fbpx
CrossFitO wszystkimZawody & Eventy

CrossFit Games Open 2019 – Tydzień V

dodany przezKamil Timoszuk 28 marca 2019 0 Komentarzy

Openy były i się skończyły. Ale w sumie nie do końca, bo nowy system kwalifikacji na Gamesy jak się okazuje jest tak zawiły i zagmatwany, że z każdym kolejnym tygodniem wychodzą nowe „kwiatki”. Zagmatwania, które tylko dokładają argumentów przeciwnikom zmian zachodzącym w największej crossfitowej imprezie na świecie.

Ostatni trening z tegorocznego cyklu Open nie mógł być prosty i przyjemny. To musiało być coś co sponiewiera każdego kto się go podejmie. Czasami odbierze też siły i ochotę na wielokrotne powtarzanie go w celu uzyskania jeszcze lepszego wyniku. A co się najlepiej nadaje do sponiewierania? Oczywiście, że thrustery w połączeniu z drążkiem 🙂

Kiedy patrzyło się na Mata Frasera, który robił ten trening jako jeden z pierwszych na świecie, wydawało się, że to nie jest aż tak ciężkie. Jak się okazało to było tylko złudzenie i kłamstwo w jednym 😉 Mi po zobaczeniu ogłoszenia i wykonaniu treningu Open przez najlepszych, najbardziej dał do myślenia fakt, że time cap na wykonanie tego treningu to aż 20 minut. Jak się później okazało, nie był to przypadek sądząc po wielu zdjęciach w internecie zerwanych odcisków i zalanych krwią rękach. Zresztą moje dłonie też będą do użytku za kilka dni po urwaniu sobie kawałka skóry z dłoni w poniedziałek 🙂

Dla najlepszych zawodników w poszczególnych krajach 19.5 było ostatnim przystankiem w ich drodze na Gamesy. Jak się też okazało, rywalizacja pomiędzy mężczyznami w naszym kraju okazała się jedną z najbardziej zaciętych na całym świecie. O wyjazd do Madison przed ostatnim workoutem w grze było aż czterech panów. Na chwilę obecną czyli czwartek w południe, na czele listy znajduje się Miłosz Staworzyński, który ma w tabeli tyle samo punktów co Bartek Lipka. Wyprzedza go jednak tym, że ma dwa wygrane workouty, co daje mu w ogólnym rozrachunku przewagę. Z czołowej czwórki zawodników walczących o wyjazd do USA, Piotr Szczyciński w ostatnim workoucie uzyskał 6 czas w kraju, a na chwilę obecną wynik Marcina Szybaja nie pojawił się w zestawieniu wcale. Jak jednak informuje samo CrossFit HQ, wszystkie rozstrzygnięcia które widzimy w tej chwili są tylko NIEOFICJALNE. Dlaczego? Ponieważ każdy z zawodników musi jeszcze przejść weryfikację. Weryfikację nie tylko jeśli chodzi o podsyłanie filmów z 19.1 i 19.3, sprawdzanie ich pod względem standardów, liczby repów itp. Teraz będzie sprawdzana też przynależność do danego kraju poprzez posiadanie paszportu tegoż kraju i pewnie jeszcze innych wymogów jakie sobie CrossFit HQ wymyśli. Finalne podsumowanie i oficjalna lista tych osób jakie jadą do USA ma się pojawić 1 maja.

Co by się jednak nie wydarzyło to Gabi Migała może się już powoli pakować, bo tradycyjnie od kilku tygodni okazała się najlepsza w Polsce. Wygraną pięcioma workoutami w swoich krajach domyślam się, że może się pochwalić niewiele zawodniczek na świecie, a więc tym bardziej duże brawa dla młodej Krakowianki. Dziewczyny która po stanięciu na podium w młodzieżowej wersji Gamesów, postawi kolejny krok w rozwoju swojej przygody z CrossFtem jadąc na dorosłą wersję. A że w tak bardzo zmienionej formie na przestrzeni tych paru lat? Na to Gabi już żadnego wpływu nie ma.

Kobiety

1. Gabriela Migała (5 punkty)
2. Maria Włoch (22)
3. Natalia Kaczmarska (22)
4. Daria Twardowska (23)
5. Julita Furmaniak (34)

Mężczyźni

1. Miłosz Staworzyński (15 punktów)
2. Bartek Lipka (15)
3. Piotr Szczyciński (19)
4. Piotr Mielczarek (33)
5. Jakub Cieślik (34)

A co słychać w kategoriach wiekowych? Tutaj także Polacy byli jak najbardziej obecni i to w niektórych kategoriach nawet bardzo. Najbardziej tegoroczne Openy poszły Arturowi Komorowskiemu, który tę część Open zakończył na trzeciej pozycji w światowym zestawieniu. Do tego Szymon Urbański w swojej kategorii był 30, co daje mu szansę walki o wyjazd do USA w drugim etapie kwalifikacji online. Do tego samego etapu w tym roku przeszło w ogólnym rozrachunku  5 panów i 2 panie.  Łukasz Dabbachi otarł się na chwilę obecną o włos o taką możliwość. Jednak 205 miejsce w światowym rankingu daje chyba jeszcze nadzieję, że być może jakieś miejsca się zwolnią i wskoczy do tego grona.

Teens Chłopaków (14-15 lat)

254. Bartosz Ostrowski (CrossFit Toruń)

Teens Dziewczyn (14-15 lat)

146. Weronika Sztormowska (CrossFit Avanport)

Teens Chłopaków (16-17)

30. Szymon Urbański (CrossFit Wrocław)
154. Kamil Wilczek

Teens Dziewczyn (16-17)

691. Daria Zubrzycka (CrossFit Toruń)

Masters Mężczyzn (35-39)

66. Łukasz Trzonkowski (One World Giżycko)

Masters Kobiet (35-39)

92. Julita Furmaniak

Masters Mężczyzn (40-44)

205. Łukasz Dabbachi

Masters Kobiet (40-44)

1426. Roma Byrne (CrossFit East Kilbride)

Masters Mężczyzn (45-49)

3. Artur Komorowski (CrossFit DogField)

Masters Mężczyzn (50-54)

112.Jarosław Skura (Bridge Nation CrossFit)

Masters Mężczyzn (55-59)

1299. Ryszard Trociński (CrossFit Black Ground)

Jak więc można by podsumować tegoroczne zmagania Open? Według mnie były one dziwne. Pisałem o tym już kilka razy ale nie wywoływały one chyba tak dużych emocji jak w latach ubiegłych. Zmiana formuły awansów pod tym kątem, nie zrobiła chyba na dobre samym eliminacjom. Samych treningów nie ma co za bardzo oceniać – dla jednych pasowały one bardziej, a dla innych mniej czyli nic nowego. Nie da się jednak ukryć tego, że nowy system awansów na finały Gamesów zebrał po drodze sporo ofiar. Co mam tu na myśli? Mówię tu o znanych zawodnikach czy zawodniczkach, którzy na chwilę obecną nie uzyskali kwalifikacji na tegoroczne CrossFit Games. I mogło by się wydawać, że ta lista nie jest specjalnie długa, bo przecież ci najlepsi i tak koniec końców pojadą. W tej chwili  do Madison nie wróci w stosunku do roku ubiegłego aż 21 panów i 16 pań. I w bardzo wielu przypadkach są na tej liście ludzie z crossfitowego, prawdziwego, dotychczasowego topu. Wśród takich ludzi jest między innymi Lukas Esslinger, Noah Ohlsen, Alec Smith, Khan Porter, Ben Smith, Brent Fikowski, Chyna Cho, Rebecca Voigt, Lauren Fisher, Emily Bridgers czy też Camille Leblanc-Bazinet. Jak dla mnie trochę słabo jeśli weźmiemy pod uwagę, że na ich miejsce przyjadą często ludzie z różnych zakątków świata, których będzie można śmiało określić na starcie „nołnejmami”.

Oczywiście pewnie parę z tych „poszkodowanych” osób nawet w starym systemie z różnych względów by się na imprezę nie załapało. Parę też tych osób skorzysta z możliwości wzięcia udziału w zawodach dających kwalifikację na Gamesy. Dla szczęśliwców pozostaną jeszcze 4 dzikie karty, które CrossFit HQ rozda w swoim czasie. Takie są jednak koszta przekształcania dobrze nam znanych CrossFit Games na imprezę na wzór niemal Igrzysk Olimpijskich. Dokąd to wszystko zaprowadzi ten sport? O takie sensowne przewidywania ciężko się w tej chwili pokusić.