CrossFitLudzieO wszystkim

Chcę tam szybko wrócić!

dodany przezKamil Timoszuk 21 sierpnia 2016 0 Komentarzy

Gabrysia Migała – Imię i nazwisko tej dziewczyny w ostatnich miesiącach było wymieniane i odmieniane na wszelkie możliwe sposoby. Nic w tym jednak dziwnego skoro była ona pierwszą dziewczyną z Polski, która odniosła tak duży sukces w środowisku CrossFit. Dlatego fajnie z jej strony, że zgodziła się ona o tym dziś opowiedzieć i zaspokoić ciekawość wielu osób.

Z Gabrysią udało mi się pogadać przed jej wylotem do USA kilka miesięcy temu. Tę rozmowę możecie przeczytać TUTAJ. Od tamtego czasu w życiu młodej zawodniczki z Krakowa wydarzyło się bardzo dużo i właśnie głównie na tych wydarzeniach skupiła się nasza najnowsza rozmowa. Zapraszam do jej przeczytania!

Gabriela Migała 14

Od ostatniego czasu kiedy mieliśmy okazje pogadać, minęło już kilka miesięcy. Nie masz wrażenia że było to wieki temu? Bo ja tak.

– Tak, zdecydowanie 🙂

Kiedy ostatnio raz rozmawialiśmy byłaś na chwilę przed wylotem na Lanzarote na swój pierwszy obóz przygotowawczy. Jak wspominasz tamten wyjazd?

– O kurczę,  jak to dawno było… 😉 W końcu mogłam potrenować z ludźmi w moim wieku:) Dla mnie to spora odmiana. Szczerze to ciężko mi sobie przypomnieć szczegóły, od tamtego czasu tyle się wydarzyło.

Zaraz po tym pierwszym obozie, niespodziewanie pojechałaś na kolejny. Na nim miałaś też okazję potrenować z takimi zawodniczkami jak Samantha Briggs czy też Sara Sigmundsdottir. Czy ten wyjazd dał ci coś konkretnego w kontekście samych Gamesów?

Gabriela Migała 1– Nie ukrywam, że bardzo chciałam poznać dziewczyny i zobaczyć jak one się przygotowują. Przebywanie z nimi oraz wspólne treningi pokazały mi, że w przypadku niektórych workoutów nie jestem od nich dużo gorsza jak mi się wydawało co tylko dało mi jeszcze większego kopa 

Jakie jednak było twoje pierwsze wrażenie kiedy je spotkałaś – Czy takie, że są to gwiazdy z najwyższej półki w tym światku czy raczej bliżej im do normalnych dziewczyn z boxa?

– Na początku było takie WOOOOW, przecież ja je wszystkie znam z internetu 🙂 Nie mogłam uwierzyć, że jestem tam z nimi. Szybko okazało, że to normalne dziewczyny, które ciężko trenują , jedzą normalnie bez żadnych wyszukanych diet. Różnica jednak była widoczna ale podczas samego treningu, kiedy zamieniały się w prawdziwe maszyny. Poza tym Sam jak czasami rzuciła żartem to pół boxa leżało na podłodze ze śmiechu 🙂

Mając możliwość obserwowania tych zawodniczek na żywo, widząc jak jedzą trenują itd. Masz wrażenie, że przy sumiennej i ciężkiej pracy jesteś w stanie osiągnąć podobny poziom? 

– Kiedyś na pewno tak! Mialam możliwość porozmawiania z nimi i wiem, że one bardzo dużo poświęciły dla tego aby być w tym miejscu w którym są. Oprócz CrossFitu nic innego nie robią. Jedynie w offseason prowadzą zajęcia w swoich boxach ale w dalszym ciągu wszystko jest tam podporządkowane pod nie. Ja mam jeszcze szkołę ale już wiem i jestem w stanie stwierdzić, że jak tylko zdam maturę także jestem w stanie poświęcić wiele -zresztą już to przecież robię. Przecież kiedyś zamierzam wystartować razem z tymi dziewczynami na Gamesach 🙂

Co działo się w Twojej głowie przed wylotem do Carson? Bo oczywiście z jednej strony nikt głośno o tym nie mówił ale pewnie było nastawienie na osiągnięcie jednak konkretnego celu. Czy może jednak było wręcz odwrotnie i jechałaś tam z obawami? 

– Żadne z nas czyli ani ja, ani mój trener Michał Grzesiewicz, nigdy głośno nie powiedzieliśmy  że muszę zdobyć w Kalifornii podium. Jednak oboje sobie wmawialiśmy, że nie jedziemy tam aby to „odbębnić” tylko powalczyć. Chciałam pokazać się z jak najlepszej strony i w każdym evencie dać z siebie sto procent. Troszkę się obawiałam 🙂 Był to raczej jednak pozytywny stresik.

Kiedy dotarliście na miejsce to czy ten upał i żar lejący się z nieba, który tak miał doskwierać w Kalifornii był rzeczywiście tak uciążliwy?

Gabriela Migała 9– Szczerze mówiąc ja tego gorąca kompletnie tam nie odczułam. Trenując przed wylotem u nas w boxie na podwórku o godzinie 13, było znacznie gorzej niż tam na miejscu. Faktem jest też to, że przed wylotem trafiły nam się w Polsce dwa tygodnie ogromnych upałów, a więc zadziałało to tylko na moją korzyść.

Już tam na miejscu, śledząc twoje media społecznościowe można było zobaczyć, że także trafiła ci się możliwość potrenowania ze znanym niektórym ludziom Noah Olsenem 😉 Czy mieliście to już zaplanowane przed wylotem czy mieliście po prostu szczęście?

– W naszym wypadku wyglądało to tak, że szukając mieszkania do wynajęcia w Kalifornii chcieliśmy aby było one stosunkowo blisko jakiegoś boxa. A że trafiła nam się okazja zamieszkania przy dość znanym CrossFit Dogtown to z niej po prostu skorzystaliśmy. Zaszliśmy do boxa, gdzie przedstawiliśmy się, powiedzieliśmy skąd jesteśmy i po co przylecieliśmy. Oni nam udostępnili swój box do treningów. I tak się złożyło, że 4 dni przed Gamesami do swojego trenera Dustyiego Hylanda z którym mieliśmy przyjemność trenować na co dzień  przyleciał Noah Olsen dzięki czemu mieliśmy okazję potrenować razem. Poza tym jest to bardzo pozytywny człowiek, bo gdy widział, że jestem zestresowana przed swoim startem to pocieszał mnie i powtarzał, że to jest przede wszystkim dobra zabawa. Poza tym mówił mi, że jeśli trenowało się solidnie przez cały rok, to teraz jedynie trzeba przez 3 dni pokazać to co się ma najlepszego do zaoferowania. Poza tym strasznie podobało mi się w tym boxie to, że tam jest cala masa psów. Od razu widać dlaczego to miejsce nazywa się Dogtown 🙂

Sam box zrobił na tobie jakieś wrażenie?

– Box jest w sumie mały…

W porównaniu z krakowskim 72D to każdy box jest mały 😉

– Tak, to prawda 😀 Jednak pomimo swoich gabarytów to na miejscu było wszystko to co jest potrzebne do zrobienia dobrego treningu. Poza tym proszono nas o to aby nie zrzucać sztangi na podłogę tylko na takie poduszki, ponieważ mają mało wyrozumiałych lokatorów, którzy się czepiają tego hałasu.

Czyli jak widać, problem halsu jaki robią boxy jest popularny na całym świecie 😉
A czy ty trenowałaś do ostatniego dnia przed zawodami?

– Nie, ostatniego dnia miałam typowy rest day. Na dwa dni przed swoim pierwszym startem tylko lekki rozruch w postaci lżejszych wioseł i paru ciężkich cleanów, aby nie zapomnieć jak się dźwiga. Tak po prostu aby się nie zastać.

Jak spędzaliście ze swoim trenerem czas wolny poza treningami?

– Czasu wolnego w sumie to nie było zbyt wiele. Szczególnie dlatego, że przez pierwszych parę dni nie mieliśmy auta, a więc musieliśmy chodzić lub biegać do boxa jakieś 4 kilometry. Sam trening trwał około 3 godzin, a później czekał nas jeszcze powrót, zakupy i gotowanie. Nawet do tego celu zabrałam z Polski swoją wagę kuchenną 😉 Mieliśmy jakieś plany aby pójść nad ocean ale czasami po prostu nam się już nie chciało. Tym bardziej, że po południu czekał mnie kolejny trening. 

Gabriela Migała 5

Dzień przed swoim startem napisałaś mi, że przestałaś się już bać i nie możesz się doczekać swojego startu. Czy takie słowa i taki tok myślenia to wynik jakiegoś dłuższego procesu czy bardziej może jakiegoś jednego zdarzenia? 

– Te słowa napisałam Ci po tym jak pierwszy raz poszliśmy na stadion StubHub Center. To właśnie tam zobaczyłam arenę zmagań, dostałam swój pakiet startowy i poznałam parę zawodników z Gamesów 🙂 Wtedy zdecydowanie stwierdziłam, że jestem gotowa i chce już wyjść na tą arenę i pokazać na co mnie stać. 

A czy ucieszył Cię Twój pakiet startowy jaki otrzymałaś od organizatorów? 😉

Gabriela Migała 8

– Jasne! Normalnie poczułam się jak w niebie 😀 To było tak profesjonalnie zrobione, że aż brak słów. W jednym wielkim namiocie była rejestracja. Tu też obok niej było stoisko z przekąskami oraz…. fryzjer z którego można było skorzystać 🙂 Później przywitał nas taki mężczyzna od którego dostałam torbę wypchaną rzeczami od Reeboka czyli koszulki z nazwiskiem plus jakieś dresy, bluzy, opaski i wiele innych. Tam też trzeba było wszystko przymierzyć i sprawdzić czy jest OK, a jeśli nie było to jedna z mnóstwa obsługujących to dziewczyn rozwiązywała ten problem. Mi na przykład nie pasowały dwie koszulki, które trzeba było skrócić, a więc po zgłoszeniu tego można było następnego dnia odebrać je. Później było też przymierzanie butów oraz dostawaliśmy jakieś kolejne gifty od sponsorów. 

A czy to jest tak, że każdy zawodnik musi wystartować w tych ubraniach jakie dostał? 

– Tak, zdecydowanie. Podkreślano nam to wielokrotnie, że na zawodach musimy być ubrani w Reeboka i to te ciuchy, które dostaliśmy od nich teraz. Jedynie można było występować w swoich butach, ale też musiały być firmy Reebok. Ale o reszcie ubrań przypominano nam dziennie po 10 lub więcej razy.

Gabriela Migała 2Przechodząc jednak do samych zawodów. Po tym jak poznaliście z Michałem wszystkie workouty to czy mieliście na każdy z nich jakiś plan, czy może dawaliście sobie margines na jakąś improwizację i na ewentualne reagowanie w trakcie? 

– Na pewno przed zwodami testowaliśmy je wszystkie w boxie. Oczywiście najbardziej obawiałam się tego drugiego gdzie były muscle upy i który poszedł mi najgorzej ale nie byłam tym specjalnie zaskoczona. 

Wszystko jednak zaczęło się od bardzo dobrego workoutu numer jeden, który wygrałaś. Czy spodziewałaś się tego, że pójdzie ci aż tak dobrze?

– Pierwszy raz jak zobaczyłam ten trening to wiedziałam na pewno mi się on spodoba. Lubię tego typu długie workouty. Ale nie sądziłam, że aż tak dobrze wypadnę. 

OK, później był workout numer trzy gdzie z jednej strony goniłaś czołową zawodniczkę, a z drugiej strony na ostatnich „metrach” wyprzedziła cię Sullivan. Czy miałaś świadomość tego, że jest ona tak blisko ciebie i tak mocno Cię goni?

– Tak, oczywiście że wiedziałam, że goni mnie jednak na ostatnich powtórzeniach po prostu już nie dałam rady bo zabrakło mi sił. 

Gabriela Migała 11Przy okazji też tego workoutu wiele osób się dziwiło na widok tego, że wiele zawodniczek zamiast wskakiwać na boxy, wchodziła na nie. Czy dostałyście taką informacje wcześniej o takiej możliwości?

– Tak, codziennie o 7 rano mieliśmy odprawę przed zawodami. Tam były zaś omawiane wszelkie niejasności i pokazywane standardy. Ta więc to wchodzenie nie było żadnym zaskoczeniem. 

I tak przechodzimy do czwartego workoutu. Chciałabyś go jakoś skomentować? 

– Komentarz… Tak jak mówiłam wcześniej, celem w Carson było danie z siebie wszystkiego. Jednak już chwilę po jego zakończeniu chciałam go natychmiast powtórzyć, ponieważ nie mam pojęcia co się tam stało. Nie lubię takich krótkich workoutów ale ewidentnie nie było mnie na tym boisku. 

Głowa zawiodła bardziej niż reszta ciała?

– Tak, kompletnie nie wiem co się tam stało. Stać było mnie na dużo więcej. Chyba też nie byłam skupiona w 100 procentach na tym co robię. Tak jak sobie zakładałam że będę w pierwszej piątce tak nie udało mi się tego zrealizować i straciłam przez to sporo punktów. Na szczęście udało mi się to odrobić w dalszej części. 

Tak, piąty workout to była zdecydowanie twoja konkurencja 😉

–  Tak, masz rację aczkolwiek to było strasznie pokręcone. Mnie bardzo  denerwowało i stresowało przede wszystkim to, że obciążenia tam są w funtach, a nie kilogramach. Tak jak później powiedziałam w wywiadzie, nie do końca wiedziałam ile kilogramów zakładam 🙂 Nawet Michał w strefie rozgrzewkowej powiedział mi, że najpierw nakładam niebieskie, później żółte, później białe i tylko to miałam w głowie 🙂 Wszyscy też narzekali w Polsce na jakość relacji w internecie jaka była przeprowadzana z Gamesów. Ja też to później sobie obejrzałam i rzeczywiście wkurzałam się, że „Gdzie ja jestem?!” 😉 Dlatego też było to dla mnie dziwne, że aż tyle osób pisało mi, że ogląda, że trzyma kciuki i mi bardzo kibicuje, ale mnie tak naprawdę to niewiele było widać. Wracając jeszcze do squat cleana, to mój tata powiedział, że od samego początku stał przy mnie kamerzysta. Jednak gdy zobaczył, że zakładam na sztangę tylko 125 funtów na pierwsze podejście to od razu się odsunął 🙂 W tym samym momencie inne dziewczyny zakładały już po 180 i więcej czyli praktycznie swoje PR-y. Ja natomiast chciałam sobie na spokojnie rozgrzać się, aby podjeść do swojego największego ciężaru przygotowana. 

I tak przechodzimy do workoutu, który zapewnił ci awans do wielkiego finału.

Gabriela Migała 13– Tak, zdecydowanie muszę go skomentować, bo tam to w ogóle nie było mnie widać. W tym workoucie były thrustery , bar muscle upy i te nieszczęsne d-balle… tam dziewczyny już zakładały pasy a dla mnie przerzucone czterdziestokilowej piłki to nie był jakiś wielki problem. Dlatego wiedziałam, że na tym ćwiczeniu i  thrusterach muszę nadgonić i zarobić trochę punktów. Jednak już w pierwszej rundzie dostałam jednego no repa na piłce, a więc musiałam jej zrobić o jedno powtórzenie więcej. Jednak to mnie nie zatrzymało specjalnie, nie kłóciłam się z sędzią tylko robiłam swoje. W drugiej rundzie było wszystko OK, po czym przyszła runda trzecia, ostatnia. Runda gdzie przy drugim repie na piłce dostałam kolejnego no repa, a w tym samym momencie wyprzedziły mnie trzy inne dziewczyny. To był dla mnie najprawdopodobniej najgorszy moment całych Gamesów! To też pokazało, jak dużo zależy na jakiego się trafi sędziego. W standardzie było pokazane tak, że tą piłkę się po prostu bierze i przerzuca przez ramię. Ja natomiast musiałam robić tak, że najpierw wyrywałam ją z ziemi, kładłam na ramię, prostowałam się, patrzyłam na sędziego który musiał kiwnąć głową i dopiero mogłam przerzucić piłkę. To mi zajmowało stosunkowo strasznie dużo czasu.

Każdy z sędziów tak samo się zachowywał i tak bardzo tego pilnował?

– Nie, tylko ja na takiego trafiłam! Natomiast całe zawody oceniam bardzo dobrze. Wszystko było jak najbardziej profesjonalnie i dobrze zorganizowane. W czwartym evencie trafiłam nawet na sędzinę, która ma rodzinę, a dokładniej mamę z Polski 🙂 Generalnie było bardzo fajnie, bo z każdym można było chwilę zagadać, przywitać się, a samo już sędziowanie było jak najbardziej sprawiedliwe. Tylko nie jestem zadowolona z tego pana z szóstego workoutu 😉

Gabriela Migała 15W finale zaś były drążki. Czy schodząc z nich jako ostatnia nie miałaś poczucia, że właśnie teraz wymyka ci się coś z rąk?

– Historia do tego finału jest trochę dłuższa. Wszystko dlatego, że gdy zobaczyłam na stadionie tenisowym drążki, to w głowie miałam tylko jedną myśl „Tylko nie C2B, tylko nie C2B, proszę tylko nie to…”. Bardzo liczyłam, że Dave Castro powie że są zwykłe pull-ups i tak też powiedział co mnie strasznie ucieszyło. Do tego jeszcze to DT grubą sztangą co było dla mnie wręcz idealne. Po czym weszliśmy do takiego tunelu, gdzie mieliśmy mieć omówione standardy finałowego treningu. I wszystko było pięknie ładnie, a gdy wszyscy się już rozchodzili w swoją stronę to Dave wypalił, że ma niespodziankę. Niespodzianką tą były dla dwóch grup wiekowych te nieszczęsne C2B, w tym także dla mojej. „No to super”, myślę sobie…  Na moim snapie był taki filmik, gdzie Michał nagrywał ucieszony, że to jest nasz finał, a ja po chwili wracam wściekła, z informacją o C2B 🙂 Później zaś już robiąc je w treningu, starałam się ani przez chwilę nie dopuszczać do siebie myśli że jestem ostatnia. Nie mogłam dopuścić też do siebie świadomości, o tym że ludzie będą myśleć „co ona tu robi skoro nie umie C2B” i wiele tym podobnych. Myślałam bardziej w taki sposób, że „Gabi! Skończ te C2B, a dalej już jest Twoje”. I rzeczywiście tak było, bo robiłam te pull-upy i nie mogłam się już doczekać momentu kiedy złapię za sztangę. I dalej jakoś to poszło 😉

A czy ta specyficzna sztanga robiła dużą różnicę? 

– No pewnie! Straszne to było. Przy takich zarzutach gdzie sztanga nie ważyła nawet 60 kilogramów, ja odczuwałam to jakbym dźwigała 80 kilogramów albo i więcej. Tym bardziej było to uciążliwe, że nigdy takich zarzutów nie robiłam. Jedyne co zdarzyło mi się robić na takim sprzęcie to wykroki trzymając ją nad głową i jakieś push pressy

Jak dużo potrzebowałaś czasu aby uświadomić sobie jak duży sukces osiągnęłaś? 

– Dotarło to do mnie chyba dopiero po całej ceremonii wręczenia medali i zakończenia imprezy. Wtedy usiadłam sobie na spokojnie w ciszy i zaczęłam o tym myśleć. Wcześniej był taki straszny zamęt, że nie było na to czasu.

Gabriela Migała 6

Czy teraz, patrząc już na cale zawody z lekkiej perspektywy czasu myślisz, że można coś było zrobić lepiej lub na przykład w jakiś sposób się bardziej przygotować? 

-Oczywiście zawsze można coś zrobić lepiej, ale łatwo to mówić jak już jest po wszystkim. Jeżeli chodzi o przygotowanie do zawodów to myślę że byłam wystarczająco przygotowana. Wszystkie błędy jakie zrobiłam to błędy wynikające przede wszystkim z braku doświadczenia. Większość tych dziewczyn z którymi  rywalizowałam były już rok temu na Gamesach więc jakieś tam doświadczenie miały. A że ja w Polsce byłam zaledwie na kilku zawodach, to nie mam w ogóle startowego obycia. Jednak naprawdę ciężko pracowałam, szczególnie zaraz po Open, na to co udało mi się w Carson zaprezentować.

Podczas waszego pobytu w USA docierały do Ciebie jakieś informacje z Polski o tym ile osób ci kibicuje i jak bardzo Cię wspiera?

– Tak, oczywiście, że docierały! Nie byłam jednak w stanie ogarnąć tego wszystkiego na bieżąco tam na miejscu. Tak więc jeśli komuś nie odpisałam na wiadomość czy nie zareagowałam na jakiś post, to przepraszam 🙂

Gabriela Migała 4

Jaka była atmosfera pomiędzy wami zawodnikami młodszych kategorii? Czy traktowaliście się od początku do końca jako rywalki czy może wręcz odwrotnie starałyście się zaprzyjaźnić?  

– Na początku gdy mieliśmy pierwsze oprowadzenie po całym stadionie, a później odebranie ciuchów to większość dziewczyn patrzyła na siebie tak bardziej niepewnie i nieufnie. Każdy robił takie rozeznanie, no wiesz… 😉 Ja jednak od razu zakumplowałam się z Filipą czyli drugą dziewczyną z Europy oraz taką Megan z Kanady, która podeszła do mnie już pierwszego dnia podczas odbioru pakietów startowych. I tak w sumie trzymałyśmy się we trójkę przez całe zawody. I było tak, że pierwszy dzień to była jakaś masakra, bo ogólna atmosfera była mocno napięta. Właściwie nikt z nikim nie gadał, oprócz naszej trójki. 

Ale takie napięcie było tylko między kobietami czy u chłopaków było tak samo?

– Nie, tylko między dziewczynami 🙂 Z kolegami gadałam oczywiście normalnie. Na przykład z Axelem, którego poznałam na obozie w Hiszpanii. On na przykład dawał mi różne rady i wskazówki odnośnie kolejnych workoutów gdy mijaliśmy się w tunelu przed wyjściem na kolejny event, bo chłopacy zawsze zaczynali przed nami. Zresztą chłopacy przed każdym startem zbierali się w takim kole i wspólnie motywowali oraz życzyli sobie nawzajem powodzenia. A u nas wśród dziewczyn było jednak dość chłodno 😉 Na szczęście już podczas drugiego dnia ciśnienie chyba trochę zeszło, bo zaczęłyśmy ze sobą więcej rozmawiać. 

Po tym jak zakończyłaś swoje starty, trafiłaś na imprezę główną. Zrobiła na tobie jakieś wrażenie?

– Taaak, najlepsza impreza na ziemi! 🙂 Były tam tłumy ludzi i każdy z nich był zakręcony tylko na jednym punkcie – CrossFit. Same umięśnione ciała, same fitpaleo posiłki, drinki i co tylko można było sobie wymarzyć. No po prostu super. Bardzo bym chciała tam wrócić ale jako zawodniczka 🙂

A jak byś mogła opisać i ocenić te zawody pod kątem organizacji. Jako jedyna z Polski możesz na to spojrzeć zarówno jako zawodniczka jak i kibicka.

– Zero opóźnień! To chyba najbardziej rzuca się w oczy. Wszystko maja rozpisane niemal co do sekundy na takich teczkach, z którymi każdy chodzi i trzyma się tego bezwzględnie. Do tego zawodnicy mieli zapewnione praktycznie wszystko co tylko można. Strefa rozgrzewkowa była ogromna a do tego tak wyposażona jak chciałbym aby mój box był tak wyposażony. Poza tym były 3 namioty, gdzie w jednym z nich były przekąski dla zawodników, w drugim była odnowa biologiczna typu masaże, a w trzeci przeznaczony był tylko dla nas nawet trenerzy nie byli do niego wpuszczani  mogłyśmy się tam przebierać lub zostawiać swoje rzeczy. Poza tym nastolatkowie byli trochę inaczej traktowani, bo na przykład po tym jak skończyłam dawać wywiad po wygranej konkurencji squat clean jakiś chłopak zapytał się czy może sobie zrobić ze mną zdjęcie. Ja oczywiście nie miałam nic przeciwko ale dosłownie za sekundę przybiegła taka nasza opiekunka, która zabroniła mi tego robić. A tłumaczone było to tym, że jako, że jesteśmy jeszcze niepełnoletnie to dla naszego bezpieczeństwa. Poza tym gdy w przerwach chcieliśmy obejrzeć na przykład Mastersów to musiałam razem z trenerem się zameldować u naszej opiekunki, która nas dopiero wypuszczała. 

Gabriela Migała 3

Ostatnim razem gdy rozmawialiśmy, wspominałaś też, że z twoich przygotowań oraz samych Gamesów jest pomysł aby powstał film opowiadający Twoją drogę. Czy to jest nadal aktualne? 

– No z przygotowań to już raczej nie 😉 Jednak teraz zgrywam już te wszystkie filmy jakie nagrałam do tej pory na dysk i z tego prawdopodobnie powstanie jakiś większy projekt. Musicie mi dać jednak więcej czasu na to 🙂

Po samych zawodach miałaś okazję też zostać w USA na dłuższą chwilę z rodziną. Jak Ci się podobał ten kraj?

– Raczej nie chciałbym tam mieszkać. Razem z rodziną zrobiliśmy sobie taka objazdową wycieczkę bo z Los Angeles pojechaliśmy do San Diego, stamtąd do Las Vegas, a na koniec jeszcze do San Francisco. I wiadomo, że te wszystkie bogatsze czy bardziej zadbane dzielnice podobały mi się bardzo. Jednak zdarzyło nam się kilka razy zabłądzić i wjechać na jakąś „czarną dzielnicę”, a tam taki bałagan, tyle dziwnych ludzi, że aż strach. Najbardziej jednak podobało mi się w Los Angeles, gdzie mając czas wolny chodziliśmy na Venice Beach, gdzie są tłumy ludzi. Ja bardzo chciałam zobaczyć jakiegoś Afroamerykanina z takim afro i włożonym w niego grzebyczkiem i co? Zobaczyłam jak sobie jechał w kabriolecie! 🙂 Generalnie chodząc tamtejszymi ulicami czuliśmy się  niemal jak w filmie. Jednak tak jak mówiłam, było też wiele ulic, które mnie naprawdę dosłownie odstraszały. 

Jak ci się podobała niespodzianka jaką przygotowali Ci ludzie z CrossFit 72D?

 

 

– To było super powitanie! Po odebraniu bagażu jak wychodziłam czekała na mnie cała ekipa 72D z transparentem „Gabi Done” i krzycząca Go Gabi. Musiałam się powstrzymać przed tym aby się nie popłakać 🙂 W samym boxie także wszyscy na każdym niemal kroku gratulowali mi co było strasznie miłe. Aż ciężko mi w to uwierzyć. Najfajniejsze było jednak to jak po Gamesach chodziłam już po stadionie na dorosłej imprezie i tam też mnie ludzie rozpoznawali! 🙂 Robiliśmy razem zdjęcia czy też złożyłam swoje pierwsze 3 autografy w życiu 😉 To jest jednak bardzo miłe. 

Czy Twój sukces jaki osiągnęłaś w USA przełożył się w jakimkolwiek stopniu na zainteresowanie jakichś sponsorów czy może innych ciekawych propozycji?

– Z zagranicy nikt się nie odzywał. W Polsce natomiast odezwały się jakieś catteringi czy fizjoterapeuci ale nic wielkiego.

Co więc porabiasz teraz jako zawodnik i jakie są najbliższe plany?

– Teraz przede wszystkim wracam do formy, bo skończył się już mój okres odpoczywania i trzeba się wziąć do pracy bo jest dużo do zrobienia. Teraz najbliższe plany to start na Amarok East Side Challenge oraz tydzień później wyjazd z Michałem do Szwajcarii na Swiss Alpine Battle. Później może jeszcze jakieś zawody ciężarowe ale to z naciskiem na MOŻE. A dalej już zostają przygotowywania do Open 2017. 

Gabriela Migała 16

A jak Ci się zmieniło życie od twojej pierwszej wizyty w życiu w boxie do teraz? 

– Na razie jest tak, jak było po Open czyli przede wszystkim dużo treningów. Poza tym jestem strasznie ciekawa tego roku, bo to na pewno będzie dość ciężki rok dla mnie. Jeszcze teraz zaczynam klasę maturalną, a więc muszę dodatkowo dobrze napisać maturę. Do tego więcej treningów, Open w nowej kategorii i dopiero się okaże czy jestem w stanie to pogodzić. Teraz mam wakacje więc jest w miarę spokojnie. Nie ukrywam że trochę się tego obawiam, ale z drugiej strony inni zawodnicy potrafią trenować, studiować a w międzyczasie jeszcze dostają się na Gamesy. Tak więc jest to do zrobienia 🙂

Jak się zmieniłaś mentalnie przez ostatnie pół roku? 

– Myślę, że przede wszystkim jestem bardziej dojrzała jeśli chodzi o sport i o to co chcę robić z CrossFitem. Pierwsze zdanie jakie powiedziałam do trenera i do swoich rodziców zaraz po tym jak zeszłam z podium to, że chcę tu jak najszybciej wrócić. Jestem zmotywowana, chcę dawać z siebie na każdym treningu sto procent, jestem gotowa wiele poświęcić temu by  móc tam wrócić.

Życzę Ci aby Twój plan się zdecydowanie powiódł. Dzięki bardzo za rozmowę.

– Dziękuję bardzo 🙂