fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Jest Łódź, są Gamesy!

dodany przezKamil Timoszuk 2 grudnia 2015 0 Komentarzy

Jaka jest Łódź niemal każdy wie – można ją tak samo kochać jak i tez jej nienawidzić. Jedno co jej można przyznać bez dwóch zdań to fakt, że nie można przejść lub przejechać obok niej zupełnie obojętnie. Tak samo jest też i z zawodami o nazwie Łódź Garage Games, które w miniony weekend odbyły się po raz kolejny!

Łódzka impreza przez kilka lat swego istnienia dorobiła się swojej renomy. Na początku głównie przez to, że gdy ktoś kto liznął trochę crossfitowego tematu w naszym kraju, to po jakimś czasie chciał się zmierzyć w sportowej rywalizacji z innymi osobami. I właśnie taką sposobność dawała mu łódzka impreza organizowana przez Krzysztofa Bajerę i jego zespół ludzi w centrum Polski. Patrząc też na to wszystko z perspektywy tych kilku lat to można też śmiało napisać, że wraz ze wzrostem popularności samego CrossFitu rosły, a właściwie to rosną także i łódzkie Gamesy.

Łódź Garage Games runda II 1

Łódź Garage Games runda II 9

Rosną one do tego stopnia, że podczas weekendowych zmagań przez centrum Vera Sport gdzie organizowany jest ten event, przewija się praktycznie 300 zawodników. Gdy rozmawiam z osobami, które pamiętają początki tej kameralnej imprezy organizowanej w siłowni, czasami aż nie mogą uwierzyć że to się tak rozrosło. Czy to dobrze czy źle to temat na inne opowiadanie, którego tutaj rozwijać tym razem nie zamierzam. Faktem jest jednak to, że to właśnie w Łodzi bardzo wiele crossfitowych adeptów ma szansę zaliczyć swój pierwszy start na ogólnopolskiej imprezie. Dzięki też temu ma szansę poczuć te emocje, których nie jest w stanie wyzwolić żaden regularny trening w boxie czy innym tego typu miejscu. Do tego wszystkiego, patrząc na to z drugiej strony, weekend w Łodzi jest świetną szansą na to aby spotkać się z wieloma znajomymi z tego środowiska z którymi czasami jedyny kontakt jaki się ma to tylko ten internetowy. I między innymi dlatego ja ostatnio regularnie do Łodzi jeżdżę – bo fajnych chwil z fajnymi ludźmi nigdy za wiele!

Łódź Garage Games runda II 12

W moim oraz moich współtowarzyszy podróży przypadku nasz łódzki trip zaczął się już w piątkowe popołudnie, kiedy to wyruszyliśmy z Białegostoku. Planowaliśmy wcześniejszy wyjazd głównie dlatego, aby dotrzeć na miejsce wystarczająco wcześnie i odpocząć przed intensywnymi dwoma dniami. Nie byłaby to jednak białostocka natura, która zakłada integrację z każdym i wszędzie, gdyby nie fakt, że trzeba było sobie trochę pogadać. Tym razem jednak określenie trochę sprowadziło się do praktycznie całej nocy bez zmrużenia oka. Bo kto bogatemu zabroni, się bawić 😉 Tak też więc się stało, że niemal całą sobotę ja osobiście walczyłem z coraz to mocniej nawarstwiającym się po ponad 30 i więcej godzin bez snu zmęczeniem. Na szczęście jednak takich dziwnych pomysłów jak naszej części ekipy nie miał Łukasz Głuszyński z CrossFit Białystok, który w sobotę startował w kategorii Elite. Zanim jednak do tego doszło to tradycyjnie II rundę zmagań w sezonie 2015/2016 Łódź Garage Games zapoczątkowali weterani – Panie oraz Panowie. Zawodnicy, którzy w swoich kategoriach dostają ograniczoną liczbę workoutów w stosunku do ich trochę młodszych kolegów lub koleżanek. W przypadku pań jest to zaledwie jeden trening, a w przypadku panów są to dwa treningi, które wyłaniają spośród nich najlepszego. Patrząc na to pomimo tego, że CrossFit jest stosunkowo nowy w naszym kraju, to wydaje mi się, gdyby ilość WOD-ów była trochę większa, to być może jakieś panie lub jeszcze więcej panów chciałoby przyjechać i porywalizować. A tak póki co, szczególnie w przypadku pań mamy dosyć lokalną rywalizację. Trzeba jednak przyznać, że emocji w niej nie brakuje, a każda z zawodniczek daje z siebie wszystko co ma do zaoferowania. W wyniku tego o tym kto stanie i w jakiej kolejności na podium tym razem decydowały pojedyncze ruchy, których najwięcej zrobiła po raz kolejny etatowa zwyciężczyni – Ingrid Napiórkowska. Tuż za nią na podium uplasowała się Emilia Hoff oraz Renata Styczyńska.

Łódź Garage Games runda II 2

Zawodnicy z kategorii „trochę starszych panów” także stoczyli świetną walkę pomimo tego, że w końcowym rozrachunku na podium pojawiły się niemal te same nazwiska co zawsze. Zanim jednak do tego doszło, to miało miejsce pewne zaskoczenie z mojej i nie tylko mojej strony. Wszystko bowiem dlatego, że jadąc na pierwszy dzień zmagań II rundy ŁGG próbowaliśmy wraz ze współtowarzyszami podróży przewidzieć ćwiczenia jakie tym razem będą do wykonania. I tak się jakoś złożyło, że niemal wszyscy wykluczyliśmy zarówno wiosła jak i HSPU. Organizatorzy jednak zrobili wszystko aby nas zaskoczyć i właśnie te elementy wpasować do treningów. Swoją drogą, workouty zaproponowane w drugiej rundzie łódzkich Gamesów zostały zaprogramowane naprawdę dobrze, co przyznawało wielu zawodników. Niestety przy sędziowaniu HSPU zarówno w kategorii Masters jak i też Elite pojawił się kilka razy problem sędziowania. Może nawet nie tyle samego sędziowania co jednolitych standardów u każdego z sędziów. Bo to właśnie w tym treningu co raz można było zobaczyć, że zawodnicy nie do końca zachowują prawidłową pozycję aby mieć zaliczone kolejne powtórzenie. Do tego wyznaczone linie w których trzeba było zmieścić się z odpowiednio wąsko rozstawionymi rękoma były przekraczane przez niektóre osoby nagminnie – przy biernej postawie sędziujących. Trening składający się z HSPU i power cleanów pokazał też dobitnie jak duży problem stanowi gimnastyka u polskich crossfiterów. Kiedy po skończonych seriach pompek zawodnicy podchodzili do sztang w każdej z kategorii łapali niemal drugi oddech zarzucając sobie co chwilę kolejny raz sztangę na barki. W kategorii Masters Paweł Grębowiec pokazał klasę i wygrał ten WOD z przewagą prawie 2 minut nad kolejnym zawodnikiem. Karma bywa jednak złośliwa, podobnie jak i organizatorzy, którzy dla zawodników w drugim WOD-zie dali wyczerpujący test w postaci kilometra wioseł. Tutaj też teoretycznie bardziej predysponowani byli zawodnicy wyżsi, co zwycięzca pierwszego WOD-a legitymujący się stosunkowo niedużą ilością centymetrów, przypłacił dopiero 13 miejscem i spadkiem w ogólnej klasyfikacji. Zaś Michał Statkiewicz, który wywiosłował czas 3 minut i 4 sekund udowodnił wszystkim, że „starszy człowiek i może…” 😉

Łódź Garage Games runda II 10

Zaś decydującym o zwycięstwie w końcowej klasyfikacji workoutem był aż 15-minutowy AMRAP składający się z 10 STO, 20 Pull Up, 30 Pistolsów oraz 400 metrów biegu. Była to też swoista zapowiedź, że podczas drugiej rundy Łódź Garage Games będą rządzić długie treningi. Taki zestaw to była jednak po raz kolejny woda na młyn dla Pawła Grębowca, który z sumą 246 powtórzeń ponownie okazał się najlepszy w tej walce. Jak się jednak po raz kolejny okazało, w CrossFicie nie zawsze chodzi o to aby być najlepszym w poszczególnych workoutach, a bardziej o to aby być po prostu równym. Paweł pomimo tego, że wygrał 2 z 3 treningów, to na podium zajął najniższe miejsce. Najwyższy stopień podium zarezerwował sobie bowiem Michał Dwornik z CrossFit Mokotów, tuż przed reprezentantem CrossFit GdyniaMarcinem Bilińskim. Wszyscy panowie startujący jednak w tej kategorii udowadniają swoją postawą, że wiek to tylko liczba, a dla niektórych wręcz wymówka. Jednak nie dla nich.

Łódź Garage Games runda II 3

Tradycyjnie już w sobotę miała miejsce rywalizacja w najbardziej oczekiwanej przez wielu kategorii czyli Elite. Zarówno u panów jak i też pań przed samymi zawodami można było śmiało typować potencjalnych zwycięzców, ale jak pokazało życie sprawdzalność takich typów jest różna. Po raz kolejny też okazało się, że Elita dostała praktycznie takie same treningi jak reszta kategorii z odpowiednio wyskalowaną do siebie trudnością. Czy jest to dobre rozwiązanie patrząc na to całościowo jako widowisko? Moim zdaniem nie do końca ponieważ widzowi w pewnej chwili zaczyna się po prostu nudzić oglądanie, a skoro mu się nudzi to zaczyna wychodzić. I tak też się później dzieje, że ostatnie chwile rywalizacji, które przeważnie są najbardziej emocjonujące, ogląda zaledwie garstka osób które jeszcze zostały przeważnie kibicować „swoim ludziom”. Nie tak to chyba powinno wyglądać. Nie mniej jednak to właśnie na przykładzie rywalizacji pań można zobaczyć jak bardzo poszedł do przodu w ostatnich latach polski CrossFit. Jeszcze jakiś czas temu takie ćwiczenia jak HSPU, chodzenie na rękach czy nawet drążki były zarezerwowane głównie dla panów. Teraz zaś wielu organizatorów zawodów nie waha się układać treningi z takimi elementami, nawet mając świadomość tego, że wiele pań jeszcze nie potrafi wszystkiego. Być może jest to jednak bodziec dla nich do dalszej ciężkiej pracy na treningach, aby za jakiś czas nie bać się choćby próbować chodzenia na rękach. Te panie które już teraz mają odpowiednie umiejętności aby wykonywać takie ćwiczenia, były w pozycji zdecydowanie uprzywilejowanej. Wśród tego grona znalazła się Aleksandra Kępka, która po niezwykle wyrównanej walce z Magdą Spica z gdańskiego CrossCore wskoczyła na najwyższy stopień podium. Magda zaś podobnie jak Paweł Grębowiec z Mastersów wygrała 2 z 3 konkurencji, ale w końcowej klasyfikacji dało jej to drugi stopień podium. Na trzeciej pozycji zaś znalazła się dziewczyna, która chodziła non stop z uśmiechem na ustach czyli Maria Kurzawa.

Łódź Garage Games runda II 4

U panów zaś wygrał człowiek, który tego dnia był zdecydowanie bezdyskusyjny i był nim Marcin Szybaj. Niezwykle równy występ i trzymanie się w ścisłej czołówce każdego z workoutów dało mu pewne pierwsze miejsce w ostatnich w tym roku łódzkich zawodach. Natomiast za jego plecami toczyła się walka o każde z miejsc gdzie chyba pewnym zaskoczeniem dla wielu osób okazał się Łukasz Głuszyński z CrossFit Białystok. Człowiek, którego osobiście mam przyjemność obserwować w rodzimym boxie wiem, że solidnie sobie zapracował na ten sukces. Szczególnie drugi workout w jego wykonaniu z HSPU i power cleanami jest godny zobaczenia.

Finał w wykonaniu wszystkich panów pokazał też różnicę w poziomach jaka dzieli ich od pań uprawiających CrossFit w naszym kraju. Świetnie było to widać na przykładzie chodzenia na rękach gdzie niektórzy panowie praktycznie na nich biegali, a nie chodzili. W finale swój potencjał pokazał też jeden z CrossFit Brothers czyli Wojtek Laszczak. To właśnie on wykonując 172 powtórzenia składające się głównie z przysiadów wygrał tę konkurencję. W kontekście całych zawodów było to jednak zdecydowanie za mało aby choćby otrzeć się o podium, którego najniższy stopień zajął najwiekszy wyjadacz tych łódzkich zawodów – Bronisław Olenkowicz. Czy za pół roku, a dokładniej 23 kwietnia 2016 roku kiedy odbędzie się kolejna edycja zawodów, kolejność będzie taka sama? Pewnie wielu zawodników zrobi wszystko aby zdetronizować obecną czołówkę.

Łódź Garage Games runda II 5

GALERIA Z PIERWSZEGO DNIA ŁGG

Drugi dzień łódzkiej rywalizacji to taka trochę masówka. Niemal dwustu zawodników „do przerobienia” podczas kilku godzin rywalizacji to wyzwanie dla wszystkich – organizatorów, sędziów oraz samych zawodników. Ci pierwsi mając wieloletnią już wprawę wydawałoby się, że pewne rzeczy robią już z automatu. Nie sprawia to jednak że wszystko idzie bezbłędnie i jak po maśle. Przy tylu startujących osobach chcących poczuć dreszczyk rywalizacji, byłby to jednak lekki cud aby tak właśnie było. Czy tym razem było coś co mi osobiście się nie podobało? W sumie w tej chwili czyli parę dni już po zawodach na myśl przychodzą mi dwie rzeczy. Po pierwsze nie wiem dlaczego nie jest wykorzystywana tablica znajdująca się w Vera Sport na której można by świetnie rozpisać wszystkie treningi, tak aby każdy dokładnie wiedział co w danej chwili ogląda. Uniknęłoby to wielu nieporozumień czy domysłów ze strony kibiców, którzy nie zawsze się orientowali w tym temacie. Oczywiście można każdego odsyłać do internetu i świetnej aplikacji xfitleaderboard, gdzie wszystko jest rozpisane czarno na białym, ale po co skoro są prostsze sposoby? Drugą rzeczą jest być może taka mała pierdoła ale także wiem, że wielu osobom przeszkadzała, a mianowicie średnio widoczny zegar odmierzający czas zawodów. Dlaczego był on średnio widoczny? Ponieważ bardzo często był on zasłaniany przez samych sędziów, którzy gromadzili się wokół niego. Może więc dobrym rozwiązaniem byłoby umieszczenie go po prostu wyżej, a następnie sterowanie nim przy pomocy pilota, a nie palca? Just I’m sayin… Swoje czepialstwo zaś zakończę na zmianach, a może bardziej przyzwoleniach na zmiany w wykonywaniu treningów. Jednak jeśli w treningu napisane jest „Over The Bar Jumps” to wydawałoby się, że przez ową sztangę trzeba skakać. Jak się jednak okazało interpretacja tego zwrotu była bardzo dowolna, a przez to momentami mieliśmy popisy mega kreatywności zawodników w przechodzeniu przez sztangę. U wielu z nich można było niemal zauważyć talenty taneczne, co świetnie by zobrazował jakiś film z tego workoutu z podłożoną muzyką. Zaś moim prywatnym królem densfloru w tym łódzkim workoucie został Sebastian Łoś 😉

Łódź Garage Games runda II 11

Łódź Garage Games runda II 7

Łódź Garage Games runda II 16

Łódź Garage Games runda II 8

Od strony sportowej niedzielne zawody trwały przez bardzo długi czas pod dyktando reprezentantów CrossFit 72D z Krakowa czyli Gabrysi Migały oraz Mateusza Musiała. To właśnie ta dwójka młodych zawodników, która stosunkowo niedawno zaczęła pojawiać się na ogólnopolskiej scenie CrossFit, nadawała ton rywalizacji. Szczególnie Mateusz wygrywając dwa treningi jako jedyny podczas drugiej rundy dzięki takiemu osiągnięciu znalazł się na najwyższym stopniu podium. Obserwując go podczas wykonywania kolejnych treningów imponował mi spokój z jakim wykonuje on kolejne czynności, które prowadzą go do wyznaczonego celu. W przyszłości jego „chłodna głowa” oprócz samych umiejętności czysto sportowych, może to być jego niebagatelny atut. O tym kto zajmie drugie miejsce musiała zadecydować dogrywka. Do niej zaś stanął Damian Jaksik oraz Michał Mendala. Ten drugi widać było gołym okiem już po samym finale, że jest totalnie wykończony. Na jego nieszczęście potwierdziła to też dogrywka w której w pewnym momencie „odcięło mu prąd”, a dzięki temu rywal wyrwał mu drugie miejsce na podium. U pań zaś dogrywka decydowała nie o kolejności za plecami wygranej ale dokładnie o tym która z pań stanie na szczycie podium. Gabrysia Migała w końcówce pasjonującej walki w trzecim WOD-zie dała się wyprzedzić o zaledwie dwie sekundy Klaudii Hałat, która dzięki temu dostała szansę na dogrywkę. Tam natomiast zawodniczka podbudowana takim obrotem sprawy nie dała już szans rywalce i szybciej wykonując burpee box jump, wall balls oraz power snatche sięgnęła po wygraną. Dla obu pań jednak należą się tak samo duże brawa za walkę jak i też trzeciej na podium Małgorzacie Szewczyk. Szkoda tylko, że tak jak już wspominałem, tak naprawdę emocjonujące widowisko widziało tak niewiele osób.

Łódź Garage Games runda II 13

Łódź Garage Games runda II 14

I takim oto sposobem dobiegła końca kolejna edycja łódzkiej imprezy. Imprezy która ma już swoją historię i która staje się niemal taką małą legendą na polskiej scenie CrossFit. Pomimo pewnych niedociągnięć po raz kolejny cieszę się, że tam byłem i mogłem po raz kolejny obejrzeć te dwudniowe zmagania. Zresztą nie tylko ja twierdzę, że Łódź Garage Games to nie tylko impreza stricte sportowa. To czasami coś znacznie więcej, a to co się dzieje w Łodzi to pozostaje w Łodzi 😉 I tak do następnego razu!

Łódź Garage Games runda II 15

GALERIA Z DRUGIEGO DNIA ŁGG