fbpx
Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit Trójmiasto

dodany przezKamil Timoszuk 3 września 2016 2 komentarze

Bycie prekursorem czyli osobą, która przeciera szlaki w danej dziedzinie nie jest rzeczą prostą. Na szczęście są jednak tacy ludzie, którzy nie idą na łatwiznę i podejmują takie wyzwania. Dzięki takiemu człowiekowi w Sopocie od prawie już trzech lat działa CrossFit Trójmiasto.

Maciek Bielski to ktoś, kto w środowisku crossfitowym cieszy się dużym poważaniem. Jest to jedna z tych osób, która kilka lat temu postanowiła zaryzykować i pójść w tę stronę swojego życia, zawodowego i nie tylko, w którą wiele innych osób się nie odważyło. Czy żałuje tego teraz? Raczej nie podejrzewam 😉

Cała historia i jego przygoda z CrossFitem rozpoczęła się w miejscu, gdzie każdy kto zajmuje się na dzień dzisiejszy tym rodzajem aktywności, był przynajmniej raz lub też spędził tam mnóstwo swojego czasu. Tym miejscem jest niemal kultowy MKS Atleta. To właśnie w zaciszu tego klubu sportowego, pośród sprzętu pamiętającego dawne czasy i podczas treningów między innymi z Michałem Tomaszewskim, który obecnie jest trenerem w CrossCore, kiełkował pomysł. Pomysł stworzenia miejsca innego niż wszystkie te, które były znane do tej pory. Wiele osób miało już dość błąkania się po kolejnych klubach fitness, gdzie na ludzi chcących uprawiać w tamtym czasie CrossFit, patrzono jak na wariatów. I tak się szczęśliwie złożyło, że jeden z ówczesnych klientów Macieja, w tym samym czasie załapał podobnego bakcyla jak on. Obaj więc postanowili przekuć swoją zajawkę na coś zdecydowanie większego. Tak powstała też pierwsza spółka, do której w późniejszym czasie dołączył jeszcze jeden wspólnik oraz brat Macieja, a po podziale kompetencji i obowiązków zarządzają oni do dziś projektem o nazwie CrossFit Trójmiasto.

CrossFit Trójmiasto 2

Jak to jednak z prekursorskimi pomysłami bywa – nie zawsze wszystko idzie po myśli pomysłodawców. W przypadku CrossFit Trójmiasto największym problemem jaki na pewno spędzał sen z powiek założycielom CF3M, była konstrukcja budynku na potrzeby boxa. Niestety chłopacy nie mieli szczęścia, i na swojej drodze natrafili na „fachowców”, którzy wręcz idealnie nadawaliby się do kultowego programu TVN „Usterka”. W efekcie czego, nawet gdy konstrukcja hali już stała, to było jeszcze wiele rzeczy jakie trzeba było poprawiać. Można to chyba też śmiało nazwać frycowym za to, że nikt nigdy wcześniej tego nie robił i nie było zbyt wielu możliwości nauki na czyichś błędach. Na szczęście sprawcom tego całego zamieszania nie zabrakło wytrwałości i box do dnia dzisiejszego stoi. Mogę to śmiało stwierdzić z racji tego, że udało mi się w końcu dotrzeć do tego miejsca, które z racji częstego obserwowania fotek i fanpage na Facebooku miałem wrażenie jakbym już znał.

Dojeżdżając jednak z kolegą Hubertem pod sam box, nie wiedzieliśmy tego, że ów miejscówka znajduje się przy torze gokartowym, co moim zdaniem jest świetnym rozwiązaniem. Nie wiem tego czy ktoś specjalnie połączył ze sobą dwie tego typu rozrywki, czy może był to zwykły przypadek. Ważne jest jednak to, że daje to większe możliwości jednym i drugim. Aż trochę szkoda, że nie było więcej czasu aby skorzystać z tej formy spędzenia czasu.

Jednak do Sopotu przyjechaliśmy głównie po to aby się trochę zmęczyć i zobaczyć coś nowego. Niewątpliwie dostaliśmy i jedno i drugie. Już od samego wejścia do CrossFit Trójmiasto, jak się też okazało ze złej strony, można zobaczyć, że miejsce to jest raczej nie do skopiowania nigdzie indziej. Jak się też później okazało, trafiliśmy do tego boxa w momencie, kiedy trwa remont i różnego rodzaju przebudowy, które nierozerwalnie wiążą się z planami na przyszłość jaki mają właściciele. CF3M z racji dobrego przewidywania przyszłości, udało się uniknąć praktycznie w 100 procentach ostatnich zalań z powodu ulewnego deszczu jaki nawiedził Pomorze. Jednak pomimo tego, trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że w całym boxie panuje jakiś taki nieład. Może i artystyczny, bo się nie znam, ale jednak nieład 😉

CrossFit Trójmiasto 10

Pomimo stosunkowo niewielkiej przestrzeni do boxa wstawiono dwa różnej wielkości rigi, z tradycyjnie już chyba nad morzem strasznie śliskimi drążkami. Pomiędzy nimi puszczono zaś „pas zieleni” na potrzeby popychania sobie sleda. Do tego jeśli chodzi o sprzęt to przy ścianach porozstawiane są różnego rodzaju kettle, nawet takie ważące 60 kilogramów, sztangi, łańcuchy, wałki do rolowania, piłki lekarskie, opony i czego sobie tylko dusza zapragnie. W drugiej, nowo stworzonej części gdzie nie ma jeszcze wyłożonej typowej dla boxa podłogi, stoją wiosła, Ski Ergi oraz sprzęt jakiego jeszcze w żadnym wcześniej odwiedzonych boxów nie widziałem czyli Reverse Hyper. Podobno dobrze użyty, boli jak jasna cholera, ale tym razem tego nie sprawdzałem.

CrossFit Trójmiasto 5

CrossFit Trójmiasto 11

Po przebraniu się w szatni przed treningiem, było jeszcze sporo czasu na to aby rozejrzeć się po boxie. Szczególnie ciekawiła mnie ściana jaką można spotkać w wielu polskich i nie tylko polskich boxach, gdzie jej największą część zajmują koszulki. T-shirty z różnych miejsc lub różnych zawodów, które przeważnie przywożą do boxa goście lub reprezentanci tego miejsca po występie w jakiejś crossfitowej imprezie. Pomimo, że nie jest to nic nowatorskiego to mi ten pomysł na wystrój wnętrza się chyba nigdy nie znudzi i zawsze go będę popierał. Tak samo jak i umieszczanie na ścianach w boxie różnych ciekawych grafik lub haseł motywacyjnych, tak jak ma to miejsce właśnie w CrossFit Trójmiasto.

CrossFit Trójmiasto 6

Wybierając się do tego boxa na zorganizowany trening, gość staje przed pewnym dylematem w postaci – którą godzinę wybrać? A jest to o tyle utrudnione, że w przeciągu dnia takich klas jest stosunkowo niewiele. Ta najwcześniejsza jest o 7 rano, późniejsza jest  w samo południe o 12, a kolejne cztery zaczynają się dopiero o 17. Oczywiście pomiędzy nimi box jest otwarty i można skorzystać z miejscówki na zasadzie samodzielnego treningu w trakcie Open Box. Jednak wychodzę z założenia, że nie po to się jedzie do innego boxa, aby zaszyć się gdzieś samodzielnie w kącie i dłubać swoje. Dlatego też drogą eliminacji poranna godzina odpadła już w przedbiegach z racji tego, że jakby nie patrzeć niektórzy byli na wakacjach. Tak więc zrywanie się o takiej porze powinno być surowo karane 😉 Dlatego w drodze głosowania zapisaliśmy się na 12, gdzie o dziwo oprócz nas pojawiło się jeszcze kilka innych osób. Czyżby więc w tym boxie także miał zastosowanie hashtag #GodzinaPrezesówIBezrobotnych? 😉

CrossFit Trójmiasto 7

CrossFit Trójmiasto 12

Jak się okazało też w trakcie CrossFit Trójmiasto to kolejne z miejsce, gdzie nie praktykuje się wpisywania na tablicę swoich imion oraz wyników po zakończonym treningu. Jest to chyba coraz bardziej powszechna praktyka w boxach z racji tego jakie plusy i minusy za sobą niesie takie właśnie rozwiązanie. Sam trening na jaki trafiliśmy składał się z praktycznie trzech części, z czego pierwsza była tym z czego CF3M dla wielu słynie czyli kettli. Wszystko jednak rozpoczęła rozgrzewka.

CrossFit Trójmiasto 8

Jak ważny jest ten element treningu wie chyba każdy. Do czego może doprowadzić zaniedbywanie na dłuższą metę tej części treningu także chyba nie trzeba tłumaczyć. Dlatego trochę mnie zdziwiło, że w tym przypadku rozgrzewka była poprowadzona w tak specyficzny sposób. Co mam dokładnie na myśli? Przede wszystkim to, że przygotowanie do głównego treningu było robione w sporym pośpiechu. Dało się to odczuć w chwilach, gdy z jednej strony była dawana komenda na przykład 10 wymachów rąk w przód i tył, po czym po 5-6 takich ruchach następowało już przeskakiwanie do kolejnego ćwiczenia. W pewnej też chwili zacząłem myśleć, że to może ja jakoś nie ogarniam i przez to też nie nadążam, i głównie dlatego z ciekawości policzyłem ile ruchów wykonują osoby stojące obok mnie. I jak się okazało, że nie tylko ja mam problem z wyrobieniem się w czasie. I może się nie znam ale chyba te kilka dodatkowych sekund i tak nikogo by nie zbawiło, a można by trochę lepiej się przygotować do samego treningu. Plusem było jednak to, że z racji wcześniejszego dotarcia do boxa udało nam się dogrzać we własnym zakresie.

Drugim i chyba takim największym czysto treningowym zgrzytem było to, kiedy byliśmy tuż przed pierwszą częścią treningu z kettlami. Trener Marcel pokazał jak powinien wyglądać zadany na dziś ruch, poprosił aby każdy wziął sobie swojego kettla i… ruszyliśmy z treningiem. Bez żadnego sprawdzenia czy każdy wykonuje danych ruch dobrze poprzez kilka prób „na sucho”. Dopiero w samym treningu zaczęło się korygowanie na przykład moich błędów jakie popełniałem. Wtedy też wyszło to, że tym razem trochę poniosła mnie fantazja jeśli chodzi o wagę kettla, którego musiałem zmieniać w trakcie. Był to jakiś zmarnowany czas i przez to też dodatkowe burpees wynikające z założenia treningowego. Z mojego punktu widzenia można było chyba tego jednak uniknąć, gdyby zrobić te kilka ruchów sprawdzających przed samym startem workoutu. Na szczęście dalsze części przebiegły już bez takich zgrzytów i można było zająć się swoją robotą. Swoja drogą to ciekawe skalowanie, którego nie praktykowałem wcześniej, stosowanie jest w Sopocie jeśli chodzi o siłowe podciąganie się na drążku. Na koniec zaś wjechała jeszcze trzecia część, nastawiona głównie na wzmocnienie poszczególnych partii ciała. Poza tym rolery wykonane z pociętych i „karbowanych” rur (bardzo spoko pomysł!) bolą bardzo prawilnie 😉 Nic więc dziwnego, że po skończonym treningu wszyscy byli już uśmiechnięci 😀

CrossFit Trójmiasto 9

Tym samym wizytę można była uznać prawie za zakończoną. Prawie, bo niestety ja jestem gadułą z czym żyje mi się bardzo dobrze, ale niektórych czasem to potrafi to irytować. Szczególnie wtedy gdy ktoś chce już iść, a ja się muszę „nagadać” 😉 Dzięki temu jednak nie dowiedziałbym się na przykład tego, że w CrossFit Trójmiasto, gdy remonty się pokończą, powstanie na przykład kącik fizjoterapii  oraz jeszcze większy social. Do tego też sam box włącza się w akcje wszelkiego rodzaju mające na celu walkę z rakiem. Zaiste zacna inicjatywa, zacna 😉

Tak więc jak widać gołym okiem, dla Maćka Bielskiego i jego ekipy udało się stworzyć miejsce, gdzie nie tylko chodzi o trening i o to aby się porządnie zmęczyć. CrossFit Trójmiasto warto odwiedzić przynajmniej raz aby poczuć tamtejszy klimat, z którym nie jedna osoba na pewno się utożsami.