fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Filmowe streszczenie Regionals 2016

dodany przezKamil Timoszuk 9 maja 2016 0 Komentarzy

Już w najbliższy piąte startuje szaleństwo zwane CrossFit Regionals 2016. Przez trzy weekendy z rzędu, najbardziej sprawni ludzie wyłonieni w wyniku eliminacji Open, zmierzą się w bezpośredniej rywalizacji. Organizacja CrossFit HQ ustalając treningi na tę imprezę, kolejny rok z rzędu podniosła niebywale poprzeczkę.

Od dobrych kilku już lat wiele osób zauważa, że zawody Regionals pod wieloma względami są znacznie trudniejsze aniżeli finały w Carson. I patrząc na to co w tym roku organizatorzy chcą zafundować wszystkim indywidualnym uczestnikom oraz zespołom, to nie trudno się z tym nie zgodzić. Tak jak poziom ogólnie CrossFitu idzie w górę z roku na rok, tak i poziom trudności kolejnych zawodów stara się za tym nadążyć w możliwie jak najbardziej „przystępny” sposób. Sprawdźmy więc co czeka Panie i Panów pierwszego dnia.

Pierwsze co rzuca się w oczy przy tych treningach to fakt bardzo długich time capów – 11 i 20 minut. Jak na pierwszy dzień zmagań to dosyć duże wyzwanie zarówno dla samych zawodników jak i w późniejszym czasie ich ewentualnych sztabów aby doprowadzić ich do stanu używalności w dniu kolejnym. Co do samych treningów to niewątpliwie szczególnie pierwszy WOD jest argumentem dla wszystkich tych ludzi, którzy uważają, że CrossFit zdecydowanie zwraca się w ciężarową stronę. Dla przeciwwagi pojawiają się jednak ćwiczenia gimnastyczne, ale tym razem także w wersji siłowej. Mam dziwne wrażenie, że ten stosunkowo długi 20-minutowy time cap dla bardzo wielu zawodników będzie i tak za krótki…

WOD numer 3 oraz 4 jest przedzielony zaledwie minutową przerwą, a więc śmiało go można liczyć jako jeden, choć punktowany jest oddzielnie. Co ciekawe już na początku, panie będą rzucać wall balle na taką samą wysokość jak panowie. Wiąże się to zapewne z kwestiami technicznymi, ale w dalszym ciągu jest to ewidentne podnoszenie poprzeczki. Podobnie jak i w workoucie numer 5 – 21 martwych ciągów podzielonych na 3 rundy 200-kilogramową sztangą. Jest to waga oscylująca w okolicach rekordów personalnych wielu z panów, a więc na pewno ta część będzie niezłym wyzwaniem.

Dwa ostatnie WOD-y przetestują u zawodników praktycznie wszystko. Nie zabraknie wydolności, gimnastyki czy też ciężarów. Ciężarów, które znowu idą w górę jeśli chodzi o swoją wagę. Poza tym pojawia się nowy element w postaci burpeesów z przeskokiem przez boxa. Po tak ciężkim weekendzie jest szansa, że paru zawodników podziękuje za to, że od kilku lat na tej imprezie stosuje się „gumowe” skrzynie. Dokładniej rzecz ujmując – podziękują im za to ich piszczele lub kości ogonowe.

Tak więc jak widać na załączonych obrazkach 3 dni stojące pod znakiem Regionalsów w kilku miejscach na świecie będą niezwykle emocjonujące. Jednak na rywalizacji indywidualnej zabawa się nie kończy, bowiem swoje pięć minut dostaną także zespoły. Oprócz tych swoistych minut dostaną też dobrze w kość przez to co dla nich przyszykowano.

Patrząc na te workouty osobiście widzę przede wszystkim jedno – prawdziwą zespołową rywalizację. Workouty zostały skonstruowane w taki sposób aby była to naprawdę rywalizacja zespołów, a nie indywidualności które ktoś na siłę nazwał zespołami. Jak to się niestety często na różnych imprezach dzieje. Dlatego już tutaj Regionalsy mają ode mnie plusa. I choćby dlatego już w piątek 27 maja stawię się na hali w Madrycie aby to zobaczyć. A od piątku warto zacząć śledzić jak sobie będą radzić zawodnicy w innych regionach świata. Za mną osobiście chodzi dziwne wrażenie, że w tym roku możemy mieć spory wysyp wszelkiego rodzaju niespodzianek. A to niewątpliwie będzie taka szczypta soli do i tak już dobrze doprawionej przez szefa kuchni Castro potrawy.