CrossFitO wszystkimZawody & Eventy

CrossFit Games Open 2019 – Tydzień IV

dodany przezKamil Timoszuk 19 marca 2019 0 Komentarzy

Tegoroczne Open są pełne paradoksów. A ten największy jest chyba przed nami. Polega on na tym, że tegoroczne tak „bezjajeczne” Openy, będą miały tak bardzo elektryzujący finał. Przynajmniej na polskim podwórku.

Nie wiem jak wy, ale ja w tym roku Openów nie czuję. Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale po cichu liczyłem, że z każdym kolejnym tygodniem/workoutem ten stan będzie ulegał zmianie. No niestety – nie w tym roku. Dlaczego tak się stało? Nie mam w sumie bladego pojęcia. Za to mam kilka różnych przypuszczeń. Jednym z nich jest takie, które swoimi komentarzami i wiadomościami potwierdzacie także i wy, że w ostatnim czasie CrossFit HQ wprowadził zdecydowanie zbyt wiele zmian. Zmian, które w dłuższym kontekście czasowym być może całej organizacji, jak i przede wszystkim dyscyplinie, wyjdą na dobre. Jednak z pewnych względów na razie duża masa osób tego nie widzi w taki oto sposób. Więcej powiedziałbym jest wątpliwości co do tego dokąd to wszystko zmierza.

Wracając jednak do Open to trening 19.4 był ostatnią szansą dla wielu osób aby dołączyć do czołowych miejsc w swoich krajach i finalnie walczyć o wyjazd do USA. To realizacji tego celu miał ich przybliżyć tak wyglądający workout.

Kogo przybliżył? Na pewno nie Mata Frasera, który już dawno temu zapewnił sobie na zawodach w Dubaju ten przywilej. Dla niekwestionowanego pretendenta do kolejnego zwycięstwa w Gamesach, nie przeszkodziło to jednak w tym aby roznieść przedostatni trening tegorocznych Open.

A do czego doprowadził ten trening w Polsce? Wśród pań dał tylko kolejny dowód na to, że Gabriela Migała idzie w tych Open jak po swoje. Czwarty trening i czwarte zwycięstwo nie daje pola nawet do polemiki. U panów za to dzieje się znacznie więcej. Najważniejszą wiadomością po 19.4 jest bowiem to, że pomiędzy 1 a 4 miejscem w Polsce są zaledwie dwa (!) punkty różnicy. Na czele klasyfikacji z dorobkiem 13 punktów znajduje się Piotr Szczyciński oraz Bartek Lipka. O zaledwie punkt więcej ma Miłosz Staworzyński, a dwa do lidera traci Marcin Szybaj. Dla tych panów najbliższych kilka dni może być najbardziej nerwowymi, ciężkimi i zarazem ekscytującymi w ostatnich latach. Każdy jest tylko i aż o krok od osiągnięcia celu, o który walczą od ładnych kilku lat.

Kobiety

1. Gabriela Migała (4 punkty)
2. Maria Włoch (16)
3. Natalia Kaczmarska (18)
4. Daria Twardowska (21)
5. Julita Furmaniak (24)

Mężczyźni

1. Piotr Szczyciński (13 punktów)
2. Bartek Lipka (13)
3. Miłosz Staworzyński (14)
4. Marcin Szybaj (15)
5. Piotr Mielczarek (24)

 

Jeśli chodzi o kategorie wiekowe, to najważniejszym newsem ostatniego tygodnia jest to, że na pierwsze miejsce klasyfikacji panów w kategorii 45-49 lat wskoczył Artur Komorowski! Zawodnik z Wrocławia, który kolejny rok z rzędu potwierdza swoją świetną dyspozycję, a tym samym chęć ponownego wyjazdu na największą crossfitową imprezę na świecie. Ewidentnie może też o tym myśleć i ciężko na to pracować Szymon Urbański, który po 19.4 znajduje się na miejscu numer 15 w kategorii 16-17 lat. Jest to bardzo dobra pozycja wyjściowa do ostatecznej walki przed ostatnim treningiem Open, a także późniejszymi ewentualnymi kwalifikacjami Online.

Teens Chłopaków (14-15 lat)

229. Bartosz Ostrowski (CrossFit Toruń)

Teens Dziewczyn (14-15 lat)

139. Weronika Sztormowska (CrossFit Avanport)

Teens Chłopaków (16-17)

15. Szymon Urbański (CrossFit Wrocław)

Teens Dziewczyn (16-17)

684. Daria Zubrzycka (CrossFit Toruń)

Masters Mężczyzn (35-39)

54. Łukasz Trzonkowski (One World Giżycko)

Masters Kobiet (35-39)

61. Julita Furmaniak

Masters Mężczyzn (40-44)

162. Łukasz Dabbachi

Masters Kobiet (40-44)

1516. Roma Byrne (CrossFit East Kilbride)

Masters Mężczyzn (45-49)

1. Artur Komorowski (CrossFit DogField)

Masters Mężczyzn (50-54)

111.Jarosław Skura (Bridge Nation CrossFit)

Masters Mężczyzn (55-59)

1229. Ryszard Trociński (CrossFit Black Ground)

A więc został nam ostatni tydzień, podczas którego zostanie wylanych wiele kropel potu, gdzieniegdzie pewnie łez, a jak ktoś będzie miał pecha to i krew się trafi. Takie są jednak koszty walki o swoje cele, które dla wielu osób na świecie są właśnie bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.