fbpx
O wszystkim

Jak wojna to wojna!

dodany przezKamil Timoszuk 19 kwietnia 2014 0 Komentarzy

Święta już za pasem i większości ludziom to one zajmują całą ich uwagę. Ja jednak jak wiadomo jestem inny, i mam czasem inne priorytety niż reszta naszego społeczeństwa. Dlatego też, kiedy większość z was będzie rodzinnie spędzać ten czas, ja idę na wojnę. A dokładniej rzecz biorąc postaram się wygrać swoje ostateczne starcie.

Kto będzie moim przeciwnikiem? Otóż będzie to kontuzja z jaką borykam się od praktycznie tygodnia, czyli od chwili swego niefortunnego upadku na rowerze. Kiedy większość boleści, ran, otarć czy innych obić poszło już w zapomnienie, została mi jeszcze tylko, czy może aż jedna. Tą kontuzją jest duży krwiak obok kolana jaki trwa tam sobie od kilku dni i póki co nie chce się wyprowadzać. Ale już ja go przegonię!

Myślałem, że uda mi się go pokonać własnymi siłami ale zdezerterowałem. Wczoraj też przekonałem się po raz niew iem już który, jak niewydolna i nieogarnięta jest publiczna służba zdrowia. Oczywiście wiem, że nie jest tak wszędzie i zawsze, ale są takie miejsca gdzie czas się zatrzymał wiele wiele lat temu. Przede wszystkim mentalnie niektórzy nie dorośli do obecnych czasów i nie wiedzą, że to nie jest żadna łaska z ich strony, że obsłużą danego pacjenta w taki czy inny sposób. Na szczęście jest jeszcze alternatywa w postaci przychodni prywatnych. Wiadomo, że takie placówki muszą prezentować zupełnie inne standardy jeśli chcą się utrzymać, na tym wydaje mi się nie łatwym rynku. I miałem dziś to szczęście, że do jednej z takich placówek właśnie trafiłem. Tym miejscem było Centrum Medyczne Damiana, które już od samego wejścia budzi pozytywne wrażenia. Czysto, nowocześnie, muzyczka w tle, a za ladą recepcji uśmiechnięte panie. Niby są to małe rzeczy, a robią i robotę i różnicę. Może też dla wielu osób to norma, ale jako, że z usług jakichkolwiek lekarzy w ostatnim czasie korzystam bardzo rzadko, to nie powiem ale jestem jak najbardziej zaskoczony. Poza tym, polecona mi pani doktor Joanna Jeroma-Regulanty, okazała się nie dość, że fachowcem, to przede wszystkim pozytywnym człowiekiem. Oby wszystkie moje wizyty u lekarzy w przyszłości miały tak sympatyczny przebieg jak ta dzisiejsza.

Co jednak było efektem tego spotkania? Jako, że ból w nodze z każdym kolejnym dniem jest coraz mniejszy, to na razie skupiliśmy się na zwalczeniu obrzęku jaki mam obok kolana. W tym celu zakupiłem poleconą przez panią doktor broń masowego rażenia.

2014-04-19 09.38.06

Siedząc w tej chwili z okładem żelowym na nodze i mając wtarte w obrzęk 2 z tych maści czekam na widoczne efekty tej kuracji. Może nie zdarzy się to za godzinę czy dwie, ale po świętach chciałbym już widzieć konkretną poprawę. Jeśli takowej nie będzie, przyjdzie czas na inne środki w postaci USG na przykład, żeby sprawdzić czy w kolanie wszystko jest na swoim miejscu tak jak być powinno. Póki co prowadzę przeciwko obrzękowi typową wojnę podjazdową.

Mam też szczerą nadzieję, że ta wojna będzie szybka i skuteczna, ponieważ nie chcę przeżywać drugiego takiego tygodnia jak ten mijający. Świadomość braku pełnej mobilności i niemożliwość robienia wszystkiego tego, co przed wypadkiem, jest strasznie frustrująca. Tym bardziej, że mam chyba jakieś zapędy masochistyczne, ponieważ wiedząc, że i tak nie mogę trenować, nie mogłem nie odwiedzić boxa w ostatnich dniach. Widok ludzi zmagających się z kolejnymi WOD-ami wcale mi nastroju nie poprawiał, a wręcz przeciwnie! Dlatego też warto poświęcić ten najbliższy czas na porządną regenerację aby wrócić do normalnego trybu funkcjonowania już niebawem. A więc kontuzjo, nadchodzę! Bój się!