CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

Elektromocne wyjście z podziemia

dodany przezKamil Timoszuk 15 grudnia 2017 0 Komentarzy

Czy garażowo-piwniczny klimat crossfitowego boxa można zaszczepić wszędzie? Wielu na pewno próbuje to zrobić jednak skutki takich starań bywają różne. Na szczęście jednak są zdarzają się udane tego typu operacje, w których przeszczep przyjmuje się bez większych komplikacji.

CrossFit Elektromoc to jeden ze starszych crossfitowych boxów w Warszawie oraz całej Polsce. Miejsce o którym pewnie wielu z was już gdzieś słyszało, lub nawet miało okazję odwiedzić. Co można zapamiętać z tej miejscówki? Na pewno to, że znajduje się ona w głębokiej i ciemnej piwnicy, a dzięki temu panuje tam swojski klimat. Klimat, który jednemu pewnie pasuje bardziej, a innemu mniej. Jednak jeśli polubisz to miejsce to jest spora szansa, że będziesz tam wracać przy każdej możliwej okazji. Piszę to w oparciu o własne doświadczenia 😉

W ostatnim czasie EMC jednak zostało zmuszone do przenosin do nowej lokalizacji. Plusem dla aktywnych klubowiczów było na pewno to, że nowa miejscówka leży stosunkowo niedaleko jak na warszawskie warunki od starej. Jednak to nie to było największym szokiem w stosunku do nowego miejsca. Kiedy miałem okazję zobaczyć nowe miejsce w stanie surowym kilka miesięcy temu, to moja reakcja była podobno identyczna jak 99% osób i brzmiała ona mniej więcej tak – o ludzie, jak tu jasno! 😉 A to wszystko za sprawą tego, że CrossFit Elektromoc przeniosło się z piwnicy na 2 piętro nowopowstałego budynku usługowego. Najbardziej rzucało się w oczy to, że w nowym pomieszczeniu są okna! DUŻO okien z każdej strony 😉

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ Z EMC THROWDOWN vol. 2

Poza tym wszystkim klubowicze EMC moim zdaniem mogą się czuć mocno zadbani. Wszystko przez to, że przy okazji przenosin Łukasz Wysocki i jego ekipa, postarała się o to aby w klubie oprócz samego miejsca do trenowania znalazł się gabinet fizjo zespołu EMC Therapy, dietetyczki MedFood, a także nie prowizoryczna, a jak najbardziej na wypasie knajpa Kubek i Micha. Tam też będzie urzędować Blacha Pleasure Factory, której Instagrama powinno się zabronić oglądać w godzinach wieczorno-nocnych 😀 No chyba, że jesteście masochistami i lubicie oglądać torty rodem z piekła to wtedy droga wolna 🙂

A dlaczego o tym piszę? Po pierwsze dlatego, że cholernie lubię to miejsce. Serio, jako osoba, która nie będzie ich stałym klubowiczem (przynajmniej na razie) to w żadnym innym boxie w jakim miałem okazję być nie czułem się tak dobrze. Może to kwestia miejsca, a może ludzi ze zrytymi beretami, którzy je wypełniają? Cholera wie. Jednak to nie jest przypadek, że lubię nazywać EMC „najbardziej białostockim boxem” poza Białymstokiem. To prawie taka warszawska filia CrossFit Białystok 😉 Poza tym w ostatni weekend byłem tam z racji drugiej edycji zawodów EMC Throwdown, które uświetniały już 4 urodziny tego miejsca.

CrossFit Elektromoc z racji swojego stażu na crossfitowej mapie Warszawy oraz wypracowanej ilości klubowiczów w tym czasie, mogła się pokusić o rzecz dość rzadką. Mianowicie sobotnia rywalizacja toczyła się w aż 4 kategoriach z podziałem na kobiety i mężczyzn. Dokładniej były to kategorie Teens, Open, Beginners oraz Rx. Jedne były obsadzone mniej, inne bardziej, ale już sam fakt takiej ilości startujących osób może dać do myślenia. Tym bardziej, że wiele ogólnopolskich zawodów nie ma takiej różnorodności.

Co można powiedzieć o samych workoutach z jakimi tego dnia mierzyli się startujący? Na pewno to, że były one dobrze przemyślane, a przez to i nie przekombinowane. Jest to ważne dlatego, że wielu organizatorów takich eventów chcąc z jednej strony zaskoczyć startujących, a z drugiej wyznając zasadę „CrossFit to wszystko” często przesadza. Tutaj jednak workouty składały się tylko i wyłącznie z takich elementów jakie można spotkać w każdym normalnym treningu w boxie. Dlatego też wśród ćwiczeń były takie elementy jak burpeesy, thrustery, box jumpy, ergometry czy na przykład skakanka. Całą listę treningów jakie były tego dnia do wykonania przez startujących, znajdziecie oczywiście na Atheletes Zone. Swoja drogą to AZ fajnie się rozwija czego efektem jest ostatnio wypuszczona dedykowana aplikacja. Upraszcza ona w znacznie sprawdzanie wyników poszczególnych zawodów. Jest to na pewno wygodniejszy sposób, aniżeli sprawdzanie tego przez stronę internetową. Sama aplikacja jest płatna zaledwie 12 złotych. Jednak jeśli chcecie pobrać ją zupełnie za darmo, to macie ode mnie kod dzięki któremu pobierzecie ją za darmo. Ten kod to P49P4PBL950YHUCM7YPVJC5 i przy jego wykorzystaniu obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy 🙂

Wracając jednak do samej imprezy, to po raz kolejny okazało się, że zawody wewnątrzklubowe są idealną okazją do tego, aby każdy mógł się sprawdzić na polu walki. Między innymi dlatego też w EMC Throwdown była taka mnogość kategorii by wszyscy znaleźli swoje miejsce. Dla osób, które wolały tego dnia na to wszystko przyglądać się z boku, także była przygotowana konkurencja. Konkurencja do której także zostałem wciągnięty tylko po to aby dać plamę 😉 Polegała ona na przepłynięciu 200 metrów na wiosłach oraz zrobieniu później 10 burpeesów przez ergometr. Proste? Teoretycznie tak. Był w tym wszystkim jeden haczyk, a mianowicie zanim podeszło się do burpeesów, trzeba było wypić jedno piwo. Można było to zrobić przed wiosłami, po ich skończeniu czy nawet i w trakcie 🙂 Ja natomiast od kiedy tylko pamiętam mam awersję do piwa w każdej możliwej postaci. I to nie taką, że piwa nie lubię. Nie, ja piwa nie znoszę, a wręcz nienawidzę. Nie wiem w sumie dlaczego tak mam, bo nigdy się piwem „nie skaleczyłem” 🙂 Jednak przyjęcie taktyki wypicia piwa zaraz po wiosłach było już w założeniu skazane na porażkę. Nic więc dziwnego, że w momencie gdy niektórzy mieli już za sobą cały workout, ja byłem w prawie połowie butelki piwa. Pewnych rzeczy się jednak nie przeskoczy 😉 Dla zwycięzców poszczególnych heatów jednak szczere gratulacje 🙂

W tej prawdziwej sportowej rywalizacji w niektórych kategoriach walka trwała do ostatniej chwili. Taką kategorią była na przykład rywalizacja Rx panów, gdzie Michał Witulski starał się wydrzeć podium dla Filipa Roranta. Beskutecznie.

PEŁNA PLAYLISTA VIDEO Z EMC THROWDOWN vol. 2

Jednak nie tylko na czele stawki trwała prawdziwa walka. Wielu zawodników przez cały dzień zawodów starało się pokonywać tak samo rywali jak i samych siebie. Idealnym przykładem takiej postawy była Agata Piejak, która swoje pierwsze pullupy zrobiła kilka dni przed zawodami. W finale jednak nie było zmiłuj i trzeba było zmierzyć się z tym skillem. Przy wielkim wsparciu kolegów i koleżanek z boxa. Community jak w mordę strzelił 🙂

Tak sobie teraz myślę, że gdyby na tych zawodach było przyznawane moje wyróżnienie, to Agata byłaby murowaną kandydatką do jego zgarnięcia.

Takim też sposobem ostatnie crossfitowe zawody w tym roku na jakich miałem przyjemność być przeszły do historii. Po momentami dość burzliwej dekoracji zwycięzców, nastąpiło kilka przemów z których wniosków jest kilka. Te zaś najważniejsze mówią o tym, że hasło jakie noszą dumnie na swoich koszulkach klubowicze EMC czyli „Wyszliśmy z podziemia” jest całkowitą prawdą. Poza tym też hasło „Elektromoc to nie miejsce – to ludzie” sprawdziło się w 100 procentach. Bo nawet w najbardziej wypasionym pomieszczeniu w którym ktoś zechce otworzyć boxa, nigdy nie będzie dobrze, jeśli nie będzie ono wypełnione pozytywnymi ludźmi. A na niedobór takowych EMC narzekać zdecydowanie nie może 😉