fbpx
Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip Total – Butcher’s Lab

dodany przezKamil Timoszuk 2 czerwca 2015 0 Komentarzy

Skandynawia to prawdziwa kolebka CrosssFitu w Europie. To właśnie w tym regionie najszybciej i najbardziej zakorzeniła się potrzeba bycia wysportowanym i „gotowym na wszystko”. Nic więc dziwnego, że to właśnie tez tutaj powstawały pierwsze boxy. Boxy, które mają prawdziwy crossfitowy klimat.

Zaczynając tworzyć swój cykl Box Trip 2015 zakładałem, że odwiedzę jedynie polskie crossfitowe boxy. Jednak będąc w miniony weekend w Kopenhadze, nadarzyła się okazja, aby zobaczyć jak się robi CrossFit w kolebce tego sportu w Europie. Opcji do wyboru było kilka, ponieważ w stolicy Danii mieści się na chwilę obecną 18 takich afiliowanych miejsc. Wygrała jednak logistyka i bliskość tego typu miejsc od miejsca noclegu. Tak się jednak złożyło, że nieopodal hotelu znajdowała się jedna z najbardziej znanych miejscówek tego typu nie tylko w Danii ale i Europie. Tym miejscem było Butcher’s Lab!

Butchers Lab 1

Butcher’s Lab jak sama nazwa wskazuje, to miejsce które ma wiele wspólnego z rzeźnią. Jest to idealne połączenie z CrossFitem, które budzi w pierwszej chwili masę różnych skojarzeń. Tak się jednak złożyło, że box ten znajduje się dzielnicy, które w dawnych czasach słynęło właśnie z tego, że znajdowały się tam rzeźnie i ubojnie zwierząt. I właśnie jedno z takich pomieszczeń, zaadoptowano na potrzeby boxa. Zresztą już idąc do samego boxa, można poczuć klimat okolicy.

Butchers Lab 2

Po przekroczeniu progu od razu widać, że ktoś nie chcąc zatracić klimatu, postanowił postawić na surowość warunków w jakich przyjdzie trenować. Nie powinny więc nikogo zdziwić obdrapane ściany, odpadające kafelki czy też miejscami nierówna podłoga. Tak ma po prostu być. Do głównego pomieszczenia praktycznie nie sposób jest zabłądzić, ponieważ z daleka już słychać krzyki ludzi, dźwięk spadających sztang, czy też głośną muzykę. Czyli pod tym względem wszystko jest w normie 🙂 W normie zaś nie była liczba osób, która postanowiła podobnie tak jak ja i DajeszOjciec.pl, sprawdzić to miejsce. Podczas naszego pobytu w jednej chwili liczba osób przebywających w tym samym czasie w boxie, raczej nie spadała poniżej 60 osób. Był to niewątpliwie efekt Regionalsów i tego, że ludzie z różnych części Skandynawii oraz innych zakątków Europy, także chcieli zaznać klimatu rzeźni. I nawet koszt wejścia w wysokości 100 koron czyli jakichś 50 złotych, nikogo specjalnie nie odstraszał.

Butchers Lab 3

Kiedy udało nam się przebrać, przyszedł czas na znalezienie sobie własnego kawałka przestrzeni, gdzie można było zrobić w miarę dobry trening. Było to na prawdę nie lada wyzwanie, ponieważ w niemal każdym zakątku boxa był ktoś, kto starał się zrobić coś konstruktywnego dla swego ciała i głowy. Stojąc zaledwie chwilę, można było dostrzec osoby w koszulkach przeróżnych boxów, gdzie niektórzy złapali się za ciężary, inni szlifowali gimnastykę, a jeszcze inni starali się porozciągać. W oddali trwał też zorganizowany workout, na który się nie dostaliśmy z racji zbyt późnego przyjścia. A jako, że Regionalsy czekały, tak więc i my nie mogliśmy zwlekać. Po dobrej rozgrzewce, razem z Ojcem postanowiliśmy trochę pozarzucać żelastwa na barki. Kiedy udało się to zrobić, myśleliśmy czym by tu się jeszcze dobić. Wybór padł na coś, czego ani ja w CrossFit Białystok, ani on w CrossFit Mokotów nie mamy możliwości zrobić, a mianowicie pchanie sleeda czyli popularnych sanek. Po wykonaniu kilku takich przemarszów już wiem, że ten przyrząd potrafi dać dobrze w kość 🙂

Butchers Lab 4

Kiedy ogarnęliśmy się, przyszedł jeszcze czas na zwiedzanie i zobaczenie co ma do zaoferowania Butcher’s Lab. A ma wiele, BARDZO wiele. Cały box podzielony jest niejako na trzy części. W pierwszej z nich odbywają się regularne workouty, gdzie z racji sporej przestrzeni, może wejść masa osób. Wszystko jest oczywiście w utrzymane w „rzeźnickim” klimacie. Po jednej stronie znajduje się prosta klatka przymocowana do ściany, a z drugiej zaś trybuny, gdzie mogą sobie spocząć ludzie oczekujący na zajęcia, lub ci wycieńczeni już po odbytym WOD-zie.

Butchers Lab 5

Druga część boxa podzielona jest niejako na kolejne trzy mniejsze, gdzie każda z nich pełni oddzielną funkcję. Jedna z nich to typowo ciężarowa z 10 pomostami ciężarowymi i ławkami do wyciskania, gdzie dopchanie się do choćby jednego z nich graniczyło z cudem. Druga przypominała niejako strefę cardio z racji ustawionych ergometrów i Air Bike-ów, ale także i wolnych ciężarów. Na dodatek też po środku wisiały kółka gimnastyczne, które bardzo chętnie wykorzystywały szczególnie panie, które z gracją wchodziły na górę. Jednak w takim ścisku jaki panował tego dnia w boxie, można było odnieść wrażenie, że to wszystko nie jest do końca bezpieczne.

Butchers Lab 6

Butchers Lab 6a

Trzecią zaś i chyba najbardziej przeze mnie polubioną enklawą była „zielona strefa”. Miejsce gdzie cała podłoga była wyłożona charakterystyczną trawą. To właśnie na niej biegały wszechobecne w boxie dzieci, ludzie rozciągali się czy też uczyli się chodzić na rękach. No i nie można też zapomnieć, że to tutaj zarzynaliśmy się z Ojcem wyżej wspominanym sleedem. Jeśli ktoś nie miał nigdy okazji tego spróbować, to ja szczerze polecam. Nowe pokłady zmęczenia gwarantowane! 😉

Butchers Lab 7

Trzecią i ostatnią częścią, którą można napotkać w boxie jest ta, nazwijmy że „socjalna”. Składają się na nią przede wszystkim dwa pomieszczenia. Pierwszym z nich jest sklep Reeboka przez naprawdę duże S. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że nie ma w Polsce ani jednego tak dobrze wyposażonego sklepu jak ten w Butcher’s Lab. Koszulki, spodenki, buty, rękawiczki i co tylko jeszcze tylko dusza zapragnie. To wszystko zaś w zarówno oddzielnym pomieszczeniu, jak i także w okolicy samej recepcji powrzucane do koszy lub rozwieszone na wieszakach. Niestety jednak, wszystkie koszulki z logo boxa, znalazły swoich nabywców już zanim przyszliśmy w odwiedziny i pozostało nam tylko obejście się smakiem. A pro po smaku… Miejscem gdzie większość crossfiterów odpoczywa po treningu jest ich własna knajpa! I nie mówię tu o sklepiku z dwoma batonami na krzyż. Mówię tu o miejscu, gdzie robione są pełnowartościowe posiłki w postaci kanapek, makaronów, zup i pewnie jeszcze wielu innych kurczaków czy sałatek. To wszystko zaś w fajnie urządzonym miejscu, gdzie na ścianie wisi ogromny telewizor, a na nim zaś lecą Regionalsy. No bo jakże by inaczej! 😉

Butchers Lab 8

Butchers Lab 9

To wszystko razem sprawia, że osoba która tutaj trafi, będzie mogła poczuć się obsłużona iście kompleksowo. Głównie za sprawą osób, gdzie każdy jest uśmiechnięty i pomocny jak na Danię przystało. Fachowości i podejścia trenerów do ludzi nie miałem okazji sprawdzić, jednak nie chce mi się wierzyć w to, że jest coś z nią nie tak. Gdyby tak było, to Butcher’s Lab na pewno by nie było tym miejscem jakim jest. A jest po prostu znakomite. Kiedy też wydawało się, że wizyta w boxie dobiega końca, tuż po wyjściu czekały nas jeszcze dwa zaskoczenia. Pierwsze z nich potwierdza to, że treningi w boxie potrafią być mordercze…

Butchers Lab 10

Drugą zaś ciekawostką był niejako ogródek, który podczas cieplejszych dni zapewne świetnie spełnia swoją funkcję. Na ogrodzeniu zaś wisi kartka, która chyba skutecznie odstrasza potencjalnych złodziei od przywłaszczania sobie czegokolwiek z tego miejsca 🙂

Butchers Lab 11

Butchers Lab 12

Tak więc czy warto było wybrać się do Butcher’s Lab? ZDECYDOWANIE!

Takie miejsca są prawdziwą wizytówką CrossFitu, a ludzie którzy tam trenują na co dzień mogą się uważać za szczęściarzy.