy razem. A nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, że w grupie zawsze jest raźniej 😉

CrossFit Biała Podlaska logo

I właśnie też z podobną myślą w kwietniu mam się pojawić w CrossFit Biała Podlaska. Boxie i miejscowości oddalonej od Białegostoku stosunkowo niedaleko, ale tylko w czystej teorii. Dla osoby, która nie posiada własnego transportu w postaci samochodu poruszanie się po całej ścianie wschodniej nie należy do przyjemności. Ale jako, że nie takie już rzeczy robiło się w życiu, tak i tym razem jakoś to ogarniemy. A tak w ogóle to dlaczego tam jadę? Powodów na pewno jest kilka. Jednym z nich jest chodząca mi od jakiegoś już czasu myśl, że mój projekt pod pseudonimem #BoxTrip2015 w ostatnim czasie trochę zamarł i warto by było zmienić ten fakt. Tym bardziej, że boxów w naszym kraju przybywa jak grzybów po deszczu (w obecnej chwili już 73!) i ten trend raczej nie zawróci. Poza tym do wielu miejsc od wielu z was mam osobiste zaproszenia co jest bardzo miłe ale także i poniekąd uciążliwe jeśli wezmę pod uwagę to, że nie chciałbym nikogo zwieść. Czas jednak z gumy nie jest i czasem trzeba dokonywać wyboru co w weekend czyli moje jedyne wolne dni w tygodniu mogę zrobić. I właśnie tym razem wybór padł na wizytę we wspomnianym boxie w Białej Podlaskiej. Oprócz samych odwiedzin podobno jeszcze coś jeszcze tam będę miał do zrobienia ale to na razie niech zostanie tajemnicą. Tajemnicą, której odkrycie najszybciej nastąpi na wcześniej wspominanym już moim fanpage. Teraz jedynie napiszę, że buzia mi się jednak uśmiecha na samą myśl na ten wyjazd. Bo kto nie lubi poznawać nowych miejsc, nowych ludzi i stawiać się w poniekąd nowej sytuacji? Ja na pewno nie 😉

Tak więc jak widać na załączonym obrazku nuda to stan, który w moim życiu już nie występuje od jakiegoś czasu. Podobnie jak spokój, sen czy parę innych takich drobiazgów, którymi nie warto się przejmować 😉 Jeśli ktoś by jednak chciał się ze mną zobaczyć, pogadać czy po prostu przybić piątkę to teraz już wie gdzie mnie może łapać. Śmiało więc można podchodzić i zagadywać, bo ja naprawdę nie gryzę. Czasem tylko trochę nie ogarniam, ale no cóż – nikt nie jest doskonały 😉