fbpx
Box Trip 2015CrossFitO wszystkim

Box Trip 2015 – Oczekiwania vs. Realia

dodany przezKamil Timoszuk 15 maja 2016 2 komentarze

Ludzie podróżowali niemal od dawna. Kiedyś robili to w poszukiwaniu i dla odkrywania nowego świata, a w obecnych czasach robią to głównie dla przyjemności.  Dzięki też popularności tego rodzaju spędzania czasu,  wykształciło się wiele jego różnych form, gdzie każdy znajdzie odpowiednią dla siebie.

Odkąd tylko sport pojawił się w moim życiu, niemal nieodłącznym elementem tej pasji stało się podróżowanie. Bo oczywiście dobry sport można obejrzeć w telewizji, nic jednak nie zastąpi wyjazdu do innego miasta, kraju lub na inny kontynent, w celu poczucia na własnej skórze tych wszystkich rzeczy, które nie przechodzą przez ekran telewizora lub monitora. Ja osobiście przekonałem się o tym głównie dzięki koszykówce na którą potrafiłem jechać przez pół Europy, a nawet i świata aby tylko spełniać swoje marzenia.

NBA 2

NBA 1

NBA 3

Kiedy patrzę na to wszystko z perspektywy czasu wydaje się, że było to niemal pewne, że pewnego dnia mojego związku z CrossFitem, zacznie on w nierozłączny sposób łączyć się z kolejnymi wyprawami. I tak też się stało na wielu płaszczyznach, ale najbardziej poprzez rozpoczęcie już ponad rok temu realizacji swego pomysłu Box Trip 2015. W pierwotnym założeniu miała to być moja prywatna wędrówka po Polsce i kolejnych crossfitowych afiliowanych boxach, z której wrażenia miałem spisywać i udostępniać na swoim blogu. Od tamtego czasu zmieniło się jednak wiele i to na dodatek takich rzeczy, których nie byłem raczej w stanie tego przewidzieć. Przez ten czas parę osób wyrobiło sobie pewien pogląd i zdanie, na temat mojego pomysłu i jego późniejszej realizacji, które ma miejscami niewiele wspólnego z prawdą. Między innymi też dlatego dziś tworze ten tekst, aby trochę rzeczy naprostować, a przy okazji wyjaśnić.

Box Trip Baner

Co bowiem tak naprawdę zmieniło się przez te kilkanaście miesięcy? Podstawową rzeczą jest liczba boxów jakie uruchomiły swoje działanie przez ten rok. Kiedy startowałem było ich niewiele ponad 40, a dziś ta liczba dobija do 80. Tak więc statystycznie rzecz biorąc to w ciągu każdego miesiąca gdzieś na mapie Polski przybywają 2-3 miejscówki do odwiedzenia. Przy moim systemie jeżdżenia jaki sobie założyłem na początku czyli opierając się głównie na weekendach, sprawiło to, że już na starcie byłem w nieciekawej pozycji jeśli chodzi o dotrzymanie terminu. I to tylko zakładając opcję, że tydzień w tydzień jestem w innym miejscu. Jest to też poniekąd odpowiedź na wasze częste pytanie „Dlaczego tylko afiliowane miejsca?”. Nigdy nie twierdziłem, że wszystkie miejsca bez afiliacji i daniny płaconej dla CrossFit HQ są gorsze. Jednak po dodaniu ich do całej bazy musiałbym chyba tylko i wyłącznie jeździć i zwiedzać 🙂 A co jeśli dodamy do tego, że wiele boxów jest zamkniętych w niedziele, w niektóre weekendy zdarzają się inne crossfitowe wyjazdy, a jeszcze czasami by się przydało mieć życie prywatne 😉 Jednak na szczęście ta cała akcja sama w sobie mnie po prostu kręci, więc nie jest to dla mnie żadne poświęcenia, a czysta przyjemność. Dlatego też jestem zadowolony i na swój sposób dumny z tych moich dotychczasowych wypraw, których listę możecie znaleźć pod TYM linkiem. Tym bardziej wiem, że jest to mój autorski trafiony pomysł, ponieważ coraz więcej osób zaczyna go po prostu kopiować.

CrossFit Dock 5

Jak się też okazało w trakcie realizacji pomysłu, zmieniło się też podejście ludzi do mnie. W jaki sposób? Przede wszystkim taki, że gdy odwiedzałem pierwsze miejsca na swojej trasie, dla większości ludzi byłem kompletnie anonimowy. Ot zwykły koleś, który przyjechał sobie z innego miasta na zajęcia. Wystarczyło jednak pierwszych 4-5 tekstów, aby ta sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Teraz wchodząc do niektórych boxów można zaobserwować dwa zjawiska. Pierwsze to takie, że nie jestem już „zwykłym Kamilem” ale „TYM Kamilem, blogerem”. Prawie jakbym był jakimś terrorystą 😉 I żeby było zabawniej, ja sam tego faktu w pierwszej chwili nie zakodowałem w swojej głowie, ale uświadomiły mi go osoby, które czasami wybierają się ze mną w niektóre z tych miejsc. Z jednej strony jest to po prostu przyjemne, gdy witasz się z nowo poznaną osobą i na tekst w stylu „Cześć, Kamil jestem” w odpowiedzi słyszysz tylko „WIEM”. Jeśli za taką reakcją w automatyczny sposób idzie uśmiech, to znaczy że jest dobrze. Jeśli nie, to zaczyna się człowiek bać 😀

CrossCore 3

Drugą rzeczą jaka się zmieniła to nienaturalność. Bo gdy jesteś jakimś „nołnejmem” w boxie, to masz niemal stuprocentową pewność, że jesteś traktowany tak samo jak inni. Gdy jednak jesteś osobą na zajęciach, której zdanie przeczyta kilka osób w internecie, no to zadanie jest proste – Trzeba się pokazać! Nawet w staropolskim stylu zastaw się, a postaw się! Ja na początku tego kompletnie nie widziałem, ani tym bardziej nie czułem. Teraz jednak chyba trochę wyostrzyłem zmysły, bo takie rzeczy po prostu widać kiedy ktoś nagle połyka kijek i stara się robić wszystko aby było OK. Co jeszcze ciekawsze, bardzo często to wy, zarówno moi czytelnicy jak i też klienci danego boxa, to widzicie i mi sami o tym mówicie. Doskonale to widzicie, że osoba która każdego innego dnia jest inna, nagle w moim towarzystwie zaczyna być podejrzliwie miła. Ja natomiast w takiej sytuacji zaczynam się zastanawiać nad tym, że skoro takie generalnie miłe zachowanie lub jeszcze większa skrupulatność w prowadzeniu zajęć jest dla stałych bywalców wyjątkiem, to jak to wszystko wygląda na co dzień?

CrossFit Mokotów 4

W takich też okolicznościach powstają pewne zgrzyty, które dopiero później wychodzą na światło dzienne w wiadomościach do mnie lub innej formie. Bo nie da się ukryć tego, że nie jedna czy dwie osoby chciałyby aby moja wizyta, której owocem będzie późniejszy tekst, była swoistą reklamą danego boxa. I oczywiście poniekąd może jak najbardziej być. Jednak nie takie jest moje założenie tej akcji! Moim założeniem jest podzielenie się z moimi czytelnikami i obserwatorami zebranymi w boxie wrażeniami. Doświadczeniami z jedno, dwu, czasem kilkugodzinnego pobytu w takim miejscu. Mniej więcej takiej samej wizyty jaką może zaliczyć KAŻDY, kto pewnego dnia będzie miał ochotę i możliwość zawitania w tym samym miejscu. Jeśli coś podczas takiego wypadu mi się podoba to jak najbardziej o tym piszę. Jeśli coś odbiega od znanych mi standardów to także o tym piszę, bo nie widzę powodów abym miał to pomijać.

CrossFit ELEKTROMOC 2

Dlatego też czasami dosyć zabawnie wyglądają wiadomości skierowane do mnie po publikacji danego tekstu. Z jednej strony właściciel lub trener w danym miejscu ma pretensje o to, że nie pokazałem i opisałem wszystkiego lub zrobiłem to w sposób nieodpowiedni. Z drugiej jednak strony niektórzy z was piszą do mnie wiadomości (WIELKIE DZIĘKI za wszystkie!) w stylu: „Dzięki, że ktoś to w końcu głośno powiedział”, „super, że wpadłeś i napisałeś prawdę” czy też „może po twoim tekście coś się u nas poprawi”. I są to najczęściej osoby z tego samego boxa. Żeby było jeszcze ciekawiej, to jeśli ktoś naprawdę przeczyta uważnie moje teksty z cyklu Box Trip 2015, to dobrze zobaczy że stosunek krytykowania czegokolwiek do chwalenia jest zaskakująco niski. Jednak jeśli dla kogoś jest go dalej za mało, to mam w sumie dla wielu tego typu osób rozwiązanie, które nazywa się po prostu tekst sponsorowany. W niemal każdym mieście jest jakaś prężnie działająca gazeta lub lokalny portal internetowy, który za pewną opłatą na pewno zechce wysłać jakiegoś pana redaktora, który przesiedzi u was kilka dni od rana do nocy, a następnie stworzy z tego super laurkę. Ja natomiast dalej zostanę przy tym, że poświęcam swój czas, energię oraz pieniądze na to aby gdzieś pojechać, coś zobaczyć oraz doświadczyć, a później to opisać wedle własnego uznania i bez kaca moralnego na końcu.

CrossFit Gdynia 3

Jednak nawet takie podejście do tego tematu nie sprawi, że każdy będzie usatysfakcjonowany. Aczkolwiek nie wiem czy jest to najlepsze określenie na osoby, które w jednym z boxów po moim tekście do dziś uważają, że „jestem NIKIM”. Ja w odpowiedzi mogę tylko napisać, że to dosyć odważnie wypowiadane słowa w tak stosunkowo jeszcze świeżym środowisku. Bo muszę chyba kilka osób zmartwić, ale to że w czyjejś opinii jestem NIKIM, nie sprawia automatycznie, że dana osoba w tej samej chwili staje się KIMŚ. No sorry ale nie. Z drugiej też strony, skoro moje zdanie jest tak mało ważne, to po co taka wielka spina z tego powodu? 😉

CrossFit GCW 6

Docierając jednak do puenty mojego dzisiejszego wywodu chciałbym tylko podkreślić fakt, że mój Box Trip ma się dobrze, a będzie jeszcze lepiej o czym przekonacie się niebawem. Będzie on też trwał do chwili w której zabraknie mi już boxów do odwiedzenia. Tak więc nie nastąpi to raczej prędko, biorąc pod uwagę tempo pojawiania się kolejnych afiliacji. Dlatego fajnie by było gdyby każdy kto natrafi na kolejne odcinki mojej „crossfitowej telenoweli”, dobrze wiedział jaki jest jej zamysł. Unikniemy wtedy niepotrzebnych nieporozumień, a wszystkim będzie żyło się lepiej. A czy nie o to tak naprawdę chodzi? Bo mi zdecydowanie tak. No może jeszcze o to aby zaspokoić swój głód podróżowania i poznawania nowych miejsc oraz przede wszystkim ludzi! To jednak są już tylko moje czysto prywatne fanaberie 😉

CrossFit Zielona Góra 2

Jeśli pomimo tego wszystkiego macie nadal jakieś uwagi, sugestie lub pomysły odnośnie tego projektu, to piszcie śmiało. Być może niektóre z nich uda mi się wdrożyć w życie, a tym samym pokazać lub przedstawić wam to czego dokładnie oczekujecie. Bo jest to zdecydowanie pomysł ode mnie ale prosto dla was!