fbpx
CrossFitFoto & VideoO wszystkim

CrossFit Games Open 2017 – Tydzień V

dodany przezKamil Timoszuk 28 marca 2017 6 komentarzy

Z Openami jest podobnie jak z demokracją na świecie – nie jest to idealny system eliminacji, ale nikt do tej pory nie wymyślił lepszego. Jednak właśnie wczoraj zakończyło się to całe 5-tygodniowe szaleństwo, które zebrało całkiem pokaźne żniwa.

Open to taki czas, który w swoim pierwotnym założeniu miał sprawdzać poziom wysportowania jak największej liczby ludzi. Wszystko po to, aby mogli się oni sprawdzić czy przez minionych wcześniej 12 miesięcy poczynili jakiś progres czy może muszą dalej ciężko pracować. Na najlepszych zaś czekało zaproszenie na zawody i rywalizacja o tytuł The Fittest In The World. Od jakiegoś czasu to wszystko rozrosło się jednak do takich rozmiarów, że chyba powoli w niektórych momentach zaczyna „zjadać własny ogon”. Co mam na myśli? Choćby to, że coś co w podstawowej swojej wersji powinno być czystą zabawą, zamieniło się w wyścig. Wyścig któremu towarzyszy sporo pozytywnych, ale także i negatywnych emocji. No ale cóż, takie są uroki sportu, gdzie są wygrani i przegrani. Szkoda tylko, że czasami w tym wszystkim niektórym ludziom brakuje zdrowego dystansu.

Im bliżej było końca tegorocznych Open, tym sporo łatwiej było wytypować to co szykuje Castro i spółka. Przed ogłoszeniem treningu 17.5, zarówno ja sam jak i wiele innych osób, stawiało na thrustery i skakankę. Tak więc można śmiało powiedzieć, że nie było pod tym kątem zawodu. 10 rund gdzie do wykonania w każdej było 9 thrusterów i 35 double unders było bardzo zdradzieckim treningiem. Tym bardziej, że sztanga ważyła stosunkowo niewiele, bo zaledwie 95 funtów. Dzięki temu to nie ciężar zabijał w tym treningu, a jego ogólna intensywność. Najlepsi na świecie jak na przykład Mat Fraser robili to z czasem poniżej 6 i pół minuty. Panie Madison Miller, Oddrun Eik Gylfadottir (kolejny cyborg z Islandii?) czy Mekenzie Riley były zaś jeszcze szybsze! Bowiem nikt normalny nie robi tego treningu w niewiele ponad 6 minut. Świetnym materiałem jest film Germana Castro czyli reprezentanta z Ameryki Południowej, który uzyskuje czas 6:29.

Jak widać na załączonym materiale, ten trening musiał być perfekcyjny aby wykonać taki czas. Praktycznie zero przerw, zero przypadkowych pomyłek i niezwykle szybka skakanka.


Takie gadżety jak samoskacząca skakanka lub inne cuda znajdziecie u mojego partnera czyli Unborken Store.
Jak ktoś nie wierzy to nich klika w baner 😉


Zawodnicy z polskiego podwórka musieli dać z siebie wszystko aby liczyć się w końcowej klasyfikacji. Tym bardziej, że przed 17.5 wielu z nich było dosłownie na granicy wyjazdu do Madrytu, a zostania w domu. Kilkanaście godzin po zamknięciu możliwości dodawania wyników na leaderbord, wiemy tyle, że na chwilę obecną czterech zawodników jest formalnie jedną nogą w Hiszpanii. A do tego spora grupa osób z innych kategorii niż Rx, weźmie udział w „internetowych Regionalsach”. Jako że jest to ostatnie już zestawienie Open w tym roku, to dziś postanowiłem je trochę rozszerzyć. W każdej z kategorii znajdziecie TOP3 polskich zawodników i zawodniczek, którzy wykonali wszystkie 5 treningów bez skalowania. Plus do tego w nie wszystkich kategoriach dało się uzbierać owe TOP3.

Mężczyźni Rx

8. Bartek Lipka
27. Marcin Szybaj
29. Paweł Kozak
30. Paweł Leśnikowski

Kobiety Rx

66. Gabrysia Migała

Zespoły

23. #HesAthletes

Teens Chłopaków (14-15 lat)

17. Szymon Urbański

Teens Dziewczyn (14-15 lat)

391. Marcelina Dolska
404. Zuzanna Filipowska

Teens Chłopaków (16-17)

80. Damian Tazbir
81. Arkadiusz Habrzyk
177. Mateusz Banz

Teens Dziewczyn (16-17)

71. Okasana Reshetnik
203. Liliana Małkowska

Masters Mężczyzn (35-39)

84. Marcin Reus
159. Sebastian Krzeski
239. Łukasz Dabbachi

Masters Kobiet (35-39)

400. Agata Wylegała
1188. Marta Sikora
1289. Justyna Zielińska

Masters Mężczyzn (40-44)

147. Piotr Teliszewski
194. Artur Komorowski
494. Grzegorz Jasiński

Masters Kobiet (40-44)

1252. Karolina Kurzbauer
1642. Magdalena Serwińska
2051. Ewa Roesler

Masters Mężczyzn (45-49)

104. Paweł Grębowiec
241. Aster Papazyan
766. Jarosław Skura

Masters Kobiet (45-49)

704. Emilia Hoff

Masters Mężczyzn (50-54)

908. Dariusz Kozak

Masters Mężczyzn (55-59)

1606. Krzysztof Kmieciak

Masters Mężczyzn (60+)

37. Jan Cieślik

Do zestawienia należy się jeszcze jedna mała uwaga. Jak sam zauważyłem oraz kilkoro osób zwróciło mi uwagę, jest pewna nieścisłość w leaderboardzie. Wynika ona z tego, że gdy weźmiemy sortowanie tylko krajowe dla danej kategorii, to w niektórych przypadkach różni się ono trochę od tego co mamy w sortowaniu już ogólnoeuropejskim czy światowym. Czyli innymi słowy, ktoś kto wygrał rywalizację w Polsce, jest niżej w tabeli od swego rywala w klasyfikacji europejskiej. Dlaczego tak jest? Ja po przejrzeniu całego rulebooka na ten sezon CrossFit Games, mówiąc szczerze nie dopatrzyłem się wytłumaczenia tego przypadku. Dlatego jeśli ktoś wie dlaczego tak się dzieje, to niech śmiało pisze. Zarówno ja jak i pewnie kilka innych osób, chętnie się dowiemy o tym. Jest też spora szansa na to, że to jakiś kolejny błąd nowego systemu, jakich w tym roku nie brakowało. Ja jednak pisząc to powyższe zestawienie, sugerowałem się zestawieniami europejskimi i światowymi.

Ale przejdźmy jeszcze do sedna. Oprócz wymienionej w zestawieniu czwórki polskich zawodników z najlepszymi wynikami, o Madryt walczy jeszcze 33 w klasyfikacji Paweł Czaplicki. Choć powiedzenie, że walczy w tym momencie jest nie do końca trafne. Bardziej pasowałoby, że oczekuje. Z jednej strony na weryfikację filmów czołowej 30-stki, oraz co ważniejsze, decyzje w sprawie tego, czy zawodnicy będą startować indywidualnie czy jako zespół. Jest to podobna sytuacja jak w ubiegłym roku z Marcinem Szybajem, który w tym roku po ostatnim treningu jest nad kreską. Nad kreską oprócz etatowego już uczestnika Regionalsów czyli Bartka Lipki i Pawła Kozaka jest jeden debiutant – Paweł Leśnikowski z CrossFit Genius.

Niestety bardzo niewiele zabrakło do wyższego miejsca dla Jakuba Cieślika oraz Miłosza Staworzyńskiego. Choć w przypadku tego drugiego, należą się specjalne brawa, za to jak walczył pomimo tego, że jeszcze kilka miesięcy temu miał poważny problem z kontuzją. Być może teraz łatwo coś takiego pisać, ale ciężko się pozbyć wrażenia, że gdyby nie ten Achilles, to awans na Regionalsy byłby raczej pewny. Świat się jednak przez to nie kończy.

Swój debiut w dorosłych Open zaliczyła też Gabrysia Migała i skończyła go na wysokim 66 miejscu w Europie. To doświadczenie zdecydowanie powinno zaprocentować w przyszłości. Do tego niewiele bo tylko 3 miejsce, zabrakło zawodnikom CrossFit Wrocław aby znaleźć się w czołowej 20-stce klasyfikacji premiowanej wyjazdem. Poza tym, po zmianie formuły eliminacji, aż 11 zawodników i zawodniczek w różnych kategoriach czeka dalsza walka w internetowej rywalizacji. Jest to więc dobry dowód na to, że CrossFit w wersji sportowej w tym kraju ma się dobrze. Dlatego osoby, których ta forma interesuje, to mogą już zacierać ręce, bo jeszcze wiele ciekawego wydarzy się w tym roku. Open to tylko początek!