CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Coś się kończy, coś zaczyna…

dodany przezKamil Timoszuk 1 stycznia 2015 0 Komentarzy

No i przyszedł. Dla jednych bardziej hucznie, a dla innych mniej. Nowy 2015 rok, zaszczycił nas swoją obecnością. Dziś jednak tutaj na blogu cofamy się na chwilę, do minionych 12 miesięcy. Miesięcy, które gdyby im się przyjrzeć z bliska, to były całkiem udane.

Przełom roku 2014 i 2015, to był czas podsumowań dla wielu z nas, których ja starałem się w dużej mierze uniknąć. Jednak gdy trochę nieświadomie zacząłem swoją małą retrospekcję, to okazało się, że w trakcie 2014 roku wydarzyło się naprawdę sporo fajnych rzeczy, o których warto pamiętać. Warto także mieć te chwile w swojej głowie jako punkt odniesienia. Punkt odniesienia, który sprawi, że w roku kolejnym, będę się starał aby nowe wydarzenia przyćmiły stare. A co tak naprawdę było dominującymi rzeczami w moim życiu w ubiegłym roku? Opisując to dwoma słowami – CrossFit i ludzie. Dwa zjawiska, które łączą się ze sobą nierozerwalnie i mogłem to wręcz idealnie zaobserwować, a także odczuć namacalnie na własnej skórze.

Gdy w listopadzie 2013 roku otwierał się pierwszy w Białymstoku crossfitowy box, jeszcze wtedy wiele osób nie wiedziało jak wielka jest to sprawa. Rok 2014 udowodnił dobitnie, że to miejsce potrafi wielu ludziom pozmieniać życie czy też zburzyć dotychczasowe priorytety. Wiele osób, które wtedy jeszcze się kompletnie nie znały, teraz są co najmniej bardzo dobrymi znajomymi. Ja także wsiąkłem w to miejsce. Z jednej strony bardzo naturalnie, a z drugiej zaś strony dlatego, że po prostu chciałem aby tak było. Sama chęć przynależności do tego miejsca, moim zdaniem bierze się głównie z energii tworzonej tam przez ludzi. Ludzi, których bardzo często widzi się 5-6 dni w tygodniu i w dalszym ciągu nie ma się ich dość. Co więcej, człowiek się sam uśmiecha na widok tych pozytywnych mordek, które sprawiają często, że się po prostu chce. Jest to o tyle ważne, że każdy z nas ma słabsze dni, kiedy ciało mówi głośne i stanowcze nie, kiedy głowa także nie gra z organizmem, a my sami czujemy się mówiąc krótko do dupy. Jeśli do tego jeszcze dochodzą problemy w pracy lub czysto prywatne, to tworzy się mieszanka iście wybuchowa. A skoro jest taka możliwość, to wyładowanie się na sztandze lub w inny sportowy sposób okazuje się czasem wybawieniem. I tak też było w moim przypadku w minionym roku.

Jeśli ktoś obserwuje mnie na Instagramie, ten wie, że w ostatnich dniach przeprowadziłem tam małą retrospekcję. Wszystko to przy pomocy zmontowania krótkich, bo zaledwie 15-sekundowych zlepek zdjęć z podłożonym podkładem muzycznym. Czy jednak można w tak krótkim czasie ukazać cały miniony rok? Moim zdaniem nie można, ale można za to  pokazać jego spory wycinek. Tym bardziej, że filmów jest 5, a każde z zawartych tam zdjęć ma swoją historię, która się za nim kryje. A więc jeśli macie chwilę to zapraszam was w tą szybką fotograficzną podróż.

Na początek podsumowanie z lekkim przymrużeniem oka. Fajne koszulki to jest coś co zdecydowanie bardzo lubię, a więc nie mogło zabraknąć zestawienia poświęconego tylko nim. Tym bardziej, że w minionym roku trafiło ich do mojej kolekcji całkiem sporo.

Jak się nie trudno domyślić, większość z nich wiąże się nierozerwalnie z CrossFitem. Głównie za sprawą wszystkich crossfitowych miejsc, czy też zawodów, jakie odwiedziłem w tym roku. Nie mogło tam też jednak zabraknąć motywu koszykarskiego, mi bardzo bliskiego ze względu na zespół, który po latach marazmu wyszedł na prostą, a ja mam to szczęście mu kibicować.

Rok 2014 to jednak nie tylko sport, ale także czas kontynuacji. Kontynuacji trybu życia, jakie udało mi się zacząć wprowadzać w 2013 roku. Jednym z elementów tego trybu jest w dużej mierze samodzielne gotowanie. Gotowanie, które na początku mnie trochę przerażało, a teraz jest po prostu codziennością i to nawet niezbyt przykrą 😉

Na chwilę obecną do programu Master Chef bym się raczej nie zapisał, ale nie to jest moim celem. Moim celem jest to, żeby to co robię w kuchni, nie kolidowało z tym, co robię poza nią. Bardzo też często, kiedy rozpoczynałem z wieloma z was rozmowę o jedzeniu, to podstawowym pytaniem było to – czy jestem na paleo? Otóż mówię wszem i wobec, że nie, nie jestem i nie mam w najbliższych planach być. Składa się na to kilka czynników, o których napiszę może innym razem. Dodam też nawet to, że zdarza mi się odstąpić od zdrowego jedzenia od czasu do czasu, ale w ogólnym rozrachunku uważam, że nie jem źle i to jest jednym z moich większych prywatnych sukcesów minionego roku.

Od wielu już lat, jednym z moich ulubionych zajęć było podróżowanie. Kiedy zakładałem tego bloga, to zastanawiałem się czy są jakieś uzasadnione przesłanki, aby pojawiła się tu kategoria o nazwie „Podróże”. Ten rok jednak rozwiał po raz kolejny te obawy.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy na mojej mapie podróży pojawiło się kilka ciekawych miast czy też państw. Wiele z nich widziałem po raz pierwszy w życiu i z tego powodu jestem szczerze zadowolony. Nawet jeśli dane miejsce nie oczarowało mnie w jakiś specjalny sposób, to i tak uważam, że warto było poświęcić swój czas aby tam dotrzeć. Większość z tych miejsc nierozerwalnie w moim przypadku wiąże się z CrossFitem. Jeśli nic się nie zmieni, to w tym roku wiele z moich podróży także będzie związana z tym sportem. Te jednak plany wiem, że będą się zmieniały na bieżąco. Dlatego póki co – chicho sza 😉

Czym byłby jednak CrossFit w moim życiu gdybym sam go nie uprawiał? To właśnie trenowanie powinno dawać i naprawdę daje najwięcej satysfakcji. Każda poprawiona rzecz, czy też każdy progres sprawia, że jest się bliżej założonego celu. Nawet jeśli ten cel nadal jest bardzo daleko.

Czy jestem zadowolony z tego co teraz robię i w jakim miejscu jestem? I tak i nie. Tak, bo dobrze wiem gdzie kiedyś byłem i jak ciemne to miejsce było. Nie natomiast dlatego, że widzę jak dużo mam jeszcze braków i jak dużo pracy mnie jeszcze czeka. To między innymi w 2014 roku poznałem smak debiutu w ogólnopolskich zawodach w Łodzi. Teraz jednak wiem, że trzeba skupić się na czymś zupełnie innym. Fajne w tym wszystkim jest to, że doskonale wiem, że czuwają nade mną ludzie, którzy kiedy będzie trzeba to pomogą i pociągną do góry. Kiedy jednak widzą, że mi po prostu odwala pod jakimkolwiek kątem, to bardzo szybko sprowadzą mnie na ziemię. I nawet jeśli może mi się to przez jakąś chwilę nie podobać, to dobrze wiem, że jest to ukierunkowane na moje dobro, a to naprawdę jest nie do przecenienia.

W taki też sposób dochodzę do najważniejszego podsumowania z mojego prywatnego punktu widzenia czyli ludzi. Ludzi, których napotkałem na swojej drodze w 2014 roku. Kiedy tworzyłem poniższy materiał, to w pewnej chwili zdałem sobie sprawę z tego, że ten podłożony podkład muzyczny, po prostu musiał powstawać z myślą o takich właśnie produkcjach. Tyle ZAJEBISTYCH wspomnień w ciągu 15 sekund…

Ciężko streścić w kilku słowach jak wiele pozytywnych chwil, wiele uśmiechu czy innych szalonych akcji wprowadzili ci ludzie do mojego życia. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłem częścią tak zażyłej i naładowanej pozytywnymi emocjami grupy. Nie przeszkadza w niczym to, że wiele z tych osób pochodzi z różnych środowisk pozornie nie mających ze sobą nic wspólnego. To nie ma żadnego znaczenia, kiedy czasami z takiej mieszanki wychodzą chwile niemal magiczne. Skoki ze spadochronami, paintball, wyjazdy w Polskę czy Europę na zawody, wspólne imprezy – to tylko mały wycinek tego wszystkiego.

Czy jednak cały rok był taki fajny i przyjemny? Oczywiście, że nie. Jak u każdego pojawiały się wzloty i upadki, czy to w życiu prywatnym czy zawodowym. Na początku ubiegłego roku miałem dziewczynę, teraz już nie mam. Tak jak nie miałem zadowalającej mnie pracy, która pozwoli mi spokojnie się realizować, tak niestety dalej nie mam. Co więcej, przez długi czas tego roku, można by powiedzieć, że byłem w prawdziwym dołku psychicznym. Wszystko mnie wkurzało, chodziłem sfrustrowany i nie bardzo miałem wizje na to, co dalej chcę ze sobą robić i czego tak naprawdę chcę od swego życia. Popełniłem tez w tym czasie wiele nieodwracalnych na chwilę obecną błędów. Jednak za sprawą kilku ludzi, w ostatnim czasie znowu otworzyły mi się szeroko oczy, jestem zmotywowany do działania i dokładnie wiem jak to ma teraz wyglądać. Dlatego też…

Dawno już nie miałem takiej chęci życia i ciekawości tego, co mi przyniesie kolejny dzień. I nawet jeśli nie będą to rzeczy tylko przyjemne to, mam dziwne wewnętrzne poczucie, że dam sobie z tym radę.

Tak więc dawaj to co masz 2015 roku – JESTEM NA CIEBIE GOTOWY!