CrossFitFoto & VideoO wszystkimZawody & Eventy

CrossFit przychodzi ze wschodu

dodany przezKamil Timoszuk 24 listopada 2014 0 Komentarzy

6 miesięcy – Tyle dokładnie potrzeba czasu, aby od powstania pomysłu, zrealizować jeden najbardziej śmiałych projektów w polskim CrossFicie. Efektem pracy kilku osób było spełnienie przede wszystkim ich śmiałych marzeń, aby w Białymstoku pojawił się CrossFit na najwyższym poziomie. W efekcie tego powstała impreza o nazwie Amarok East Side Challenge!

Podlasie wraz ze stolicą w Białymstoku jest stosunkowo młodym ośrodkiem jeśli chodzi o funkcjonowanie CrossFitu na terenie naszego kraju. Jest kilka miejsc w Polsce, gdzie tradycje tej dyscypliny sportu są znacznie dłuższe. Na Podlasiu jednak grupa zapaleńców od ponad już roku, robi wszystko w tym kierunku, aby nie sam czas funkcjonowania o nich świadczył, a efekty ich ciężkiej pracy oraz zadowolenie każdego kto ma tylko ochotę dołączyć do tego zjawiska. To między innymi też dzięki pomocy różnych ludzi z właścicielem firmy Amarok Nutrition na czele, w minioną sobotę doszła do skutku nietuzinkowa impreza o nazwie Amarok East Side Challenge. Jej głównym założeniem już od samego początku było wyłonienie najbardziej wysportowanego człowieka w Polsce. Czy ta sztuka się udała? W dużej mierze tak.

 

Aby dostać się do zawodów o łącznej puli nagród o wartości 10 tysięcy dolarów trzeba było przejść tradycyjne już w CrossFicie eliminacje. Te oczywiście polegały na wykonaniu oraz nagraniu dwóch treningów, a następnie oczekiwaniu na znalezienie się na oficjalnej liście zawodów. Jak się okazało, wieść o takiej imprezie jak AESC wyszła poza granice Polski, ponieważ swoje wideo przesłali także dwaj zawodnicy, którzy w tym roku zajęli 9 i 10 miejsce podczas Regionals CrossFit Games. Will Kane oraz David Shorunke oczywiście swoimi wynikami nie tylko zakwalifikowali się do imprezy głównej, ale także i z miejsca zostali jednymi z głównych faworytów do jej wygrania. Niestety wyzwania nie podjął najlepszy Polak, który w tym roku jako pierwszy w historii zadebiutował na Regionalsach czyli Bartek Lipka. W Białymstoku pojawił się on tylko w roli kibica. Dobrego imienia polskiego CrossFitu bronili za to inni, równie znakomici zawodnicy i rzecz jasna zawodniczki. Od samego początku było wiadomo, że sportowych emocji na pewno nie zabraknie.

 

W hali 1 Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku prace nad tym aby impreza się udała trwały już od późnego piątkowego popołudnia. To właśnie też wtedy zaczęli do Białegostoku zjeżdżać nie tylko zawodnicy z różnych stron Polski ale także towarzyszący im kibice oraz wystawcy. Wystawcy, którzy podczas zawodów mieli okazje zachęcić do skorzystania z ich oferty wielu osób. Każdy mógł sobie pooglądać i przetestować zarówno sprzęt do uprawiania sportu, ciuchy z butami na czele, zjeść coś dobrego i przede wszystkim zdrowego czy też zapoznać się z ofertą suplementów głównego sponsora zawodów. Jeśli komuś było jeszcze mało, to była także tradycyjna możliwość nabyć drogą kupna pamiątkowe koszulki z logiem AESC lub też gospodarza tego eventu czyli CrossFit Podlasie. Innymi słowy – do wyboru do koloru.

AESC 4

Jednak to co ściągnęło niesamowicie dużo ludzi tego dnia do hali, były to przede wszystkim zawody. Kilkudziesięciu uczestników tej zabawy, już dzień wcześniej poznało dwa treningi z którymi musieli się zmierzyć podczas zawodów.

AESC 3

Przeglądając komentarze w kilku miejscach w internecie tuż przed zawodami, można było wyczuć lekkie rozczarowanie jeśli chodzi o wagę ciężarów jakie organizatorzy zaaplikowali zawodnikom. To jednak już chyba taka polska przypadłość, że gdy nie ma na sztandze pokaźnej liczby talerzy, to wiele osób niemal z urzędu czuje się rozczarowana. Jak się jednak okazało w praktyce, nie trzeba wiele aby mieć problemy w wykonaniem danego treningu. Nie każdy z zawodników ukończył w wymaganym czasie swoje zmagania co potwierdzało tylko to, że niektóre treningi wyglądają prosto tylko na papierze. Problemów z tym jednak nie mieli główni faworyci zawodów.

Te wyniki pokazały już w pierwszej chwili, że Amarok East Side Challenge mogą być korespondencyjnym pojedynkiem Anglików z Polakami. Wiele osób na trybunach szczególnie była zadziwiona postawą Willa Keana, który nie wygląda jak jakiś fenomenalny atleta. Szczególnie gdy stoi ramie w ramię ze znacznie lepiej zbudowanymi czy umięśnionymi kolegami. To jest jednak piękno CrossFitu, że wygląd tu nie ma często większego znaczenia. Liczy się bardziej serce do walki, zaangażowanie w to co się robi przez danego zawodnika czy też po prostu charakter. Tego dnia można to było zobaczyć wielokrotnie.

AESC 5

Autorem takich kapitalnych fotek jest Wojtek Paliwoda czyli BurnWater.pl

Drugi trening był tego niemal flagowym przykładem. To właśnie podczas niego zawodnicy byli wystawieni na próbę zarówno wydolnościową jak i też siłową. Wiosła w połączeniu z burpeesami i skrzynią oraz sztangą ważącą 120 kilogramów potrafiły wykończyć każdego. Jednak nie bohatera tego WOD-a czyli Łukasza Głuszynskiego reprezentującego CrossFit Podlasie. Ten niewielki wzrostem ale wielki sercem zawodnik był drugi z całego grona Polaków! Nawet ciężsi o kilkadziesiąt kilo i wyżsi o ponad głowę rywale, mogli tylko przyklasnąć takiej postawie. Końcówka WOD-a, kiedy duża część hali mentalnie pomaga Łukaszowi i liczy mu kolejne powtórzenia, u wielu osób spowodowała ciarki na rękach i nie tylko 🙂

Mały wielki człowiek – Nic dodać, nic ująć!

Panie tego dnia, jednak także nie próżnowały. Pomimo tego, że do Białegostoku nie przyjechały wszystkie zawodniczki jakie wyrażały takie wstępne chęci, to i tak na brak rywalizacji nie można było narzekać. Gwarancją takich emocji były takie zawodniczki jak Joanna Luty, Dobrosława Kucharzak czy też kilka innych równie silnych zawodniczek. Warto więc było nie opuszczać sali przez niemal cały dzień i przyglądać się także rywalizacji płci pięknej.

Wnioskując z kilku rozmów jakie odbyłem tego dnia podczas trwających zawodów, otworzyły one oczy wielu osobom na to, że CrossFit jest dla każdego. Nie jest to bynajmniej domena tylko napakowanych sztucznie panów, którzy ruszają się jak wóz z węglem. Jest to oczywiście coś niemal przeciwnego, ale o czym wiele osób do tego czasu nie wiedziało. Tak więc jak widać, takie imprezy potrafią też pełnić formę edukacyjną, a nie tylko czysto rozrywkową. Takie efekt powinien być korzystny dla całego środowiska CrossFit w naszym kraju.

AESC 8

Po dłuższej przerwie na jaką wielu z zawodników sobie solidnie zapracowało, przyszedł czas na półfinałowe zmagania. Impreza, która była zaplanowana i co ważniejsze prowadzona niemal z zegarkiem w ręku, z każdą kolejna minutą ściągała też do hali coraz większe tłumy kibiców, które sprawiały, że czuć było niemal w powietrzu atmosferę sportowego święta. Duża też w tym zasługa pioniera CrossFit w Polsce czyli Bartka Macka z CrossFit Mokotów, który wcielił się tego dnia w rolę „wodzireja”. Funkcja ta była o tyle ważna, że wymagała nie tylko zapowiadania kolejnych zawodników i konkurencji, ale także i edukacji publiczności na temat tego co w danej chwili oglądają. Jest to o tyle ważne, że zawsze znacznie lepiej się ogląda coś co się rozumie. Na ten aspekt kibice także więc nie mogli narzekać. Mogli za to spokojnie skupić się na półfinałach w wykonaniu zarówno pań jak i też panów. A tu było i gimnastycznie i ciężarowo.

AESC 1

Z boku szczególnie piłki lekarskie wyglądają bardzo niepozornie. Jednak ta niepozorność kończy się wtedy, kiedy trzeba samemu przerzucić wielokrotnie ten gumowy ciężar. Jednak taki właśnie jest CrossFit – spodziewaj się niespodziewanego!

Walka panów w samej końcówce to było coś, co wielu osobom podniosło tętno i sprawiło, że ręce same składały się do oklasków. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, co czeka wszystkich w finale. Tam natomiast ekipa organizująca zawody postanowiła po prostu pojechać po bandzie i zafundować wszystkim, jeden z najcięższych do wykonania WOD-ów na jakichkolwiek zawodach w Polsce. Była to też pośrednia odpowiedź na pozbawione trochę sensu zarzuty, że wcześniejsze workouty były zbyt lekkie. Tak więc skoro miał być ogień, tak więc był!

AESC 2

Squat snatche, squat cleany i bar muscle upy w jednym WOD-zie? Takie rzeczy tylko na Amarok East Side Challenge!

Na pierwszy ogień poszły tradycyjnie już panie.

Oglądanie tej rywalizacji z boku, było czymś wyjątkowym. Z jednej strony każda z pań walczyła na maksimum swoich możliwości i dawała z siebie wszystko pomimo, że przez cały dzień zapas energii został mocno uszczuplony. Z drugiej jednak strony, ambicja, motywacja i adrenalina sprawiło, że zostały przekroczone granice. Idealnym tego przykładem jest Joanna Luty, która tego wieczora dokonała rzeczy naprawdę niebywałej i podczas finałowej rywalizacji zrobiła swoich pierwszych w życiu aż 12(!) bar muscle upów. 12! To jest prawdziwa magia rywalizacji na zawodach. Wprawdzie żadnej z pań nie udało się skończyć treningu w założonym czasie, ale i tak widowisko było naprawdę przednie. Był to jednak przedsmak rywalizacji panów, gdzie naprzeciwko siebie stanęli najlepsi z najlepszych tego dnia.

Will Kane swoją postawą zarówno w ostatnim WOD-zie, jak i też przez cały dzień, nie pozostawił żadnych złudzeń kto jest tego dnia najlepszy. Zaraz za nim uplasował się jego kolega z Anglii czyli David Shorunke. Zawody w Białymstoku była to niepowtarzalna okazja aby zobaczyć zawodników reprezentujących taki poziom. Obserwując ich wiele osób mogło sobie uświadomić ile jeszcze pracy trzeba w włożyć w to, aby dorównać temu poziomowi. Nie oznacza to jednak tego, że żaden z Polaków nie zasłużył na brawa. Wręcz przeciwnie, słowa uznania należą się wszystkim, którzy zostawili tego dnia na „boisku” w Białymstoku litry potu, pozrywane odciski czy też po prostu serce.

AESC 6

To dzięki takiej postawie, nikt kto zawitał do hali 1 LO w stolicy Podlasia nie miał prawa żałować swojej decyzji. Atmosfera sportowego święta i sportowej zabawy udzieliła się wszystkim, a to sprawiło, że było momentami niemal magicznie. Zresztą oczywiście ja jestem mocno subiektywny oceniając to wszystko co działo się w moim rodzinnym mieście, ale jestem z tego autentycznie dumny. Jestem zadowolony też z faktu, że to wszystko zasługa bliskich mi osób, a ja byłem jakąś częścią tego całego wydarzenia. Białystok po raz kolejny podniósł poprzeczkę, do której fajnie by było aby kolejne imprezy i kolejne miasta doskakiwały, a nawet przeskakiwały. Dla dobra nas wszystkich. Wszyscy chętni do podjęcia tego wyzwania mają teraz praktycznie rok na to aby to zrobić, bo już za 12 miesięcy kolejna edycja Amarok East Side Challenge 😉

AESC 7

GALERIA ZDJĘĆ Z AESC

PLAYLISTA FILMÓW NA YOUTUBE Z AESC