CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Bro rep to jednak nie rep

dodany przezKamil Timoszuk 25 marca 2016 0 Komentarzy

Standardy w CrossFicie są jedną z tych rzeczy, która potrafi podzielić bardzo skutecznie. Jest to coś co wywołuje odwieczne dyskusje i potrafi zmącić spokój nie jednego człowieka. Wszystko to jednak przez to, że czasami niektórzy wybierają drogę na skróty.

W momencie gdy czytasz drogi czytelniku ten tekst, zapewne większość crossfitowego świata jara się w tej chwili ostatnim treningiem Open w 2016 roku. Rozkminia go w dużym stopniu pod kątem tego w jaki sposób można by urwać jak najwięcej kolejnych powtórzeń. Jest jednak także pewna grupa osób, która w mniej lub bardziej naturalny sposób zastanawia się jak można „zoptymalizować ruch” tak aby tracić na nim możliwie jak najmniej sił, ażeby kolejne ruchy były zaliczane. Często i gęsto dzieje się to na bardzo spornej granicy tego gdzie jeszcze jest upragniony rep, a gdzie zaczyna się już „Bro-rep”. Przez długi czas sama organizacja CrossFit HQ walczyła ze zjawiskiem bro repów w całkiem nawet zabawny sposób.

Niestety jednak trening 16.4 i to co wydarzyło się na jego końcu było niemal książkowym przykładem typowego „strzału w kolano”. Wszystko to bowiem przez materiał wideo zwycięzcy (!) treningu 16. 4 czyli Josha Bridgesa, który uzyskał na swoim koncie 330 powtórzeń. I gdy ktoś widział taki właśnie wynik to musiał być w pierwszej chwili pod dużym wrażeniem. Wystarczyło jednak kilka godzin od ogłoszenia wyników, aby pojawił się też i film. Materiał filmowy, który wywołał małe trzęsienie ziemi.

Martwy ciąg jest to jedno z ćwiczeń, które poznaje się już na samym początku swojej przygody zarówno  z CrossFitem jak i też generalnie sztangą. Istnieją sztywno przyjęte i obowiązujące na całym świecie standardy wykonywania tego ćwiczenia, które określają to czy ruch jest wykonywany w odpowiedni sposób. To od tego ruchu zaczyna się też praktycznie każdy inny. W takiej też sytuacji zarówno u typowego Janusza z boxa na końcu świata, jak i topowego zawodnika CrossFit Games ten ruch powinien wyglądać I-DEN-TYCZ-NIE. Jak jednak widać na załączonym obrazku, nie do końca tak jest. Co też w sumie zabawne, to na tym filmie, że nie tylko główny zainteresowany ma problem ze standardami tego ćwiczenia, ale też kilku jego kolegów. Tak więc może tak ich ktoś kiedyś nauczył, a teraz tylko powtarzają? 😉

Dla porównania warto tu pokazać przykład, że niektórzy trzymając odpowiednie standardy, są w stanie nadal uzyskiwać dobre wyniki. Nie trzeba nawet daleko szukać bo jednego z takich zawodników mamy u nas w kraju, a tym kimś jest Bartek Lipka. Człowiek, który uzyskał 307 powtórzeń w 16.4 i tym samym wygrał ten trening w Europie. Oglądając jednak jego materiał filmowy można odnieść wrażenie, że on chyba wykonywał trochę inny trening niż pan zza oceanu.

https://vimeo.com/159791743/4e26290fae

Tu powstaje też pytanie – Czy gdyby Bartek robił swoje martwe ciągi „Na Bridgesa”, a nie dokładnie tak jak prawidło ciężarowe i crossfitowe przykazuje, to czy nie miałby on szansy osiągnąć najlepszego wyniku na świecie? Mam dziwne wrażenie, że chyba tak. Oczywiście to tylko moje gdybanie, a ewentualna wygrana Bartka nic by mu praktycznie nie dała. Jednak takie materiały poddają pod dużą wątpliwość to co robi CrossFit HQ na co dzień. Bo to przecież ta organizacja twierdzi, że „technika jest najważniejsza”, „mechanika ruchu i powtarzalność to klucz”, a „intensywność na samym końcu”. A tu wystarczyło przyklepać i pochwalić jeden taki wynik i całe to gadanie wydaje się być nic nie warte. Bo teraz równie dobrze, nawet typowy Janusz może powiedzieć w swoim boxie, że skoro Bridges tak robił, to on też tak może. No chyba, że zachce mu się być od niego lepszym, to zawsze mu jeszcze opcja poprawnego wykonywania. Z drugiej strony szkoda jednak utraconych repów… 😉

Jest to też niewątpliwie ewidentne dawanie amunicji hejterom tej organizacji, którzy na pewno nie omieszkają jej wykorzystać. Zaś powstawanie takich materiałów jak ten poniższy to była tylko kwestia czasu.

Meet the standard!

Opublikowany przez Mat Fraser na 23 marca 2016

Niestety tegoroczne Open są zbyt mocno przeładowane takimi mniejszymi bądź większymi tematami budzącymi emocje. Negatywne emocje trzeba dodać. Dlatego może to i dobrze, że jeszcze kilka dni i będziemy już znali wszystkich atletów z całego świata, którzy za niecałe dwa miesiące zmierzą się ze sobą w zawodach Regionals. Będzie to chyba pierwsza z okazji aby CrossFit jako całe środowisko udowodniło, że w tej całej pogoni za wynikami i rekordami, nie zapomniało o swoich korzeniach. O tym, że bro rep to pomimo wszystko jednak nie jest rep. Bo w zaistniałej sytuacji tysiące ludzi będą zwracać na to uwagę jeszcze baczniej niż do tej pory.

A standardy są po to aby się ich trzymać!

 

Tymczasem EPILOG…

CrossFit HQ stara się jednak wyjść z twarzą i po weryfikacji zostały ucięte powtórzenia Josha Bridgesa o 15 procent i jego aktualny wynik wynosi 280 repów. Swoja drogą to gdyby tak dobrze policzyć to nie wiem czy to nadal nie za dużo. Ale dobra, nie kopmy leżącego. Tym bardziej że on sam nie daje o sobie zapomnieć. Tak bowiem wygląda trening 16.5 w jego wykonaniu.

https://www.youtube.com/watch?v=uyLcKVe5AAI

Seriously Josh? Seriosuly?!