Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit Stocznia

dodany przezKamil Timoszuk 4 września 2016 0 Komentarzy

Jakie najbardziej charakterystyczne miejsce kojarzy wam się z Trójmiastem? Dla jednych będzie to pewnie stare miasto w Gdańsku, dla innych szalony nocny Sopot, a dla jeszcze pozostałych może to być pobliże postoju „Daru Pomorza” w Gdyni. Dla mnie osobiście jest to jednak Stocznia Gdańsk, która ostatnio jeszcze bardziej zyskała w moich oczach.

Stocznia w Gdańsku to nierozerwalna i niezaprzeczalna część historii tego kraju. Owiane niemal już legendą miejsce, do dziś jest odwiedzane przez masę ludzi, którzy chcą zobaczyć na własne oczy to miejsce gdzie zmieniały się i kształtowały zarazem losy tego kraju. Bo to właśnie dokładnie w tym miejscu wybuchły strajki Solidarności, które finalnie doprowadziły do oddania władzy przez komunistów. Ja sam za każdym razem kiedy mam okazję dotrzeć do Trójmiasta, to uwielbiam obserwować na przykład z okna SKM-ki stoczniowe żurawie, które są dla mnie stałym elementem miejscowego krajobrazu.

CrossFit Stocznia 1

Sama Stocznia Gdańsk lata swojej świetności ma już za sobą. Podobnie jak wiele innych polskich spółek nie przetrwała zmian systemowych w takiej formie w jakiej była przed ich wdrożeniem. Dla prostego porównania wystarczy podać fakt, że w latach swojej świetności, to miejsce dawało pracę około 18 tysiącom robotników. Ci zaś każdego roku wodowali w okolicach prawie 30 statków. Na chwilę obecną jak podają źródła, liczbę pracowników ocenia się na zaledwie niecałe 2 tysiące osób. Jednak w ostatnim czasie parę osób wpadło na pomysł, aby właśnie w budynku znajdującym się w tym historycznym miejscu otworzyć box crossfitowy o jakże dosadnej nazwie CrossFit Stocznia. Czyli bardziej w punkt się już nie da 😉

CrossFit Stocznia 2

W tworzenie tego miejsca przez długi czas była „zamieszana” Lucyna Kiszczak. Osoba która była/jest znaczącą postacią polskiej sceny CrossFit od samego jej początku. Osoba której ja niestety nigdy nie miałem okazji poznać osobiście. Jednak każdy z kim rozmawiałem na jej temat, to opowiadała mi o niej tylko w samych superlatywach. Nie mam więc żadnego powodu aby w to nie wierzyć 😉 A tym bardziej dlatego, że jej dzieło pod tytułem właśnie CrossFit Stocznia jest miejscem naprawdę interesującym.

CrossFit Stocznia 3

Podobnie jak w innych trójmiejskich boxach, tak także i w tym, aby dostać się na zajęcia trzeba się zapisać w ichniejszym grafiku. Czasem trzeba się sprężyć jeśli chodzi o czas wyboru, ponieważ nasza białostocka 3-osobowa ekipa „zabrała” praktycznie ostatnie wolne miejsca na porannej klasie o godzinie 9. Klasie trzeba dodać łączonej, czyli takiej w której biorą udział zarówno osoby stricte początkujące, jak i też takie, które mają już pewne doświadczenie i obycie z tematem. Tak w ogóle w CrossFit Stocznia poziomy zaawansowania są trzy. Do tego oprócz tego typu zajęć można jeszcze skorzystać z treningów nastawionych na gimnastykę, podnoszenie ciężarów oraz wzmacniających core i mobility. Czyli wszystko to, co w codziennych zmaganiach z kolejnymi WOD-ami jest praktycznie niezbędne.

CrossFit Stocznia 4

Dotarcie jednak do samego boxa, szczególnie jeśli jest się tam pierwszy raz, nie jest sprawą tak do końca prostą. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że dociera się tam samochodem, a nie o własnych siłach. Spowodowane jest to tym, że od głównego wejścia do boxa nie widnieje żaden szyld czy nawet tabliczka informacyjna mówiąca o tym, że to właśnie tego miejsca szukamy. I taki stan rzeczy nie wynika ze złej woli lub niedopatrzenia twórców boxa, tylko jak się dowiedziałem, z niechęci do takiego rozwiązania właściciela budynku. Brawo on! Na szczęście jednak po chwili poszukiwań i zobaczeniu stojącego za boxem niebieskiego kontenera obrandowanego świetnym logiem CF Stocznia, którego jestem szczerym fanem, nie było już wątpliwości, że jesteśmy w dobrym miejscu. A że weszliśmy trochę „od tyłka” strony? No cóż 😉

CrossFit Stocznia 5

Po szybkim zameldowaniu się na recepcji, napotkaliśmy na dwie rzeczy z których jedna mi osobiście bardzo przypadła do gustu, druga powiedzmy, że zaskoczyła. Tą pierwszą był kącik relaksu, chilloutu czy jakkolwiek to nazwać, gdzie znajduje się duży kuchenny stół, ekspres do kawy i mikrofalówka, a do tego wszystkiego zawieszony jest telewizor, gdzie lecą sobie spokojnie CrossFit Games. Przypadek? Nie sądzę! 😉 Drugą, tą bardziej zaskakującą rzeczą jaka zastała nas w CrossFit Stocznia była szatnia. Dokładniej rzecz biorąc to fakt, że przed wejściem do niej trzeba zmienić lub zostawić buty, a dopiero wejść do pomieszczenia wielkości ubikacji w paru innych boxach. Sama łazienka wraz z prysznicami jest jednak już dość przestronna, a więc spokojnie, nie lękajcie się 😉 Sam jednak fakt pozostawiania butów przed szatnią jest w Polsce dość nowatorski, a do tego chyba kilka już osób zapomniało o swoich butach wychodząc. Teoretycznie „przechodnia” szafka jest bowiem prawdziwą skarbnicą i składzikiem w jednym 😉

CrossFit Stocznia 6

CrossFit Stocznia 13

Co można by napisać o reszcie boxa? Pewnie to, że składa się on przede wszystkim z dwóch sal i to co rzuciło mi się przede wszystkim w oczy to fakt wykorzystania praktycznie każdego centymetra wolnej przestrzeni. Zarówno na głównej sali, gdzie w aranżacji boxa stojące tam słupy raczej nie pomagały, oraz na mniejszej sali, gdzie stoi już normalny rig. Do tego też w tym mniejszym pomieszczeniu można skorzystać z ergometrów oraz peg boarda. W większym pomieszczeniu bardzo fajnym rozwiązaniem jest rozmieszczenie w bardzo wielu miejscach tablic umożliwiających zapisywanie wszystkiego na co przyjdzie klubowiczom ochota. Biorąc pod uwagę też ich ilość, nikt nie ma raczej prawa narzekać na to, że zabrakło mu miejsca 🙂

CrossFit Stocznia 7

Na samej głównej tablicy już chyba tradycyjnie w Trójmieście przed danym treningiem nikt się nie zapisuje, przez co też nie ma wpisywania swoich wyników. Za to jest coś innego z czym nie spotkałem się nigdzie indziej, a mianowicie zbiórka w szeregu i na komendę „kolejno odlicz” mówienie kolejnego numerka wraz ze swoim imieniem. Normalnie, aż mi się szkolne czasy przypomniały 😉 Poza tym, jeśli końcowa liczba jest wyższa niż liczba osób oficjalnie zapisanych na daną godzinę, to pozostaje tylko znaleźć winnych i prawilnie ich ukarać. Czym? No proste, że burpeesami! 😉 Wszystko jednak w granicach rozsądku i bardziej w formie zabawy, aniżeli dosłownego karania. Poza tym w podobnym klimacie prowadzony jest trening, a na pewno jego pierwsza część czyli rozgrzewka i rozciąganie. Pomysł z zabawą w ganianie w różne strony za stojącymi kijkami szczerze propsuję, a pozycję long plank na pewno będę uskuteczniał jeszcze nie raz.

CrossFit Stocznia 8

Tak jak wspomniałem wcześniej, trafiłem wraz ze swoimi znajomymi na łączoną klasę dwóch poziomów zaawansowania ćwiczących. Jednak zarówno pierwszy jak i tez drugi poziom mógł sporo wynieść z drugiej części zajęć polegającej na ogarnianiu skilla w postaci Hang Power Snatcha. Prowadzący zajęcia Krzysztof Małkowski bardzo metodycznie i krok po kroku rozłożył technikę na czynniki pierwsze. Pomimo kilkunastu osób na sali, każdy otrzymał od prowadzącego zajęcia chwilę uwagi i ewentualne wskazówki na temat tego, co jest do poprawy lub to co można by zrobić lepiej. Jeśli więc komuś naprawdę zależało aby wynieść konkretną wartość z tych zajęć, to nie było z tym najmniejszego problemu.

Trzecia część to już typowy WOD, który miał za zadanie głównie zamęczyć tych wszystkich którzy zdecydowali się przyjść na zajęcia 😉 Mam z nim jednak o tyle jeden mały problem lub też zagwozdkę, że nie było w nim zawarte to co przed chwilą tak sumiennie cała klasa trenowała czyli Hang Power Snatcha. Tak aby chociaż zachować jakąś ciągłość i mieć możliwość utrwalenia ruchu w „ogniu walki”. Jednak zestaw składający się z double unders, wall balli oraz T2B też był niczego sobie. Ciekawym zabiegiem stosowanym w CrossFit Stocznia z jakim nie spotkałem się wcześniej nigdzie indziej, jest skalowanie wall balli do zwykłych przysiadów. Jeśli to dla kogoś było jednak za lekkie, to do wyboru miał on piłki lekarskie różnej wielkości i o różnej wadze, tak aby każdy mógł dostosować trening pod siebie. Co do drążków to także już chyba tradycyjnie na Pomorzu były one dość śliskie co trzeba było korygować magnezją. Według mojego kolegi były one też dość wąskie. Ja jednak tego problemu w żaden sposób nie zauważyłem i nie odczułem, a więc tego nie potwierdzam.

CrossFit Stocznia 10

W finalnym rozrachunku, cała godzina spędzona na zajęciach była przez prowadzącego klasę Krzysztofa wykorzystana w całości. Tak naprawdę nie wiem co można by jeszcze do niej dorzucić nawet gdyby się chciało. Dlatego też wychodząc z boxa każdy chyba miał poczucie dobrze spędzonego czasu w fajnej atmosferze. Atmosferze, która robią jak zawsze w największym stopniu ludzie z którymi można pogadać po zajęciach. Dzięki też temu można się dowiedzieć, że nie tylko CrossFit Białystok tego dnia wizytował CrossFit Stocznia, ale także warszawska CrossFit ELEKTROMOC miała swoich przedstawicieli. Nic więc dziwnego, że moi znajomi musieli na mnie krzyczeć, abym ruszył tyłek i w końcu przestał gadać, aby oni mogli wyjść już  boxa 😉 Co ja jednak na to poradzę, że ja tak lubię, a czasami mam nawet wrażenie, że inaczej nie potrafię 😀

CrossFit Stocznia 11

Wychodząc też musiałem się jednak jeszcze zatrzymać przy fajnym rozwiązaniu jakie mają w CrossFit Stocznia, a mianowicie strefa do treningu umiejscowiona na podwórku. Pokaźnych rozmiarów rig umieszczony pod dachem, duży plac do biegania (tfu!) obok, a do tego jakieś leżące opony i inne zabawki w otoczeniu stojących w oddali żurawi i statków. Jest klimat, nie ma to tamto!

CrossFit Stocznia 12

Dlatego też zbierając to wszystko do kupy, będę polecał każdemu aby tam zajrzał, bo to miejsce ma zbyt wiele zalet aby o nim nie wiedzieć, lub do niego nie zajść mając taka możliwość. Ja natomiast przy jakiejś nadarzającej się kiedyś okazji na pewno chętnie tam wrócę. Bo fajnie jest czasem nie mieć żadnych oczekiwań i się tak przyjemnie zaskoczyć.