fbpx
O wszystkimOpinie

Kino dające nieśmiertelność

dodany przezKamil Timoszuk 17 listopada 2016 0 Komentarzy

Filmy wojenne są tymi produkcjami, po które ja jako widz sięgam tylko w dwóch przypadkach. Pierwszym z nich jest brak innego wyjścia, a drugim to, jeśli osoba namawiająca mnie do złamania się i obejrzenia użyje bardzo mocnych argumentów. W przypadku dzisiejszego filmu, nie zadziałała żadna z tych zasad.

Kino wojenne to przeważnie kino mocno specyficzne. W zależności od linii jaką przyjmą twórcy danego obrazu, może to być opowieść o bohaterstwie, zdradzie, okrucieństwie bezduszności, odwadze czy poświęceniu. Pojawiają się na szczęście czasem takie produkcje, które potrafią połączyć to wszystko w jedną ciekawą całość.

przelecz-ocalonych-plakat

Do obejrzenia nowego filmu wyreżyserowanego przez Mela Gibsona pod tytułem “Przełęcz ocalonych” mnie osobiście zachęcił trailer jaki śmigał w kinach dobrych kilka tygodni. W takich przypadkach, u człowieka nauczonego różnymi doświadczeniami i skaleczonego się już nie raz, zawsze pojawia się wątpliwość w stylu czy ten trailer aby nie jest nadmiernie podrasowany w stosunku do całego filmu? Po obejrzeniu samego zwiastuna jak i też filmu stanowczo mogę stwierdzić, że na pewno nie.

Opowieść przedstawiona w tym filmie opiera się na autentycznej życiowej historii szeregowego sanitariusza Desmonda Dossa. Żołnierza, który w 1945 roku wziął udział w bitwie o Okinawę i pomimo nie posiadania i nie używania broni ze względu na swoje przekonania, uratował z pola bitwy 75 osób. Cały film pomimo, że ma głównie zabarwienie wojenne, to mieści też w sobie znamiona fabuły, dramatu, czy nawet romansu. Głównie dlatego, że pierwsza część filmu wprowadza w dużym stopniu widza w świat szeregowego Dossa i tłumaczy jego drogę do finałowych bohaterskich czynów. Na tej drodze spotyka on wielu ludzi, którzy nie popierają tego co robi, przez co też ujawnia się jego niezłomność i wiara w słuszność czynów. Jedną z głównych osób pełniących tę rolę jest jego ojciec, który przez większość życia młodego chłopaka pełnił rolę hegemona w domu. To właśnie po jednym z poważnych spięć ze swoim ojcem, główny bohater postanawia, że nigdy w życiu nie dotknie już broni. Kolejnymi wybojami na jego trudnej drodze stają się też jego przełożeni w wojsku, koledzy z kompani czy nawet jego dziewczyna, która początkowo nie pochwala tego co robi.

przelecz-ocalonych-1

Mel Gibson został postawiony przed niełatwym zadaniem opowiedzenia niesamowicie barwnej i interesującej na wielu poziomach historii w stosunkowo krótkim czasie. Dlatego też zastosował on pewien zabieg filmowy polegający na podzieleniu tej produkcji na wyraźne 3 części/akty, gdzie każdy z nich opowiada o zupełnie innych etapach jego życia. Pierwszy to dzieciństwo i wczesna młodość skupiająca się głównie na relacjach rodzinnych głównego bohatera. To właśnie w tym segmencie poznajemy ojca czyli Dossa seniora, który jest emerytowanym wojskowym, który mentalnie jednak jest jeszcze na froncie. Być może właśnie dlatego tak bardzo przeżywa fakt, że w krótkim odstępie czasu obu jego synów postanawia zaciągnąć się do armii i walczyć dla ojczyzny.

przelecz-ocalonych-2

W drugiej części pokazane są losy chłopaka w armii, kiedy musi przejść przez cykl szkoleń, które będą go predysponowały do wysłania na front. Te natomiast kończą się finalnie w sądzie wojskowym, gdzie szeregowy Doss wygrywa w taki sposób, że dla większości innych osób byłaby to porażka. Jednak nie dla niego. On jest na swój sposób szczęśliwy, że będzie mógł pomagać swojej obczyźnie na froncie nie posiadając broni. Jest to też sytuacja wysoce niekomfortowa nie tylko dla niego, ale także i jego kompanów, którzy przez długi czas kompletnie nie rozumieją takiego zachowania. Wielu z nich stara mu się to wytłumaczyć w bardzo bezpośredni sposób, który finalnie na ich szczęście staje się nieskuteczny.

przelecz-ocalonych-3

Trzecia część to już sama bitwa, która jest chyba najbardziej efektowną i zarazem najbardziej brutalną ekranizacją starcia wojennego od czasów “Szeregowca Rayana”. Autorzy filmu nie szczędzą widzowi brutalnych widoków krwi, która chwilami ma się wrażenie, że płynie strumieniami lub też pourywanych i latających niemal w powietrzu kończyn. Co jednak ciekawe i paradoksalne zarazem, to film został wyprodukowany za stosunkowo niewielkie pieniądze i wyszło mu to jednak na dobre. Cała akcja dzięki takiemu rozwiązaniu skupia się tylko i wyłącznie na wąskich kadrach z pola bitwy, które bardzo realistycznie pokazują brutalność i bezduszność działań wojennych. Dla samego Desmonda Dossa jest to jednak chwila, na którą poniekąd wyczekiwał i tym samym miał okazję sprawdzić się. A jak mu to wyszło oceni już sama historia.

przelecz-ocalonych-4

Przy takim filmie ciężko nie wspomnieć o takich niby standardowych aspektach, które w przypadku “Przełęczy ocalonych” zostały wyniesione na poziom niedostępny dla konkurencji. Jednym z nich są kolejne postaci, gdzie jedna z nich jest bardziej wyrazista od drugiej. Zaczynając od samego ojca Dossa, poprzez jego kolegów z okopów, gdzie każdy z nich reprezentuje zupełnie inne podejście, a na samym dowódcy kończąc. Ten grany przez Vince’a Vaughna tylko pozornie jest typowym tyranem. Z biegiem czasu zmienia on swoje nastawienie, przez co i zmienia się jego odbiór przez widza. Sam główny bohater grany przez Andrew Garfielda na pierwszy rzut oka wydaje się być pomysłem karkołomnym. Po nieudanej próbie zaadaptowania go na Spider Mana, pomysł zaangażowania go do jeszcze większego i jeszcze bardziej przede wszystkim realnego bohatera było wielkim wyzwaniem. Wyzwaniem z którym Garfield oraz Gibson dali sobie radę po prostu kapitalnie.

przelecz-ocalonych-5

Przy okazji takiego filmu nie sposób też pominąć takie aspekty jak muzyka czy efekty specjalne, które są integralną częścią kina wojennego. Jak też wcześniej wspomniałem, film został wyprodukowany nakładem “zaledwie” 45 milionów dolarów, co jak na obecne standardy nie jest kwotą wygórowaną. Tego jednak jak zostały spożytkowane te pieniądze mogłoby się uczyć niemal całe Hollywood. Praktycznie nie ma w tym filmie scen niepotrzebnych, które można by bez żalu wyrzucić, a tym samym trochę przyoszczędzić gotówki. Te natomiast są potęgowane przez kapitalną i mistrzowsko dobraną muzykę, która tylko podbija i tak już nie małe emocje jakie wywołują kolejne sceny. A do tego mamy jeszcze takie prawdziwe perełki jak na przykład wplecenie, w ten jakby nie patrzeć bardzo amerykański obraz, sceny ukazującej wielki honor Japończyków, która ociera się o majstersztyk.

przelecz-ocalonych-6

“Przełęcz ocalonych” to filmowa opowieść oparta na faktach, która ma w sobie odpowiednie składniki, aby ten film tak samo sobie upodobać jak i go znienawidzić. Dlaczego może się on podobać napisałem już wyżej. A dlaczego może być on powodem niezadowolenia pewnej specyficznej części widowni? Głównie dlatego, że produkcja ta wielokrotnie ociera się o cienką granicę kiczu, patosu i wielkiej choć może trochę niepotrzebnej gry na emocjach. W tym przypadku ta granica nie zostaje praktycznie ani razu przekroczona, a tego typu sceny szybciej budują klimat i wywołują dreszcz na plecach, aniżeli są powodem do uśmiechu zażenowania czy też typowego facepalma. Dlatego też ten film jest bardzo dużą i niezwykle ważną cegiełką do budowy pomnika – zarówno dla Mela Gibsona jak i też Desmonda Dossa. Dzięki takim kinowym obrazom jak ten, obaj są o krok bliżej do nieśmiertelności i nie ulega to żadnym wątpliwościom.