fbpx
O wszystkimOpinie

Kinowe porządki

dodany przezKamil Timoszuk 18 marca 2016 0 Komentarzy

Dobre filmy są jak dobre spotkania z przyjaciółmi – trwają przeważnie kilka godzin, a czasami jest co wspominać długimi tygodniami. I właśnie między innymi tego oczekuję od filmów na które chodzę do kina. Abym miał o czym dyskutować oraz o czym pisać na blogu.

W ostatnim czasie zaniechałem jednak czynności spisywania swoich filmowych wrażeń z racji doskwierającego braku czasu. Nie oznacza to jednak, że kino zeszło na dalszy plan. Teraz jednak staram się z większą uwagą wybierać produkcje filmowe, które zabierają mój czas. I jak się okazuje, ten system się sprawdza, ponieważ w ostatnim czasie nie trafiam na słabe w mojej ocenie filmy. Wprawdzie niektóre z nich w chwili pisania tego tekstu są już odgrzewanymi kotletami, ale co sobie będę żałował – mój blog to moje kotlety.

Pitbull nowe porządki plakat

Produkcja pod tytułem „Pitbull. Nowe porządki” była jedną z bardziej oczekiwanych pozycji filmowych w tym roku. Nawet pomimo tego, że do końca kalendarzowego roku zostało jeszcze trochę czasu. Taki stan był wywołany głównie tym, że za reżyserię tego obrazu zabrał się nikt inny jak Patryk Vega. Człowiek, który w polskim środowisku filmowym, dzięki swoim wcześniejszym produkcjom, już od dawna ma ugruntowaną pozycję. Teraz zabrał się za kolejne przenosiny kultowego serialu telewizyjnego na wielki ekran. Czy udała mu się ta sztuka? I tak i nie. Z jednej strony mamy w tym filmie całą plejadę polskich gwiazd filmowych z Bogusiem Lindą, Andrzejem Grabowskim, Mają Ostaszewską czy też Piotrem Stramowskim na czele. I nie da się ukryć że wieloma momentami dzięki takim osobom ten film „robi się” niemal samodzielnie. Sam film przypisywany jest zaś do gatunku sensacyjnego. Ja jednak po wyjściu z kinowej sali przez długi czas nie byłem przekonany o tym – czy ten film to bardziej sensacja czy może komedia? Wszystko to przez wiele zabawnych lub też nawet groteskowych scen, których królem jest nikt inny jak „Strach” grany przez Tomasza Oświecińskiego. Zresztą podczas oglądania wielu scen człowiek może się zastanawiać czy aby ten film opowiada o polskich realiach i czy aby na pewno żyjemy w tym samym kraju. Czasami poziom absurdu przerasta poziom realizmu. Poza tym widz długimi chwilami może czuć się zagubiony w temacie tego o czym ten film tak na prawdę jest. O tym jaka działa polska policja? O tym jak wygląda przestępczość zorganizowana w naszym kraju? Czy może najważniejsze są groteskowe wątki miłosne? Każdy może sobie coś wybrać, ale czy aby na pewno o to chodziło reżyserowi? Co by jednak nie pisać, to ten film jest dobry do obejrzenia przynajmniej raz ze znajomymi – ot tak, dla spędzenia dobrego czasu. Bo co jak co, ale „Pitbull” to zapewnia w 100%.

Deadpool plakat

„Deadpool” to kolejny z tych komiksowych bohaterów ze stajni Marvela, który nie jest znany tak szerokiej publiczności jak X-Men, Iron Man czy wielu innych. W żaden sposób to jednak nie przeszkadza w tym aby stworzyć na jego podstawie świetny film. Tym bardziej, że sam Deadpool grany przez Ryana Reynoldsa, jest postacią na prawdę wyjątkową i trochą odbiegającą od ogólnie przyjętego wiele lat temu schematu przez Marvela. Być może też z powodu tego, że zarówno główny bohater jak i chęci ukazania w takim, a nie innym świetle sprawiły, że trzeba było poczekać kilka dobrych lat aby udało się zrealizować ten filmowy projekt. Teraz jednak już jedno wiadomo na pewno – warto było czekać! Sam film bowiem w swoim pierwotnym założeniu ma być czymś więcej niż kolejną opowieścią walki dobra ze złem czy też innych heroicznych wyczynów tytułowego super bohatera. W tym przypadku cała opowieść jest swoistą parodią tego typu filmów oraz całego show biznesu. Ale jak to tak, zapytacie?

Otóż wszystko staje się dość oczywiste w chwili kiedy tak naprawdę film się jeszcze nie zaczyna, a mianowicie podczas wyświetlania napisów początkowych. Bo to właśnie tam padają takie określenia jak przygłup dla beki, przepłacone popychadło, dupki lub też boski idiota w stosunku do osób tworzących ten film z reżyserem Timem Millerem na czele. Dalej natomiast, wraz z rozwojem filmu i rozkręcaniem się całej akcji jest już tylko lepiej. Bo to właśnie nic innego jak humor jest najpotężniejszą bronią głównego super bohatera. Żeby było jeszcze zabawniej to cały film można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że w dużej mierze jest filmem opowiadającym o miłości 🙂 Dziwnie to brzmi zapewne w zestawieniu tego z komiksami Marvela ale twórcom jakoś się to udało i chwała im za to. Oczywiście można się czepiać pewnych niedostatków w tym filmie, ale tak naprawdę po co? Warto było na to iść do kina, lub teraz obejrzeć to gdzieś w domowym zaciszu dla rozluźnienia po ciężkim tygodniu. Bez żadnych uprzedzeń i negatywnego nastawienia już na starcie – a wtedy to będzie bardzo przyjemnie spędzony czas.

Wstrząs plakat

Filmy sportowe, a już szczególnie te, które opowiadają o różnych aspektach futbolu amerykańskiego, w naszym kraju trafiają do kin niezwykle rzadko. I choćby dlatego od czasu do czasu warto by przejść się do kina na coś takiego, bo nigdy nie wiadomo kiedy będzie kolejna szansa zobaczenia pewnego oblicza sportu na naprawdę wielkim ekranie. W chwili obecnej taką możliwość zapewnia produkcja „Wstrząs” z Willem Smithem na czele. Jest to opowieść o Kenijczyku, doktorze Omalu, który pracuje w USA jako koroner. I dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności odkrywa on zależność pomiędzy zawodową grą w futbol amerykański, a późniejszymi objawami choroby o nazwie CTE. To sprawia, że zaczyna on drążyć temat tak jak to ma w swoim zwyczaju i szukać odpowiedzi na nurtujące go w tym temacie pytania. Nie każdemu się to jednak podoba na czele z całą ligą NFL. To sprawia że jego dążenie do prawdy nie jest drogą prostą. Jednak tak jak twierdzi sam zainteresowany robi to, bo po pierwsze chce pomóc, a po drugie chce być wzorowym obywatelem. Will Smith tym filmem potwierdza już po raz kolejny, że jest to topowy aktor w całym Hollywood i nie ma takiej roli aby sobie z nią nie poradził. Zresztą aktorzy pierwszego czy nawet drugiego planu to osoby, które zdecydowanie ciągną tę pozycję do góry. Można się w tym filmie przyczepić do tego, że niektóre z wątków tej opowieści opartej na faktach potraktowano dość mocno po macoszemu. Jednak ewidentnie było widać, że głównym priorytetem dla reżysera jest opowiedzenie o tym jak to NFL próbowało stłamsić nieznanego dotąd lekarza. Patrząc więc przez ten pryzmat uważam, że film ma wiele do zaoferowania, ponieważ już historia wynalezienia choroby jest bardzo ciekawa nawet dla osoby, która na futbolu nie zna się kompletnie. I dlatego też tym razem ten film polecam komuś, kto do tej pory o futbolu nie wiedział nic, ale z drugiej lubi poszerzać swoje horyzonty. Ewentualnie też dla fanów Willa Smitha, który mam wrażenie, że nie zestarzeje się nigdy