fbpx
Foto & VideoO wszystkim

Dziewczyna z pazurem

dodany przezKamil Timoszuk 3 stycznia 2019 0 Komentarzy

Wiele osób wyznaje zasadę pod tytułem „Nowy rok, nowy ja”. Ja natomiast jestem bardzo daleki od takiego podejścia. Głównie dlatego, że to by znaczyło, że w starym roku było coś ze mną nie tak. A poprzedni rok był dobry, a chwilami nawet zajebisty, czego dowodem jest dzisiejszy materiał.

Odkąd zacząłem publikować tutaj na blogu swoje poczynania w temacie fotografii pozasportowej, to udało mi się zaskoczyć kilka osób. Wnioskuję to po reakcjach w komentarzach – głównie na FB czy Instagramie. Dostałem też kilka wiadomości od was, których głównym przesłaniem było to, że osoba pisząca „nie znała mnie od tej strony” 🙂 Odbieram to jako komplement, na który bardzo często mam ochotę odpowiedzieć – ja też siebie dopiero poznaję. Bo mój poprzedni rok w ogromnym stopniu stał właśnie pod kątem właśnie poznawania wielu nowych rzeczy, uczenia się jak sobie radzić z wieloma sprawami i stawiania się we wcześniej nieznanych sytuacjach. Jeszcze jakiś czas temu najszybciej bym powiedział, że coś takiego mnie głównie stresuje. A dziś? Dziś mnie to najbardziej jara.

Jak jednak wywoływać takie uczucie w taki sposób, aby finalnie prowadziło to do czegoś fajnego? Wydaje mi się, że głównym założeniem jest mieć dobre intencje. Czyli chcieć zrobić coś takiego co sprawi przyjemność zarówno mi, jak i wszystkim osobom, które także wezmą w tym udział. I dziś napiszę, a następnie pokażę wam przykład na to, że to jest możliwe i że to po prostu działa. I to nawet w takich sytuacjach, kiedy patrząc na to z boku, wydaje się coś nawet creepy 🙂

Bohaterkę dzisiejszego tekstu „poznałem” w najbardziej nowoczesny sposób jaki chyba tylko można, czyli poprzez Instagrama. Jej zdjęcia zaczęły mi się pojawiać, gdyż sam Instagram zaczął mi je wrzucać na moją główną ścianę. I do dziś w sumie nawet nie wiem dlaczego i z jakiego klucza Ewelina się pokazała na moim telefonie. Podejrzewam jednak, że miała coś z tym wspólnego geolokalizacja. Tak czy siak, zdjęcie które zobaczyłem sprawiły, że pojawił mi się w głowie pomysł postawienia tej kobiety przed moim obiektywem. I niby w takiej chwili droga jest już prosta, czyli trzeba po prostu napisać. Jednak znając podejście wielu dziewczyn, które się takich wiadomości nie tyle boją, co bardziej je zlewają, kawałek pracy do wykonania jeszcze był. Jak się okazało całkiem przyjemnej pracy 🙂

Po szybkiej wymianie wiadomości okazało się, że moja dotychczasowa praca/działalność fotograficzna jest całkiem pomocna. W takim sensie, że nie jestem jakimś nołnejmem albo innym zbokiem z niecnymi zamiarami 😉 Zresztą w jej przypadku potwierdziło się też to, że jest coś takiego, że jeden typ człowieka potrafi przyciągać podobnych do siebie. Stwierdzam to po niespodziewanej rozmowie telefonicznej z Eweliną w środku nocy, podczas której większość czasu ona przepraszała że dzwoni, a ja przekonywałem ją, że to żaden problem 😀 Robiłem to jednak na tyle skutecznie, że udało nam się spotkać.

I spotkaliśmy się w miejscu, które cholernie lubię w swoim mieście. Miejscu które moim zdaniem jest cholernie fotogeniczne. Poza tym przy odrobinie szczęścia i wyczucia, można tam wykreować bardzo ciekawe sytuacje. Bo jadąc w do miejsce z longboardem na plecach (dwa razy o mały włos o słup nie zawinąłem), załatwionym na tę sesję, przez myśl mi nie przeszło, że w naszych zdjęciach weźmie przez chwilę udział Patryk Teul – wielokrotny Mistrz Polski BMX.

W tym miejscu wielkie dzięki dla niego, za możliwość przerwania jego treningu i wykorzystania jego nieprzeciętnych umiejętności do naszych zdjęć. To też kolejny dowód na to, że czasami trzeba mieć trochę szczęścia w życiu, aby znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie.

Sama Ewelina zaś okazała się dokładnie taką osobą jaką podejrzewałem że jest od tego pierwszego telefonu. Trochę szalona, trochę zakręcona ale przede wszystkim pozytywna i otwarta. I z takimi osobami, nawet pomimo ich małego doświadczenia pracuje się świetnie. Nic więc dziwnego, że nie wiadomo kiedy minęły nam wspólnie spędzone prawie 4 godziny.

Co udało nam się przez ten czas zrobić? Sprawdźcie pod spodem!

Nie omieszkałem rzecz jasna zapytać też głównej zainteresowanej o jej wrażenia z naszego spotkania.

Zacznę od tego, że nie jestem profesjonalną „modelką”, tylko zwyczajną, szaloną kobietą. Pamiętam kiedy pierwszy raz stanęłam przed obiektywem koleżanki, która twierdziła że mam to coś co przyciąga uwagę – elastyczność jak i tajemniczość. Przekonała mnie wtedy i wyszło parę fajnych zdjęć. Stawanie przed obiektywem traktuję jako odskocznię i wyrażenie siebie jako osoby, bo z fotografii można zobaczyć naprawdę wiele emocji.

Kamila poznałam przypadkiem, a dokładnie na Instagramie, któregoś dnia napisał do mnie aby spróbować zrobić ciekawe zdjęcia. Temat był dowolny, a więc miałam pole do popisu aby spełnić swoje „marzenia” zdjęciowe 🙂

Tu też przyszedł wyczekiwany dzień. Z Kamilem od razu złapałam wspólny język, a to jest ważne aby nie czuć skrępowania przy wspólnej współpracy. Jest to wspaniały, wartościowy mężczyzna, którego cieszę się że mogłam poznać i stworzyć ciekawą historię zdjęć 😉 Kamilu dziękuję Tobie za to kim jesteś. Mam nadzieję, że jeszcze będziemy mieli okazję razem współpracować i stworzyć coś równie ciekawego jak tamtego dnia.

Takie zdania jak te powyższe, w ubiegłym roku były dla mnie bardzo ważne. W największym stopniu dlatego, że dawały mi mega kopa aby próbować robić to co robię – jeszcze mocniej i jeszcze szerzej. Bo OK, jeśli przed obiektywem staje ktoś kogo znasz na przykład od lat, to później jego ewentualne słowa pochwały są na pewno ważne i wartościowe. Ale ja z tyłu głowy czasami mam jeszcze wątpliwość, czy aby na pewno taka opinia nie bazuje na naszej znajomości. Jednak gdy pisze to osoba którą widzę na zdjęciach po raz pierwszy, to nie widzę w sumie powodów aby ktoś taki miałby mi ściemniać 😉 Zresztą ja zawsze wychodzę z założenia, że prawda jest ważniejsza niż przyjemne kłamstwo.

Dlatego życzę wam na 2019 rok samych prawdziwych opinii, które nawet jeśli nie będą najmilsze, to dadzą wam kopa do działania!