fbpx
O wszystkim

Cudze chwalicie, swego nie znacie

dodany przezKamil Timoszuk 5 maja 2015 0 Komentarzy

Polska jest bardziej różnorodnym krajem, niż większości z nas się wydaje. Czasami zamiast szukać gdzieś odległych krain i krajów na świecie, warto rozejrzeć się dookoła, bo być może niemal pod nosem mamy miejsca, które po prostu warto zobaczyć. Podlasie jest tego całkiem dobrym przykładem.

Kiedy w niedzielne popołudnie kręciłem samotnie swoją trzycyfrową liczbę rowerowych kilometrów, miałem wystarczająco dużo czasu na to aby sobie trochę pomyśleć. Pomyśleć o wielu bieżących sprawach, jak i być może przyszłych planach, które warto być może wprowadzić w życie. Plusem też tej wyprawy było to, że nie zakładałem sobie z góry twardo wyznaczonej trasy, a chwilami działałem na zasadzie impulsu. Owym impulsem zaś była bardzo często jakaś mijana przeze mnie polna bądź leśna droga, która nie wiadomo dokąd prowadziła. Tego dnia nie była to jednak jej wada, a bardzo znacząca zaleta, która wręcz zachęcała mnie do sprawdzenia gdzie mnie zaniesie. W efekcie tego, zobaczyłem kilka fajnych miejsc, których nigdy dotąd nie miałem okazji zobaczyć. Nie widziałem, a jakby nie patrzeć mieszkam w tym regionie już tych kilkadziesiąt lat.

Dlatego też moje kompletnie niezobowiązujące postanowienie na ten rok polega na tym, aby w każdej wolnej chwili zobaczyć tego mojego Podlasia trochę więcej niż do tej pory. Zobaczyć go z chyba najlepszej możliwej w tej chwili dla mnie pozycji, czyli pozycji rowerowego siodełka 😉 I między innymi w ramach tego postanowienia już w najbliższy weekend wybieram się na dwa rajdy rowerowe po Podlasiu.

Pierwszy z nich to inicjatywa Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej, której głównym celem będzie promocja regionów Sokólszczyzny. Jest to o tyle ciekawa propozycja, że oprócz samego pedałowania po tamtejszych okolicach, będzie możliwość zobaczenia jeszcze kilku innych, mam nadzieję, że ciekawych rzeczy. Czego dokładnie? Tutaj zamiast przepisywać plan rajdu, po prostu wam go przekleję.

„Rajd rowerowy rozpocznie się w Białymstoku skąd uczestnicy przejadą pociągiem do Sokółki. W Sokółce planowane jest zwiedzanie Kościoła pw. Św. Antoniego słynącego z cudu eucharystycznego, Muzeum Ziemi Sokólskiej mieszczącego się w XVIII wiecznym budynku  z działem poświęconym Tatarom Polskim, gdzie odbędzie się pokaz rękodzieła ludowego – tkactwo dwuosnowowe. Następnie uczestnicy zwiedzą XIX wieczną cerkiew pw. Aleksandra Newskiego i przejadą rowerami w kierunku Malawicz Górnych poznając różnorodność kulturowa i historyczną okolicy. W Gospodarstwie Agroturystycznym obędzie się pokaz wypieku tradycyjnego chleba z poczęstunkiem.

Kolejnym przystankiem na trasie będą Bohoniki a tam bliskie spotkanie z kulturą tatarską – zwiedzanie mizaru, meczetu, opowieści przewodnika. Po obiedzie planowany jest powrót do Sokółki a z Sokółki do Białegostoku.”

Tak więc wszystko wskazuje na to, że będzie dość mocno regionalnie i ludowo. Czy to dobrze, to się okaże w praktyce. Jednak zawsze to będzie coś nowego, czego raczej sam z własnej woli bym nigdy nie zobaczył. A jak dobrze wiadomo – nowe doświadczenie i nowe wiadomości zawsze dobrze mieć 😉

Natomiast już dzień po tej wyprawie, szykuje się kolejna, w której nie do końca wiem czy wezmę udział, ale gdzieś tam z tyłu głowy wstępny plan jest. Wszystko to za sprawą wydarzenia jakim będzie rajd o nazwie „Błyśnij na rowerze”. Ten natomiast jest jednym z elementów kampanii o nazwie „Sam zadbaj o swoje bezpieczeństwo”, która trwa już jakiś czas. Co o tym wydarzeniu piszą na swojej stronie internetowej sami organizatorzy?

„Rajd rowerowy „Błyśnij na rowerze” jest elementem kampanii społecznej „Sam zadbaj o swoje bezpieczeństwo” i skierowany jest do wszystkich miłośników dwóch kołek, którzy chcą wspólnie rozpocząć tegoroczny sezon rowerowy.

W sobotę 9 maja o godzinie 10.00 spotykamy się przed budynkiem Centrum Nowoczesnego Kształcenia (ul. Zwierzyniecka 16) by wspólnie przejechać głównymi ulicami Białegostoku. Tradycyjnie chcemy przypominać, że rower to nie tylko sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu, ale to przede wszystkim wygodna i tania alternatywa dla transportu samochodowego

Pragniemy popularyzować bezpieczną turystykę rowerową, aktywny wypoczynek oraz poznawanie terenów leśnych Nadleśnictwa Dojlidy.

Trasa rajdu liczy 23 kilometry, prowadzić będzie ulicami Białegostoku, wokół Lasu Pietrasze, z metą w szkółce leśnej „Orzechówka”. W OSP w Jurowcach przewidziano postój na regenerację sił. Na mecie organizatorzy zaplanowali ognisko oraz gry i zabawy z nagrodami takimi jak: zaproszenia do kina, teatru, opery czy restauracji oraz akcesoria rowerowe.

Uczestnictwo dzięki wsparciu sponsorów jest bezpłatne. W rajdzie mogą wziąć udział tylko osoby zarejestrowane, które otrzymały potwierdzenie uczestnictwa. Wymagania dodatkowe – pozytywna energia na trasie.”

Wszystko pięknie ładnie, jednak obserwując to co działo się podczas samej rejestracji do rajdu, oraz tuz po jej zakończeniu, daje podstawy, do tego aby mieć pewne wątpliwości czy uda się to wydarzenie od strony organizacyjnej. Mi osobiście udało się zarejestrować na ten rajd, ale z tego co widziałem to sporo osób tego szczęścia już nie miało. I to oczywiście musiało wywołać pewne uzasadnione poruszenie. Zresztą co będzie w chwili, gdy zechce dołączyć do grupy zarejestrowanych rajdowiczów, ktoś z zewnątrz? Zostanie on wyproszony? Poza tym przeglądając trasę oraz plan tego rajdu, moją uwagę zwrócił na przykład fakt, że rajd kończy się jakby nie patrzeć ale w lesie, dosłownie. Dokładniej rzecz biorąc to na terenie szkółki leśnej „Orzechówka” w Ponikłej. Wprawdzie nigdy na takim rajdzie jeszcze nie byłem, ale jest to dosyć zastanawiające, że po dojechaniu na miejsce, każdy będzie wracał na własną rękę. Czy jakiś bardziej doświadczony rowerzysta i rajdowicz napisze mi na przykład w komentarzu, czy to jest regularna praktyka większości tego typu imprez? Nie to, żebym się bał sam wracać, ale w dalszym ciągu wydaje mi się to trochę dziwne 🙂

Tak czy inaczej, nie zamierzam tutaj podważać planów i pomysłów organizatorów obydwu najbliższych imprez. Liczę na to, że zarówno piątek, jak i część soboty, będzie to dobrze spędzony czas. Fajnie by też było, aby pogoda dopisała, i nie trzeba było się zmagać przede wszystkim z opadami deszczu, który zostanie chyba na zawsze największą zmorą każdego rowerzysty. Z całą resztą można sobie spokojnie poradzić, zabierając ze sobą na każdy tego typu wypad jedną rzecz – pozytywne nastawienie. Co też zamierzam uczynić 😉