Box Trip 2015CrossFitFoto & VideoO wszystkim

Box Trip 2015 – CrossFit Senshi

dodany przezKamil Timoszuk 19 sierpnia 2015 0 Komentarzy

W takim mieście jak Zielona Góra, każdy człowiek używając stwierdzenia, że w tym mieście „boxów jest jak mrówków” nie pomyli się ani trochę. Co więcej, niektóre z nich z różnych powodów stoją niemal obok siebie, choć swoim klimatem różnią się kompletnie. Ale taki też jest właśnie urok tych miejsc.

Po dwóch pierwszych boxach jakie zaliczyłem podczas swojego dnia spędzonego w Zielonej Górze czyli CrossFit Zielona Góra oraz CrossFit 8K48, do ogarnięcia zostało mi jeszcze jedno miejsce. Miejsce do którego szedłem przede wszystkim wypoczęty, a to już robiło sporą różnicę w stosunku do dnia poprzedniego 🙂 Jak mnie uświadomiła też przed samą wizytą Ola, czyli po prostu I am Crossfitter, która na co dzień uczęszcza do tego miejsca, to rzekomo podobno na mnie ktoś już tam czekał od dawna. Nie wiem dlaczego, bo żadną gwiazdą nie jestem i się w żadnym wypadku taką nie czuję, ale jak widać to żaden argument wobec nazwijmy to przepływu informacji na mój temat, jaki ostatnio się często dzieje bez mojej wiedzy. A później tylko mnie od celebrytów wyzywają… 😉

Nie mniej jednak box CrossFit Senshi to prawdziwa wypadkowa pomysłu, pracy i zaangażowania dwójki ludzi – Anety Fiebig oraz Sebastiana Ryglewskiego. Pary, która kilka ostatnich lat spędziła poza granicami naszego kraju i chyba nie specjalnie myślała o powrocie w rodzinne strony. Aż do czasu, kiedy to w 2013 roku, na swojej życiowej drodze wpadli oni na zjawisko zwane CrossFitem. Po poznaniu najpierw podstawowych zasad rządzących tym zjawiskiem, a następnie po zagłębieniu się bardziej w temat, w ich głowach zaczął kiełkować pomysł, o przeniesieniu tego systemu treningowego na polski grunt. Tak też i zrodziła się myśl otwarcia CrossFit Senshi. Dlaczego Senshi? Bowiem nazwa Senshi z japońskiego oznacza wojownika, a oboje z właścicieli przez wiele lat trenowało karate. Tak więc po prostu było to płynne nawiązanie do ich sportowej przeszłości. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że tuż obok wybranej przez nich lokalizacji znajduje się już inny box – CrossFit 8K48. Przy dodatkowym fakcie, że Zielona Góra liczy sobie trochę ponad 100 tysięcy mieszkańców, to stwierdziłbym chyba nawet to, że w ZG panuje największe natężenie boxów crossfitowych w skali całego kraju! Ja jednak będąc we wszystkich zielonogórskich, mogę chyba śmiało stwierdzić, że wszystkie one już niemal od samego wejścia mają kompletnie inny klimat.

CrossFit Senshi 2

Jaki więc klimat ma CrossFit Senshi? W moim odczucie już od samego wejścia, można tu odczuć niemal rodzinną atmosferę. I żeby ktoś nie zrozumiał mnie źle – to nie jest wada tego miejsca! Skąd taki wniosek? Choćby dlatego, że w tym boxie wszystko jest kameralne. Sala do ćwiczeń jest kameralna, grupy ćwiczących są bardzo małe (na chwilę obecną do 8 osób na jednej klasie), a od Anety i Sebastiana bije od pierwszego kontaktu pozytywna energia. I śmiem twierdzić, że nowa osoba, która chce potrenować CrossFit w Zielonej Górze przychodząc właśnie do tego miejsca będzie się czuła najlepiej. Dlaczego? Ponieważ wyobraźmy sobie taką czysto teoretyczną, ale jak najbardziej możliwą sytuację. Mianowicie na pomysł trenowania CrossFitu wpada kobieta w wieku 30-35 lat. Kiedy uda jej się zmotywować i zebrać w sobie na pierwszą wizytę w boxie, wybiera na pierwszy ogień CrossFit Zielona Góra. Tam już w pierwszym kontakcie, jeśli przyjdzie o odpowiedniej porze może trafić na trenującego właśnie Mateusza Wasilewskiego, który w chwili przerwy wita się z nią i namawia na przyjście na zajęcia dla początkujących. I widząc półnagiego faceta jak z obrazka, dla wielu kobiet będzie to niewątpliwa motywacja aby uczęszczać do takiego miejsca 😉 Jednak Pani, która długi czas nic nie robiła i być może nabawiła się w tym czasie pewnych kompleksów, może nie chcieć trenować w otoczeniu latających sztang i właśnie takich widoków. I proszę mi się nie kłócić, że tak nie jest, bo z moich rozmów jakich odbyłem już z wieloma dziewczynami/kobietami wiem, że czasami tak stety/niestety ale jest. Natomiast jeśli ta sama teoretyczna Pani trafi do CrossFit Senshi, najprawdopodobniej spotka się albo z Sebastianem, albo jeszcze w lepszym wypadku z Anetą. A kto ma lepiej wytłumaczyć kobiecie na czym to wszystko polega, jak zacząć swoją przygodę z CrossFitem i te wszystkie inne potrzebne na starcie rzeczy, jak nie druga kobieta? Tym bardziej, że Aneta nie wygląda jak druga Samantha Briggs co w tym przypadku zdecydowanie będzie działać tylko na jej korzyść. I w taki oto sposób, myślę że teoretyczny wybór takiej osoby padnie szybciej na CrossFit Senshi niż CrossFit Zielona Góra. Pierwsze wrażenie jest często decydujące, nawet w chwili kiedy za jednym i drugim boxem stoi tak samo dobra jakość zajęć i prowadzonego treningu.

CrossFit Senshi 3

Wracając jednak do sedna czyli mojej wizyty w tym boxie, to tak jak wspominałem trafiłem tam na sobotni trening, który w przeciwieństwie do wielu innych boxów w Polsce, nie jest najcięższą jednostką treningową w tygodniu. Nie oznacza to jednak że było łatwo i przyjemnie 🙂 Tego dnia całą grupę czekało coś takiego.

CrossFit Senshi 4

Po raz kolejny miałem też okazję sprawdzić na sobie i swoich dłoniach działanie sztang i gryfów firmy Rogue. Tym samym też podtrzymuję swoje zdanie, że być może innych osób nie, ale moje dłonie cierpią w dotyku z taką fakturą gryfu jaką prezentuje Rogue. Doskonale to odczułem szczególnie podczas ustalania swojego PR-a w martwym ciągu na dany dzień, który był aż o ponad 30 kilogramów mniejszy niż ten życiowy. No ale cóż, dla własnego dobra już dawno zrozumiałem to, że nie każdy dzień to „PR Day”. Za to bardzo ucieszyłem się z tego, że w treningu znalazły się kettle, którymi nie szarpałem już od dłuższego czasu. I radość z tego treningu samego w sobie, była znacznie większa niż całkiem chyba przyzwoity wynik. Zresztą przeglądając wcześniejsze treningi z tego boxa, można zauważyć, że programowanie jest nastawione głównie na usprawnianie ludzi i dawanie im jak najwięcej radości z trenowania, a nie hodowanie kolejnych „koni”.

CrossFit Senshi 5

CrossFit Senshi 6

CrossFit Senshi 7

Poza tym bardzo fajną rzeczą w CrossFit Senshi jest to, że każde zajęcia prowadzi dwójka trenerów. Próbuję też sobie w tej chwili przypomnieć jakiś inny box, w którym miałem okazję gościć, gdzie zajęcia prowadzi dwójka osób i chyba sobie takiego nie przypominam. Tak więc niewątpliwie jest to kolejny plus, i to na skalę kraju, świadczący o wartości tego miejsca. Przy tak małych grupach jak w tym boxie, daje to też dużą pewność tego, że jeśli dana osoba będzie wykonywać coś błędnie, to na pewno zostanie to wyłapane i skorygowane. Po samym skończonym workoucie tego dnia, jak zwykle bywa przyszedł czas na rozmowy z ludźmi w boxie, które mam wrażenie, że mogły trwać znacznie dłużej niż jakąś godzinę. Gdyby tylko nie fakt, że od pewnego czasu ktoś mnie zaczął strasznie poganiać żebym się już zbierał. No ale cóż, w gościach byłem więc musiałem się słuchać 😉 Zanim jednak wyszedłem zobaczyłem na przykład to, że miejsce w którym znajduje się box ma jeszcze niewykorzystany potencjał w postaci dodatkowych pomieszczeń. Szczególnie jest jedna sala, która aż się prosi o to aby wstawić tam pomosty ciężarowe do bliższego zaprzyjaźniania się ze sztangą. Niestety wysokość tego pomieszczenia, która nie przekracza nawet trzech metrów, skutecznie temu zaprzecza. Ale myślę, że to kwestia czasu, napływu kolejnych chętnych trenować i chęci rozwoju sprawi, że Aneta i Sebastian już coś wymyślą aby takie miejsce nie stało puste. Zresztą w głównej sali, moim skromnym zdaniem także się prosi o jakieś dodatkowe rysunki czy inne graffiti na ścianie, aby nie było aż tak biało. To jest już jednak kwestia gustu i wizji właścicieli, którzy w tym przypadku na pewno wiedzą co robią.

CrossFit Senshi 8

Zbierając to jednak wszystko do kupy i podsumowując już powoli, to uważam, że takie miejsca jak ten box są fajną alternatywą dla takich bardzo „prawilnych” boxów, gdzie atmosfera CrossFitu wisi niemal w powietrzu już od samego wejścia. Czasami też trzeba się przez tę atmosferę przedzierać, aby zobaczyć inne równie ważne i fajne rzeczy jakie w danym miejscu są. Po moim powrocie do Białegostoku z Zielonej Góry, kilka osób pytało też mnie o to, który box w Zielonej Górze jest najlepszy? Pomijam już to, że tak zadane pytanie w wielu okolicznościach nie ma sensu, a następnie przez to też moja odpowiedź nie ma wartości. Ale skoro ktoś pytał to odpowiadam, a dokładniej oto moja szybka klasyfikacja miejscówek:

  1. CrossFit Zielona Góra – Najbardziej klimatyczne crossfitowo miejsce w Zielonej Górze. To właśnie tutaj odnajdzie się zarówno osoba nowa, jak i też ta, która z niejednego pieca już krosfita jadła.
  2. CrossFit Senshi – Niby miejsce drugie, ale bardzo nieznacznie za pierwszym. Widać, że Aneta i Sebastian mają jakiś swój pomysł na to miejsce, który nie każdemu musi się podobać, ale jest ich i chwała im za to. Mam tylko nadzieję, że tak ograniczone ilościowo grupy nie odbiją się w żaden sposób na rentowności tego miejsca. Ekonomia potrafi być czasem zabójcza…
  3. CrossFit 8K48 – No nie poczułem jakoś tego miejsca. Wiem, że trafiłem tam o złej porze i w złym momencie i nad tym nie ma co dyskutować. Jednak to sprawia, że nie jestem w stanie na chwilę obecną umieścić w mojej prywatnej klasyfikacji tego miejsca wyżej. Być może za jakiś czas ten fakt ulegnie zmianie.

A więc jeśli chodzi o Zieloną Górę i tamtejsze boxy, to by było chyba na tyle. Który box będzie następny na moim planie podróży? Tego na chwilę obecną nie wiem nawet ja, ponieważ jest zbyt wiele niewiadomych które o tym decydują. Jednak za wszelkie sugestie będę wdzięczny, co też być może w jakimś stopniu przyśpieszy moją wędrówkę w ramach projektu Box Trip 2015. O swoich sugestiach odnośnie kolejnych miejsc albo o tym co chcielibyście abym w takich miejscach sprawdził, przetestował lub o co zapytał trenerów lub właścicieli możecie pisać w komentarzach tutaj na blogu lub na moim fanpage na Facebooku. Do następnego razu!