CrossFitLudzieO wszystkim

CrossFit i kettle stawiam na równo

dodany przezKamil Timoszuk 10 września 2015 1 Komentarz

W polskim środowisku CrossFit nie brakuje wszelkiej maści różnorodności – miejsc, ludzi czy też poglądów. Jednak aby to zobaczyć i sprawdzić na własnej skórze, to trzeba jeździć, poznawać i przede wszystkim rozmawiać. A jak już rozmawiać to z pozytywnymi ludźmi, takimi jak na przykład Bronisław Olenkowicz.

Bronek w Polskim środowisku CrossFit istnieje praktycznie od samego początku. Można by powiedzieć, że jest on z tej pierwszej fali zawodników, którzy zainteresowali się tym rodzajem aktywności i dzięki temu, dziś można by nawet powiedzieć, że jest on weteranem. Jednak patrząc na jego wyniki i osiągane rezultaty, to nie jeden nowicjuszy w temacie CrossFit chciałby dotrzeć do takiego miejsca w jakim jest teraz Bronisław. Jest to też postać nietuzinkowa ze względu na to, że jego aktywność nie ogranicza się jedynie do CrossFitu, ale także zahacza i o kettle, które w jakimś stopniu dzięki CrossFitowi zyskały na popularności. I to właśnie przy okazji wizyty Bronka na Podlasiu, a dokładniej Bielsku Podlaskim przy okazji Kettlebell HardStyle Challenge 2015, mieliśmy okazję wymienić kilka słów, które możecie przeczytać poniżej. Zapraszam!

Bronisław Olenkowicz 0

Co było w twoim przypadku pierwsze – CrossFit czy kettle?

– Kettle zdecydowanie, bo już jakieś 5 lat temu. Pojawiły się one w chwili, gdy robiłem kurs trenera personalnego w trakcie moich studiów. I tam podczas jednego z tych weekendów w Gdańsku, miałem taki weekend z kettlami u Leona, prawdziwej polskiej legendy w tym temacie. Tam złapałem pierwszą zajawkę, a później zacząłem sam czytać na ten temat i szkolić technikę. Natomiast dopiero rok później gdzieś tam znalazłem CrossFit.

I co w tej chwili jest dla Ciebie ważniejsze?

– Postawiłbym chyba obie aktywności na równo. Tak jak w podnoszeniu ciężarów jakimś odłamem są kettle, to ja zdecydowanie bardziej trenuję je metodą HardStyle, która ma bardzo podobne założenia co CrossFit. Tak więc można też powiedzieć, że cały czas trenuję to samo.

Bronisław Olenkowicz 1Jaka jest więc różnica pomiędzy tymi klasycznymi kettlami, a metodą HardStyle?

– Tak samo jak z podnoszeniem ciężarów, gdzie masz dwubój. W klasycznych kettlach polega on na tym, że najpierw przez 10 minut masz rwanie, a później przez 10 minut jest podrzut. Profesjonaliści przeważnie rwą jedną 32-kę, a podrzucają dwa takie same kettle. W przypadku rwania można raz zmienić rękę, a w podrzucie nie ma możliwości odstawienia kettli. Są tam też trochę bardziej przystosowane kettle z cieńszą rączką, tak aby było je trochę wygodniej trzymać. I to jest sport. Natomiast ten HardStyle jest tak jakby treningiem funkcjonalnym z wykorzystaniem kettli. Natomiast założenia treningowe są dokładnie takie same jak w CrossFicie i te same cechy naszego ciała chcemy dzięki temu rozwijać. I właśnie też dzięki temu tak fajnie mi się to zazębia z CrossFitem. Jest to tez jednak inny ciężar, inny środek ciężkości i przez to też bardzo fajnie rozwija. Można tym w bardzo dobry sposób rozwinąć swoją mobilność przysiadu czy też barków.

Czy jednak trening CrossFit nie jest bardziej ogólnorozwojowy?

– Jest, generalnie jest. Jednak tak jak mówię, trenowanie z kettlami metodą HardStyle jest to jako dodatek do wszystkiego. To nie jest tak, że możesz trenować tylko to, bo na dłuższą metę tak się po prostu nie da.

Widać to chyba dobrze po zawodach, gdzie masz tylko 4 konkurencje i nic poza tym.

– Dokładnie tak jest. Oczywiście możesz próbować jeszcze coś tam urozmaicać, ale to nie o to w tym wszystkim chodzi. Jest to jednak bardzo dobra forma aktywności fizycznej dla osób, które przez wiele lat nic ze sobą nie robiły. Głównie dlatego, że dzięki temu można wzmocnić swój cały core, brzuch i poprawić ogólną sylwetkę i postawę ciała. CrossFit jednak w ogólnym rozrachunku tak jak mówisz jest o wiele bardziej rozwojowy, jednak wplatanie w to wszystko kettli moim zdaniem jest super. Bo dzięki też temu, znacznie łatwiej jest osobę ćwiczącą nauczyć później różnych rzeczy.

Jakbyś natomiast ocenił polską scenę CrossFit z Twojego punktu widzenia? Czy obecny jej stan to jest jej kres możliwości czy może widać jeszcze jakąś szansę na rozwój?

– Zaczynając od samej ilości boxów w naszym kraju to uważam, że ich liczba będzie jeszcze sukcesywnie rosła. Ja będąc z Olsztyna widzę, że jakieś 99% ludzi w dalszym ciągu nie ma zielonego pojęcia o tym co to jest ten cały CrossFit. Dlatego to są mocne podstawy ku temu, aby myśleć, że za rok lub dwa będzie tego wszystkiego jeszcze więcej. W przypadku samych zawodników także myślę, że idziemy cały czas do przodu. Rok temu na Regionalsach mieliśmy zaledwie jednego reprezentanta, w tym roku już trzech, a za rok uważam, że pojedzie co najmniej pięciu i mam szczera nadzieję, że ja będę jednym z nich. Chciałbym, bardzo.

Bronisław Olenkowicz 2Przejdźmy jednak do twojego boxa Fitmania Olsztyn, który otworzyłeś jakiś czas temu. Zapewne planując sobie jego tworzenie, a następnie realizację, przewidywałeś to, że po drodze napotkasz jakieś problemy. Czy później w rzeczywistości miałeś dokładnie te problemy o których myślałeś, czy może jakieś inne?

– Wiadomo, że bałem się tego o czym wcześniej mówiłem, czyli małej świadomości ludzi na temat tego co to jest ten CrossFit. Poza tym nie ma się co oszukiwać, ale jak otwierasz takie miejsce, to chcesz z niego po prostu żyć. I strach o niedobór klientów był tym chyba najbardziej dominującym. Jednak na chwilę obecną mogę powiedzieć, że jest dobrze i nie mam na co narzekać. Zawsze oczywiście może być trochę lepiej, ale między też innymi dlatego, otwieramy drugą salę u nas w mieście.

A czy myślałeś o wykupieniu afiliacji? I czy twoim zdaniem jest ona do czegokolwiek potrzebna na krótszą lub dłuższą metę?

– Niekoniecznie, bo ja swoim ludziom których trenuje i z którymi trenuję, nie staram się na siłę wmówić tego, że „wy trenujecie CrossFit i jesteście zajebiści”. Ja zawsze powtarzam, że każdy trenuje dla siebie, dla tego aby być sprawnym i aby się dobrze czuć z własnym ciałem. Nie nazywam tego CrossFit i nie czuję potrzeby aby nazywać tego CrossFitem. Oczywiście jeździmy na zawody crossfitowe, bo to jedyne zawody gdzie tak naprawdę możemy się sprawdzić. Wcześniej nazywało się to treningiem ogólnorozwojowym bądź funkcjonalnym, a ja to trenowałem przez wiele lat całkowicie nieświadomie. Teraz ktoś to nazwał, ciągnie z tego kasę, grubą kasę, i spoko, ale my tego tak nie nazywamy i po prostu robimy swoje. Afiliacja nie jest mi do szczęścia potrzebna i jej nie planuję. Nie wiem co by się musiało stać i jak duży dopływ gotówki musiałbym mieć, aby o tym zacząć myśleć i kto wie co wtedy.

Jednak w Twoim mieście otworzyła się Twoja niejako konkurencja pod szyldem CrossFit Olsztyn. Co w związku z tym?

– Znam chłopaków ponieważ jeden z nich czyli Tomek, trenował u mnie przez około rok. Z drugim kolegą Maćkiem raz byliśmy na zawodach jako ekipa z Olsztyna, ale nigdy z nami nie ćwiczył. Ogólnie jednak mam do tego podejście całkowicie neutralne – Chłopaki zainwestowali i zobaczymy jak to się im rozwinie. Widać to, że zostało tam włożonych sporo pieniążków i masę pracy, ale ja im oczywiście życzę jak najlepiej. Niech działają i zobaczymy co przyniesie czas.

Bronisław Olenkowicz 7Jakiś czas temu w swoim boxie rozpocząłeś pewien projekt żywieniowy, który patrząc na niego całkiem z boku wygląda całkiem fajnie. Skąd na niego pomysł, jakie są jego założenia i co ma on uświadomić biorącym w nim udział ludziom?

– Wszystko zaczęło się od jednego kolegi, który przyjeżdża do nas cztery raz w tygodniu rano i cały czas narzekał, że wygląda średnio. Według mnie nie wyglądał źle, ale gdzieś ta tkanka tłuszczowa mu się jednak odkładała. Dlatego też zrobiłem mały wywiad z tym człowiekiem na temat tego jak je na co dzień. I jego jadłospis generalnie rzecz biorąc nie wyglądał źle. Jednak Lidka czyli moja partnerka, która bardzo dobrze zna się na temacie dietetyki i wszystkim tym co jest z nią związane, zaczęła mi podsuwać pewne rozwiązania. Pomysły, które jak wiem przynoszą bardzo dobre rezultaty na mnie, a więc być może i przyniosą podobne na tym koledze. Poza tym każde takie pomysły dopasowujemy zawsze pod daną osobę, biorąc pod uwagę to jak ona trenuje, pracuje i generalnie jak żyje. Mamy jednak taki ogólny szablon dla każdego, który zakłada wyrzucenie z diety produktów wysoko przetworzonych, zawierających konserwanty, eliminację składników anty-żywieniowych jak cukier, gluten czy tłuszcze trans, ograniczamy również laktozę. I to też nie polega na tym, aby to wszystko tylko wyrzucić i pozostawić takiego człowieka z niczym. My także pokazujemy świetne zamienniki.

I w taki sposób zaczęliśmy pracować z Arturem. Jednak aby go jeszcze bardziej zmotywować, to umówiliśmy się z nim tak, że za każde złamanie się płaci on 50 złotych. Olsztyn jest mały, a więc da się tego przypilnować 😉 Poza tym jeśli ktoś go mówiąc krótko podpierdzieli, a on do tego wszystkiego się nie przyzna, to obligatoryjnie płaci 100 złotych. I w sumie nie wiadomo skąd, w ten nasz trochę przypadkowy system wkręciło się 30 osób. Założyliśmy swoją zamkniętą grupę na Facebooku, gdzie każdy składa swoje „raporty” z dołączonymi zdjęciami, o tym co jadł na każdy z posiłków lub co przygotował sobie na cały dzień. Wiadomo, że to wszystko jest w formie zabawy, a nie tak, że ja jeżdżę po domach i sprawdzam co ludzie jedzą 🙂 Wszystko opiera się na zaufaniu i to bardzo fajnie się sprawdza. Bo tak na prawdę to wszystko jest robione dla nich samych, i to oni mają się z tym dobrze czuć. Bo podstawowym założeniem tego całego projektu, niekoniecznie jest tylko i wyłącznie efekt wizualny, ale właśnie samopoczucie i na przykład regeneracja. Bo efekt wizualny tak naprawdę widać po jakichś dopiero 2-3 miesiącach.

A jak do tego wszystkiego podeszli ludzie?

– Bardzo pozytywnie ponieważ to wszystko jest dla ochotników, którzy sami przyszli i byli w pełni świadomi wszystkich ewentualnych konsekwencji. Mamy na przykład znajome małżeństwo gdzie jedno pilnuje drugiego, ale też przez to wspierają się. Okres trwania projektu zakłada 6 tygodni, a więc taki przedział czasowy daje spore szanse na to, że uda się to wszystko doprowadzić do szczęśliwego końca. Plusem tego wszystkiego jest też to, że ludzie zaczynają być coraz bardziej świadomi tego co jedzą, jakie produkty wybrać czy gdzie je kupić i przez to też edukują się w tym temacie. Po treningu też każdy siada ze swoim pudełeczkiem, zaczyna się pokazywanie co kto dziś je czyli prawdziwy pornfood 😀 I tak jakoś to wszystko się fajnie kręci 🙂

Bronisław Olenkowicz 4Czy gdy zakończy się ta edycja tej zabawy/projektu to czy planujecie jej kolejną edycję?

– Jasne, jak najbardziej! Zobaczymy jak to będzie wyglądać po tych 6 tygodniach, pogadamy też z ludźmi o tym jak się czują i czy widzą jakieś efekty. Ja jednak widzę po niektórych osobach już po tygodniu efekty. Szczególnie w przypadku osób, które do tej pory nie jadły specjalnie dobrze, a po kilku dniach są już pierwsze efekty.

Na chwilę obecną czujesz się bardziej trenerem czy zawodnikiem?

– Pół na pół. Dziś na zawodach w Bielsku Podlaskim jestem w obydwu tych rolach i zdecydowanie bardziej stresuję się w chwili, kiedy startuje mój podopieczny. Poza tym wiesz, ja za sobą trochę już tych startów mam i kiedyś stresowałem się bardzo przed swoimi występami. Teraz natomiast wiem już co mam robić, jak się zachować i w to wszystko weszła taka nazwijmy to rutyna i taktyczne podejście do każdego z moich startów.

Czy ty musiałeś się uczyć startować w zawodach, tak jak to robiło wielu zawodników w Polsce?

– Nie, ponieważ ja od małego już startowałem we wszelkiego rodzaju zawodach atletycznych. Poza tym jedzenie w taki dzień startu mam rozplanowane dzięki mojej Lidce, a przygotowania czysto motorycznego nauczyłem się na AWF-ie, gdzie dodatkowo jeszcze sam poza studiami się tym sporo interesuję, więc wiem jak to powinno wyglądać. Zastanawiałem się jednak nad tym, czy aby nie znaleźć by dla siebie trenera. Niestety sam nie jestem w stanie wszystkiego dobrze zobaczyć. Poza tym często jest tak, że sam sobie układam treningi tak, aby robić jak najmniej rzeczy których nie lubię czyli robię podobnie jak wielu zawodników 😉 Nie jestem niestety takim masochistą aby biegać czy wykonywać tylu wall balli ile powinienem. Unikam tego jak ognia 🙂 Dlatego zastanawiam się właśnie nad tym trenerem i czy ewentualna współpraca pomogła by mi wejść na wyższy poziom lub też kontrolować jeszcze bardziej moje postępy.

Bronisław Olenkowicz 10Nie myślałeś o tym aby skorzystać z gotowych założeń treningowych typu Training Plan, MisFit Athletics czy tym podobne, które ostatnio stały się dość mocno popularne?

– Tak, wiem, jest to popularne, jednak ja nie czułem do tej pory jakiejś większej wewnętrznej potrzeby aby z tego skorzystać. Mam jakiś swój utarty schemat treningowy, który opiera się na takich mini cyklach tygodniowych, podczas których staram się przetrenować wszystko to co powinienem. Staram się raczej nie wybiegać daleko w przyszłość. Poza tym do niedawna trenowałem zaledwie trzy razy w tygodniu po dwie godziny. Wynikało to jednak z tego, że miałem wiele innych obowiązków na głowie typu praca zawodowa, prowadzenie treningów personalnych i tym podobnych, przez co nie mogłem poświęcić na trening więcej. Teraz jednak, kiedy jestem już na swoim i prawie, że mieszkam w boxie, to staram się trenować dwa razy dziennie ale raczej nie więcej niż po godzinie. Głównie dlatego, że ja stawiam głównie na intensywność, a nie objętość treningową.

Tu przyznam ci rację, że te wszystkie gotowe programy treningowe stawiają właśnie w dużej mierze na objętość. Obserwując osoby, które trenują tym systemem w moim boxie, to widzę, że niektóre ich treningi zajmują po dobrze ponad dwie godziny.

– Wszystko zależy od tego jaki masz wyznaczony cel. Moim najbliższym celem jest dostać się na najbliższe Regionalsy czyli przejść przez Open. A co masz w Open? 5 treningów przez 5 tygodni, gdzie tak na dobrą sprawę masz 3 dni w każdym z nich aby robić to codziennie jeśli ktoś chce swoje wyniki poprawiać. I teraz u mnie wygląda to tak, że niemal każdy mój trening zaczyna się od szybkiego workoutu typu Open. Najpierw się dokładnie rozgrzewam, a następnie robię sobie taki szybki workout i zapisuję jego wynik, a na drugiej sesji treningowej tego dnia robię coś zupełnie innego. Nie zajeżdżam się jednak objętością, a czasami zdarza się, że intensywnością.

Wspomniałeś wcześniej, że skończyłeś szkołę Wychowania Fizycznego. Jak to byś porównał do ostatnio dosyć głośno i wyraźnie hejtowanych kursów „levelowych” autorstwa CrossFit HQ?

– No właśnie… Krąży ostatnio w sieci pewien tekst na ten temat 😉 Jednak ze swojej strony powiem tak. Jeśli ktoś odnajduje się w tym co robi i ma o tym pojęcie, sam trenuje w boxie już jakiś czas, czuje się z tym pewnie i do tego robi kursy to dla mnie spoko. Musi mieć on jednak świadomość, że bierze na siebie odpowiedzialność za zdrowie innych ludzi. Wiem to po sobie, bo jeszcze jakiś czas temu bałem się prowadzić treningi, czy też brać klientów personalnych. Wiedziałem, że swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem bądź brakiem wiedzy, mogę zrobić komuś krzywdę i zwalić mu całe życie. Jednak mówiąc już o samym levelu, to nie ma co uogólniać i mówić o nim jaki to on nie jest tandetny. Ostatnie zdanie jakie ja usłyszałem na swoim kursie Level 1 od osoby, która go prowadziła było takie, że zanim przejdzie komukolwiek przez myśl uczenie innych osób, niech zaczną oni od nauczenia podstaw w postaci przysiadu czy martwego ciągu swojego tatę, mamę, brata czy siostrę. Jeśli to ci się uda i nikogo przy tym nie skrzywdzisz, to możesz wtedy myśleć o kolejnym kroku na przód w swojej trenerskiej przygodzie.

Bronisław Olenkowicz 3Czy Twoim zdaniem biorącym się zapewne z doświadczenia jest możliwe połączenie pełnienia funkcji trenera w boxie, zawodnika, a do tego jeszcze wywiązywania się z życia rodzinnego?

– Tak, jest to możliwe. Tym bardziej, że po pewnym czasie to właśnie ludzie z boxa stają się po części niemal taką Twoją rodziną. Wiadomo, że największy nacisk trzeba kłaść na grupy początkujące, ale te wszystkie grupy średnio bądź bardzo zaawansowane, to są już takie typowe ziomki. Dlatego też ja bardzo często robię z tymi ludźmi swoje treningi. Ci ludzie chodzą już bardzo długo, wiedzą więc dzięki temu jak to wygląda, jak się do tego rozgrzać – czy to pod trening bardziej ciężarowy czy bardziej kondycyjny. Dlatego też ja dzięki temu jestem o nich spokojny i mogę właśnie z nimi trenować.

Nie masz jednak gdzieś takiej strefy komfortu, gdzie zostawiasz te „crossfitowe życie” za sobą i uciekasz właśnie w to miejsce?

– Czasami się zdarza, że jest to po prostu sobota 🙂

Jakie masz więc plany na najbliższą przyszłość?

– Zdecydowanie starty w kolejnych zawodach czyli Łódź Garage Games i Amarok East Side Challenge. Później zaś czeka mnie dłuższa przerwa i przygotowania do Open w 2016 roku, gdzie powiedzmy, że mam „plan na awans”. Dlatego też chciałbym jak najczęściej jeździć do Łukasza Trzonkowskiego i tam z nim i resztą chłopaków trenować. Szczególnie, że jest to stosunkowo niedaleko bo zaledwie 100 kilometrów od Olsztyna.

A jaki jest plan na dziś? (rozmawialiśmy w dniu zawodów, tuż przed startem w Mistrzostwach Polski Kettlebel HardStyle)

– Tutaj ci powiem, że nie wiem, bo na takich zawodach jest to często jedna wielka niewiadoma 🙂 Czeka mnie szukanie 4 maxów w przeciągu 3 godzin, a do tego wszystkiego nie można tutaj używać żadnych wspomagaczy typu na przykład pasy do podnoszenia ciężarów i tym podobne. Poza tym ja w swoich treningach bardzo rzadko podnoszę maksymalne ciężary. Znacznie częściej trenuję ze swoją masą ciała na sztandze, co jest dla mnie znacznie większym wyznacznikiem. Tym bardziej, że ważę prawie 100 kilogramów. (ostatecznie Bronisław Olenkowicz obronił tytuł mistrza Polski 😉 )

Bronisław Olenkowicz 6Ciężko też rozmawiając o CrossFicie, nie zahaczyć o jeden dosyć gorący temat w ostatnim czasie czyli niedozwolone wspomaganie. Jaka jest twoja opinia na ten temat?

– Szczerze i z ręką na sercu – kompletnie się na tym nie znam. Możesz zapytać jakiegokolwiek mojego znajomego, że ja TOTALNIE nie mam pojęcia co, jak oraz kiedy by trzeba było brać, aby być lepszym. Nigdy się też tym specjalnie nie interesowałem i mnie to jakoś bokiem omijało. Sam osobiście niczego nie biorę, bo nie mam kompletnie takiej potrzeby. Wydaje mi się, że całkiem dobrze radzę sobie i bez tego, a nie mam zamiaru psuć sobie zdrowia, bo wiem jak to działa na organizm. Czytałem sobie trochę o skutkach ubocznych i dla mnie to wystarczy, a poza tym jestem kompletnym laikiem w tym temacie.

Jednak generalnie jesteś za czy przeciw takim formom wspomagania w CrossFit? Czy gdybyś też wiedział, że jakiś zawodnik „wspomaga się”, a następnie przegrałbyś z nim w zawodach to czy czułbyś się oszukany?

– Oszukany może nie, ale na pewno troszkę niefajnie bym się poczuł mimo wszystko. Poza tym o wielu zawodnikach można usłyszeć, czy to w większości boxów, czy to na zawodach, że ten czy tamten bierze. Ja na swój temat słyszałem także tego typu opinie, ale ja jednak generalnie rzecz biorąc zlewam ten temat.

Jakąś zwykłą suplementację jednak przyjmujesz?

– Tak, od jakiegoś czasu już tak. Wcześnie j moje wspomaganie kończyło się jedynie na kreatynie. Teraz dzięki mojej współpracy z Fitness Authority mam okazję spróbować większej ilości produktów, które jak widzę bardzo fajnie na mnie działają. Stawiam głównie na suplementację regeneracyjną z racji tego, że dużo pracuję. Każdego dnia otwieram klub o 7 rano, a zamykam chwilę po 22. Tylko w niektóre dni mam możliwość dłuższego odespania kilku godzin więcej.

Z Tobą jest jeszcze jeden „problem” w postaci tego, że jesteś jednym z najlepszych zawodników w tym kraju, a przez to też jesteś na świeczniku. Tak więc w mniemaniu wielu osób, że skoro jesteś dobry to na pewno musisz coś brać.

– Tak dokładnie, na pewno muszę i nie ma innej opcji 🙂 Jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany tym co ja biorę, to niech zajrzy na mój fanpage, który prowadzę razem z Lidką, i zobaczy tam, że bardzo mocno bazujemy na jedzeniu, bo to ma bardzo duże znaczenie. Tak naprawdę może ci się wydawać, że masz dobre wyniki w tym co robisz, a gdy zmienisz trochę w swoim jadłospisie, to okaże się, że możesz robić jeszcze lepsze wyniki. Generalnie jednak stosuje zasadę – jak najmniej chemii.

Dzięki więc za rozmowę

– Dzięki wielkie! Bardzo miło się gadało 😉