CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Czy to już raj?

dodany przezKamil Timoszuk 1 lutego 2017 0 Komentarzy

Polska zima to zjawisko, które nie do końca lubię mówiąc bardzo ogólnie. Szczególnie w takiej formie w jakiej jest teraz czyli praktyczny brak śniegu, ziemia skuta w wielu miejscach lodem, a do wiosny jeszcze spory kawał czas. Dlatego dobrze jest sobie uprzyjemnić taki czas fajnymi obrazkami z miejsca przypominającymi raj.

CrossFit to jedna z tych aktywności fizycznych, która wręcz przebojem zaczęła zdobywać rynek. Po pierwszej fali, która przetoczyła się przez Amerykę i dużą część reszty świata, ta druga, wcale nie jest mniejsza. I to dzięki niej na chwile obecną boxy crossfitowe możemy znaleźć zarówno w wielkich metropoliach jak i na małych wysepkach pośrodku samego oceanu.

Mi zdarza się czasami podróżować palcem po crossfitowej mapie świata i odnajdywać takie miejsca, których bym nigdy nie posądzał o to, że znajdę tam CrossFit. Jednym z moich ostatnich tego typu odkryć są Hawaje i tamtejszy box CrossFit Oahu. Nie jest to jednak typowe miejsce z przynajmniej dwóch powodów. Pierwszym z nich jest to, że w tym roku CrossFit Oahu będzie obchodzić swoje 13-lecie, co czyni go jednym z najstarszych takich miejsc na świecie. Poza tym pod tą nazwą, znajduje się aż 5 różnych boxów, do których masz wstęp po zakupieniu jednego karnetu. Na cały ten zestaw miejscówek składają się – CrossFit Oahu (Honolulu), CrossFit Kailua, CrossFit Waipio, CrossFit Kaneohe oraz CrossFit Pearl City.

A dlaczego te właśnie boxy tworzące jedną społeczność na Hawajach są wyjątkowe? Głównie przez swoje położenie. A szczególnie jeden z nich, mianowicie CrossFit Kailua. Box na który natrafiłem dzięki jego kontu na Instagramie, gdzie właściciele pokazują jego piękno.

Ktoś powie, że to nic nie znaczący drobiazg, bo czy na Hawajach, czy w Białymstoku czy innym Pierdziszewie, trenuje się przecież tak samo. I po części zgoda. Ale też po części nie wiem jak wy, ale ja bym chętnie potrenował w takich właśnie okolicznościach przyrody na drugim końcu świata. Bo mam wrażenie, że takie burpeesy czy inne cleany bolą w takim klimacie jakby trochę mniej 😉 Poza tym w stosunkowo niewielu miejscach na świecie jest możliwość potrenowania na przykład na plaży. Tę możliwość sami właściciele starają się jak najbardziej wykorzystywać na różne sposoby.

Po co to pokazuję?

Z jednej strony po to by pokazać coś ciekawego i innego niż do tej pory.
A z drugiej żeby osłodzić sobie i wam tę zimę w Polsce, która wydaje się nie mieć końca 😉