fbpx
CrossFitO wszystkim

Internetowi znawcy

dodany przezGość 19 marca 2017 0 Komentarzy

Niestety jest taka choroba, która jak rak toczy społeczności internetowe. Chorobą tą są internetowi znawcy i ,,teoretyczni praktycy”. Osoby, które się na wszystkim znają i wszystko wiedzą.

To właśnie one najlepiej oceniają technikę czołowych zawodników, słuszność i celowość wykonywania ćwiczeń które sami pierwszy raz w życiu widzą na oczy a o biomechanice i anatomii to mają pojęcie niewielkie, ale COŚ WIEDZĄ. Więc oczywiście już są autorytetami w tej dziedzinie. Coś tam słyszeli, ze istnieje czworogłowy uda, jakiś biodrowo lędźwiowy no i oczywiście prosty brzucha – król wszystkich mięśni. To ich komentarze widzisz jako pierwsze pod filmikami w których gościu wyrywa niemożliwy ciężar, dziewczyna w ciąży ma sztangę w rękach czy osoba z MPD robi Openowy WOD (dla niewtajemniczonych: CrossFit Games). Oczywiście są to komentarze krytyczne.

I nie zrozumcie mnie źle- ja bardzo popieram KONSTRUKTYWNĄ KRYTYKĘ. Bardzo. Osoba wrzucająca swoje filmiki z treningów na YT jak najbardziej powinna być przygotowana na ocenę swojej techniki i umiejętności. Tylko wiele osób nie widzi granicy pomiędzy konstruktywną krytyką i wyrażaniem swojej opinii a hejtem i wyrażaniem swojej głupoty i braku znajomości tematu.

Czymś całkowicie innym jest napisanie: „stary, kolana Ci uciekają do środka, łokci nie prostujesz” albo „jaki jest sens wykonywania tryliarda powtórzeń tego samego ćwiczenia?”, a czymś innym jest: „głupota”, „debilizm”, „trener to kretyn, jak się nazywa, musimy go zbanować” etc.

Tak, są przypadki kiedy trener faktycznie jest kretynem, który nie powinien pracować z ludźmi, bo ich krzywdzi 😀 Ale w wielu przypadkach trener wie co robi, a komentujący tego nie rozumieją, bo mają za mało informacji, wiedzy oraz doświadczenia.

Przed przystąpieniem do przeczytania tego artykułu powtórzę.

KONSTRUKTYWNA KRYTYKA – krytyka z propozycją sposobu rozwiązania problemu, poparta argumentami, emocje nie przeważają. Nie jest to żadna forma ataku.

KRYTYKA – negatywne ocenienie sytuacji/zachowania, powinna być poparta logicznymi argumentami. Nie powinna być atakiem ani nie powinna być tak odbierana.

HEJT – negatywne ocenienie sytuacji/zachowania oraz osoby której wydarzenie dotyczy. Dodatkowo zazwyczaj opatrzone niewybrednymi żartami. Komentarz można ocenić jako agresywny i personalnie atakujący „bohatera”. Zazwyczaj umniejsza jego potrzeby.

Przypadek A

Zawodnik na zawodach po setnym powtórzeniu ma bardzo kiepską technikę. Totalnie kaleczy, wygląda to nieco „śmiesznie”. Od razu pod filmikiem pojawiają się komentarze w stylu „kretyn”, „debil”, „gdzie się tacy rodzą”, „zniszczy sobie kolana/barki”, „czeka go wózek” etc.

FAKTY
Każda osoba znająca minimum tematu wie, że na zawodach tak bywa i zawodnik zazwyczaj wie co robi (chyba, ze to zawody dla totalnych amatorów i wtedy organizator powinien zadbać o odpowiedni poziom ćwiczeń). Bardzo trudne jest utrzymanie dobrej techniki przy takim zmęczeniu. Oczywiście, że zawodnik działa na granicy kontuzji, ale HELOŁ – to są zawody! Z punktu widzenia fizjoterapeuty sport zawodowy „powinien być zakazany”. Wspinaczka wysokogórska też. I ośmiogodzinny dzień pracy. Praca przy biurku. Praca na magazynie. To wszystko powinno być zakazane. Ale trzeba tu kalkulować: chcesz jeść – pracujesz i przyczyniasz się do degeneracji np. odcinka lędźwiowego kręgosłupa. Chcesz wygrywać, bo sport to Twoja pasja – ryzykujesz kontuzją. Proste? Proste.

Przypadek B

JEDNO ZDJĘCIE – Kobieta w ciąży robi zarzut sztangą 25 kg.
Komentarze: „wyrodna matka”, „idiotka”, „żenujące”, „patologia”, „przegięcie”

FAKTY
Kobieta trenująca i zarzucająca przed ciążą o wiele więcej niż 25 kg może spokojnie zrobić to w trakcie ciąży (jeśli tylko ma zgodę lekarza czy fizjoterapeuty), bez zagrożenia dla  zdrowia i życia dziecka. Tym bardziej, że nie ocenia się po JEDNYM, CHOLERNYM zdjęciu całej postawy matki. W tym konkretnym przypadku kobieta pisała, że robiła zarzut głównie do zdjęcia. Na jej etapie ciąży coraz rzadziej chwyta za sztangę a jak już to z bardzo małym obciążeniem. Dla niej bardzo małe to było 25 kg.

Przypadek C

JEDEN FILMIK – dziewczyna z MPD wykonuje 17.3. Lub też inny materiał filmowy – kobieta bez nóg także wykonuje 17.3
Komentarze: „podejście trenerów żałosne” (kurde, to na tym filmiku gdzie był trener?), „debil”, „fabryka pacjentów”, „masakra”, „głupota”, „kadłubek”, „Rozumiem równe traktowanie itd ale kurwa bez przesady”, „Przez filmik z kadłubkiem wybuchła mi czaszka, jedno wielkie WTF?!”, etc.

FAKT
Dla osoby chorej na MPD taki rodzaj ćwiczeń nie jest wskazany jeśli patrzy się na to pod kątem tylko i wyłącznie dbałości o ciało. Ale po takim filmiku niemożliwe jest ocenić postaw trenerów, bo nie wiadomo czy oni w ogóle przy tym są. Co więcej – dziewczyna bierze udział w rywalizacji. Być może ona wybrała takie, a nie inne skalowanie. Trener przecież jej nie zmusi do zakładania ortez. Być może jest to jednorazowy „wybryk” i ona normalnie tak nie trenuje. W przypadku sportu osób niepełnosprawnych, trzeba mieć minimalną wiedzę na ten temat, żeby umieć w ogóle ocenić sensowność danych ćwiczeń. Faktem jest, że mogła sobie zrobić krzywdę, ale…

Dziewczyna prawdopodobnie NIGDY nie zrobi poprawnie tych technik, jej długość życia jest niższa niż przeciętnego człowieka i jej cele są inne. Wystarczy poczytać TROSZKĘ o tym co dał jej CrossFit – chodzi tutaj nie tylko o korzyści fizyczne. W Polsce mamy ciekawe podejście do osób z niepełnosprawnością, bo większość skupia się na ich ciałach. Tak jakby to tylko one ich określały. A gdzie tu miejsce na psychikę danej osoby, jej osobowość? Jeśli osoba po wypadku, który ją okaleczył, siedzi w domu przed kompem, jest całkowicie bezpieczna, ale totalnie nieszczęśliwa, to czy nie lepiej jednak, żeby szła na ten trening, który stanowi dla niej jakieś ryzyko, ale pozwoli jej wrócić z przyjemnością do społeczeństwa? Nie ma tutaj co się nad nimi trząść i kalkulować za nich ryzyka. Jeśli ona je zna i wie na co się porywa – to to jest w porządku. Jakoś dziwnie podziwia się osoby, które wspinają się na ośmiotysięczniki, mimo, ze jest to bardzo groźne, bardzo wyniszczające, kosztowne. Krytykuje się zaś osoby, które robią coś o wiele mniej ryzykownego tylko dlatego, że się wyróżniają.

Przypadek D

Ogłoszenie – mężczyzna zbiera na operację, która znacząco poprawi jakość jego życia, uczyni zdrowszym i szczęśliwszym. Prosi o 1%.
Komentarze: „1% to nie instytucja z cyklu ,,spełnij marzenia””, „panie mniej obdarowane przez naturę zaczną zbierać na biust, a mężczyźni na powiększanie penisa”, „robi konkurencję umierającym dzieciakom, hospicjom”, „patologia”, „pomysł całkowicie z dupy”, „mniej warte niż pomoc schroniskom dla zwierząt”, „GWARANTUJĘ, że zbierze więcej innymi metodami” (WTF?!!), „honor w tych czasach nie istnieje”, „Mogę sobie tylko wyobrazić, z czym teraz boryka się Kamil, co przeszedł i jak dużo go to kosztowało. Nie mniej jednak uważam, że wśród odbiorców 1% są osoby bardziej potrzebujące, których obecne położenie jest niezależne od ich wcześniejszych wyborów”, a na argumenty, że chyba zaczynają hejtować i kopać leżącego – „MAMY PRAWO DO WYRAŻANIA WŁASNEJ OPINII”

FAKTY
1% to instytucja która ,,spełnia marzenia”- można wesprzeć hospicja, fundacje ratujące życie i zdrowie wielu ludzi ale też schroniska czy wyjazdy na obozy młodzieżowe. Takich organizacji jak ZHP. I tak jest od kilkunastu lat- gratuluję pobudki po takim czasie 😀 Nigdy nie widziałam oburzenia na to, że ZHP czy PTTK zbierają pieniądze z 1%. Jeśli to komuś nie pasuje, to niech się stara zmienić prawo, a nie jojczy w internecie. Wtedy będzie można zbierać 1% tylko na hospicja i umierających.

Operacji wycięcia skóry nie można porównać do operacji powiększania biustu czy penisa. W jakiś sposób można porównać do rekonstrukcji piersi u Amazonek. Ale na pewno nie powinno się tutaj stosować hierarchizacji i kłócić co jest ważniejsze, a co nie. Tym bardziej, że wiele z osób komentujących, deklarowało pomoc schroniskom dla zwierząt! Czyli przykład hipokryzji – zarzucasz komuś, że „okrada” hospicja, a sam je „okradasz”… Co więcej, większość z tych osób nigdy stopy w hospicjum nie postawiło, nigdy się nie zaangażowało jako wolontariusz, ale chcą narzucać innym na co oni mają przeznaczać własne, ciężko zarobione pieniądze. Nagle hospicja stają się dla nich takie ważne… Najgorsze jest to, że tutaj ludzie dali popis tego jak bardzo nie rozumieją czym jest konstruktywna krytyka, a czym hejt. I że nie znając całej sytuacji, nie powinni bluzgać jadem.

Przypadek E

Kulturysta wykonuje bardzo nietypowo wyglądające ćwiczenie.
Komentarze: „co za kretyn”, „takim powinni zakazać wejścia na siłownię”, „śmiechowe”, „kolejny w kolejce do kalectwa”.

FAKTY
Są ćwiczenia ze starej szkoły, rzadko pokazywane, ale skuteczne. Z punktu widzenia biomechaniki czy anatomii są one zgodne ze ,,sztuką”. I nie są bardziej ryzykowne od innych ćwiczeń. Zazwyczaj są jednak trudne technicznie i nie polecane dla początkujących.

A najlepsze jest kiedy te komentarze piszą ludzie, którzy trenują takie dyscypliny jak CrossFit, który jest bardzo wymagający i trudny technicznie. Sami zazwyczaj nie spełniają standardów. Do snatcha do siadu podchodzą po miesiącu treningów, a kipping to ich jedyna możliwość na podciągnięcie się… A trenują już 2 lata.
Napierdalają intensywne treningi 5 razy w tygodniu, mając ogromne braki w mobility i stabilności, odwalają węgorze na drążku i wszystkie pseudopompki. Są jednak pierwsi do komentowania. Sami też ryzykują codziennie swoim zdrowiem, swoimi stawami, ale to jest OK. Wałkują na treningach, wpisują sobie Rx i BROŃ BOŻE ICH NIE KRYTYKUJ! Jak ktoś inny to robi to to jest „debilizm” i „głupota”. Co chwilę ich coś boli, skrzypi, ciągnie- ale zainteresują się tym.

To co widzimy w internecie jest tylko niewielkim wycinkiem rzeczywistości.

Uprzedzając też nadchodzącą gównoburzę. Nie popieram złego, nietechnicznego wykonywania ćwiczeń, ani robienia sobie krzywdy. Jeśli ktoś jest zdrowy i ma szansę ćwiczenia wykonać w pełni technicznie – powinien starać się to robić.


Autorką tekstu jest Maja Janota, która na co dzień zajmuje się fizjoterapią.

Ja natomiast wywołany się tylko częściowo do tablicy poprzez użycia mnie jako przykładu dorzucam coś od siebie. Jest to mój komentarz do mojej sytuacji, jaki wisi na blogu już od dłuższego czasu. Ale jako, że większość z was wchodzi tu przez fejsa to raczej do niego nigdy nie dotarła. Jeśli zaś chce nadrobić to zapraszam pod ten adres – http://kamiltimoszuk.pl/1-procent-to-wolny-wybor/ Może jest tam trochę emocjonalnie ale przynajmniej prawdziwie.