Foto & VideoO wszystkim

Gadanie jest spoko!

dodany przezKamil Timoszuk 27 kwietnia 2015 4 komentarze

Strefa naszego komfortu to takie mityczne miejsce, gdzie każdy z nas lubi wygrzewać swój tyłek. Przychodzą czasem jednak takie chwile i nadarzają się okazje, aby wyleźć z tego miejsca i sprawdzić czy w innej, mniej znanej ci sytuacji, dalej jesteś takim kozakiem, za jakiego się masz. Jest to prawdziwy test na posiadanie cojones.

Pewna grupa ludzi, sama z siebie czasami robi wszystko, aby rzucić się na głęboką wodę i zobaczyć czy się utonie. Jest to niewątpliwie ciekawa opcja jeśli chodzi wywoływanie u siebie adrenaliny. Trochę inaczej ma się to jednak w chwili, kiedy ktoś takie wyjście z bezpiecznej strefy proponuje ci i co gorsza daje czas na zastanowienie. Wtedy można być pewnym, że w pewnym momencie, choćby się nawet bardzo nie chciało, do głosu dojdzie głowa, która sprawi analizę owej propozycji na wiele różnych sposobów.

Tak też i było ze mną, kiedy odezwała się do mnie Patrycja i zaproponowała najogólniej rzecz biorąc współpracę Owa kooperacja miała polegać na tym, że pewnego pięknego dnia spotkam się z grupą ludzi i trochę poopowiadam im o sobie i o paru doświadczeniach z mojego życia. Moja pierwsza myśl po usłyszeniu takiej propozycji? Spoko, wchodzę w to! Druga myśl? Czy aby na pewno mam aż tyle do powiedzenia? Na szczęście jednak takich myśli nie było wiele i nie trwały one zbyt długo, bo postanowiłem po prostu się sprawdzić w nowej sytuacji. Sprawa nabrała jeszcze większej powagi, kiedy skontaktowała się ze mną Ania, która koordynowała cały projekt z ramienia Stowarzyszenie na rzecz Kultury i Dialogu 9/12. Wtedy okazało się też, że cała akcja jest trochę szersza niż na początku mi się wydawało. Wszystko dlatego, że zamiast zwykłej pogadanki do wygłoszenia, czekało mnie przygotowanie całych warsztatów. Jednak skoro powiedziało się już A, to dlaczego by nie pociągnąć tematu do końca?

Warsztaty 1

I wychodząc właśnie z takiego założenia, zacząłem zbierać wszelkie potrzebne materiały, planować, rozpisywać. Chciałem po prostu aby to było jak najbardziej profesjonalne z mojej strony, na ile to tylko jest możliwe. Mając jednak z tyłu głowy fakt, że muszę swoją osobą i wszystkim tym co zrobię i powiem w tym czasie, wypełnić prawie 5 godzin warsztatów, nie powiem aby to mnie jakoś specjalnie uspokajało. Wiem jednak, że na pewno było to motywujące do tego, aby zabezpieczyć się na wszelkie okoliczności. Słowa otuchy skierowane w moją stronę od czuwających także nad powodzeniem projektu Ani i Pawła, miały dla mnie duże znaczenie. Dla nich była to po prostu kolejna akcja, do której musieli zaadoptować świerzaka takiego jak ja 😉

Dzień warsztatów zbliżał się dużymi krokami i nie było już żadnego odwrotu. Sobotni, słoneczny poranek zwiastował to, że jest szansa na to, że będzie to zdecydowanie udany czas. Od samego rana starałem się nie skupiać specjalnie na tym co mnie czeka, ale po prostu robić swoje, aż do samych warsztatów. Po dotarciu w wyznaczone miejsce, praktycznie zaraz po wejściu zabrałem się za przygotowanie swojego miejsca pracy, czyli głównie odpalenia przygotowanej wcześniej prezentacji (Prezi.com – POLECAM!). Wszystko zadziałało prawie od razu, a więc jest pierwszy sukces! Na kolejne musiałem sobie jednak bardziej zapracować 🙂 Kiedy grupa młodych ludzi weszła do sali i w większości skierowała na mnie swój wzrok, poczułem dobitnie, że teraz wszystko leży w moich rękach. Wszystko co powiem lub zrobię, lub też jak tym pokieruję, zależy już tylko ode mnie. Z jednej strony jest to lekko stresujące, ale też i przyjemnie motywujące.

Warsztaty 3

Warsztaty 4

Kiedy jednak zacząłem mówić, tylko przez kilka pierwszych chwil na bieżąco analizowałem w swojej głowie, niemal każde wypowiedziane przez siebie zdanie. Jednak kiedy dotarło do mnie, że to nie ma większego sensu, po prostu skupiłem się na tym, aby przekazać wszystko to co sobie zaplanowałem, a przy okazji nie zanudzić tym nikogo. W tym temacie jednak nastąpiło fajne zaskoczenie, bo z moich obserwacji wynikało, że każdy na prawdę słucha. Nie sądzę bowiem, że cała grupa jest aż tak dobrymi aktorami 🙂 Zabawną chwilą była ta, kiedy na ścianie pojawił się ten poniższy slajd, a kilku osobom niemal automatycznie obsunęły się o kilka centymetrów w dół ich szczęki 😉

Warsztaty slajd

Dorzucając do tego fakt, że oczywiście pojawiło się sporo, to mogę spokojnie uznać, że zamierzony efekt został osiągnięty!

Później zaś kolejne zdania wypływały mi z ust, a czas sobie leciał i leciał. Kiedy ja się niemal dopiero rozkręciłem, okazało się że za mną było już ponad półtorej godziny. Kiedy? Jak? Nie mam pojęcia! 🙂 Tym samym też zaczęliśmy się zbliżać do tej chwili, kiedy cała grupa miała okazję po raz pierwszy (a może i nie ostatni) w życiu, spróbować na sobie czym jest CrossFit. Pogoda, która tego dnia była jak na zamówienie sprawiła, że można było skorzystać z dachu/balkonu i tam się trochę poruszać. Wszystko zaczęło się porządną rozgrzewką, po której można było przejść do omawiania kolejnych ćwiczeń, które śmiałkowie mieli wykonywać. Przysiady, pompki, brzuszki, wykroki oraz burpeesy, to niemal żelazny zestaw z jakim musi zapoznać się każdy, kto chce zacząć swoją przygodę z tym rodzajem aktywności fizycznej. Jak się też okazało, czasami ludzie, którzy na co dzień nie mają za wiele wspólnego ze sportem, dzięki swojemu zaangażowaniu i wkładanemu w to co się robi sercu, są w stanie osiągać więcej niż, te teoretycznie bardziej „uprzywilejowane” osoby typu piłkarze 😉

Warsztaty 6

Warsztaty 5

Cała grupa jednak zasłużyła na brawa i słowa uznania z mojej strony. Jeśli udało mi się w przynajmniej jednej z osób, zaszczepić ciekawość CrossFitu, to uznaję to za swój sukces.

Po tej dawce ruchu znowu przyszła na siedzenie, ale w żadnym wypadku bezczynne. Skoro tematyka warsztatów było między innymi zdrowe życie, to nie mogło tu zabraknąć tematu jedzenia. A jak najlepiej omawiać ten temat jeśli nie przy samym jedzeniu?

Warsztaty 7

Warsztaty 10

Warsztaty 9

Warsztaty 11

Tak też zaczęła się ostatnia część warsztatów, podczas której wszyscy brali czynny udział w robieniu jedzenia, a ja dalej gadałem, gadałem i gadałem. Zostałem do tego też trochę niejako zmuszony przez czas, jaki mi został, a dokładniej rzecz biorąc przez jego niedobór. Tak więc jak widać na załączonym obrazku, moje wcześniejsze obawy okazały się bezpodstawne i udało mi się zebrać odpowiednią ilość materiału aby zaciekawić nim moich słuchaczy. Nie ukrywam, że ten fakt mnie cholernie cieszy. Podobnie jak też to, że na zadane przeze mnie na koniec pytanie „czy się podobało?” wszyscy zgodnie skłamali że tak 😉

Warsztaty 12

Takim więc też sposobem zakończyłem swoje pierwsze, ale już teraz mam nadzieję, że nie ostatnie warsztaty. Nawet wracając do domu autobusem, zacząłem już analizować i zastanawiać się, co by można było jeszcze poprawić lub ulepszyć w moim wystąpieniu. To chyba też dobry dowód na to, że poza strefą moje dotychczasowego komfortu może być całkiem fajnie. Wielkie dzięki za pomoc w zrozumieniu tego, należą się zarówno Patrycji, która mnie odnalazła w internetach, oraz Stowarzyszeniu na rzecz Kultury i Dialogu 9/12, które zaakceptowało jej pomysł. Być może jeszcze kiedyś razem coś wspólnie zadziałamy!