Box Trip 2015CrossFitO wszystkim

Box Trip Total – CrossFit Central Manchester

dodany przezAgata Sakowicz 7 sierpnia 2016 0 Komentarzy

Trenując regularnie w Polsce nie wyobrażałam sobie dłuższej przerwy niż tydzień bez treningu. Niestety, w pogoni za pieniądzem wyjechałam na wyspy, ale nie samą pracą człowiek żyje. Wiadomo, że zajęcia prowadzone są o wyznaczonych porach i ciężko czasem pogodzić z planem dnia (w szczególności jak same dojazdy zajmują tobie 4h).

Zawiedziona, że nie będę mieć możliwości trenowania szukałam innego rozwiązania. I tak o to pomysł z udokumentowaniem wszystkich miejsc narodził się podczas zwiedzania Manchesteru i ulotki z napisem „CrossFit Central Manchester free classes”. Na początku planowałam tylko odwiedzić miejscowe boxy i zobaczyć jak sytuacja wygląda za granicą. Jednak tak się wkręciłam, że postanowiłam zwiedzić wszystkie główne boxy crossfitowe w Anglii i podzielić się z wami moimi relacjami.

Wiele osób w okresie wakacyjnym wyjeżdża za granicę, czy to do pracy czy na wakacje. Nie łatwo tak od razu znaleźć box, w którym się odnajdziemy. A przeważnie i ceny są z kosmosu (100f/msc?!). Jeszcze w głowie pojawia się pytanie czy w ogóle chcę trenować na wakacjach, czy opłaca mi się na 3msc wykupować karnet? Karnetu na CrossFit nie kupiłam, ale co weekend trenuję go w innym miejscu. I to za darmo 😉

Z racji tego, że zatrzymałam się w Manchesterze, oczywistym wyborem było najpierw wypróbowanie CROSSFIT CENTRAL MANCHESTER. Samo znalezienie boxu zajęło mi chwilę, bo GPS lekko wariował. Zajęcia w tym boxie są prowadzone w magazynie pod mostem, po którym jeżdżą pociągi i dodatkowo obok są kanały. Położenie oceniam 10/10, a dodatkowym plusem jest to, że to wszystko jest niedaleko centrum.

Przestrzeń w magazynie jest spora, dodatkowo treningi można również wykonywać na podwórku.  Co do sprzętu, brakowało mi stojaka do przysiadów i ławki płaskiej, poza tym serio uwielbiam trenować na starych kettlach i gumowych talerzach.  Wcześniej zarezerwowałam zajęcia na godzinę 12 i żeby nie płacić jednorazowego wpisałam się na zajęcia testowe. Cena normalnych karnetów to 75f/msc lub 10f za jednorazowe.

Dobra, udałam się do boxu i w recepcji była inna osoba niż z którą się umawiałam. Dzisiejszym trenerem był Tony, nieźle zbudowany Koreańczyk. Trochę się przestraszył, że będzie mnie musiał uczyć od podstaw, a był po nocnej zmianie w pracy. Mówiąc szczerze to nie wyobrażam sobie siebie po 12 godzinach nocnej zmiany, od razu trenującej CrossFit, ale co kto lubi. Chwilę później zaczęła się schodzić reszta osób. Chris śmiał się, że na jego pierwszych testowych zajęciach robili handstand push-ups i że mam wielkie szczęście, że dzisiaj tylko deadlifty. Patrzę na tablicę, a tam rozpisane było to:

Warm up
– run 1 km
– row / burpee

CrossFit Manchester 4

Biegaliśmy na podwórku i wyjątkowo jak na Anglię nie padało : ) Następnie ergometr, ku mojemu zdziwieniu był tylko jeden w całym boxie. Dlatego też jedna osoba płynęła na nim 100m, a reszta w tym czasie zajęta była robieniem burpees. Dobrze, że było nas tylko 5. Później przeszliśmy do rozciągania przed treningiem.

Mobility
– hamstrings
– butt
– under the arm

Rolowanie sztangą dwugłowych, czyli jedna osoba leży na brzuchu, a druga roluje sztangą tył ud. Rolowanie piłeczką tenisową pośladków czyli siadasz na piłeczkę i wykonując okrężne ruchy masujesz poślad. Rolowanie pach w takiej postaci, że kładziesz się na boku, a druga osoba roluje sztangą pachy. Świetnie się to sprawdziło przede wszystkim po podciąganiu. Sam trening główny wyglądał zaś tak:

AMRAP 12’
– 3 deadlift 100/145
– 5 pull-ups
– 10 push-ups
– 15 air squat

Najpierw wykonywaliśmy swoje maxy na martwych ciągach i strict pull-ups. O ile martwe ciągi kocham, to podciąganie idzie mi po prostu kiepsko. Zamiast strict pull-ups robiłam albo kipping albo jump pull-ups. Gdy wybiła 12.48 zaczęliśmy główny trening, Tony mnie dopingował „Keep going Agatha”, „Well done Agatha”. Szczerze to nie zmęczyłam się aż tak bardzo, ale sądzę, że to w dużej mierze przez to mobility w środku. Albo przyzwyczajenie do robienia WOD-a za WOD-em i 3min rest.

CrossFit Central Manchester podsumowałabym tak: świetna atmosfera, zero problemów z językiem itd. Od razu na wejściu teksty w stylu „siema, siema, zaraz będziemy trenować”. W samym boxie ludzie byli bardzo przyjaźni ludzie i z dużym poczuciem humoru. Przy mobility tyle żarcików poleciało, że nie mogłam się skupić. Dużą uwagę w tym miejscu, trenerzy przykładają do poprawnej techniki i rozciągania, co jest zdecydowanie dużym plusem. Najważniejszą informacją dla podróżujących osób są darmowe pierwsze zajęcia. Z pewnością jakbym miała trenować w Manchesterze to zdecydowanie właśnie tutaj, bo na pewno jeszcze wrócę i jak najbardziej polecam to miejsce 🙂

A, i taka uwaga: nie wszyscy mieli Nanosy 😉